IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala strachów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Sala strachów    Sob Sie 16 2014, 20:14


Sala strachów

Ponure, ciemne miejsce, z którego niejednokrotnie nawołują tajemnicze, nieraz przerażające dźwięki. A jednak, nie brakuje ludzi gotowych dobrowolnie tam wejść. Otóż miejsce to zawsze gości klika dementorów. Znajdują się tam w celu bezpieczeństwa, by bronić mogły przy ewentualnym zagrożeniu, jednak mają też drugie zastosowanie. Niejednokrotnie dorośli czarodzieje przychodzą tu, by ów stworzenia wykorzystać do nauki wyczarowywania patronusa. Wszakże, nie każdy dorosły potrafi sobie z nimi poradzić.


Kurs - zaklecie Expecto Patronum

Do kursu przystąpić mogą dorośli znający już w pewnym stopniu Zaklęcia i Uroki, jak i Obronę Przed Czarną Magią. Kurs naucza zaklęcia Expecto Patronum. Jeśli pomyślnie zdasz kurs, sam wybierasz formę, jaką przybrał Twój patronus. Uwaga: Mając 10 pkt z Zaklęć i OPCM nie musisz zdawać kursu, przyjmujesz, że potrafisz wyczarować patronusa

WYMAGANIA:
 


Rzuć kością w temacie do losowania i uwzględnij swoje wyniki w pisanym poście:
1 - Bogin powoli wyłonił się z szafy i gdy tylko go ujrzałeś zupełnie zapomniałeś, że nie masz do czynienia z prawdziwym dementorem... Stanąłeś jak osłupiały, a stwór już zaczął szybować w twoim kierunku. Przerażanie malowało się na twojej twarzy i już dzielnie chciałeś unieść różdżkę, gdy jedyne na co się zebrałeś, to głośny krzyk i szybka ucieczka z tej klasy. Nie poszło Ci najlepiej, a serce dygocze Ci jak oszalałe. Może napij się eliksiru uspokajającego i zabierz się za ćwiczenie tego zaklęcia, gdy będzie czuć się nieco pewniej...? Albo, w ogóle to odpuść, nikt na pewno by nie chciał, żebyś przedwcześnie osiwiał!

2 - Wdech wydech, dementor nie jest prawdziwy! Świetnie, o tym już pamiętasz, teraz pozostało Ci tylko skupić się na cudownym wspomnieniu, gdy przed tobą unosi się przerażający potwór gotowy namiętnie Cię ucałować, by wessać twą duszę. Łatwizna! Gorączkowo wertujesz myśli, próbując myśleć o tym, jak miło niegdyś spędzałeś czas, cicho wypowiadasz zaklęcie, celujesz i... udało Ci się wyczarować jakąś marną białą wstęgę, która znika w przeciągu sekund. No... jeszcze trochę ćwiczeń i wstęga na pewno zamieni się w patronusa, z resztą kto wie, może w twoim przypadku przybierać ona będzie kształt małej glizdy, wówczas możesz śmiało stwierdzić, że jesteś bardzo blisko celu!

3 - Expecto patronum, patronum expecto, to nie jest prawdziwy dementor, miłe wspomnienie... Kiedy stajesz na wprost lewitującego potwora uświadamiasz sobie, że by opanować ten urok trzeba pamiętać o naprawdę wielu rzeczach jednocześnie. Masz w zanadrzu wybrane wspomnienie, powtarzasz sobie, że to tylko bogin i jedyne co Ci pozostaje to wypowiedzieć zaklęcie broniące. Ze zdenerwowania mamroczesz je niewyraźnie pod nosem. To nie był najlepszy pomysł! Najwyraźniej nie wypowiedziałeś zaklęcia prawidłowo, bowiem nagle z twojej różdżki strzeliło pasmo wściekle pomarańczowego światła uderzając w kilka szafek. Ze wszystkich zaczęły wyłaniać się boginy - dementorzy. Teraz to na pewno nic nie wyczarujesz! Przerażony uciekasz z klasy.

4 - Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzasz to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszcza szafę. W pierwszych chwilach stoisz patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety twoja różdżka nie zamierza przejąć inicjatywy. Robisz głęboki wdech i skupiasz się na wspomnieniu. Zajmuje Ci to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynasz czuć zamykającą się rękę bogina na twoim przedramieniu, jednak w porę przypominasz sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonujesz machnięcie różdżką... i tak! Udało Ci się! Co prawda twój patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed tobą około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiesz jaki kształt przybiera twój obrońca, teraz wielokrotnie doskonal to zaklęcie w samotności, najlepiej spróbuj sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić twoim problemom. Zdobywasz zdolność wyczarowania patronusa. Tutaj możesz uzyskać dyplom.

5- Wiesz wszystko na temat tego zaklęcia, a przynajmniej tak Ci się wydaje. Wiesz doskonale na czym się skupić, jaki ruch ręką wykonać, oraz jak poprawnie wypowiedzieć nazwę, wiesz nawet, które twoje wspomnienie jest wystarczająco silne. Teraz pozostaje to sprawdzić w praktyce! Bogin nadciąga, wahasz się tylko krótkie sekundy, zaraz wymierzając w niego odpowiednie zaklęcie. Wow! Twój patronus wygląda naprawdę nieźle! Jesteś tym tak bardzo podekscytowany, że omal nie podskakujesz. Niestety tracisz przy tym koncentrację i twój obrońca bezpowrotnie, zdecydowanie zbyt szybko, niknie. Jednak znasz drogę, wiesz co robić, by go wyczarować, miejmy tylko nadzieję, że równie dobrze pójdzie Ci w chwili prawdziwego zagrożenia. Zdobywasz umiejętność wyczarowania patronusa. Zgłoś się po dyplom tutaj

6 - Musisz być urodzonym mistrzem zaklęć. Ewentualnie na pewno poświęciłeś długie godziny doskonaląc rzucanie tego uroku. Gdy tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu wiedziałeś jak go unieszkodliwić. Patronus, którego wyczarowałeś znakomicie przegonił dementora, ba, ten aż w popłochu uciekł ponownie do szafy. Ale co więcej, twój doskonale wyglądający obrońca, najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Stoi sobie w najlepsze w klasie, pozwalając Ci się dokładnie mu przyjrzeć. Chcesz wysłać komuś wiadomość za jego pomocą? Na pewno to dla Ciebie zrobi! Czujesz się tak pewny, że masz świadomość, iż nawet w prawdziwym zagrożeniu, zdołałbyś to bez problemu powtórzyć. Chyba masz talent! Po dyplom zgłoś się tutaj.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Sob Sie 23 2014, 11:25

Przyszła tutaj pewna swego. Kontrola emocji była tym, co wychodziło jej zawsze najlepiej. Wystarczyło tylko dodać do niej kilka słów i gest z różdżką w dłoni. Wiedziała, że jej się uda. W pomieszczeniu było ciemno i chłodno. Czuła dementorów przepływających w powietrzu tuż obok, gotowych wyssać z niej wszystkie dobre wspomnienia. Uśmiechnęła się ironicznie w półmroku. Miała ich bardzo niewiele. I nie czuła się ani trochę szczęśliwa. Co więc mogli jej zrobić? Przeszła kilka kroków z dumnie uniesioną głową, tak, jak zawsze ją uczono. Jeden z dementorów zbliżył się niebezpiecznie. Jego wątłe szaty unosiły się i opadał łagodnie. Callisto wycelowała w niego różdżką, przyglądając się jego ohydnej twarzy. Właściwie prawie jej nie miał, zupełnie, jakby założył maskę. Czy ona też taka była? Zgniła w środku, wysysająca szczęście z innych. Z piękną maską na twarzy kryjącą to wszystko. Skrzywiła się mimowolnie.
- Expecto patronum! - zawołała dźwięcznie, wyciągając z głębi umysłu najlepsze wspomnienie, jakie miała. Głos zawibrował echem w dużej sali, gdy z różdżki wypłynęła srebrzysta smuga światła, kształtując się w coś, czego nie była w stanie dostrzec, oślepiona blaskiem.
Nagle wszystko ucichło. Wokół Callisto zrobiło się cieplej i bezpieczniej. Dopiero wtedy go dostrzegła. Był piękny. Srebrzysty jednorożec. Tak niezwykły i elegancki. Zbliżył się do niej z gracją, jakiej niemal mu pozazdrościła. Wyciągnęła dłoń, chcąc dotknąć błyszczącego łba, ale zanim opuszek jej palca dotarł do celu, zwierzę zniknęło. Wyszła stamtąd osłupiała. Zdobyła to, po co tu przyszła, ale zdawało jej się, że dostała nawet dużo więcej.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 532
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 59
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9246-william-alejandro-morgan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9258-artystyczne-koligacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9270-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9259-william-alejandro-morgan




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Pią Wrz 26 2014, 23:39

William usiadł na ławce przed salą strachów. Ach, to tutaj jego znajomi z Londynu pewnie nauczyli się "najprzydatniejszego" zaklęcia w życiu. Sam jeszcze pamiętał jak jako młody chłopak chciał się przekonać, jakie zwierzę w nim siedzi. Nie chodziło o to, które bryka po alkoholu czy skacze przy większej ilości adrenaliny, a raczej o to magiczne. Skąpane w błękicie i bieli, wyglądające jak morska piana osadzona gdzieś na skraju plaży w Hiszpanii... Tak, widoku nie da się zapomnieć, ono swoim spokojem pochłania każda komórkę i już człowiek nie pamięta czy to on z niego wyszedł czy Atena w micie. A może wszyscy kiedyś byliśmy rybami, syrenami? Bez znaczenia.
Ten melancholijny nastrój przerodził się w wspomnienie. Szkolne mury, ciężka praca zarówno w kuchni, jak i w sali zaklęć. Każde miejsce nadawało się by ćwiczyć przed egzaminami. Tym razem to zajęcia dodatkowe zawalały mu czas. Ostatni rok, wszyscy sądzili, ze uczy się z rysunku, w końcu właśnie w tym widział swoją przyszłość. Tym czasem co rusz pracował na wymówieniem jednego zaklęcia, delikatnym machnięciem nadgarstkiem i wspomnieniem, które miało dawać siłę większa niż wszystkie elektrownie atomowe razem wzięte. Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. A gdy przyszedł juz moment egzaminu... Strach. Ogromny lęk, chęć ochrony, piękna mewa i pustka po utracie jedynej rzeczy, która mogła go wtedy uratować - świadomości. Choć z sali wyszedł później niż wszyscy, to zadowolony z siebie był jak nikt. Udało mu się, a to nie mały wyczyn!

z/t, kostki:5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Saint Laurent du Maroni, Gujana Francuska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 517
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10732-astrid-d-devaux#294508
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10736-pomoge-ci-zapomniec#294511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10735-astrid-d-devaux#294510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10734-astrid-d-devaux#294509




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Sob Kwi 11 2015, 17:21

Kiedy podchodziła do egzaminu, Astrid doskonale wiedziała, że nie musi tego wcale robić. Była dość dobra z zaklęć, by już dawno wyczarować zadowalający, półprzezroczysty i świetlisty kształt, chroniący ją przed tych ohydztwem, jakim byli dementorzy. Nawet jeśli pomagali trzymać złoczyńców w Azkabanie, wydawali jej się tak bardzo źli i mroczni, że nie potrafiła przekonać się do nich nawet wtedy, kiedy szef biura aurorów wykładał jej ich pożyteczność. Tak czy siak, znała doskonale formę swojego protektora. Nie mogła jednak oprzeć się chęci posiadania stosownego dyplomu, który - kiedy już uda jej się zdobyć własne lokum - z dumą zawiesi na ścianie.
Devaux i tak spędzała w ministerstwie masę czasu. Nie było więc problemem dotarcie do odpowiedniej komnaty i poświęcenie kilku minut na ten dość nieprzyjemny test. Do sali strachów nie weszła dumnie, ale pewnie. Nie była do końca świadoma, że na wierzch wyłaziła znowu jej brawura, a nie wysokie umiejętności, ale może to i lepiej. Wyciągnęła różdżkę, szykując się na atak zakapturzonych potworów, a gdy jeden powoli zaczął sunąć w jej kierunku, uniosła drewienko i opierając się jego podłej mocy, przypomniała sobie najszczęśliwszy moment swojego nie tak znowu długiego życia, mówiąc jednocześnie:
- Expecto patronum.
Srebrna mgiełka wysączyła się z różdżki, formując się w błyszczącą, małą meduzę, unoszącą się nad ziemią. Błyskawicznie osaczyła dementora, przeganiając go w mrok. Było po wszystkim. Było, jak należy.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 349
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1768-regis-sauveterre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1774-regis-sauveterre-relacyjki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12466-sowcia-regisa#334546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12465-regis-sauveterre#334545




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Sro Mar 30 2016, 17:16

koniec 2003

Regis ćwiczył długo do egzaminu z patronusa. Chciał spełnić oczekiwania rodziców, on sam nie uważał tej umiejętności za potrzebną mu. Zresztą po co? Jednak ćwiczył, ale nie wychodziło mu to za dobrze, chyba nie miał tak szczęśliwych wspomnień, żeby dobrze wyczarować patronusa. A jego rodzice jeszcze zachwalali Pottera, który uczył się w Hogwarcie kilka lat wcześniej.
Nadszedł w końcu dzień egzaminu.
Starał się skupić, ale gdy tylko bogin się pojawił, zamarł. Widział Cir, która spadła z miotły i się zabiła. Zaczął sobie powtarzać, że to tylko bogin, ale to nie dawało rezultatu. I już, już, bogin go prawie miał, kiedy rzucił zaklęcie Patronusa. Udało mu się! Co tam, że ledwo ledwo, ale udało się.
Wyszedł szczęśliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 242
Dodatkowo : animagia (jaguar)
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12496-iridion-coma#336839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12499-we-don-t-have-to-make-friends#336859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12500-puszczyk-mszarny-iridiona#336861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12507-iridion-coma#337073




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Wto Maj 03 2016, 05:08

Od rana Coma lekko się denerwował. Cóż w tym dniu miał pokazać, że wie jak przegonić Dementora. Owszem Iridion wiele o tym czytał jednak nie odważył się uczyć samemu. W końcu jak by nie patrzeć było to zabronione. Jednak czytanie na ten temat już nie. Szybko zjadł śniadanie i popędził pod salę strachu. Był tak podekscytowany, że ciągle sprawdzał czy aby na pewno wziął wszystko czego potrzebował. W myślach wymieniał co powinien mieć i jak się zabrać do odganiania Dementora. Pamiętał to doskonale jednak wiedział, że czasem stres może zjeść najlepszego czarodzieja czy też specjalistę od zaklęć. Także dlatego był też lekko zdenerwowany i można powiedzieć, że lekko sparaliżowany. Cóż w końcu każdy, kto stawał przed przed istotą, która potrafiła zabrać wszystkie dobre i przyjemne wspomnienia mogła przerażać i mogła też paraliżować niektórych uczniów. Wreszcie przed salą pojawił się egzaminator i wpuścił Comę do środka. Stała tam tylko wielka szafa, w której co jakiś czas słychać było dziwne dźwięki. Cóż Iridion był odważny jednakże te odgłosy przyprawiły chłopaka o lekką gęsią skórkę. No ale nie trwało to długo. Wreszcie usłyszał głos egzaminatora mówiący o tym jak powinno się zabrać do zadania jakie przed nimi czekało. Po krótkiej lecz dość porywającej przemowie mężczyzna kazał ustawić się Comie przed szafą i gdy Iri to zrobił prowadzący egzamin kazał mu się przygotować. Muzyk stał i czekał na to co się stanie. Wyjął różdżkę i gdy potwierdził swoją gotowość egzaminator otworzył drzwi. Powoli zaczął z niej się wyłaniać czarny kształt istoty. Jednak Coma nie pozwolił mu się wyłonić do końca ze swojej kryjówki. Działał pewnie i szybko.
- Expecto Patronum – krzyknął momentalnie przywołując swoje najweselsze, a zarazem najsilniejsze wspomnienie. Z różdżki mężczyzny zaczęła się najpierw wydobywać niebieska mgiełka, która po krótkim czasie zmaterializowała w patronusa. Przybrał on kształt jaguara. Iridion był z siebie dumny. Owszem chciał, by udało mu się to za pierwszym razem i tak się stało. Dementor ze strachu przed jaguarem zwiał do szafy, a patronus Iriego jeszcze przez kilka minut dumie prezentował się w sali strachu. Egzaminator pokiwał zadowolony głową i pozwolił Comie odetchnąć po czym powoli skierował się razem z mężczyzną do drzwi.

Kostka: 6
Kształt Patronusa: Jaguar

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 378
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12694-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12697-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12695-estelle-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12696-estelle-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Pią Maj 20 2016, 00:51

Sama nie wiedziała, czy to przez brak czasu, czy z powodu braku konieczności, nie opanowała wcześniej zaklęcia Patronusa. Zdała sobie jednak sprawę z tego, że musi nadrobić zaległości, toteż spędziła parę wieczorów nad wertowaniem różnych ksiąg traktujących o zaklęciach i urokach, żeby dobrze przygotować się przed swoją próbą. Wiedziała, że w przypadku tak trudnej magii, lepiej było wpierw skupić się na teorii, a dopiero potem sprawdzić się w praktyce. Któregoś dnia stwierdziła wreszcie, że o Patronusie przeczytała niemalże wszystko i że czas naprawdę nauczyć się rzucania tego zaklęcia.
W tym celu udała się do tzw. Sali Strachów, ponurego i ciemnego miejsca, o którym niektórzy mówili, że jest nawiedzone. Skłamałaby mówiąc, że w ogóle nie obawia się tego, co tam zastanie, ale nie miała wyjścia. Żeby opanować czar Expecto Patronus musiała stanąć w obliczu zagrożenia. Dlatego niepewnie nacisnęła klamkę i wkradła się do środka pomieszczenia, rozglądając się wokół siebie.
Od razu sięgnęła po swoją różdżkę; musiała być w końcu gotowa na wszystko. Po chwili miała wrażenie, jakby mroźne powietrze ogarnęło całe jej ciało, ale i to uczucie nie pozwoliło jej ruszyć nawet na krok. Dopiero czarna, zakapturzona postać, która pojawiła się tuż przed jej twarzą przyprawiła ją o nieprzyjemne dreszcze. "Wspomnienie" - jedno słowo rozbrzmiało w jej głowie, a dziewczę uniosło swoją świerkową broń do góry, celując w demetora.
- Expecto Patronum - Krzyknęła, a z jej różdżki wypłynęła niezwykle jasna poświata. Elle nadal myślała zaś o swoim pierwszym, jazzowym występie przed publiką, w jednym pubie w Hogsmeade. Dostała wtedy wielkie brawa, a jeden z muzyków przyznał jej nawet, że ma zadatki na wielką gwiazdę. I chociaż niektórym to wspomnienie mogłoby wydawać się dość trywialne, dla panny Bennett znaczyło naprawdę wiele. Poza tym, że to był pierwszy raz, kiedy dziewczyna zdecydowała się zrealizować swoje marzenia, ten występ stanowił dla niej swego rodzaju symbol wyrwania się spod skrzydeł despotycznego ojca. Dopiero wtedy absolwentka Szkoły Magii i Czarodziejstwa poczuła, że żyje.
Zatonęła w swoim wspomnieniu na dłuższą chwilę, zapominając niemal o bożym świecie. Opamiętała się dopiero wtedy, kiedy zobaczyła jak jej świetlisty Norweski Smok Kolczasty rozprawia się z przerażającą marą, a w dodatku po zwycięskim pojedynku, ukazuje jej się w pełnej krasie, jakby chciał przez to powiedzieć, że jest gotów wypełnić wszystkie jej polecenia. Dopiero, gdy dziewczyna nie odezwała się ani słowem, przefrunął przez pomieszczenie, kilkukrotnie pokazując jej różne akrobacje w powietrzu.
Estelle nie spodziewała się nawet, że pójdzie jej aż tak dobrze. Okazało się, że wyczarowany przez nią patronus wręcz wypełnia książkową definicję, a dziewczyna była pewna, że w obliczu zagrożenia zaklęcie jej nie zawiedzie. Zakończyła więc tylko działanie czaru krótkim Finite, po czym opuścił pomieszczenie, wracając w dobrym humorze, do swojego mieszkania na Alei Amortencji.

Kostka:: 6
Patronus: Norweski Smok Kolczasty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 382
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Sob Cze 18 2016, 09:28

Jeszcze za czasów szkolnych, Alexis pragnął nauczyć się Patronusa.. Czytał o nim bardzo dużo i uparł się, aby osiągnąć cel, niezależnie od wszystkiego, ani trudu, jaki będzie musiał w to włożyć.. Kiedy Blackwood coś sobie postanowi, robi wszystko, aby mu się udało; nigdy się nie poddaje, takie już zwyczajnie miał usposobienie.. Najgorsze było to, że nie posiadał zbyt wielu pozytywnych wspomnień, a to była podstawa ku temu, by czar ten się powiódł.. Ale mimo to postanowił spróbować, bo nic nie stawało przecież na przeszkodzie.. Po wielu przygotowaniach, udał się do tej konkretnej, tak zwanej "Sali Strachów" okrzykniętej niezwykle ponurą i z ogromną pewnością siebie stanął przed wielką szafą. Tuż obok poczynania młodego czarodzieja obserwował egzaminator. Wyjątkowo się nie stresował, ale może.. powinien był..?
Wytężył zatem mózg, usiłując z całych sił przywołać jakieś najlepsze momenty swego życia.. Pomyślał o swoim bracie bliźniaku. Skierował odpowiednio różdżkę, i gdy wyłonił się Bogin, celował nią prosto w niego.. I to nie tak, że strach go obleciał, ani nic z tych rzeczy, gdyż Alex niewielu rzeczy się obawiał.. ale coś poszło nie tak, pomimo faktu, jak mocno starał się cokolwiek wskórać, żadne z jego wspomnień, nawet tych związanych z Chesterem, nie były na tyle silne, aby zaklęcie się powiodło, przez co stwór ruszył na niego i powalił go na ziemię, co go nie dość, że cholernie sfrustrowało, to wielce zirytowało. Zatem prowadzący egzamin musiał zainterweniować, przepędzić "Dementora", aby przypadkiem krzywdy chłopakowi nie zrobił.. To co potem usłyszał z jego ust, mocno go wkurwiło i dobiło.
- Przykro mi panie Blackwood, ale nic z tego.. Może następnym razem. - tak właśnie brzmiały jego słowa i ze zrezygnowaniem chłopak musiał opuścić salę.. Po drodze nie obyło się od wiązanki przekleństw, która wyleciała z jego ust w pustą przestrzeń, a także od rozwalenia czegoś po drodze i wyżyciu się na czymś, a nawet kimś.. Jednak nie zamierzał odpuścić, obiecał, że tu wróci, kiedy będzie na to gotowy, więc musiał nazbierać więcej tych dobrych wspomnień.. Wiedział, że nie będzie to łatwe, ale nie spocznie, póki koniec końców nie nauczy się wyczarować Patronusa..

Kostka: 1

Tak jak zaprzysiągł, kilka lat później powrócił do tego samego miejsca, aby ponowić próbę wyczarowania Patronusa. Lecz i znowu dupa blada i niedopieczona.. Może i miał więcej dobrych wspomnień, teraz wymieszał te z bratem i momentem poznania Iridiona, dzięki któremu przecież w jego życiu zaczęło się wszystko coraz lepiej układać.. I za jego sprawą rzecz jasna jego charakter uległ nieznacznej zmianie, bo miał na niego ogromny wpływ, do tego zaczął być najważniejszą osobą w jego życiu.. więc co tym razem poszło do cholery nie tak? Nie miał zielonego, ani bladego pojęcia.. Aczkolwiek może źle wypowiedział zaklęcie, czy licho jedne wie, co innego i dlatego poniósł porażkę..? Bo zdecydowanie to nie był stres, nie w jego przypadku! A taki był już pewny, że się uda, bo miał czym manewrować i o czym przyjemnym myśleć, ale jak na złość nie chciało coś z nim współpracować.. Trudno, jak nie dzisiaj, to kiedy indziej, Alexis wierzył, że w końcu mu się powiedzie. Po prostu to czuł!

Kostka: 3

Gdy osiągnął niezły sukces, a jego zespół, który założył ze swoim najlepszym przyjacielem Iridionem wsławił się na cały świat i stał naprawdę popularny, już wiedział, że to będzie jego droga do sukcesu i to będzie coś na tyle silnego, by wyczarować tego przeklętego Patronusa.. Po raz trzeci i miał nadzieję ostatni, stanął przed tą pieprzoną szafą, i gdy wyleciał z niej Bogin w postaci Dementora, natychmiast pomyślał o swojej karierze, o całym swoim cudownym zespole Fallen Angels, o tym, kiedy pierwszy raz poczuł, że Coma jest dla niego kimś znacznie więcej, niż tylko kumplem, połączywszy te wspomnienia w swym umyśle, ryknął na cały regulator:
- EXPECTO PATRONUM! - i bach, z jego różdżki nareszcie wyłoniła się jasna poświata, która przybrała postać lisa.. Blackwood ciężko dyszał, ale był z siebie niesamowicie dumny. Początkowo kompletnie nie zarejestrował, że tego dokonał, ale ostatecznie to do niego dotarło. Egzaminator kiwnął głową, a on w podskokach opuścił salę. I tym sposobem upartość Alexisa się opłaciła, gdyż pomimo przeszkód, dopiął swego! Wprawdzie zajęło mu to nieco dłużej, niż innym czarodziejom, ale to naprawdę było dla niego nie lada zadanie, zwłaszcza, że nie miał w życiu łatwo, przynajmniej na jego początku.. A teraz mógł się cieszyć z faktu, iż nauczył się tego zaklęcia i następnym razem skupi się jeszcze mocniej i tak dalej, by było ono trwalsze, potężniejsze, a zarazem wyrazistsze i tyle!

[z.t]

Kostka:: 4
Patronus: Lis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 329
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala strachów    Sob Kwi 15 2017, 16:18

Scorpius już za młodych lat chciał zdać patronusa, ale kiedy był w Durmstrangu, nie miał ku temu okazji. Tamci ludzie woleli czarną magię, a patronus to zaklęcie, gdzie potrzebne jest szczęście, co stanowi znaczne przeciwieństwo do miłośników upadłego już Voldemorta czy Grindelwalda i czarnej magii. Później, gdy przyjechał na studia do Hogwartu, miał to w planach, ale ostatecznie wyszło na to, że nie podjął się kursu. Teraz, gdy wreszcie zebrał się w sobie, stwierdził, że chce się w końcu tego nauczyć. I nie były to tym razem co najwyżej plany, bo rzeczywiście wybrał się na kurs.
Początkowo, samo stanięcie przed szafą i wyłonienie się z niej bogina w postaci dementora, wprawiło go w zaniepokojenie i zakłopotanie, przez co wyszedł z pomieszczenia, nawet nie próbując swoich sił. Sam dziwił się sobie, dlaczego tak się stało, zwłaszcza, że z reguły był raczej pewnym siebie i odważnym człowiekiem. Zapalił papierosa, zrelaksował się i momentalnie poczuł się znów pewnie, i uznał, że skoro jest już na miejscu, podejdzie do "egzaminu" po raz drugi. Tym razem trochę bardziej uwierzył w swoje siły. W myślach, powiedział sobie, że przecież zna ruch, formułkę i regułę, by zaklęcie zadziałało. Takie mówienie sobie, że się coś potrafi, znacząco go pokrzepiło. Gdy bogin nadciągał, przez pierwsze kilka sekund wahał się nad tym, czy da radę, aż rzucił zaklęcie. Z końca jego różdżki wyskoczyła niewyraźna mgiełka, która początkowo nic nie przypominała, aż ostatecznie uformowała się w wesołego psa. Jack Russell terrier niestety szybko zniknął, bo Scorpius przestał koncentrować się na zaklęciu. Rozentuzjazmowany wyszedł z sali i miał nadzieję, że w chwili zagrożenia, patronus nie zniknie tak szybko.

kostki 1, 5
patronus jack russell terrier
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sala strachów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sala Strachów
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Podziemia
-