IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Sala egzaminacyjna   Sob Sie 16 2014, 18:02


Sala egzaminacyjna


Sala egzaminacyjna Ministerstwa Magii mieści się w podziemiach, niedaleko gabinetu Ministra Magii. Została zaczarowana w taki sposób, aby przez wysokie okna zawsze wlewały się promienie słonecznego światła. To właśnie tutaj kształci się chętnych na wiele stanowisk, którzy mogą później szukać zatrudnienia w samym Ministerstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sob Sie 16 2014, 18:39




Kurs - Amnezjator

Sztuka władania pamięcią oraz umiejętność modyfikacji wspomnień jest subtelna oraz niebywale trudna do opanowania. Zadaniem amnezjatora jest ochrona informacji o świecie magicznym - działają tam, gdzie mugole dowiadują się o magii oraz zjawiskach z nią związanych. Zawód ten zapewnia spokój obywatelom świata magicznego i mugolskiego. Na tym stanowisku spoczywa ogromna odpowiedzialność - jeden nieprzemyślany ruch lub przypadkowe odwrócenie uwagi mogą skutkować ogromnymi konsekwencjami.

WYMAGANIA:
 

Część teoretyczna:
Pierwszym zadaniem, które zostaje Ci zlecone, jest opanowanie podstawowych oraz profesjonalnych zagadnień, związanych z pamięcią, wspomnieniami oraz ich modyfikacją. Masz na to kilka dni, które spędzasz w stosach notatek, na koniec zaś czeka na Ciebie sprawdzian wiedzy, dopuszczający do następnej części.

Kości:
 

Czesc teoretyczno-praktyczna
Ta część przygotuje Cię do usuwania jednego wspomnienia, aby nie zaburzyć reszty. Musisz nauczyć się wyważyć, kiedy myśl można usunąć bez żadnych szkód, a kiedy wymaga to podłożenia fałszywego wspomnienia.

W tej części musisz zapoznać się ze wszystkimi wspomnieniami wokół myślodsiewni i ułożyć je w kolejności chronologicznej. Nastepnie umieścić je w myślodsiewni modyfikując pojedyncze wspomnienia, a następnie ich szereg w logicznym ciągu przyczynowo-skutkowym. Rzuć trzema kośćmi aby dowiedzieć się, jak Ci to idzie:

Porządkowanie wspomnień:
 

Modyfikowanie pojedyńczych wspomnień:
 

Modyfikowanie szeregu wspomnień:
 


Czesc praktyczna
W poprzednich etapach nauczyłeś się wielu przydatnych pojęć, oscylujących wokół pamięci, oraz oswoiłeś się z umiejętnością zmiany i porządkowania wspomnień. Nie były to jednak wspomnienia prawdziwe. Tym razem będziesz pracował nad żywym człowiekiem. Część praktyczna prowadzona jest przez wymagającego czarodzieja, słynącego z niekonwencjonalnych metod. Wprowadza Cię on do sali, w której czeka już Twoja "ofiara". Wzrok tej osoby jest rozbiegany i w pewien sposób szalony. Stoisz przed więźniem z Azkabanu. Instruktor odchodzi na bok i bez zbędnych wstępów każe Ci działać, przedstawiając krótko sytuację więźnia.

Twoim zadaniem jest uspokojenie więźnia, a następnie zmiana jego wspomnień zaklęciem Obliviate.

Upokojenie więźnia:
 

Zmiana wspomnieć za pomocą Obliviate:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sob Sie 16 2014, 18:39




Kurs - prawnik spraw czarodziejskich

Zawód adwokata w Ministerstwie Magii nie jest łatwym do wykonywania szczególnie ze względu na ciągłą presję podnoszenia swoich kwalifikacji i wzbogacania wiedzy nie tylko o najnowsze plotki kryminalne, ale też oto co mogłoby pomóc klientom. Na półroczny kurs składają się rozmaite wykłady i praktyczne obserwowanie przebiegu spraw sądowych, które dotyczą codziennych spraw czarodziejów, a także studiowanie bibliografii by ubogacić się wewnętrznie, a w przyszłości uratować niejednego oskarżonego.

WYMAGANIA:
 

CZĘŚĆ PIERWSZA:
Oceni owocność Twojej pracy i zaangażowanie na półrocznym kursie przed przystąpieniem do części ostatecznej. Rzut jedną kością. Jeśli w kuferku posiadasz 28 punktów z dziedzinach Starożytnych Run i Historii Magii, możesz nie rzucać kośćmi, a jedynie uznać wynik najlepszej kostki.

Kości:
 

CZĘŚĆ DRUGA
Twoim zadaniem będzie wcielenie się w adwokata oskarżonego o wylosowany przez Ciebie problem. Zestaw zadania, którzy otrzymasz będzie obejmował przesłuchanie świadka, zapoznanie się z oskarżeniem i szybkie podjęcie decyzji co do zastosowania taktyki obrony. Ze względu na to, że nie masz tu czasu porozmawiać ze swoim klientem, na kartce również otrzymasz krótki opis jego wersji zdarzeń której musisz całkowicie zaufać. W komisji, która będzie siedziała nad Tobą siedzą Ci, których doświadczenie sięga kilku dziesięcioleci. Rzuć dwiema kostkami, aby dowiedzieć się jaki wylosowałeś zestaw historii i jak poradziłeś sobie z zadaniem.

Pierwsza Kostka:
 

Druga Kostka:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sob Sie 16 2014, 18:43




Kurs - nauczyciel

Praca nauczyciela wcale nie jest łatwa jakby się mogło wydawać. Poza posiadaniem naprawdę rozległej wiedzy z danej dziedziny, trzeba również mieć wielką cierpliwość do młodzieży. Nie wystarczy przekazywać suche informacje - ważne, żeby nauczyciel potrafił robić to w ciekawy sposób, aby chociaż trochę zostało w głowa słuchaczy. Trzeba również umieć zapanować nad większą grupą, szczególnie podczas ćwiczeń praktycznych - potrafić odpowiednio zareagować, jeśli tylko wymagać będzie tego sytuacja.

WYMAGANIA:
 

ETAP I - SPRAWDZENIE WIEDZY:

Musisz uwarzyć eliksir, coś zaczarować albo odpowiedzieć na pytanie. Zależnie od przedmiotu, który chcesz nauczać, dostajesz zadanie/pytanie. Kostka powie ci jak poszło.


Zadania:
 

Kości:
 

ETAP II - EGZAMIN PSYCHOLOGICZNY

Dostajesz do wypicia eliksir, dzięki któremu znajdujesz się w symulacji. Zmierzysz się z konkretną sytuacją, w której musisz pamiętać, żeby odpowiednio zareagować i jak najlepiej rozwiązać problem. Rzucasz dwoma kostkami Pierwsza decyduje o sytuacji w jakiej się znajdziesz, druga zaś za to, jak sobie poradziłeś.

Pierwsza Kostka:
 

Druga Kostka:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sob Sie 23 2014, 12:24

Nie była pewna dlaczego wybrała akurat ten zawód. Z takimi umiejętnościami w dziedzinie transmutacji mogła właściwie pracować gdziekolwiek indziej. A jednak Hogwart wydawał się bezpieczny i dość oddalony od ludzi, z którymi nie chciała mieć już nic wspólnego. Chociaż panowała nad swoimi emocjami jak mało kto, kurs nauczycielski napawał ją lekkim strachem. W końcu miał być bardzo ważnym punktem w jej przyszłej karierze. Kiedy tylko dowiedziała się, jak mniej więcej będzie wyglądał pierwszy etap kursu, z miejsca zaczęła katować się kolejnymi ćwiczeniami. Sumka, jakiej życzyli sobie za tę przyjemność, znacznie obciążyła jej konto. Nie mogła pozwolić sobie na porażkę.
W dniu egzaminu ubrała się najlepiej, jak potrafiła. Pełna swojego zwyczajnego opanowania wkroczyła do sali egzaminacyjnej, przygotowując się do zadania. Szpilka, którą otrzymała, nieco ją zaskoczyła, ale nie na tyle, by nie potrafiła wyobrazić sobie cudów, jakie może z nią nawyczyniać. Instrukcje zostały wydane, a Callisto z miejsca przystąpiła do pracy. Ułożyła szpilkę na podłodze przed sobą i wycelowała w nią różdżkę. Z miejsca załatwiła wszystkie wymagane punkty, transmutując niewielki przedmiot w parujący talerz dyniowych pasztecików, na które miała tak wielki apetyt, feniksa, o którego posiadaniu zawsze marzyła, sofę, która pasowałaby doskonale do jej przyszłego salonu i najpiękniejszą zieloną sukienkę, jaką mogła sobie wyobrazić. Pozostało jeszcze sześć rzeczy jej własnego pomysłu. Cóż, tutaj zaczynały się schody, ale Callisto nie zamierzała się poddać. Oczami wyobraźni widziała już komplet, który pasował do tego sprzed chwili. Para idealnych szpilek obrośniętych niewielką warstwą mchu, z kilkoma liśćmi trującego bluszczu i rządkiem niewielkich, idealnie równych kamieni zamiast obcasów w rozmiarze Marquett! Nie sposób było nie przyznać, że byłyby doskonałą parą dla sukienki sprzed kilku ruchów różdżką. Jeszcze pięć i będzie po wszystkim. Sok dyniowy w pucharze ze szczerego złota rozniósł się zapachem po całej sali. Uch, Marquett zacisnęła usta. Była niesamowicie głodna, ale już tylko cztery transmutacje dzieliły ją od celu. Westchnęła. Na podłodze pojawił się puszysty dywan. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wystarczyło stanąć na nim na chwilę, by poczuć, jak te małe śmieszne kolorowe włoski delikatnie poruszają się pod stopami, masując je. Och tak, zdecydowanie potrzebowała takiego sprzętu, kiedy już zarobi na własne cztery kąty. Na trzecią transmutację wybrała stalową żerdź z misą wykutą najpiękniejszymi wzorami - praktyczną, gdy Feniks, dla którego była przeznaczona, dokona swojego żywota i obróci się w popiół. Ten pokaz marzeń Marquett musiał być zamknięty z klasą, toteż niewielka szpilka zmieniła się błyskawicznie w klasyczny magiczny motocykl w kolorze wzburzonego morza. Czy ona na serio o tym marzyła? Uniosła brew. Święcie wierzyła, że taki środek transportu nie uchodzi kobiecie w jej wieku. I z jej klasą. Nie zastanawiając się nad tym dłużej, szybko przetransmutowała go w istny koci pałac z samouzupełniającymi się miskami i o zmiennych kształtach, by ostatecznie zakończyć na najzwyklejszym w świecie czarnym kocie. Egzaminatorzy wyglądali na całkiem zadowolonych. Callisto mogła więc z powodzeniem przejść do etapu drugiego. Chociaż nie podobała jej się wizja picia eliksiru, wiedziała, że musi to zrobić. Wychyliła go szybko, czując, że zaczyna powoli działać. Symulacja była wyjątkowo... realna. A ona... Och! Talerz pasztecików stał tuż przed nią. Już miała chwycić jeden z nich i ułożyć go na swoim talerzu w celu kulturalnego skonsumowania, kiedy drzwi wielkiej sali wypadły z zawiasów. Troll wielki jak słoń wpakował się do środka, wymachując maczugą na prawo i lewo. Uczniowie krzyczeli tak głośno, że Callisto nie potrafiła się skupić. Nie bacząc jednak na nic, włącznie ze swoją osławioną klasą, przeskoczyła stół nauczycielski i wycelowała w stworzenie... transmutując je w kompletnie niegroźną mysz. Zwycięstwo w pięknym stylu. Teraz wystarczyło tylko zaczekać na gratulacje od egzaminatorów i Marquett mogła się cieszyć czymś na kształt magicznej licencji na uprawianie zawodu.

Etap I

Kostki: 3 --> 6

Etap II

Kostki: 3, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Pon Sie 25 2014, 14:15

Dzień jak co dzień, przy testach zawodowych ale cóż, dyrektor każe profesor musi. Aleksander był lekko zawiedziony że mimo, zdania egzaminów praktycznych zdanych perfecto, komisja zmusiła go do ponownego zdania psychotestów. Czy to jego wina że, czcigodni egzaminatorzy, nie zaakceptowali jego metod, Od kiedy opóźnianie trolla by umożliwić ucieczke uczniom jest złym pomysłem, czy to jego winna że wytrącona maczuga trola zabiła ucznia, nie przypadek losowy, ale był podstawą do oblania. Pierwsza próba poszukiwania ucznia też nie przypadła egzaminatorom do gustu, cóż w realu miał znacznie lepsze narzędzia i feniksa do pomocy, a tu brak narzędzi i pełna improwizacja. Za drugim razem tak zdawał ponownie tydzień później, znów trafiwszy na scenariusz poszukiwanie zguby, wiedział jak do tego podejść, wykorzystał portrety oraz skrzaty domowy, zachowując spokój, znaleźliśmy go szybko i bezpiecznie a egzaminatorzy byli zadowoleni z jego metod.
Eliksiry:
1
opcm
6
psycho
3 5
6 1
5 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 36
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Wto Sie 26 2014, 14:01

Egzamin... Chyba ktoś z tym kpił z egzaminowaniem uczących już nauczycieli, jednak co zrobić, trzeba się przystosować do odgórnego "rozkazu". Do sali egzaminacyjnej wszedłem trochę za bardzo swobodnie, jak by nie patrzyć egzamin zawodowy. Wymieniłem kilka informacji z egzaminatorami i... się zaczęło. Na początek patronus, którego nie lubiłem a który wyszedł nad wyraz znośnie. Sam byłem tym zdziwiony. W dodatku po jednej próbie postanowili abym przeszedł do prezentacji zaklęcia z dziedziny żywiołów. Z lekkim uśmiechem zaprezentowałem kilka zaklęć z pełnego zakresu magii  żywiołów. Kilka było dość spektakularnych dlatego też dwie egzaminatorki z ministerstwa aż schowały twarze w dłoniach. Z uśmiechem na ustach dostałem informację o ocenie pozytywnej mego egzaminu zawodowego. Przede mną jeszcze jedna przeszkoda, egzamin psychologiczny, którego bałem się bardziej. I chyba prawidłowo. Oblałem oba podejścia do psychologicznych. Co komisja uznała chyba jako swój sukces. Dali mi tylko drugi termin na przyjście i pożegnali z uśmiechem...
Po tygodniu przystąpiłem do poprawy egzaminu psychologicznego. Ta sama komisja, szanowna tak na marginesie, zadała mi kolejne zadanie za sprawą eliksiru. Teraz dopiero poszło nieźle. Ocena pozytywna, całe szczęście, i lżejszy portfel o kolejne 35 galeonów...


Etap I -
6

Etap II-
1 i 3
3 i 5

Etap II(poprawka)-
4 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Francja, Bordeaux > Anglia, Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 390
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9403-rhaenys-mormouget-budowa#261861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9418-rhaenys-pierwsza-tego-imienia-dziedziczka-rodu-mormouget#262118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9419-dajesz-lista-moze-ci-odpisze#262120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9420-rhaenys-mormouget#262130




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sob Sie 30 2014, 05:13

Teoria 5 --> 4
Praktyka :
1 kostka : 1
2 kostka : 3

Kursy, kursy,kursy... są to egzaminy przez które musi przejść by zostać prawnikiem. A to było jej marzenie od VI klasy Hogwartu... jak nie zda to nie wie co będzie musiała zrobić. Nie myśl o tym, nie myśl o tym... - powtarzała sobie w myślach jak zawsze zaczęła panikować, że nie zda. Normalnie to raczej rzadko boi się o coś, ale dzisiaj, w dniu przyjęcia kursu no nie mogła się opanować.
Doszła do sali egzaminacyjnej i usiadła na wolnym miejscu. Gdy zaczęły się egzaminy Rhaenys zajęła się nimi jak najlepiej umie. Uczyła się tego przed naprawdę długi czas.
Szło jej bardzo dobrze. Wszystko jak na razie umiała. Jest lepiej niż dobrze. Test teoretyczny zdany!
Teraz praktyczny test. Ma się wcielić w skórę adwokata. Pestka. Choć w ciągu czasu wolnego, który jest między testem teoretycznym, a praktycznym Rhaenys wykorzystała czas doskonale. Zapoznała się z kilkoma ludźmi i przedyskutowała różne kwestie.
Gdy wreszcie nastał czas na egzamin kobieta przywitała się z komisją i wylosowała sobie zadanie. Wyszło jej, że musi pomóc facetowi, który zdradzał swoją żonę, czystokrwistą, a sam miał 25 % ... cudownie! Mimo niechęci Rhaenys (oczywiście nie pokazała po sobie niechęci) kobieta użyła jak najlepszych argumentów i mówiła dokładnie i zwięźle by spróbować jakoś pomóc temu człowiekowi. Udało jej się! Zdałą egzamin, cały kurs!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 34
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 427
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9646-havelock-russeau#270557
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9647-i-m-here-to-f_ck-shit-up#270560
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9648-naku-to-nie-jest-jedzenie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9649-havelock-russeau#270589




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Czw Wrz 18 2014, 00:45

Do sali egzaminacyjnej wszedł swobodnym krokiem. Po jego ustach krążył nieznaczny uśmiech, gdy omiatał spojrzeniem pomieszczenie. Jego ubiór, na co dzień nienaganny, pozostawał trochę do życzenia. Biała koszula z podwiniętymi do łokci rękawami, spodnie bardziej praktyczne niż wyjściowe. I jedynie te dodatki świadczące o nieco większej ekstrawagancji - spinki na kołnierzyku oraz buty - zadbane i szyte na miarę.
Mimo wszystko cieszył się na możliwość popisania się przed komisją. A przynajmniej cieszył się zanim tu wszedł - liczył może na jakichś przyjemnych dla oka egzaminatorów, a tu lipa. Wszyscy starzy, brzydcy i pomarszczeni. Od razu jakoś zepsuło mu to humor. Z kwaśnym wyrazem stanął przed komisją, wymienił swoje dane osobowe, a do rąk otrzymał... szczuroszczeta. Zwierzak był nieufny i zestresowany pobytem w obcym miejscu i przy obcej osobie. Elijah zaaranżował mu niewielką klatkę wyłożoną kocem i sianem, w której wylądowało stworzonko. Drzwiczki pozostawały otwarte, by z takiej nowej i bezpiecznej perspektywy mogło ono przyzwyczaić się do otoczenia. Otoczenie zaś nie było takie straszne jak się wydawało. Zwłaszcza gdy ciur odkrył co też kryje się zaraz za jego kryjówką - wydrążone w ziemi zagłębienie z czystą wodą i... jedzenie. Obwąchał je tylko i wrócił do swojej kryjówki. Okazało się, że nie było niestety pierwszej świeżości i po tygodniu mag wrócił z chudszym, naburmuszonym i gryzącym zwierzakiem.
Pozostawało jedynie zgrzytnąć zębami i jeszcze raz podejść do zadania. Tym razem wszystko odbyło się prawidłowo. Szczuroszczet miał swoją kryjówkę, czystą wodę i świeżutkie skorupiaki do ganiania w specjalnie zrobionej zagródce - nadal żywe i biegające! Każdy posiłek był jednocześnie nagrodą za złapanie jedzenia. Zwierzak szybko się oswoił i nauczył ufać dłoni drapiącej go za uchem. Gdy razem wrócili przed komisję nie mogło być żadnych wątpliwości - czarodziej z szczuroszczetem na ramieniu byli już zgraną parą. Moment rozstania był niestety nieuchronny, a Elijah'owi nie pozostało nic innego, jak podejść do testu psychologicznego. Już samo słowo 'psychologiczny' było dlań odpychające, nudne. Mimo to wziął od komisji eliksir, wymruczał "Na pohybel" i wypił na raz, jak dobrą wódkę.
Wcielił się w rolę zarąbistego opiekuna Slytherinu, o mniej imponującym gabinecie, niż się spodziewał. Zdegustowany prawie przegapił parę prefektów zaglądających przez szparę w drzwiach. Niecierpliwym ruchem dłoni zaprosił ich do środka. Szybko zdali relację z zaginięcia jakiegoś pierwszoroczniaka. Głupi ślizgon pewnie zaklinował się w łazience i zemdlał z wrażenia, no nic. Trzeba było pomóc dwóm przydupasom i ruszyć na ratunek wszechświatowi... Tak przynajmniej stwierdził te parę godzin wcześniej gdy jeszcze w miarę ogarniał co się dzieje. Zadanie okazało się być bardziej upierdliwe, niż sądził. Ślizgon zapadł się pod ziemię i nawet symulowane zamkowe duchy nie były mu w stanie powiedzieć czy ktoś go widział. Niedługo później Elijah wybudził się w paskudnym humorze i bez słowa spauzował.
W drugim podejściu napotkała go ta sama sytuacja, ale tym razem był opiekunem PUCHONÓW. Ja się pytam, ZA JAKIE GRZECHY?! Pełen obrzydzenia dla żółto-czarnych dekoracji i pulchnych kobiet wyglądających nań z obrazów, usiadł na biurku i czekał na prefektów. Gdy tylko przybyli i zrelacjonowali mu sytuację natychmiast wyruszył na poszukiwania. Najpierw obszedł lochy, parter i pierwsze piętro. Prefektom kazał sprawdzać kible. No skoro ma choć trochę władzy, to skorzysta. Gdy i tu niczego nie odnaleźli Elijah zirytowany wyszedł na błonia i poszedł nad jezioro. A tam co? A tam zaginiony puchon leży znokautowany na brzegu. Nieładnie ktoś się z nim obszedł, nieładnie. Mężczyzna dobudził symulowanego biedaka i gdy tylko ten usiadł cała sceneria rozmyła się, by po chwili zniknąć.
HA! Dziękuję, dziękuję. Komisja nie musi dziękować. A teraz hyc do domu.

Ciur: 5 ->6
Psychoconiesłuchałem: 6 & 1 ; 5 & 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Pon Wrz 22 2014, 22:41

Clement czuł tremę. Nie dlatego, że czuł się nieprzygotowany do egzaminu - uważał się za naprawdę kompetentną osobę i ani przez chwilę nie wątpił, że jego wiedza na temat jakiegoś stworzenia może okazać się niewystarczająca, by zdać. Martwiło go coś innego - czy w ogóle nadawał się na nauczyciela? Nie był nadmiernie kontaktową osobą, nie brylował w towarzystwie, ba, niektórzy uważali go za nietowarzyskiego gbura, choć swego czasu była naprawdę wesołym człowiekiem, a teraz, pod wpływem Gai, zaczynał powoli przyzwyczajać się do funkcjonowania w społeczeństwie. Czy ktoś taki jak on, kto najchętniej błądzi godzinami po lesie pod postacią niedźwiedzia, rozkoszując się pięknem przyrody, ciszą i feerią barw i zapachów, zniesie bandę rozgadanych smarkaczy, których zdecydowanie bardziej interesują romanse i łamanie zakazów niż docenianie geniuszu Matki Natury? No cóż, jeśli chciał, by w jego życiu nareszcie zaszły jakieś poważniejsze zmiany, jeśli chciał związać się na poważnie z Gają, a w końcu założyć z nią rodzinę, to musiał zmienić tryb życia, a tym samym pracę. Obcowanie ze smokami przywoływałoby zbyt wiele bolesnych wspomnień, od których powoli zaczynał się odcinać, a praca w menażerii czy innym przybytku tego rodzaju, wykończyłaby Wellingtona, który przywykł do otwartej przestrzeni. W związku z tym jedynym w miarę rozsądnym wyjściem wydawało się objęcie posady nauczyciela ONMS. No cóż, najwyżej go wyrzucą.
Pierwsze zadanie było dziecinnie łatwe. Przez tydzień zajmować się szczuroszczetem. Clement parsknął w duchu, zastanawiając się, czy to naprawdę jest zadanie godne egzaminu na nauczyciela ONMS. Możliwe, że stawiał poprzeczkę zbyt wysoko, przyzwyczajony do opieki nad znacznie bardziej wymagającymi i niebezpiecznymi stworzeniami. Tak czy inaczej, kiedy po tygodniu zjawił się z powrotem, komisja nie mogła wyjść z podziwu. Zwierzak nie tylko przeżył, ale wyglądał o niebo lepiej niż w chwili, gdy powierzano go Clementowi. Ten etap został zaliczony.
Test psychologiczny też okazał się o wiele łatwiejszy niż można by przypuszczać. Po wypiciu eliksiru znalazł się nagle w Wielkiej Sali, do której wpadł rozwścieczony troll. Wellington podziękował w duchu losowi, bo z czym jak z czym, ale z trollem potrafił sobie poradzić. Znacznie gorzej by było, gdyby kazano mu odbyć rozmowę z uczennicą, której brzuch stał się podejrzanie wypukły... Troll został spacyfikowany, uczniowie opanowani, a tym samym Clement zdał ostatnią już część egzaminu. Prawdę mówiąc zastanawiał się, czy z innym zadaniem poradziłby sobie równie dobrze, jednak to nie miało znaczenia. Niezwykle podniesiony na duchu, wyszedł z sali, dzierżąc w dłoni zaświadczenie o ukończeniu kursu na nauczyciela. Merlinie, ależ Gaja się ucieszy!


I etap - 6
II etap - 3 i 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Pon Paź 06 2014, 21:00

Podnoszenie kwalifikacji, udział w kursie. To wszystko brzmi bardzo fajnie, kiedy myśli się o kimś młodym, stawiającym swoje pierwsze kroki w zawodzie, ale dla kogoś, kto nie był związany z tą pracą od paru lat zaczyna się prawdziwa podróż. Może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, lecz przygotowania Sebastiana w kwestii litery, czarodziejskiego prawa to koszmar.
Co prawda większość znał, ale instynktownie czuł, że materiał przerabiał dwa razy wolniej niż pozostali. Co powiedziałaby babka Magdalena? Że przeznaczenie widzi dla niego inną drogę? Że powinien obudzić swój dar jasnowidzenia i ruszyć naprzód? Bardzo możliwe, że odpowiedziałaby właśnie w taki sposób.
W każdym bądź razie, nieważne. Szedł z cała historią prawa tak wolno, że byłby w stanie odpowiedzieć na każde pytanie z wczesnych epok najdokładniej na świecie, ale wyłożyłby się na okresie obfitym w największe zmiany. Cóż, jakoś sobie poradzi, prawda? W końcu to tylko pół roku więcej wracania do wspomnień i pracy w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów.

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sro Paź 22 2014, 18:32

Egzaminy. Okropieństwo, od którego minęły lata, a Sebastian ponownie stanął przed komisją, losując zestaw zadań. Co tu dużo mówić, prosta sprawa, którą zawalił. Popełnił klasyczne błędy, powtarzając się, przekręcając własne słowa, aż wreszcie czas minął i zaproszono go na kolejne podejście do egzaminu.
Prawdę mówiąc, do następnej próby trochę się przygotował, lecz los miał dla niego zupełnie inne plany. Wylosował najtrudniejszy przypadek, jaki kiedykolwiek mógł się pojawić na jakimkolwiek egzaminie. No naprawdę, niech tylko babka Magdalena nie zacznie mówić, że tak miało być. Seniorka rodu potrafiła całkiem nieźle wzbudzić wątpliwości, które okazały się źródłem stresu Sebastiana. Na szczęście pamiętał jedną z podobnych rozpraw i wiedział, co należało uczynić.
Co prawda cytowanie tamtego adwokata przychodziło mu z trudem, lecz wywarło na komisji wystarczająco dobre wrażenie, by podpisać odpowiednie papiery i przyznać Knezevicowi uprawnienia.
Kostki:2 i 1 → 5 i 3, zaliczone
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Nie Paź 26 2014, 19:45

Nie oszukujmy się. Podchodząc do wiedzy teoretycznej Magyar przegadała nawet egzaminatora. Co innego uczyć się suchej wiedzy, jak on, a co innego podróżować po świecie, jak Irina, badać go i zgłębiać tajniki historii przez doświadczenie i częstą rekonstrukcję dawnych wydarzeń. Ponadto no powiedzmy sobie szczerze. Ryzykiem było dawać Irinie swobodę w opowiadaniu o swojej pasji. Trajkotała kilka godzin, podłapując każdy nowy temat. O samym sabacie czarownic przegadała godzinę, pozostałe pół godziny skupiając się na dodatkowych postaciach historycznych, jakie osobiście przyszło jej poznać. Czy to w formie pogadanki z obrazem, czy rozmowy z duchami. Pozostały czas podłapywała poboczne wątki, poniekąd związane z wątkiem, ale nie tak całkiem mu bliskie. I byłaby jeszcze gadała kilka godzin, gdyby egzaminator od przeszło połowy spędzonego z nią czasu, nie walczył o zakończenie części teoretycznej egzaminu. Próbował dojść do słowa, bo wierzył, że owszem, znała teorię. I mniej więcej dziesięć razy więcej czasu zajęło mu przygotowanie się do wtrącenia tej uwagi, od czasu, jaki ona potrzebowała żeby przekonać go do swojej wiedzy. Ostatecznie wywalił ją z Sali z kwitkiem potwierdzającym pozytywny wynik. Magyar, z bólem stwierdziła, że jeszcze nie wyczerpała tematu. Nie licząc naprawdę godnego podziwu rezultatu rozmowy z wyższym stopniem czarodziejem, uznała za prawdziwe nieszczęście, że najwyraźniej nie mogła się całkiem wykazać. Podobnie łatwo przyszła jej interakcja z uczniami. Mogła dziękować losowi, że lepsza była w komunikacji interpersonalnej niż w czarach. Bo choć ingerencje w sytuację można było załatwić poprzez zaklęcia, jej wystarczyła tylko siła perswazji. I może trochę aura sieroctwa jaką wokół siebie mogła rozsiewać, budząc tym przychylność ewentualnych osób, mogących utrudnić jej zdanie kursu. Jak się okazuje, w zastraszająco dobrym poziomie, jak dla kogoś, kto przed trollem mógł się obronić co najwyżej usypiającą pogadanką o wpływie fascynacji ekscentrycznymi archaicznymi budowlami na korzenie czarodziejskie. Na szczęście, test psychologiczny objął inną dziedzinę, która nie wymagała od niej wychodzenia z zadania z równą wcześniej opisanej sytuacji, kreatywnością. Wystarczyła wiedza i doświadczenie z pracy w grupie. Uczniowie, jakby nie patrzeć, trochę z tym wspólnego mieli.

Etap I: Historia Magii, 6
Etap II: 2, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Wto Paź 28 2014, 01:02

Poziom absurdu przekroczył wszelkie miary, kiedy Archibald przeszedł przez próg sali egzaminacyjnej. Absurd narastał stopniowo, początek znajdując gdzieś przy rozpoczęciu roku i informacji o konieczności przejścia kursu nauczycielskiego. W zasadzie, jak to miał w zwyczaju, Blythe stwierdził że to przezabawne, że ma ważniejsze rzeczy na głowie i zajmie się tym później, jeśli w ogóle. Bywały momenty, kiedy przypominał sobie, że rzeczywiście dostał nakaz/rozkaz przejścia kursu, ale konsekwentnie unikał wyprawy do Ministerstwa Magii. Aż w końcu absurd postanowił wystrzelić w górę niczym wieża Eiffela, kiedy Hampson poinformował go w liście (!), że zostaje zawieszony w prawach nauczyciela. Poza tym, że nieco rozdrażniła go cała sytuacja, uśmiechnął się. Drwiąco, bo jakżeby inaczej mógł się uśmiechać w takiej chwili...
Przed salą udało mu się spotkać Magyar, którą wezwali zaraz po tym, jak rzucił jej krótkie "u, ciebie też zawiesili?", w którym rzeczywiście kryło się zdziwienie. Sam zastanawiał się, po co w ogóle tu przyszedł. Równie dobrze mógł z miejsca rzucić pracę. Może gdzieś tam trzymała go świadomość, że gdyby zrezygnował z nauczania, musiałby wybrać sobie zawód związany z Ministerstwem (do którego za żadne skarby wracać nie chciał) albo wykonywać konkretne zlecenia. Jako profesor nie stykał się z tym tak bardzo - jakby nie patrzeć to on miał być autorytetem. Całkiem wygodne położenie, nawet jeśli nieproporcjonalne do nakładu pracy.
W każdym razie, przekroczywszy wspomniany próg, absurd przekroczył normę. Znał w Ministerstwie sporo ludzi i wiedział, równie dobrze jak ci właśnie znani mu ludzie, że z zaklęć jest, krótko mówiąc, dobry. Szczególnie, jeśli chodziło o pojedynki - za nic nie dałby sobie włazić na głowę i dać się pokonać. Obrona przed czarną magią poszła mu więc wyjątkowo gładko i nikt nie zdziwił się specjalnie. Gorzej sprawa miała się z zaklęciami, bo zwyczajnie podszedł do zadania jak do niewymagającego testu - przedstawił zaklęcia niewerbalne, niedbałym ruchem nadgarstka manipulując trochę otoczeniem, wyczarował patronusa i pobawił sie żywiołem ognia, jako że ten był mu najbliższy. Egzaminatorzy uznali jednak, że to za mało, więc musiał postarać się nieco bardziej i wykrzesać z siebie nieco więcej, choć zrobił to niechętnie. Wolał egzaminować, nie odwrotnie.
Najgorzej było jednak przy teście psychologicznym. Archibald miał specyficzne podejście, co zresztą niejednokrotnie zdarzyło mu się pokazać, a górki troll w wielkiej sali, choć jemu nie wydał się specjalnie przerażający, wprawił w panikę uczniów, których nie był w stanie uspokoić. Szybko dał sobie spokój, oblewając tym samym egzamin i opuszczając salę w średnio dobrym, ale też nie do końca złym, nastroju. Wyglądało na to, że miał tydzień wolnego do kolejnego podejścia. Cudnie, fortepian na pewno na niego czekał!
Oczywiście wrócił, kiedy tylko go wezwali. Tym razem miał się zmierzyć z poszukiwaniami zaginionego pierwszoroczniaka, który okazał się zbyt mało cwanym Gryfonem, żeby wywinąć się spod zasięgu Archa. Udowodnił więc, że potrafi sobie poradzić w tak paskudnej sytuacji i mógł cieszyć się (chyba) swoją super posadą nauczyciela. Z sali egzaminacyjnej wyszedł pewnie w podskokach.

I etap - z opcm 6, z zaklęć 2 poprawione na 6
II etap - 5 i 3 (zle spojrzalam na opis i opisalam trolla, fufu, niech juz zostanie bo i tak nie zdal xd)

edit: bo mogę od razu, tak jest napisane pięknie! zapłacone i zdane bo wyrzucone 5 i 2 na psychologiczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9760-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9763-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9761-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9762-paige-s-henderson#273948




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sro Paź 29 2014, 16:51

Kiedy dowiedziała się, że ma przystąpić do egzaminu nie robiła z tego żadnych problemów. Skoro są takie wymagania to nie miała zamiaru się z nimi kłócić ani narzekać. Jedynie co, to trochę się denerwowała. Niby wiedzę się posiada, ale jak się chce być nauczycielem ta wiedza musi być zapewne nietuzinkowa.  Jednak zjawiła się na sali egzaminacyjnej pełna pozytywnego nastawienia i uznała, że należy swoją skórę sprzedać jak najlepiej.

Etap I -> 5
Etap II -> 6&2


Ostatnio zmieniony przez Paige S. Henderson dnia Sro Paź 29 2014, 16:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 163
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5756-afra-cordelia-corvin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5933-afra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5757-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9867-afra-corvin




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sob Lis 08 2014, 13:36

Kurs? Proszę Cię... Dopiero teraz się obudzili, że powinni coś takiego zrobić? W końcu nie powinni wykonywać zawodu nauczyciela , jeżeli się kompletnie na tym nie znali. Cóż, przynajmniej Corvin nie powinna się tym zajmować. Z wiedzą nie było problemu, w końcu nie chwyciłaby się tego zawodu jeżeli nie posiadałaby wystarczającej wiedzy... Jednak jej stosunek do uczniów od zawsze znajdował się na chłodnym poziomie. Wychodziła z założenia, że na jej zajęcia mają chodzić jedynie ci, którzy chcą się czegoś nauczyć. Nie miała zamiaru tracić swojego, jak i uczniów czasu na to, aby jakiś zbyt pewny siebie uczniak udowadniał swoją wyższość nad innymi...
Wiedziała, że nie jest przyjemną osobą.
A stracenie pracy czy obniżona pensja całkowicie nie wchodziła w grę, dlatego też poszła na ten cały kurs/egzamin.
Wszystko to, co przytrafiło się na egzaminie to coś, z czym zapewne każdy by sobie poradził. Była spokojna, opanowana... Wykorzystała swoje zdolności i nabytą wiedzą, dlatego też nie było większego problemu aby uzyskać wynik pozytywny.

Etap I:
5 a po poprawce 6

EtapII:
6 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 657
Dodatkowo : opiekun Ravenclawu
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9998-blaze-ettreval-revie#279035
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9999-pan-profesor-wiecznie-plonie#279039
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10000-spalone-listy-ze-stanow#279041
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10001-blaze-ettreval-revie#279045




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Sob Gru 13 2014, 17:55

Kurs Nauczyciela - Eliksiry

Amerykanin ani trochę nie wątpił, że zatrudnienie w Hogwarcie będzie łatwe. Sam fakt otrzymania posady o niczym nie świadczył, tak samo jak wystawione przez Salem rekomendacje. Musiał udowodnić, że nadawał się. Ba, chciał to zrobić. Wierzył, że odniesie sukces, skoro wyjątkowo wysoko stawiał poprzeczkę. I tylko on mógł ją przeskoczyć.
Pierwszy egzamin dotyczył ściśle obranej przez Blaze'a dziedziny. Eliksiry znał niemal doskonale, toteż wyzwanie uwarz Wywar Żywej Śmierci potraktował jako rozgrzewkę i podwinąwszy rękawy granatowej koszuli, przystąpił do pracy. Kilka minut poświęcił na idealne przygotowanie składników oraz zagrzanie wody w kociołku. Parę razy zamieszał ją, jakby upewniając, że wszystko było idealne. Zyskawszy tę pewność, zaczął dodawać ingrediencje w ustalonej wcześniej kolejności. Właściwie nie musiał patrzeć na recepturę. Tyle razy przygotowywał ten wywar, iż lista kolejnych kroków wyryła się w jego pamięci na tyle skutecznie, że pewne czynności wykonywał jak w jakimś rytuale. Dopiero na sam koniec zerknął na kartkę pergaminu i zamieszał ostatni raz substancję w kociołku.
Wreszcie otarł pot z czoła, oczekując na werdykt. Był pewien, że wykonał eliksir idealnie, ale nigdy nie wiadomo, czego komisja mogła się uczepić. Zbyt wiele razy słyszał o takich przypadkach, a nawet sam ich doświadczył, toteż w pełnej napięcia ciszy odetchnął z ulgą, gdy pozwolono mu przejść dalej.
Następna część kursu wymagała od Blaze'a wypiciu niezbyt dobrze znanego eliksiru(a to za sprawą tego, że nie był szczególnie popularny w Stanach). Po paru sekundach wpadł w trans i widział Wielką Salę pełną uczniów, zaś on sam siedział za stołem nauczycielskim, kiedy nagle drzwi zostały wyważone przez ogromnego trolla. Minęła zaledwie sekunda, a całe pomieszczenie ogarnęła panika. Wiedział, że liczyły się cenne sekundy, toteż szybko wstał ze swojego miejsca i podbiegł do najbliższego prefekta, udzielając mu wskazówek, po czym przewrócił stoły tak, by młodsi uczniowie nie byli narażeni na atak. Tak samo postąpił z pozostałymi domami, dając pozostałym nauczycielom szansę na powstrzymanie bestii.
Wszystko to było niezwykle męczące i, gdy wrócił do prawdziwego świata, upadł na kolana, oddychając ciężko. Głębokie oddechy paliły w płuca, jakby wypalił całą paczkę papierosów na jeden raz, ale klepnięcie w ramię oraz uśmiech egzaminatora zwiastowały naprawdę dobre wieści. Zdał. Otrzymał certyfikat potwierdzający jego kwalifikacje i teraz mógł bez najmniejszych przeszkód nauczyć te rozkrzyczane dzieciaki.
Etap I
Kostka: 6
Etap II
Kostka: 4 i 4(parzysta) = zdane

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Stonehaven w Szkocji
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 125
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10137-lindsey-sheeran#281999
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10138-linds-i-jej-zarciki#282079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10140-lisciki-do-lindsey#282082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10139-lindsey-sheeran#282081




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Pon Sty 05 2015, 20:46

Kurs Nauczyciela - Opieka Nad Magicznymi Zwierzętami


Egzaminy? Jeszcze kolejne? Nie zdziwiła się tym jednak za bardzo, kiedy po skończeniu stażu, musiała przystąpić do dwóch etapów sprawdzenia czy nadaje się na nauczycielkę. Bardziej zdziwiła się, że musiała wnieść opłatę w wysokości siedemdziesięciu galeonów. Dobrze, że w tym momencie pojawiła się babka, która poratowała wnusię w potrzebie.
I zaczęło się. Przybyła do sali i usiadła na krzesełku. Po dziesięciu minutach czekania, przyszedł dyrektor, którego już poznała wcześniej na stażu. Niósł ze sobą coś. Prawdopodobnie była to klatka przysłonięta materiałem. Lecz co było w niej? Linds nawet się nie domyślała.
- No panienko Sheeran. To będzie pani największy test w życiu. – Dziewczyna próbowała się uśmiechnąć. Mężczyzna zdjął szmatę z klatki. W niej znajdował się dorosły szczuroszczet. Był bardzo podobny do zwykłego szczurka, lecz miał na grzbiecie narośl, która skojarzyła się Linds z morską pierścienicą.
- Oh! Jest słodki! – Wstała z krzesełka i podeszła do klatki. Nie była jednak nie tyle niemądra, aby wkładać tam paluchy. Mężczyzna wręczył zwierzątko dziewczynie.
- Proszę się nim opiekować przez tydzień. Sprawdzę pani stopy, bez dwóch zdań! – Tego Linds się nie spodziewała.
- Będę go mogła zatrzymać? – Oczy świeciły się jej jak dwa galeony, a mężczyzna machnął tylko ręką. Bez wątpienia wiedział, że dziewczyna sobie poradzi. Była mądra, chociaż czasami brakowało jej piątek klepki…

Podczas tygodniowej opieki nad szczuroszczetem, Linds parę razy wypuszczała go z klatki, aby mógł pobiegać. Strasznie polubiła ganiać za nim po całym domu. Wiedziała jednak, że musi uważać na stopy, ponieważ jeśli by go nadepnęła, zwierzak nie byłby dla niej zbyt wyrozumiały. Karmiła go wszelkimi skorupiakami, które kupowała w pobliskim sklepie. Wieczorami próbowała mu grać na skrzypcach, ale zwierzak chyba nie lubił muzyki.

Kiedy Linds wróciła ze zwierzakiem, dyrektor wyglądał się być zadowolony. Tym razem towarzyszyło mu więcej osób. Obejrzeli dokładnie zwierzątko czy jest w dobrym stanie. Mężczyzna nie kłamał, że sprawi również i samą kobietę. Musiała ściągnąć buty oraz skarpetki, aby pokazać jak wyglądają jej stopy. Nie miała na nich żadnego ugryzienia.
- Wygląda na to, że szczuroszczet miał bardzo dobrze u pani. Gratulacje, zdała pani! – Linds uśmiechnęła się szeroko. Wszystko udawało się wedle jej myśli! To było niesamowite! Teraz pozostał jej tylko…
- Jeśli czuje się pani na siłach, dzisiaj możemy również przejść do części psychologicznej. Czy jest pani gotowa? Jesteśmy w pełnym składzie, mamy uważony również specjalny eliksir. – Linds spojrzała niepewnie na flakonik w dłonie dyrektora. No nic, raz się żyje! Skinęła głową, że jest gotowa.
- Zbyt długo czekałam na ten moment. – Wyciągnęła dłoń w stronę buteleczki. Usiadła wygodnie na krzesełku, pomachała rączką do zwierzaka w klatce. Zrobiła kilka łyków…

Znalazła się w Wielkiej Sali. Siedziała przy stole nauczycieli. Żartowała sobie z innymi, zajadała pyszne udka z kurczaka. Nagle jednak sielanka została przerwana. Drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stanął obrzydliwy, cuchnący troll. Wyglądał na rozwścieczonego. Dzieciaki zaczęły piszczeć, a nauczyciele siedzieli niczym sparaliżowani. Lindsey zabiło mocniej serce. Wlazła pod stół, złapała za skrzypki oraz smyczek. Wypełzła spod stołu z drugiej strony.
- Pod ścianę! – wrzasnęła do dzieciaków, które nie wiedziały co zrobić. Sama stanęła naprzeciwko trolla. Uniosła dumnie głowę, oparła skrzypce na ramieniu. I zaczęła grać… Najpiękniejszą melodię, jaką usłyszała w całym swoim życiu. Stworzenie wyglądało na bardzo zaskoczone. Opuściło swoje dłonie. Nie wiedziało co ma zrobić. Linds grała dalej na swoich skrzypkach, zaczęła kręcić piruety, podnosić nóżkę wysoko…
Oderwała smyczek od strun i wycelowała go w trolla. To były tylko zwidy… Wszystko było możliwe, prawda? Smyczek zamienił się w jednej chwili w jej różdżkę.
- Obscuro! – Na oczach trolla pojawiła się ciemna opaska. Już miała rzucić kolejne zaklęcie, kiedy nagle powróciła do pomieszczenia, w której odbywał się egzamin. Komisja patrzyła na nią srogo. Linds podgryzła nerwowo dolną wargę. Czy zrobiła coś nie tak? Wreszcie dyrektor uśmiechnął się.
- Brawo Lindsey! Zdałaś! Od dzisiaj jesteś nauczycielem opieki nad magicznymi zwierzętami! – Gryfonka ze szczęścia popłakała się.

Etap I
Kostka: 1
Etap II
Kostka: 4 i 6 (parzysta)
Link do kosteczek: Tutaj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 534
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9275-morgan-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9278-morgan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9443-morgan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9277-morgan-carstairs




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Nie Mar 08 2015, 19:25

Etap I-2
Etap II-3 i 4
Czy chciał tego zawodu? Dobre pytanie. Jednak bez mrugnięcia okiem, mogę powiedzieć, że kierowały nim wyższe intencje przy jego wyborze. Nie liczył na galeony. Choć brzmi to wręcz niedorzecznie, tak właśnie było. Wolał śpiewać po pubach, jednak możliwość pomocy innym uskrzydlała go bezgranicznie. Czy stresował się egzaminem? Nie specjalnie. Nigdy niczego nie planował i nie liczył na nic. W rezultacie jego nauka też wyglądała nad wyraz zabawnie. Na początku zupełnie to zlekceważył, by potem na eliksirach energetyzujących zarywać noce. Przez te wszystkie podróże, zapomniał jak to jest w szkole. Tak właśnie czuł się na egzaminie, jak zestresowany uczeń. Nie krył zadowolenia słysząc wynik egzaminu. Zadowalający. Całkiem nieźle. Cóż przynajmniej miał to już z głowy. Wiedział, że to dosyć wymagający pamięciowo zawód. Ciągle, trzeba o czymś pamiętać. Egzamin praktyczny, oględnie mówiąc nie był wymagający. Spodziewał się czegoś podobnego. Do sprawy starał się podejść profesjonalnie. Jednak nie mógł ukryć rozbawienia. To losowanie. Pff zupełnie jak maskarada. W każdym razie, z uwagą zastanowił się nad swoim przypadkiem, czy klientem jak kto woli. Nielegalne wyścigi? Cóż facet miał werwę. Biedaczysko. Z początku był trochę zmieszany. Nie wiedział jak się za to zabrać, na szczęście jego obawy okazały się zbyteczne. Przypomniała mu się sprawa której był światkiem. Jak to artysta, poczuł się niezwykle zainspirowany. Po po przedstawieniu się, zaczął monolog. Z minuty na minutę poczuł się pewniejszy siebie. Aż czas minął. Tym razem nie był zdziwiony. Zdał. Czyli tak jak być powinno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 42
Skąd : Yorkshire
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10706-precjusz-growlly#293824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10709-precel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10708-precjusz-growlly




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Pią Kwi 03 2015, 14:15

Etap I - kostki 1
Etap 2 - kostki 1 i 2

Rok 2004 - OPCM

Precjusz po latach służby jako auror wiedział, że mimo swojej niechęci do pracy biurkowej będzie w stanie swoją wiedza przełożyć na coś, co przydać może się przyszłym pokoleniom. Widząc tendencję spadkową wśród kursantów na pozycję aurora, mężczyzna bał się o to kto będzie w stanie stawić czoła zagrożeniu kiedy już nadejdzie. Będąc nauczycielem, Precjusz był w stanie wychwycić wybitne jednostki i spróbowac nauczyć ich tego co sam wie, a jednocześnie zachęcić do wstąpienia w seregii aurorów pewnego dnia w przyszłości. Mężczyzna wiedział o magii ofensywnej i zaklęciach wiele, ale przede wszystkim był praktykiem a takich profesorów w świecie magicznym nie było chyba wielu. Mógł zaoferowac opowieści z pierwszej linii, mógł zobrazowac jak to było kiedyś gdy walczono z zagrożeniem przerastającym możliwości ministerstwa. W mniemaniu mężczyzny tego właśnie potrzebowała dzisiejsza młodzież aspirująca o stołki w ministerstwie. Właśnie to skusiły go by odbyć kurs i pewnego dnia nauczać. Składając podanie wiedział, że pierwszy etap będzie dla niego raczej prosta przeprawą, gdyż z łątwością można było wyczytać, że jest nim pojedynek. Wszak jak poradzić sobie miał w pojedynku doświadcozny auror? Jedyne nad czym musiał panować Growlly to to, by nie podejść do sprawy zbyt agresywnie i nie uszkodzić egzamiantora. Kiedy nadszedł dzień jego próby, mężczyzna stawił się we wskazanym miejscu i podpisał kilka pergaminów.
-To miłe widzieć, że aurorzy chcą nauczac młode pokolenie. To niezwykle rzadki widok, tym bardziej, że obecnie mało kto po szkole decyduje się na karierę aurorską. Sam pan rozumie, nie czują zagrożenia. – Precjusz doskonale rozumiał sens tego o czym mówiła kobieta za biurkiem. Jednak takie słowa padąły zazwyczaj z ust osób w jego wieku, które pamiętały stare czasy. To co działo się teraz było totalną komedią. Po krótkiej pogawędce, w sidłach której Growlly wolał by się nie znaleźć, nadeszła jego kolej. Wchodząc na salę przywitał się z egzaminatorem, który rzucił jedynie, że Aurorów w ogóle nie powinno się poddawac testom pierwszego etapu, po czym przeslzi do pojedynku. Obydwoje tańczyli wokół siebie rzucając zaklęcia i co dało się dostrzec – oboje czerpali z tego dużą radosć. Egzaminator okazał się godnym przeciwnikiem, ale rozbrojenie go ostatecznie zajęło Precjuszowi niewiele ponad pięć minut.
-Wiedzieli kogo mianowali egzaminatorem, to był zacny pojedynek, miejmy nadzieję, że więcej kandydatów trafi właśnie na pana na swojej drodze. – egzaminator podbił odpowiednią kartę i z uśmiechem pożegnał Precjusza. Ten rzucił jeszcze sztywne "do widzenia" sekretarce po czym wyszedł przygotowując się na to, co prawdopodobnie było dla niego największym wyzwaniem

***

Gdy stawił się na drugim etapie, wiedział już, że jego zadanie będzie polegało luźno na poddaniu się działaniu eliksiru i poradzeniu sobie z sytuacją, która zostanie mu zaprezentowana. Dotychczas auror radził sobie z jakimikolwiek sytuacjami po prostu niszcząć zagrożenie czy dewastując wszystko wokoło. Tym razem wiedział, że jesli zrobi coś takiego to najzwyczajniej w świecie zostanie odrzucony w przedbiegach 2 etapu to też miał zamiar pilnowac się, jak jeszcze nigdy w życiu. Kiedy został poproszony o zajęcie miejsca na specjalnym fotelu, zrelaksował się i pozwolił by podano mu specyfik. Poczuł jak opada, a zaraz potem stał już na korytarzu bliżej nieokreślonej szkoły. Ruszył powoli czując się jak gdyby faktycznie wszystko działo się na jawie. Skręcił w prawo i w oddali zobaczył piękną dla jego oczu scenę. Grupa uczniów ciskała w siebie zaklęciami starając się obezwładnić jeden drugiego. Nie zwracali uwagi na otoczenie, byli w wirze walki. Precjusz uśmiechnął się pod nosem, ale wiedział, że nie może zostawić tego w ten sposób. Wyciągnał różdżkę i ruszył przed siebie. W odpowiednik momencie rzucił zaklęcie tarczy idealnie pomiędzy grupę walczących co sprawiło, ze różdżka każdego z nich wypadła z rąk upadając na trawnik nieopodal. Moemntalnie towarzystwo zamarło, widząc prawdopodobnie profesora.
-Nie musze państwu przedstawiać problemu z którym się zetknęliśmy? Bez wyobraźni, bez umiejętności, bez zezwolenia. Karygodnym jest fakt tego co tutaj wyczynialiście łamiąc wiele punktów regulaminu ucznia. Stąd jestem zmuszony każdemu odjąć odpowiednią ilość punktów. – młodzież zaczeła przepraszać, ale Precjusz wiedział, że mimo kary wróca za jakiś czas do tego co robili, dlatego postanowił zastosowac środek łagodzący.
-Jednakże widząc w tym co robiliście szczyptę waszych zainteresowac, chciał bym zaprosić was na klub pojedynków, gdzie będziecie mogli dac upust swoim umiejętnością. W czwartek, za tydzień. Bywajcie! – po tych słowach poczuł, jak coś podrywa go w góre i znów był na stołku, egzaminatorzy kiwali głowami stwierdzając, że egzamin przebiegł tak jak powinien. Precjusza poproszono o to by wstał, a zaraz potem wręczono mu odpowiedni dyplom podbity przez miniserstwo magii.
-Dziękuje najmocniej, postaram się wychowac nowe pokolenie tak, by nie odstawali od naszego, wychowanego w nieco cięższych czasach. Bywajcie. - Teraz był pełnoprawnym nauczycielem, ale zanim zdecyduje się podjąć naukę kogokowleik, minie pewnie sporo czasu. W końcu prawie zamiast zaklęcia tarczy potraktował uczniów bombardą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Saint Laurent du Maroni, Gujana Francuska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 517
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10732-astrid-d-devaux#294508
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10736-pomoge-ci-zapomniec#294511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10735-astrid-d-devaux#294510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10734-astrid-d-devaux#294509




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Pon Kwi 13 2015, 00:14

Kurs amnezjatorski był dla Astrid zarówno wyzwaniem, jak i czymś, co średnio rozgarnięty czarodziej z powodzeniem określiłby jednym słowem - masakra. Kiedy tylko się na niego zdecydowała, robiąc sobie przy okazji długi, które miała spłacać jeszcze przez kilka miesięcy, pociągnęła za wszystkie możliwe sznurki i wykorzystała wszelkie dostępne źródła, by się do niego przygotować. Nie mogła tracić ani czasu, ani pieniędzy na zbędne powtórki. Termin zbliżał się nieubłaganie, a Astrid czuła, że głowa pęka jej od nadmiaru informacji, których z pewnością nie mogła zapomnieć zaraz po ukończeniu kursu. Wiedziała jednak, że jest jednocześnie dostatecznie przygotowana, by zaliczyć egzamin na zadowalającą liczbę punktów. Zgodnie z oczekiwaniami, tak też się stało. Przed panną Devaux stała jednak masa wyzwań, których nawet się nie spodziewała. I tak oto okazało się, że pierwszy część nieco bardziej praktycznego egzaminu okazał się kompletną klapą, a wspomnienia, które Astrid pieczołowicie układała w jako tako sensowną chronologię, ostatecznie nijak do siebie nie pasowały. Devaux spędziła więc całą noc w całodobowym barze, ślęcząc nad masą zapisanych serwetek i starając się poukładać je w sensowny sposób. To ćwiczenie przyniosło niewątpliwe korzyści, gdy już drugiego dnia egzaminator zaprosił ją do kolejnego etapu, tego, który wreszcie zaczynał z wolna przypominać jej przyszły zawód. Modyfikacja pojedynczego wspomnienia w myślodsiewni nie była trudna. Wystarczyło mocno się skupić, a wszystko jakoś samo zaskoczyło. Ta metoda nie poskutkowała jednak w drugiej części zadania, gdy jedno wspomnienie zastąpiła cała rzesza wspomnień. Chociaż z początku Astrid w ogóle tego nie zauważyła i była całkiem dumna ze swojej pracy, ostatecznie wytknięto jej masę błędów i odesłano do domu z propozycją powtórzenia podejścia.
Gdy wszelkie zabawy ze wspomnieniami zostały w końcu zakończone, od ostatecznego sukcesu dzieliła Astrid już tylko część praktyczna. Najgorsza ze wszystkich. Uspokojenie więźnia musieli rozłożyć na kilka dni, bo panna Devaux nijak nie była w stanie trzymać go w ryzach. Cały czas komentował jej wygląd i gapił się na cycki, by ją sprowokować, a ona, coraz bardziej wściekła i skrzywiona, nie potrafiła zdobyć przewagi. Dopiero ostatni dzień przyniósł jakieś efekty, gdy ubrana w golf, dżinsy oraz wysokie buty, a także nauczona doświadczeniem postawiła mu tylko sobie znane ultimatum, które podziałało rewelacyjnie. Był to całkiem dobry wstęp do kolejnej kilkudniowej męczarni. Tak czy siak, zakończyła kurs z przeklętym dyplomem, którym mogła pysznić się na prawo i lewo. Nigdy tego jednak nie zrobiła.

Część teoretyczna: 1
Część teoretyczno-praktyczna: nieparzysta, parzysta
Część teoretyczno-praktyczna etap I: 2
Część teoretyczno-praktyczna etap II: 3, 5
Część praktyczna - uspokojenie więźnia: 1, 5, 6
Część praktyczna - zmiana wspomnień: 2, 6, 2, 3

80G za kurs + 20G za II etap + 20G za uspokojenie więźnia + 40G za zmianę wspomnień = 160G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 654
Dodatkowo : opiekun Ravenclaw, hipnoza
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10456-cassandra-allard#288362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10552-no-nie-mow-ze-nie-chcesz-relacji-z-pania-profesor#290045
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10554-morgana#290048
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10553-cassandra-allard#290047




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Wto Kwi 21 2015, 09:38

Kurs nauczycielski - wróżbiarstwo


Do kursu nauczycielskiego podeszła całkiem chętnie. To mogło być ciekawe - na pewno ciekawsze, niż staż - i przynajmniej trwało krócej, a ona do cierpliwych osób na pewno nie należy. Zajęcia były całkiem przyzwoite, a do egzaminów się nie przygotowywała jakoś specjalnie. Jeśli dzieci będą robić problemy, to utemperuje je raz a dobrze, za to jeśli chodzi o zadanie z wróżbiarstwa... Pff. Gdyby miała jakieś problemy, babka by się chyba w grobie przewróciła.
I rzeczywiście, pierwsze zadanie poszło idealnie. Dostała kulę z przepowiednią do interpretacji. Co prawda wcześniej z takimi nie pracowała, ale miała w genach talent do wszystkiego związanego z wróżbiarstwem. Egzaminatorzy byli zachwyceni dokładnością jej interpretacji i jeden z nich nawet uznał, że sam nie zrobiłby tego lepiej. No i pięknie!
Z drugim etapem było gorzej. Niby spokojnie sobie szła, kiedy usłyszała odgłosy pojedynku. To uczniowie, którzy mieli nieco nie po kolei w głowie, rzucali w siebie zaklęciami - całe szczęście, że nieudolnie. Wparowała wściekła do sali i powiedziała im, co o nich myśli. Prawdopodobnie sam jej ton i cała ta złość w oczach wystarczyły, żeby opanować hałastrę, ale na wszelki wypadek wyjęła też różdżkę, by wiedzieli, że nie żartuje. Jej awaryjną bronią była hipnoza, ale nie była pewna, czy to legalne, więc wolała się do tego nie uciekać. No i nie musiała, zbiegowisko rozeszło się szybciej, niż myślała.
A potem okazało się, że egzamin zdany. I proszę bardzo, ukończony kurs nauczyciela. Jakie to proste!

kostki:
etap I - 6
etap II - 1, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Antwerpia, Belgia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 486
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10764-leonie-dumont#295320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10765-tolerance-of-ambiguity#295378
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10766-mini-leosia#295379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10767-leonie-m-dumont#295382




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Czw Kwi 23 2015, 22:52

Lat temu kilka, w dzień o pogodzie bliżej nieokreślonej.

Świeżo upieczona absolwentka Hogwartu nie czekała zbyt długo z zabieraniem się za kurs prawniczy, polecony zresztą przez jakiegoś dobrego znajomego jej ojca. Ledwie otrzymała świadectwo, a już popędziła do Ministerstwa, wiedząc oczywiście, że dostanie ledwie sześć miesięcy na przygotowanie do części teoretycznej. Nie ukończywszy więc jeszcze studiów, wertowała pożyczone od Frederika książki, chcąc wypaść jak najlepiej - i chyba nie do końca osiągnęła swój cel, bowiem z wahań pomiędzy PO a Wybitnym wyszła ta niższa ocena, co wprawiło Leonie w dosyć zły nastrój na dobrych kilka godzin. Petty doskonale zadbał o naprawę wyrządzonych przez komisję szkód, toteż niedługo potem Belgijka z podniesioną wysoko głową oraz uśmiechem na twarzy podeszła do egzaminu praktycznego. Tu było o wiele ciekawiej, zwłaszcza że dostała sprawę z góry przegraną nawet pomimo jakiegoś w miarę wiarygodnego alibi, które "klient" przedstawiał. Z siłami zaczerpniętymi z kilku długich miesięcy kucia tajników zawodu adwokata Leo podjęła się pewnego ryzykownego manewru, opisanego w najgrubszym chyba ze wszystkich tomiszczy. Nietrudno zgadnąć, że oblała. I to w specyficzny sposób, bo skierowano ją na dodatkowy egzamin teoretyczny mimo niemal najwyższej noty w poprzednim, co było jeszcze dziwniejsze o tyle, że musiała do niego podejść cztery razy, zanim zaliczyła po raz kolejny. Jak? Magia, moi drodzy państwo. W każdym razie, za drugim razem w starciu z praktyką dostała sprawę pirata drogowego, którego uratowała głównie przez blef psychologiczny. I mimo że potem dotarł do niej brak jakiegokolwiek sensu we wszystkich tych tłumaczeniach, to trzymając w dłoni przepięknie ozdobiony papierek, wcale nie odczuwała żadnych wyrzutów sumienia.



Kostki: Teoria - 3; Praktyka - [6, 5], 4, 2, 4, 3, [3, 2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 43
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 180
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11154-sirius-gordon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11155-gordonowe-znajomosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11158-vesper#300798
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11166-sirius-gordon#300901




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Wto Lip 14 2015, 12:55

Posada nauczyciela Eliksirów była dla Gordona drugą szansą - mimo wydarzeń, przez które jego przyszłość związana z Ministerstwem zawisła na włosku, była szansą przede wszystkim na rozpoczęcie nowego życia. Pozytywna decyzja ówczesnego dyrektora Hogwartu o przyjęcie go na tę posadę, prawdę mówiąc mocno zaskoczyła młodego Siriusa, który po odejściu z rodzinnego domu, nie widział dla siebie niemalże żadnej drogi, którą mógłby obrać. Dzień, w którym miał stawić się w egzaminacyjnej sali, był więc dla niego dniem wyjątkowo nerwowym. O dziwo wcale nie obawiał się, iż sobie nie poradzi - nie przyjmował do siebie myśli, że mógłby tej pracy nie dostać. Jego wewnętrzny niepokój wiązał się raczej z nurtującym go przekonaniem, iż dyrektor szkoły w każdej chwili mógłby zmienić zdanie, tym samym nie dopuszczając go do obcowania z uczniami, podczas gdy każdej pełni zmieniał się w krwiożerczą bestię.
O ile jednak przez całą drogę do sali niemiłosiernie się zamartwiał, o tyle po przekroczeniu jej progu jak gdyby zupełnie zapomniał o wszelkich, niepokojących go myślach. Egzaminatorzy, którzy siedząc naprzeciwko zajmowanego przez Gordona stanowiska z kociołkiem, przez cały czas bacznie obserwowali jego poczynania, w tamtym momencie zdawali się według niego kompletnie nie istnieć. Na wieść, iż za zadanie miał przyrządzenie eliksiru Żywej Śmierci, mimowolnie uśmiechnął się, przypominając sobie szkolne czasy, podczas których wielokrotnie ów eliksir sporządzał. Tak jak się spodziewał, ukończenie pierwszego etapu okazało się więc niebywale łatwym zadaniem, a sama komisja, która okazała wobec niego zadowolenie, szybko pozwoliła mu przejść do etapu drugiego, który powinien zakończyć kurs.
Jak się później okazało, on również dla wówczas dwudziestosześcioletniego Gordona skończył się sukcesem. Po zażyciu wywaru, dzięki któremu znalazł się w sytuacji, w której obejmował stanowisko opiekuna domu, jego skupienie, które towarzyszyło mu od samego wejścia do sali, przybrało na sile, gdy do drzwi gabinetu, w którym przesiadywał, zapukało dwóch prefektów, informując go, iż jeden z pierwszorocznych uczniów zaginął. Sytuacja ta okazała się o tyle łatwa, że sam wielokrotnie w podobnych poszukiwaniach uczestniczył. Nie szukał zaginionych uczniów, rzecz jasna, jednak obecność w domu młodszego brata, który każdego dnia przyprawiał go o wiele atrakcji, nauczyła Siriusa, aby w podobnych sytuacjach przede wszystkim zachować trzeźwość myślenia. Etap drugi zakończył więc równie mocnym sukcesem, co i pierwszy, tym samym opuszczając egzaminacyjną salę, którą zresztą opuścił z ogromnym uśmiechem satysfakcji na ustach, niosąc w dłoni wręczony do jego rąk dyplom.

ETAP I: 2 (ponowienie rzutu - 3); przerzut - 1
ETAP II: 6 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna   Pią Wrz 11 2015, 17:21

Decyzja o tym, by zostać nauczycielką była właściwie nagła. Fakt faktem – podjęła się kilku praktyk, które miały pokazać, że naprawdę to jest to, co chce robić. Nigdy nie miała jakiegoś specjalnego sentymentu do osób, które zdawały się nie szanować pewnych zajęć, jakie odbywały się na terenie Hogwartu, ale… Kiedy sama dostała niesamowitą szansę pokazania studentom i uczniom, że ONMS to nie tylko opieka nad stworzeniami, ale też ciągłe poszerzanie wiedzy względem ich pochodzenia, rasy, czy po prostu zachowań, jakimi się charakteryzują. Ukochanymi istotami były smoki i pegazy, miała więc jakąś kartę przetargową do tego, by dobrze wejść w rolę profesorki, która równocześnie stała się opiekunką domu, w którym niegdyś funkcjonowała jako… Prefekt. Zabawne, prawda? Każdy – zawsze – wraca – na – stare – śmieci.
Nawet Sparks. Rozwódka.
Szła wbrew pozorom z pozytywnym nastawieniem, ale dało się wyczytać z jej tęczówek, że kryje się w tym drobnym ciele coś jeszcze. Coś, co jest niejednoznaczne i niezbadane, bo przecież oczywistość to najnudniejsze, co może dostać drugi człowiek, czyż nie? Sapphire uwielbiała moment niepewności, tajemnicy i zaskoczenia, który przyprawiał większość o zawrót głowy, czy serca. Do tej pory wspominała niezwykle chorą relacje z Madnessem, czy też Jackiem, do którego mogła mieć słabość, ale… To była przeszłość. Nie mogła zatem pozwolić, że cokolwiek wróci na swoje tory, bo teraz była zupełnie innym człowiekiem. Jeszcze bardziej wyrafinowana i pozbawiona wszelkich skrupułów, ale o pięknej masce i uśmiechu, który był najbardziej mylący.
Po przekroczeniu sali egzaminacyjnej, nabrała powietrza w płuca, bo choć była pewna swoich umiejętności, dobrze wiedziała, że to właśnie pewność siebie może być zgubna. Starała się zapanować nad nierównomiernym oddechem, a stało się to prawdopodobnie dopiero w momencie, gdy wylosowała swoje pytanie. Zmarszczyła nos, bo w sekundzie w jej głowie pojawiła się czarna dziura i choć poskładała większość informacji dobrze, to na końcu pokręciła wszystko i jedyne w czym się utwierdziła to, że powinna wykazać się większą pokorą, ale przecież… Sapph nigdy nie była pokorna. Musiała zatem odczekać tydzień, by spróbować raz jeszcze, a to było niezwykle ważne. Może nawet za bardzo? Chciała, by tym razem wszystko przebiegło zgodnie z planem i tak też się stało. To sprawiło, że odetchnęła z ulgą i bez najmniejszego zastanowienia przeszła do drugiego poziomu. Miała czas. Nigdzie się nie spieszyła, bo i po co? Analizowała każdy swój ruch, krok i to, co mogło się wydarzyć. Skupiła się na swoich myślach, które pędziły niczym stado koni, które raz po raz w dzikiej gonitwie uderzają o siebie i nie potrafią ukierunkować się na jeden tor. Sparks była jednak inna. Była w stanie zapanować nad rozkołatanym umysłem, który próbował żyć własnym życiem. Oddzielając emocje od działania szybko zorientowała się, że nieopodal znajduje się grupa uczniów. Chcieli się pobawić zaklęciami? W porządku, Sapph z rozkoszą zrobiłaby im… Wykład na temat dobrego zachowania, bo przecież – nie krzywdę, prawda? Uśmiechnęła się przekornie i podeszła do rozbrykanych małpiszonów, by zaraz potem udzielić im stosownej reprymendy i dla zaspokojenia ciekawości, zaprezentowała im działanie dwóch zaklęć rozbrajających, co poskutkowało niemałym aplauzem. Czuła wewnętrzną satysfakcję, bo teraz jako pełnoprawny nauczyciel mogła przekroczyć próg Hogwartu i przypomnieć o tym, że ONMS to nie tylko nudne zajęcia, ale też niezapomniana przygoda.

Poziom I: 2 i 4, a potem przerzucone na 6 (zakładając, że to po tygodniu)
Poziom II: 1 i 6

Zdane!

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Sala egzaminacyjna
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Podziemia
-