IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer jeden

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 30
Galeony : 99
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer jeden   Czw Wrz 16 2010, 16:59

First topic message reminder :


Cieplarnia numer jeden

Jest to cieplarnia, w której nie da się znaleźć niebezpiecznych roślin. Uczniowie zajmują się tu bardzo prostymi rzeczami, takimi jak sadzenie nieszkodliwych i całkowicie bezpiecznych "zarośli". Mimo tego, iż jest to miejsce zupełnie niegroźne, Septienne - nauczycielka zielarstwa, dba o to, by wejście było zamknięte na klucz, tak jak w innych cieplarniach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Sie 31 2014, 15:21

To byłby szczyt głupoty, gdyby Melody nie wykorzystała szansy na poprawę swoich umiejętności, które nawiasem mówiąc nie były dumą Krukonki, w dziedzinie zielarstwa, więc z ogromnym zapałem zapisała się na listę. Kiedy otrzymała paczkę była nieco zdziwiona i... no cóż, nie myślała o tym, jak o poważnej pracy. Jednak z upływem czasu zaczęła poświęcać roślince maksimum swojej uwagi i troski, aby urosła piękna i zdrowa.
Kiedy oddawała ją pani profesor wiedziała, że sporo brakuje jej do kilku innych, które mogłyby nadawać się na okładkę, ale nie przejmowała się tym bardzo. Jej wynik i tak był bardzo dobry, a czas który poświęciła na pielęgnację mogła z łatwością zaliczyć do przyjemnego.
Ta krótka pochwała była jak miód na jej serce, szczególnie biorąc pod uwagę jej liczne porażki w ostatnim czasie. Tanecznym krokiem opuściła cieplarnię i udała się do dormitorium. Przynajmniej dzis spotkało ją coś miłego.

[zt]

Wylosowana kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : San Antonio, Teksas, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 298
Dodatkowo : animagia (ocelot), pałkarz
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8923-robin-hunt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8926-przejedziemy-sie-motocyklem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8925-czarna-skrzynka-robin-hunt#250128
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8927-robin-hunt#250137




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 02 2014, 11:27

Praca wakacyjna nie była tym, na co miała jakąś szczególną ochotę, ale czuła, że dodatkowe punkty z zielarstwa przydadzą jej się kiedyś... Kiedy już wreszcie opuści Hogwart i przyjdzie czas na szukanie jakiejś pracy. Cóż, właściwie miała ścisłe oczekiwania, kiedy szło o jej ścieżkę kariery. Dlatego też wiedziała, że zielarstwo może się przydać. Poza tym Vicario była naprawdę gorąca!
Nie mając nic do stracenia, zgłosiła chęć do udziału w zajęciach, a jakiś czas później otrzymała swoją własną czyrakobulwę. Świetnie, brakowało tylko tego, żeby dostała czyraków...
Chociaż grzebanie w ziemi nie było jej obce, systematyczne podlewanie roślin... Tutaj było już nieco gorzej. Miała nadzieję, że to się nie zdarzy i jej praca domowa przetrwa wakacje, ale codzienne rozrywki sprawiły, że zapomniała o roślince. W zamian za zaniedbanie czekało ją kilka godzin pisania wypracowania. Nie była zachwycona tym faktem, ale jak mus to mus, a ambicje sprawiły, że zależało jej na dobrej ocenie. Nie pozostało więc nic innego, jak zebrać się w sobie i skoczyć do biblioteki.

z/t

Wylosowana kostka: 3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sob Wrz 06 2014, 19:16

Kiedy wpisywała się na listę, żeby potem dostać dodatkową pracę wakacyjną, myślała sobie, że dobra znajomość zielarstwa na pewno jej się przyda, a ponieważ nie czuła się jeszcze w nim wystarczająco dobrze, chciała nieco poćwiczyć podczas wakacji. Ucieszyła się, kiedy okazało się, że nie będzie to nudne wypracowanie. Wystarczająco napisała się na wakacjach, w ramach zajęć z pierwszej pomocy. Opiekowanie się roślinką na pewno było o wiele ciekawsze, ale przy tym też nieco bardziej wymagające. Laura dbała dbała o nią jak o swojego kota, a może bardziej, bo sama musiała sprawdzać kiedy potrzebowała wody, w przeciwieństwie do kota nie miauczała za każdym razem kiedy robiła się głodna. Czyrakobulwa rosła bardzo ładnie, a bąble stawały się coraz bardziej pękate. Laura obchodziła się z nią bardzo ostrożnie, uważając, żeby przez chwilę nieuwagi płyn nie wylądował na niej.
Udało się, pod koniec wakacji roślina wyglądała wspaniale i Laura cieszyła się z dobrej oceny, którą na pewno dostanie kiedy pokarze ją pani profesor. Już na zajęciach okazało się, że poszło jej tak fenomenalnie, że profesor bardzo ją chwaliła i dostała odrobinę fiolki z czyrakobulwy. Nie wiedziała jeszcze do czego ja wykorzysta, ale jej zbiorom różności na pewno przyda się kolejna rzecz.

zt

Wylosowana kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Wrz 07 2014, 15:23

Echo uznała, że na wakacjach i tak nie będzie miała zbyt wiele do roboty (uznała bardzo naiwnie albo zwyczajnie nie chciała przejmować się ilością obowiązków, jaka miała zwalić jej się na głowę; gorzej niż w roku szkolnym być nie mogło, a czym było dodatkowe zadanie z zielarstwa?), dlatego z uśmiechem zapisała się na listę, którą podsunęła im Vicario. Uśmiech zrzedł jej dopiero wtedy, gdy ujrzała nazwę roślinki. Czyrakobulwa? Nie znała się zbytnio na zielarstwie, więc i o tym tworze nie wiedziała wiele. Musiała więc przekopać się przez książki, aby dowiedzieć się jak należy postępować z czyrakobulwą. Dopiero wtedy mogła dać z siebie wszystko. W wolnym czasie uważnie doglądała roślinki, nie chcąc zawalić; nie było to łatwe zadanie dla kogoś, kto nie wykazywał większego entuzjazmu w związku z grzebaniem w ziemi, jednak podeszła do zadania poważnie i udało jej się ocalić roślinkę przed niepożądanymi katastrofami. Nie urosła do zatrważających rozmiarów i teraz, oglądając zadanie innych, Echo widziała, że były osoby, które poradziły sobie lepiej. Mimo tego była z siebie zadowolona, bo Estella nie wyglądała na zawiedzioną.

Wylosowana kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hiszpania
Galeony : 152
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3548-estella-vicario#108434




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pon Wrz 22 2014, 22:20

Estella jak zawsze elegancko spóźniona, dźwięcznym krokiem weszła do sali. Nie można jej jednak winić za dodatkową godzinę spędzoną przed lustrem na poprawianiu swojego nigdy nienagannego makijażu. Cóż... Niektórzy sądzą, że w zawodzie nauczyciela nie tyle liczy się sposób przekazywania wiedzy, co aparycja prowadzącego. Na szczęście jej nigdy nie brakowało trzydziestojednoletniej Hiszpance, która swoim sympatycznym uśmiechem mogłaby nawet Voldemorta omamić (o ile oczywiście uczyłby się w dzisiejszych realiach.) Nie mniej jednak, dziś nie przyszła chwalić się swoją nową, czerwoną sukienką, która na tle mitrowatych drzew odbijała się znakomicie, tylko przekazać skrawek swojej rozleglej wiedzy rządnym wiedzy (albo oglądania pani profesor) uczniom.
Stanęła na skraju głównego stołu, przy którym uczniowie już zajęli swoje miejsca. Jakby za machnięciem czarodziejskiej różdżki na blatach przed nimi znalazły się kartki, a na nich tematy wypracowań na pierwsze piętnaście minut zajęć. Cóż, zdarza się w szkole i ten moment, w którym trzeba zdobyć ocenę z jednej z nielicznych na zielarstwie kartkówek.
Uczniowie wzięli pióra w dłonie, a nauczycielka postanowiła zaparzyć swojej ulubionej kawy. Zasadniczo, to jej się nie śpieszyło katować uczniów nowym materiałem. Choć przy tej małej filiżance niechęć do monologu z zielarstwa jakoś szybko mijała. Obserwując swoich uczniów, piła drobne łyki gorzkiego naparu. Pomiędzy nimi na pewno dostrzegłeś ten promienny uśmiech, który dodawał otuchy i dawał wiarę w dobre zaliczenie pracy.

Bez napisania kartkówki nie można brać udziału w dalszej części zajęć! To oznacza, że nawet przychodząc na ostatni etap lekcji trzeba uwzględnić wcześniejsze napisanie kartkówki.
Na napisanie kartkówki rzucamy 2 kostkami w przeznaczonym do tego temacie. Pierwsza kostka określa jaki temat trafił się twojej postaci do napisania:
1, 4 - Zastosowanie pokrzywy lekarstkiej w dzisiejszej medycynie
2, 5 - Co sprawia, że jagody z jemioły nadają się do tworzenia antidot.
3, 6 - Omów budowę i funkcję poszczególnych części budowy raptuśnika

Druga kostka odpowiada za ocenę, którą uczeń dostanie pod koniec lekcji (co oznacza, że w swoim pierwszym poście postać jeszcze nie wie o wyniku pracy). Oceny:
6 - Troll
5 - Okropny
4 - Nędzny
3 - Zadowalający
2 - Powyżej Oczekiwań
1 - Wybitny

Zbierajcie się tłumnie, jutro dalsza część zajęć Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Tulsk, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 147
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9353-samuel-doyle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9356-kiss-me-i-m-irish#260358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9355-piornik#260354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9354-samuel-doyle#260350




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pon Wrz 22 2014, 23:04

Kostki:
 

Sol lubił zielarstwo. To był jeden z niewielu przedmiotów, z którym sobie jako tako radził. Orłem wprawdzie nie był, ale po porażce jaką była transmutacja w jego wykonaniu, zielarstwo było miłą odmianą.
Dlatego też jako jeden z pierwszych pojawił się w cieplarni numer jeden. Jak się okazało pośpiech nie był zbytnio potrzebny, bo nauczycielka postanowiła się spóźnić, ale co tam. On swoje zrobił i nikt mu nie zarzuci, że nie przyszedł na czas.
Westchnął ciężko, bo już na pierwszych zajęciach miała być kartkówka. Naprawdę! Jakby nie można im było trochę odpuścić na samym początku... Jeszcze raz westchnął i przyciągnął do siebie kartkę z tematem wypracowania. "Zastosowanie pokrzywy lekarskiej w dzisiejszej medycynie", odczytał. Mogło być gorzej - na ten temat przynajmniej wiedział cokolwiek. Wziął pióro i zaczął pisać, starając się nie bazgrać za bardzo jak często mu się zdarzało, gdy się spieszył. Gdy skończył, złożył kartkę na pół i podał ją nauczycielce po czym udał się na swoje miejsce, żeby spokojnie czekać co będzie dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Bośnia i Hercegowina, Gornji Vakuf
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 265
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9217-mila-f-zoellis#258130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9219-i-don-t-want-to-be#258142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9218-mila#258139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9220-m-f-zoellis#258145




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pon Wrz 22 2014, 23:32

Mhm, nauka. Gdyby nie czuła troska Xaviera i jego niemalże miły list, Mila nawet nie pomyślałaby o zrywaniu się do szklarni i tłuczeniu pomiędzy wszelakimi dziwactwami natury organicznej. Do tego jeszcze okazało się, że zajęcia zaczynają od kartkówki, na którą nie poczytała nic a nic… Pięknie. Jeżeli nie wywalą jej za marne stopnie, to Xavier się nią zajmie… Mila do tej pory pamięta chwile, w których godziła się na pomoc w nauce… Wspomina je co prawda jako czas spędzony dobrze, lecz ciężko. Żaden z nauczycieli nie był aż tak wymagający wobec niej, chociaż Zoellisowi trzeba było przyznać, że nie tracił cierpliwości aż tak łatwo, jak względem innych ludzi. No… Nie zawsze.
Cóż, przyszła kryska na Matyska. Mila wygrzebała kawałek pergaminu i stosunkowo zgrabnym pismem napisała cokolwiek… Całą jej wiedza o zielarstwie bazowała na tym, czego się nie nauczyła. Zawsze to błędy motywowały jej pamięć, także pewna była, że po tym wszystkim zapamięta, czemu można przygotować antidotum na bazie z jagód jemioły. Pozostawało jedynie czekać. Odłożyła swoje cudne „prawie nic” obok nauczycielki i powróciła na miejsce, by zająć się kontemplacją jemioły uwieszonej gałązek brzozowych tuż nad jej głową. Sztuczne hodowle były śmieszne.

[2,4]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 00:09

Katherine chyba po raz pierwszy w tym tygodniu nie spóźniła się na zajęcia. No ale co się dziwić, mieliśmy poniedziałek prawda? Bardzo śmiesznym by było, aby się spóźniła. Weszła spokojnym krokiem do cieplarni numer jeden, a z panią profesor przywitała się lekkim skinieniem głowy. Mogła udawać, że boli ją gardło i nie może mówić, a to przecież było możliwe. Uśmiechnęła się po drodze do Samuela, ot tak po prostu bo miała dzisiaj dobry dzień, a te płomiennorude włosy super się odbijały od promyków słońca, które próbowały wedrzeć się siłą do tej cieplarni. Fascynujące zjawisko.
Dostrzegła w oddali Rasheeda, więc podeszła do niego od tyłu i zakryła mu oczy rękoma.
-Zgadnij kto, albo zgiń bo, nie poznałeś czy wróg czy przyjaciel skarbie- powiedziała szeptem, nękając ucho Rekina przyjemnym ciepłym powietrzem. Gdy ten załóżmy, że odgadł, to przywitała się z nim całusem w policzek, po czym usiadła obok niego by napisać swoją pracę.
-Zastosowanie pokrzywy lekarskiej- zaczęła na głos, po czym rozejrzała się po sali, czy ktoś byłby w stanie jej pomóc, potem na Rekinka, ale doszła po chwili do wniosku, że on w sumie wie tyle co i ona sama. Wzruszyła ramionami po czym zabrała się za pisanie by cokolwiek napisać. Po zapisaniu całej strony na kartce, podpisała się, złożyła kartkę na raz i oddała ją pani profesor by zaraz potem wrócić i usiąść obok Rekinka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 00:16

Tak się idealnie składało, że Kato od rozpoczęcia roku szkolnego marzył o jakichś zajęciach z profesor Vicario. Nie żeby uważał, że jest jakimś wybitnym pedagogiem, bo swą osobowością raczej go nie ujmowała, ale miał dużą ochotę aby znów popracować przy roślinach. Pech sprawił, że jakoś tak tuż przed zajęciami dowiedział się, że jego braciszek został prefektem. Nie żeby to była jakaś aluzja, ale Ślizgon dosłownie zzieleniał z zazdrości i raczej nie potrafił się skupić nawet na chodzeniu prosto, bo zdarzyło mu się kilkukrotnie potknąć i prawie rozbić sobie nos w drodze do cieplarni. Teraz za to rzucił profesor „dzień dobry” na powitanie i jęknął cicho, gdy okazało się, że ma dla nich kartkówkę. Kato wydął wargi w podkówkę, niczym niezadowolony pięciolatek, ale mimo wszystko wyciągnął pióro i kałamarz, aby zacząć rozwodzić się nad raptuśnikiem. Oczywiście nie miał zielonego pojęcia o czym pisze, tak się w nim wszystko gotowało, ale mimo wszystko bardzo się starał. Nie wróżył sobie jednak wspaniałej oceny, za co musi serdecznie podziękować Emmetowi, gdy już go zobaczy i wrzuci tę jego odznakę do jeziora…

Kostki: 6, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocka wieś
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1135
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 01:13

Zielarskie zadanie z wakacji u profesor Vicario całkowicie położyło Emmeta na kolana, jednak nie zamierzał zrażać się, gdyż czerwcowe egzaminy nadejdą dużo szybciej, niż by tego sobie życzył. Właśnie w tym przedmiocie pokładał część swoich nadziei, lecz jego dość oporne przyswajanie wiedzy w zakresie roślin doprowadzało tylko do niepotrzebnych nerwów.  Dodatkowo otrzymanie odznaki prefekta zdawało się całą sytuację nakręcać jeszcze bardziej: miał mniej czasu, gdy pełnił szkolne obowiązki i, prawdę mówiąc, nie oczekiwał aż takiej zmiany. Jednakże, mimo wszystko, nie należał do osób, które poddawały się przy pierwszej porażce. Do swoich niepowodzeń trzymał dystans i to właśnie on dawał Emmetowi szansę iść dalej. Dlatego też przybył na zajęcia, oczekując jakiegoś szałowego występu ze strony pani profesor.
Usiadłszy obok brata, przywitał się z nim tak, jak na to przystało. Inni nie musieli znać szczegółów ich znajomości, a najlepiej, by wcale się tym nie interesowali szczególnie, że odznaka prefekta przypięta do szkolnej szaty dość jasno i wyraźnie odznaczała się na tle czarnego materiału. Ukrywanie jej nic by nie dało, toteż ze wszystkich sił próbował ignorować spojrzenia ze strony pozostałych członków jego domu, jakie napotkał w drodze na zajęcia. Nie rozumiał tego; ba, nie chciał zrozumieć. Nie dzisiaj, nie w tym roku, kiedy to postanowił wreszcie przyłożyć się do owutemów. Miał do napisania kartkówkę, a doskonale wiedział, że nie przykładał się dosyć szczególnie do zawartości podręcznika. Najwyżej dostanie jakąś marną ocenę i będzie błagał nauczycielkę o możliwość poprawy.
Zasiadłszy nad kartką z pytaniem o zastosowanie pokrzywy lekarskiej, przez dobre dwie minuty myślał nad właściwą odpowiedzią. Dopiero krótkie spojrzenie rzucone na brata uświadomiło mu, o co chodziło. Zielony kolor domu jego brata dał Thornowi prawdziwego kopa do działania. W końcu pokrzywa była zielona, prawda? Przynajmniej tak uważał i tego się trzymał, kiedy drobnym drukiem zapisywał wszystkie możliwe informacje. Było ich całkiem sporo, toteż oddał pracę jako jeden z ostatnich, ale tym razem miał ogromną nadzieję na całkiem dobrą ocenę. Bez wątpienia zawarł wszystkie wymagane punkty.

Kostki 4,1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Kanada // Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9569-olivia-emma-somer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9574-olivia-somer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9575-olivia-emma-somer




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 18:00

Liv lubiła zielarstwo. Naprawdę lubiła. Lubiła je tak bardzo, że cały wczorajszy wieczór kuła gdyby profesor Viscario zrobiła kartkówkę. W koniec końców okazało się jednak, że cały ten wysiłek miał sens i dzień ten panna Somer niewątpliwie mogła zaliczyć do udanych.
Tego dnia Olivia postanowiła usiąść na lekcji sama, żeby nikt jej nie rozpraszał. Gdy profesor Viscario powiedziała o kartkówce tylko ucieszyła się ze swojej decyzji. Wyciągnęła pióro i czekała na pytanie. Phi, banał... pomyślała, skrobiąc koślawe litery na kartce. Dziewczyna mogła być prawie pewna, że napisała wszystko jak należy, a to nie zdarzało się często.
Szybko skończyła, więc pozwoliła sobie na trochę wygodniejsze rozłożenie się na krześle i poobserwowanie trochę klasy. Jako, że szybko znudziło jej się to zajęcie postanowiła wziąć kartkę w ręce i po raz tysięczny sprawdzić czy wszystko napisała dobrze.

[Kostki: 3,1 :D]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Hereford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 18:32

Po lekcji zielarstwa Utopia spodziewała się wiele, ale z całą pewnością nie kartkówki. Mimo wszystko nie było „przebacz” i musiała ją napisać. Gorzej, że ostatnimi czasy ani trochę nie przykłada się do nauki tego przedmiotu i już na wstępie przeczuwała, że nie skończy się to najlepiej.
Niewiele osób pojawiło się w cieplarni. Czyżby przewidzieli to, co nastąpiło? Sprawdzenie niewielkiej wiedzy uczniów?
Rozejrzała się, szukając znajomych twarzy. Dostrzegła Doyle’a, któremu posłała nienawistne spojrzenie i Emmeta, który siedział odwrócony do niej plecami, więc nie była nawet do końca pewna, czy to on. W każdym bądź razie nie znalazła wśród obecnych Echo, co przyjęła z lekkim zawodem.
Omów budowę i funkcję poszczególnych części budowy raptuśnika. Pytanie tylko, czym było to coś na literę R? Chyba drzewem, ale pewności nie miała, więc mogła po prostu strzelać.
Zaczęła więc pisać, nie widząc innego wyjścia. Jeśli miała dostać trolla to i tak go dostanie, niezależnie od tego, czy coś napisze czy nie. A tak istniała chociaż minimalna szansa na jakąś lepszą ocenę.


Kostki: 6 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 21:59

Zielarstwo. Nie powinno być źle. Nie powinno. Ale jest. Leah była nastawiona raczej pozytywnie do tych zajęć, a tu klops. Kartkówka. Czy ona coś w ogóle pamięta? Może... ale morze jest głębokie i szerokie, więc nic nie wiadomo. Spojrzała na to, co ją czeka i... cóż. " Zastosowanie pokrzywy lekarskiej w dzisiejszej medycynie" - brzmiało raczej prosto. Nie jakoś super, bo dziewczyna średnio skupiła się na zadaniu, ale nie powinno być źle. W końcu coś w tej główce ma. Nie jest z nią tak tragicznie, żeby nie napisać niczego, ale z pewnością mogło jej pójść lepiej. Koniec końców była nastawiona raczej pozytywnie, bo jak na to, że przygotowanie było z jej strony żadne to była dumna z siebie. Choć ten jeden raz, a to najważniejsze. Samorealizacja. Tak, to był dobry początek. Najwyżej potem okropnie się rozczaruję i zdołuję, ale każda, nawet krótka chwila szczęścia jest człowiekowi potrzebna, aby do końca nie zwariował.

[1,3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hiszpania
Galeony : 152
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3548-estella-vicario#108434




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 23:21

Uczniowie jak sądziła dobrze poradzili sobie z danym zadaniem, tylko Katherina coś tam na początku wydziwiała. Ech... Pani profesor już zdążyła nawyknąć, że zawsze znajdzie się taki uczeń, który w czasie kartkówki będzie się zachowywał jak na polu. Wbrew pozorom nie było nawet aż tak źle. Jeszcze pamiętała, jak jako praktykantka przyszła na zajęcia, w czasie których nauczyciel rzucił na gadułę kartkówkowego jęzolep. Chłopak zachowywał paskudnie potem az do końca zajęć. Jaki z tego wniosek? Lepiej mieć w uczniach przyjaciół. Taką postawę starała się prezentować Estella.
Gdy otrzymała wszystkie prace, energicznie wstała od swojego napoju. Nieskrycie policzyła ilość doniczek na końcu sali, by z zadowoleniem stwierdzić, że dla wszystkich starczy. Ba, nawet zostanie parę więcej! Czy to oznacza, że ktoś unika jej zajęć? Nie, to nie możliwe. Przed tak miłą (i ładną) profesor jak ona na pewno nikt nie ucieka. Z takim radosnym wnioskiem prościej jej było prowadzić dalej zajęcia. - Mam nadzieje, że wzięliście ze sobą materiałowe rękawiczki o które prosiłam. Będziemy dziś dużo w ziemi robić - Stwierdziła, podchodząc do doniczek i ustawiając je na bliższym szczycie stołu. Fakt, ze uczniowie musieli jeszcze chwile poczekać, zanim pani profesor wyciągnie sadzonki, pewnie nikomu nie przeszkadzał. Jak już było wspomniane wcześniej, Estelli również się nie śpieszyło.
- Na brzegu znajdują się wszystkie potrzebne rzeczy. Dziś będziemy rozsadzać mandragory. Pod stołem znajdziecie nauszniki ochronne. Pamiętajcie, krzyk młodej mandragory nie jest groźny dla życia. Nie musicie więc się ich bać. Sadzonki znajdziecie pod korzennikiem lekarskim - Stwierdziła, po czym wzięła się za pokazanie przesadzanie jednej z sadzonek. Oczywiście nie zapominając o nausznikach i rękawiczkach. W końcu od zawsze sądziła, że dobre przygotowanie do tego typu prac to podstawa. Nie można pobrudzić sobie paznokci ziemią.

Rzucacie jedną kostką na ilość sadzonek jakie udało wam się przesadzić w czasie lekcji oraz drugą na to, czy nie zemdleliście przez zdarzenie losowe (które możecie sobie stworzyć)
2, 3, 4, 5 - Uff, wszystko działa zgodnie z planem
1, 6 - Zemdlałeś. Kolejnym razem przygotuj się lepiej do zajęć.

Szykuje sie jeszcze jeden post Estelli z ważnymi informacjami, więc nie dawajcie teraz z/t Cool


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Tulsk, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 147
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9353-samuel-doyle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9356-kiss-me-i-m-irish#260358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9355-piornik#260354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9354-samuel-doyle#260350




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 23 2014, 23:56

Kostki:
 

Odruchowo odwzajemnił uśmiech, który rzuciła mu przechodząca Ślizgonka. Cóż, dzisiaj był najwyraźniej dzień dobroci dla zwierząt, tfu, Gryfonów czy coś. Ale to nie był czas i miejsce na takie rozważania. Sadzonki mandragory przygotowane przez profesor Vicario czekały.
Chyba na początek wolałby coś łatwiejszego i nie grożącego utratą przytomności. Może i młode sadzonki nie były szczególnie niebezpieczne, ale to żadna frajda zbłaźnić się przed resztą uczniów i zemdleć... Założył rękawiczki i nauszniki i zabrała się do roboty starając się naśladować sposób przesadzania, który pokazała im nauczycielka. O dziwo nie było to takie bardzo trudne! Tak się wkręcił w przesadzanie, że nawet nie zauważył, gdy był już prawie koniec lekcji a jemu udało się przesadzić aż sześć sadzonek! Najwyraźniej gdzieś w nim czaił się ukryty talent to ogrodnictwa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Kanada // Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9569-olivia-emma-somer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9574-olivia-somer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9575-olivia-emma-somer




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sro Wrz 24 2014, 07:15

Kostki:
 

Jedną z rzeczy, których Olivia nienawidziła najbardziej było przesadzanie roślin, a mardragor to już całkowicie. Przed rozpoczęciem pracy sprawdziła pięć razy czy odpowiednio założyła słuchawki, bo nie miała ochoty zemdleć. Po pierwsze to niezbyt zdrowe, a po drugie to straszny obciach. Każdą roślinkę przesadzała powoli i ostrożnie i może właśnie to był powodem tego, że w ciągu lekcji udało jej się przesadzić tylko dwie mardragory. Tak czy siak była z siebie zadowolona, bo wiedziała, że w porządku, tylko dwie roślinki zostały jej rękoma przesadzone, ale przynajmniej zrobiła to dobrze i starannie. Ciekawa była tylko czy profesor Viscario też będzie tak na to patrzeć...
Nawet jej nie to co z tego? Przecież dalej ma co najmniej zadowalającą ocenę z kartkówki i chyba to będzie poprawiać jej humor do końca tego dnia. Chociaż jeśli jakiś jeszcze nauczyciel zrobi kartkówkę to panna Somer nie była pewna czy też tak gładko jej na nich pójdzie. Bądź co bądź to kuła tylko z zielarstwa... A może jakieś święto i dziewczyna zapamiętała coś wreszcie z lekcji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocka wieś
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1135
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sro Wrz 24 2014, 10:52

Mandragory? Te, które tak krzyczą takim przeraźliwym głosem, gdy się je wyciągnie z doniczki?
Był totalną nogą z zielarstwa i przesadzanie właśnie tych roślinek na pewno nie skończy się dobrze. Kartkówkę jeszcze jakoś napisał, jednak grzebanie w ziemi przy mandragorach obiegało od możliwości Emmeta. Rzecz jasna, nie zamierzał się poddawać, ale czuł, że to nie jego działka. Dlatego, zakładając rękawiczki i te śmieszne nauszniki, zachowywał tak wielką ostrożność, jaką był w stanie sobie zapewnić.
Przystępując do pierwszej doniczki, czuł się w miarę bezpiecznie i wyciągnąwszy roślinę z rozkopanej gleby, przesadził ją do większej, obsypując większą ilością nawozu. Z drugą też poszło nie najgorzej, ale przy trzeciej zaczęły się schody, a ściślej rzecz ujmując - stało się dokładnie to, czego Emmet się obawiał. Mianowicie, pochylając się nad wyciągniętą mandragorą, aby zakopać ją w nowej ziemi, nauszniki poluzowały się z niewiadomego powodu, spadały na podłoże, a do uszu Puchona dotarł tak przeraźliwy jazgot, że gwałtownie wepchnął roślinę do glinianego naczynia, chcąc zatkać uszy. Rzecz jasna, nic to nie dało i parę sekund później przyrżnął głową o podłogę. Fantastyczne zakończenie, nieprawdaż? Może znajdzie się jakaś osoba, żeby przywrócić pana prefekta do życia i pomóc mu uniknąć kolejnego nieszczęścia.

Kostki3, 6 wiedziałem, że w końcu panu niezdarnemu powinie się noga
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sro Wrz 24 2014, 11:19

Oczywiście Kato musiał zobaczyć GO na horyzoncie akurat wtedy, kiedy jakaś twórcza myśl, a propos raptuśnika wpadła mu do głowy. Zgadnijcie go się wtedy z nią stało? Ano właśnie, szlag najjaśniejszy ją trafił. Thorn zacisnął mocno wargi, bardzo niezadowolony z tego, że odznaki prefektów muszą być takie błyszczące. Gdyby tylko miał możliwość, zniszczyłby ją w jakiś wyjątkowo paskudny sposób, aby więcej nie kuła go w oczy. Nie żeby Emmetowi żałował tego prefekta, oj nie, Kato był po prostu zazdrosny o to, że znowu jest tym złym. Nie dość że sierota, to teraz jeszcze wyraźnie oznaczony przez dyrektora jako „ten gorszy”. Zacisnął mocno wargi, aby nie powiedzieć czegoś nieprzyjemnego i dokończył pisanie, niezadowolony z tego, że Andy oczywiście musiał napisać więcej. Ręce mu się trzęsły, więc zacisnął palce na swoich kolanach, co by nie było tego widać. Lepiej, żeby ofiara była nieświadoma uderzenia, aż do ostatniej chwili. Dobrze, że lekcja praktyczna zaczęła się dość sprawnie. Dzięki temu, chłopak mógł skupić myśli na czymś przyjemniejszym od łamania wilkołakowi wszystkich kosteczek za pomocą wymyślnej kombinacji zaklęć, eliksirów i roślin, co było bardzo nieprawdopodobne, ale jednocześnie okrutnie uspokajające. Słysząc czym będą się zajmować, Kato wyjął swoje rękawiczki i przynosząc sobie i Emmetowi nauszniki (oczywiście bratu wziął te z różowym futerkiem), przygotował swoje stanowisko pracy. Kiedy wszystko było na swoim miejscu, założył ochronę na uszy i zaczął przesadzać mandragory. Poszło mu całkiem nieźle, bo zdążył wsadzić w ziemię aż pięć z nich, nie odnosząc przy tym żadnych obrażeń, co przy jego dzisiejszym stanie rozkojarzenia było wyjątkowym szczęściem. Już miał brać się za szóstą mandragorę, kiery to poczuł jak coś opada mu na stopy. Spojrzał w dół i zobaczył swojego braciszka, rozciągniętego na podłodze niczym kłoda. Westchnął z irytacją i przykucnął przy nim, zdejmując rękawiczki. Pierwsze co dostrzegł, to ta durna odznaka prefekta. Skrzywił się i odpiął ją od szaty Thorna, chowając sobie do kieszeni, a dopiero potem wycelował w niego różdżką, wymawiając formułę zaklęcia cucącego. A niech zna łaskę brata.

Kostki: 5 i 3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Wrz 30 2014, 14:22

A więc mieli przesadzać mandragory. Już kiedyś o nich słyszała. Niby miały duże, a nawet ogromne liście, ale gdy się je wyciągnęło z ziemi wyglądały jak wyjątkowo paskudne, wręcz zdeformowane dzieciątka. Nie cierpiała tego. Podobno jednak wywar z młodych mandragor był dobry do leczenia ludzi spetryfikowanych i zamienionych w kamień. Tutaj jednak takich nie było. Oczywiście miała ze sobą swoje smocze rękawiczki, więc od razu je założyła, a potem naciągnęła na uszy zielone nauszniki, starając się by odpowiednio zasłonić sobie uszy. Nie chciała robić sobie życiowej porażki na zajęciach.
Wszystko poszło dobrze. Wyciągnęła pierwszą mandragorę z doniczki, a gdy ta zaczęła się drzeć, nie słyszała jej i nie zemdlała. Roślinka tylko trochę obryzgała ją ziemią. Wyciągnęła palec w jej kierunku, ale ta o mało jej nie ugryzła więc szybko go cofnęła i wsadziła ją do większej doniczki ponownie przysypując ziemią. To samo zrobiła z drugą roślinką. Tam już nie próbowała jej dawać swoich palców do jedzenia. Po prostu ten epizod sobie opuściła.

kostki: 2,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hiszpania
Galeony : 152
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3548-estella-vicario#108434




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Paź 05 2014, 12:38

Lekcja trwała w najlepsze, uczniowie sprawnie przesadzali rośliny. Fakt lekcja wlekła się wręcz w nieskończoność, jednak nie ma się czemu dziwić. Niektórzy uczniowie najwyraźniej nie mieli zamiaru wykonać prośby pani profesor. Zdarzył się jeszcze mały incydent z omdleniem, ale szybko został opanowany. Mimo wszystko, Estelle ma dużą wprawę w ratowaniu ludzi. No ok, może patronusa nie wyczarowuje niewerbalnie, pstrykając palcami, ale na ocucaniu omdlałych uczniów się zna. Ktoś by mu zazdrościł, w pierwszej chwili myśląc o usta-usta z profesor. Zabawne, jak nie wiele trzeba w głowie któregoś z uczniów urodził się absurd. A ty tak pomyślałeś? Nie wstydź się. Wiem, że tak.
Pani profesor pod koniec zajęć szybko przeczytała oceny z kartkówek. Fakt, że nie były najgorsze świadczył tylko o jej "poświęceniu" dla uczniów. Zdecydowanie, powinna częściej coś takiego robić. Gareth dowiedziałby się w końcu jakich geniuszy ma w szkole, a nie siedzi w tej swojej dziupli.
- Zatrzymajcie jedną z zasadzonych mandragor. Na kolejnych zajęciach będziemy robić z nich lekarstwa. Tylko od was zależy jak pójdzie wam na kolejnych zajęciach. - Stwierdziła, po czym pożegnała swoich uczniów promiennym uśmiechem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 54
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9550-alan-christopher-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9551-alan-christopher-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9552-moj-listonosiciel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9553-alan-christopher-payne




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sro Wrz 30 2015, 20:55

-To tutaj... - Odparł, wchodząc do cieplarni i przy okazji zdejmując bluzę. Trzeba było przyznać, że ciepłe pomieszczenia cieplarni były miłą odmianą dla okolic Hogwartu, gdzie było zimno... i wiało!
-To ja mówiłem, poczekaj na mnie i patrz, czy nikt nie idzie, a ja... - i tu pojawiła się małą luka w planie Alana. Niby wiedział czego szukał, ale cholera... te chwasty są do siebie takie podobne. Nie to, co na zdjęciach w podręczniku... ale spokojnie, to nie mogło być takie trudne. Musiał się tylko skupić. Gdzieś na pewno były jakieś plakietki, czy tabliczki. - ...poszukam przez chwilę. - Dokończył myśl i kucnął nad roślinkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Rieux, Francja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 274
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10867-elizabeth-benoit#297693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11294-somebody-someone-anybody-anyone#304234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10875-elizabeth-benoit
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10876-elizabeth-benoit




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sro Wrz 30 2015, 21:16

-Czasem jest tak wygodniej - Uśmiechnęła sie do niego i odrzuciła swoje włosy. Wiedza jest ważna, jak dla niej i to bardzo. Ale czasem na prawdę lepiej nie wiedzieć. Objęła się swoimi ramionami i szła obok niego, ramie w ramię. Konkretna ? Możliwe, choć w tej chwili miała chciała mieć to po prostu za sobą. Nie chodziło o to że nie lubiła przebywać z Alanem (choć może to drugi raz kiedy przybywają ze sobą tak długo ). Za pierwszym razem go delikatnie zbyła, a potem skończyło się tylko na cześć. Nie miała wtedy humoru. Chociaż może to lepiej że przebywała w ten dzień z kimś ? Nie powinna siedzieć sama, pewnie siedziałaby nad jeziorem rzucała płatkami róż. Tak właśnie spędziłaby pierwszą rocznicę śmierci swojej mamy. A tutaj Alan odciągaj ją od tego. Nawet dobrze.
Najwierniejszą przyjaciółką ? Może jakaś część jej tego chciała, ale wiedziała że to nie jest prawa. Uraczyła go tylko głupim uśmiechem. -Ah czyli jestem drugim wyborem. - Wywróciła oczami i cmoknęła do tego ustami. Nie była na niego zła, ależ skąd. Przekomarzała sie tylko. Poszłą za nim do cieplarni.
Oczywiście zorientowała sie ze to tutaj. Nie musiał jej tego mówić, widząc ze zdjął bluzę. Wzięła ja w swoje drobne ręce. Słysząc jego zawahanie, była niemal pewna że nie wiedział czego szuka. Zagryzła wargę i pokręciła głową. Plan miał prawie że genialny, prawie. Bo nie wiedział czego szuka. Brawa dla tego pana.
Przestała zwracać na niego uwagę i udając że nic się nie dzieje usiadła sobie przed szklarnią i rozglądała się. Oczywiście adrenalina rosłą z każdą chwilą, a na jej twarzy pojawiały się rumieńce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 54
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9550-alan-christopher-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9551-alan-christopher-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9552-moj-listonosiciel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9553-alan-christopher-payne




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Czw Paź 01 2015, 19:01

Nawet jeśli Alan wyświadczył pewną przysługę Elizabeth, odwracając jej myśli od nieprzyjemnych tematów, to nie było to zamierzone. Bo niby skąd miał wiedzieć kiedy zmarła jej matka? Od czasu tego "zbycia" zaczął być bardziej ostrożny w kontaktach z Francuską. Choć nie można było powiedzieć, że obraził się na nią, czy coś... nie. Po prostu szanował jej i zakładał, że jeśli będzie chciała mu o czymś powiedzieć, to sama to zrobi.
-Na twoim miejscu ie podchodziłbym do tego w ten sposób... - Odparł, słysząc jej słowa... i tak, wiedział, że to sarkazm. - Powiedziałbym, że jesteś osobą na której mogę polegać. - Fakt, Alanowi czasem zdarzał się przesadni entuzjazm, albo nadużywanie sławnego "szklanka jest do połowy pełna", ale z drugiej strony coś było w tym co mówił. W końcu do kogo zwróciłby się, gdyby Elizabeth odmówiła mu? No właśnie. Ten argument działał na korzyść Beti.
Ale wróćmy do celu ich wizyty... roślinek. Fakt, z początku były do siebie całkiem podobne, choć po dłuższej obserwacji zaczął przyporządkowywać konkretne rośliny do ich nazw i... jest! Znalazł poszukiwaną przez siebie roślinkę, uciął parę listków i szybko schował je do fiolki, którą miał w... no tak, przecież Beti wzięła jego bluzę. Choć z drugiej strony nie mógł od tak podejść do niej. O nie, to nie byłoby w jego stylu. Zamiast tego wykorzystał fakt, że Francuska siedziała do niego tyłem, żeby podkraść się nieco i wystraszyć ją nieśmiertelnym - Booo! Znalazłem to czego szukałem. Możesz mi dać bluzę. Mam w niej fiolki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Rieux, Francja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 274
  Liczba postów : 379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10867-elizabeth-benoit#297693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11294-somebody-someone-anybody-anyone#304234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10875-elizabeth-benoit
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10876-elizabeth-benoit




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Czw Paź 01 2015, 19:28

Każdy ma zły dzień, a jej dzień był wtedy dość okropny. Alan wybrał po prostu zły dzień na rozmowę z nią i stąd te zbycie. Ale dziś miała nawet dobry dzień. Wiedziała że zrobił jej przysługę niezamierzanie, ale i tak się z tego cieszyła. Miał u niej plusa, za coś czego nawet nie wiedział. Kobiety.. ich czasem nie da się zrozumieć.
Osobą na której mógł polegać ? Zalała ją kolejna fala rumieńców. To nawet miłe słysząc takie słowa od niego. Uśmiechnęła się do siebie. -Cóż to miłe- Odszepnęła, nie wiedziała czy ją usłyszał. Zazwyczaj mówiła szeptem, gdy ktoś powiedział jej coś miłego. Na szczęście Beti mu nie odmówiła. Mógł być tylko wdzięczny że miała dobry dzień i chciała trochę zaszaleć. Znów poczuć adrenalinę. Chociaż może tech chodziło o niego ? Źle się czuła z tym że go wtedy zbyła? Nie wiadomo..
No tak, Alan szukał roślinki to swojego genialnego planu a Beti robiła za jego oczy. Bądź co bądź siedziała na ziemi, ale wszystko widziała i każdego. A raczej nikogo, bo na szczęście nikogo nie było. Jak to się mówi droga czysta, kradnij i uciekaj. No więc skupiona na swojej "pracy", nie usłyszała za sobą skradającego się Alana. Po jego boo za swoim plecami, odskoczyła jak poparzona i dodała do tego piskliwy krzyk. Naprawdę ją wystraszył niemalże za śmierć. Złapała się za serce i spojrzała się na niego morderczym wzrokiem. Rzuciła w niego bluzą, a potem jeszcze trzasnęła go w ramię (pewnie i tak go nie zaboli, ale cóż.. ). -Tak szybko chcesz się mnie pozbyć, prawie dostałam zawału -. Odparła oburzona ale zaraz się do niego uśmiechnęła. Nie potrafiła sie na kogoś długo gniewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 54
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9550-alan-christopher-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9551-alan-christopher-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9552-moj-listonosiciel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9553-alan-christopher-payne




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Paź 04 2015, 12:25

Usłyszał, nie usłyszał. Ostatecznie to nie miało znaczeni, bo nie zareagował, a to, że jego wypowiedź była miła dla Elizabeth... czy to ważne, że była miła? Dla Alana bardziej liczyło się, że była prawdziwa. Na ogół starał się być szczerym z ludźmi, których lubił.
-Wiesz, w końcu jesteś niewygodnym świadkiem zbrodni... - Odparł na jej słowa, chowając listki do małej fiolki, wygrzebanej z kieszeni. Niestety natura zadziałała tak, że zazwyczaj to mężczyźni byli silniejsi, więc cios Beti nie był szczególnie bolesny dla niego, choć oczywiście nie można powiedzieć, że Alan w ogóle go nie poczuł. Nie miał mięśni twardych jak kamień, Beti nie złamała przy tym ręki (skojarzenie ze Zmierzchem samo się nasuwa Ing face) O to, poczuł, zrozumiał, zmarszczył przez chwilę brwi.
-Idę do pokoju Krukonów, jak chcesz, możesz iść ze mną. - Dodał jeszcze na odchodne i wyszedł z cieplarni... no dobra, jeśli Beti wyraziła chęć towarzyszenia mu, to zaczekałby na nią. Przecież nie był jakimś skończonym chamem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   

Powrót do góry Go down
 

Cieplarnia numer jeden

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer trzy
» Sala numer jeden
» Sala numer jeden
» Cieplarnia numer dwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-