IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer jeden

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 30
Galeony : 99
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer jeden   Czw Wrz 16 2010, 16:59

First topic message reminder :


Cieplarnia numer jeden

Jest to cieplarnia, w której nie da się znaleźć niebezpiecznych roślin. Uczniowie zajmują się tu bardzo prostymi rzeczami, takimi jak sadzenie nieszkodliwych i całkowicie bezpiecznych "zarośli". Mimo tego, iż jest to miejsce zupełnie niegroźne, Septienne - nauczycielka zielarstwa, dba o to, by wejście było zamknięte na klucz, tak jak w innych cieplarniach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 28
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15225-maevis-bella-harper#406534
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15232-moje-zabawki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15233-agencja-towarzyska-mae
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15230-maevis-bella-harper




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Paź 22 2017, 15:16

Miałam nadzieję, że mimo niechęci Mefisto do wszystkich wokół, znajdzie trochę uprzejmości dla mnie. W gruncie rzeczy jechaliśmy na tym samym wózku. Mi znajomi Leo bardzo często wywijali prześmieszne numery, a ilości wrogich spojrzeń, jakie dostałam od Fire nie zliczę. Na szczęście jak się okazało, Ślizgon tylko wrogo wyglądał, a w gruncie rzeczy był całkiem przyjemny. Takie przynajmniej sprawiał wrażenie po pierwszej wymianie zdań.
- Na pewno miałabym parę pomysłów - uśmiechnęłam się do nowo poznanego chłopaka - Masz równie rzadkie imię co ja - powiedziałam, jakby to było coś niezwykle istotnego - Chyba się dogadamy - zaśmiałam się i przeszłam do wykonywania zadania, co w zasadzie poszło mi nie tak źle, ale Mefistofelesowi udało się wykonać je znacznie lepiej. Nie omieszkał mi przy tym dogryźć, co skwitowałam pokazaniem mu języka, udając urażoną. Oczywiście był to tylko głupi żart. Profesor przeszedł do dalszej części lekcji. Tym razem mieliśmy przyrządzić wywar z liści, które przed chwilą zebraliśmy. Zadanie brzmiało znacznie przyjaźniej, bo eliksiry były akurat moim konikiem. Nie miałam najmniejszego problemu z podgrzaniem kotła, więc wywar z Blekotu wyszedł mi bezbłędnie. Nie wiedziałam jednak, czy wypicie go byłoby dobrym pomysłem. Spojrzałam na Mefisto pytająco.
- Próbujemy? - spytałam, zostawiając mu tę decyzję.

Kostka: 4
Przerzuty: nieważne

kostka na picie: niby 3, ale niech Mefisto zdecyduje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 461
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Paź 22 2017, 15:47

Przyjąłem wdzięczne spojrzenie Bridget z lekkim zawstydzeniem. Nie było moim celem zwracanie na siebie większej uwagi niż zazwyczaj, więc dość szybko odwróciłem spojrzenie i nie przeszkadzałem jej już aż do końca zajęć. Chyba sam nie byłem pewien, dlaczego kobieca wdzięczność aż tak mnie zawstydzała… przecież to tylko blekot. Starałem skupić się na słowach profesora, a potem i także na wykonaniu jego zadania, ale okazało się dla mnie zbyt trudne. Dwukrotna próba zagotowania wody doprowadziła tylko do dwóch rzeczy. Najpierw moja różdżka się zacięła i przez kilka minut walczyłem z tym, aby zmusić ją do współpracy. Kiedy wreszcie udało mi się ponownie coś uczynić to zamiast wodę zagotować, zamieniłem ją w lód. Westchnąłem z rezygnacją, odkładając magiczny badyl do kieszeni, tam gdzie powinien pozostać przez cała lekcję. Nawet nie rozglądałem się za pomocą. Ludzie pozbijali się w tak szczelne grupki, że przeszkadzanie im wydawało mi się tylko nieuprzejme. Wyszedłem z założenia, że Thijs zagotuje moją wodę w razie, gdyby nadmiar eliksiru był nam potrzebny.

Kostka: 5->6
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 14
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 1
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 1

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 01:49

Dobrze było dostrzec u kogoś taką zmianę. Fire chętnie ukrywała emocje, a Leo czasami męczyło doszukiwanie się ich - teraz odpuściła, pozwoliła mu się zbliżyć, choćby minimalnie. Nie mógł powstrzymać łagodnego uśmiechu, a kiedy szepnęła do niego tak uroczo, jedynie go poszerzył. Blaithin mogła wiele mówić, ale koniec końców była kochaną osobą. Nie potrafiła pokazać każdej swojej emocji i większość lubiła dusić, jednak nie miała takich mocy, aby się ich w pełni pozbyć. Wiedział, że jej na nim zależało.
Rozglądał się właśnie po cieplarni, kiedy Gryfonka zaczęła kontynuować rozmowę. W pierwszej chwili nawet nie zrozumiał, o czym do niego mówi. Obserwował poczynania pozostałych uczestników lekcji i z niejaką ulgą zauważył, że przynajmniej na zielarstwie nie szło mu jakoś tragicznie. Nie wychylił się w żadną stronę i po prostu wykonał zadanie. Zgiął się nieco bardziej, tym samym nachylając do przyjaciółki. Uśmiech zamarł mu na ustach, kiedy wspomniała o Ezrze - w jednej chwili zupełnie stracił grunt pod nogami i doskonale wiedział, jak bardzo było to po nim widać. Drgnął niespokojnie, pozwalając aby jego klatka piersiowa uniosła się kilka razy trochę szybciej, zanim po prostu zacisnął szczękę i wbił na krótką chwilę spojrzenie w swojego chłopaka. Był tam, całkiem blisko, w jednym kawałku.
- To nie tak, że powinnaś coś zrobić. Nie miałaś co zrobić. Nawet sobie nie wyobrażam... - przerwał, mając wrażenie, że w cieplarni zrobiło się przeraźliwie gorąco. Sama wizja ataku wilkołaka tak go wybijała z rytmu? Ruszała go bardzo świadomość, że coś poważniejszego mogło stać się Ezrze, ale troszczył się też niesamowicie o samą Fire i innych znajomych. - Nie roztrząsaj tak tego. Ja się po prostu cieszę, że nic wam nie jest. - Dla niego taki gest jak złapanie za rękę był czymś niesamowitym - wiedział, jak rzadko Blaithin pozwala na coś takiego. Pogładził leciutko wierzch jej dłoni opuszkiem swojego kciuka, a kiedy rzuciła tą rozbrajającą prośbą, przyciągnął jej rękę do swoich ust i złożył na niej malutki pocałunek.
- Jestem i będę, Płomyku - zapewnił ją, dopiero teraz znowu mogąc się uśmiechnąć. Nie mieli więcej możliwości co do rozmowy, ponieważ profesor Corbijn zabrał głos i zorganizował im małą zabawę, jaką miało być upichcenie łatwego wywaru. Ponure tematy zostały oficjalnie zakończone - w cieplarni za dużo się działo, żeby dalej dyskutować. Sprawa została wyjaśniona, prawda? Leo bez zastanowienia zabrał się za robotę, ale oczywiście nie przemyślał tego, że jego różdżka zacznie wydziwiać i po prostu odmówi współpracy. Vin-Eurico sprawdził najpierw jak radzi sobie jego partnerka, a potem obejrzał się na @Ezra T. Clarke, który przecież słynął ze swojego niebywałego szczęścia. - Cóż, ja tym patyczkiem wiele nie zrobię. Idę błagać o przygarnięcie - mrugnął do przyjaciółki i gestem zachęcił ją, żeby w razie czego do niego dołączyła. Sam przysunął się mało dyskretnie do Krukona, siadając sobie obok i opierając brodę o jego ramię. - Heeeej. Info z pierwszej ręki - wciąż nie umiem czarować.

5

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 76
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 02:11

Nie nazwałby samego siebie przyjemnym, ale na szczęście Maevis przemyśleń nie wypuściła poza obszar własnej głowy. Mefisto w tym samym czasie zastanawiał się, czemu taka Gryfonka postanowiła się z nim trochę poużerać - wyglądała niesamowicie niewinnie, ale chyba jednak ślepa nie była, nie? Jej uwaga o tatuażach bardzo przypadła mu do gustu i była to pierwsza oznaka, że może uda im się przeżyć te zajęcia.
- Możemy kiedyś coś przetestować - zasugerował luźno, przeciągając się leniwie. Niezbyt wiedział, o czym tak naprawdę rozmawiają. Może rzucali podtekstami, a może po prostu prowadzili niewiele znaczącą konwersację? To i to całkiem mu pasowało, tak więc nie dopytywał i jedynie skinął niedbale głową na wspomnienie o jego nietypowym imieniu. Zajął się swoim zadaniem, ale dziecinne zachowanie dziewczyny trochę go rozbawiło i rozproszyło. Pewnie to dlatego zamiast podgrzania, to tylko zmroził swój wywar z blekotu! Zacmokał z dezaprobatą nad własnymi umiejętnościami, po czym schował różdżkę i zatarł dłonie, pochylając się nad kociołkiem Maevis. - No, teraz ty się popisujesz! I to rozumiem. - Sięgnął po chochlę i nalał nią odrobinę eliksiru do dwóch niewielkich czarek, a następnie jedną z nich podsunął swojej towarzyszce. Nie miał co się łudzić, że odratuje swój wywar - mógł za to trochę się pobawić i przetestować dzieło panny Harper.
Skinął głową i wychylił czarkę, pozwalając aby nieszczególnie przyjemny smak rozlał się po jego podniebieniu. Przełknął ślinę kilka razy i spojrzał na Gryfonkę, szukając u niej jakiejś zmiany. Rozchylił wargi, aby zadać proste pytanie "i jak", ale zamiast tego wyrzucił z siebie cały potok słów. Płynnie przeszedł od wyrażania zainteresowania tematem lekcji do tego, że w gruncie rzeczy nigdy jakoś bardzo nie lubił mówić, a potem nawet wspomniał, że jest dobrym słuchaczem i tyle. W tym wszystkim zupełnie nie koncentrował się na tym, że Mae go słucha, czy też zajmuje się czym innym. Bełkotał sobie dalej, aż w końcu zakrył usta dłonią i zacisnął mocno szczęki, zmęczony potwornym trajkotaniem.
Nikt nie musiał wiedzieć, że pod tym zapobiegawczym gestem kryje się rozbawiony uśmiech.

1

______________________


You feel so lonely and ragged,
You lay here broken and naked
My love is just waiting
To clothe you in crimson roses.

WAŻNE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 658
  Liczba postów : 962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 16:31

Starał się utrzymywać pozytywny nastrój i może dlatego raczej unikał podejmowania tematu ataku wilkołaka, wiedząc że budziło to negatywne uczucia nie tylko w nim, ale i ludziach go otaczających. Ezra zwyczajnie stosował najbardziej skuteczny mechanizm obronny i wypierał całą sytuację ze swojego umysłu, a w tym był naprawdę dobry. I czuł się z tym szczęśliwy. Do tego stopnia, że jego w gruncie rzeczy dobry nastrój i jako taka forma - po prostu nawet jak go bolało, to tego nie okazywał - zaszokowały Mefisto. Jego uśmieszek z "durnego" zrobił się trochę porozumiewawczy, kiedy na moment przeniósł wzrok na Leo, po czym uniósł brew, jakby chciał powiedzieć "naprawdę o to pytasz?". Leonardo wystarczał mu pod wieloma względami.
W towarzystwie dziewczyn pracowało mu się wyjątkowo dobrze. Chyba doskonale wybrali sobie grupkę, ponieważ cała trójka poradziła sobie bez żadnych problemów. Była między nimi jakaś taka przyjemnie spokojna atmosfera, że Clarke dopiero po dłuższej chwili spojrzał na Alice i zorientował się w swoim gapiostwie.
- Och, a w ogóle to ja jestem Ezra. Ezra Clarke - przedstawił się jej wreszcie, śmiejąc się cicho pod nosem. Nie zauważył, kiedy nauczyciel na moment wyszedł z sali, aby przynieść narzędzia niezbędne w dalszej części zajęć.  Ezra nie czuł się zbyt pewnie w ważeniu wywarów i początkowo trochę się zaniepokoił, ale na szczęście jedyną rzeczą, którą musieli zrobić, było zagotowanie wody i wrzucenie listków. Prawie jak zrobienie herbaty.
Nim zdążył zabrać się za zaklęcie, ich mała grupka troszkę się powiększyła. Ezra w miarę możliwości przekręcił głowę, spoglądając na @Leonardo O. Vin-Eurico i lekko się uśmiechając. (Dyplomatycznie pominął wcześniejszą sytuację z Maevis, uznając to za jednorazową akcję.)
- Gastronomiczny mistrz we własnej osobie nie potrafi podgrzać kociołka wody - skomentował, czując teraz jakąś taką presję. Byłoby przykro, gdyby świat zechciał się zemścić za te drobne przechwałki. Odchrząknął więc teatralnie, rzucając zaklęcie i... Tak, jego szczęście wciąż funkcjonowało bez zarzutu. Uśmiechnął się więc z dumą. - Jestem ciekawy, kiedy w końcu ja wyczerpię limit - Każdy miewał złe dni, ale Ezrę dotykały one do tego stopnia sporadycznie, że zaczynał się zastanawiać, czy przypadkiem nie okradał kogoś z farta.
- Próbujcie, odważni Gryfoni - powiedział, choć na myśli miał nie tylko Leo i @Blaithin ''Fire'' A. Dear - zakładając że dziewczyna przydreptała za swoim przyjacielem - ale każdego, komu nie udało się wykonać zadania. On sam zdecydował się skosztować wywaru jako pierwszy - słowotok w wykonaniu oszczędnego w wypowiedziach Ezry Clarke'a? Ktoś powinien to nagrać.
Pierwsze co odczuł to mało przyjemny smak osadzający się na języku - i nie omieszkał się tą informacją natychmiast podzielić, szczegółowo opisując co konkretnie mu nie pasuje i z czym ten smak się mu kojarzy. Nie przywiązując uwagi, że temat włosów @Alice Wildfire niekoniecznie wiąże się z wywarem, - po prostu przyszła mu do głowy jakaś myśl i bardzo chciał ją wyrazić - skomplementował ich kolor i ładne ułożenie. Zaraz potem mimowolną pochwałę wypowiedział też na temat dawnej rudej czupryny Fire, a żeby to zamaskować zainteresował się @Sapphire O.U. Lightingale i jej umiejętnościami medycznymi, zadając pytania odnośnie skąd taka pasja lub czy nic w tym zawodzie jej nie przeraża. Niekoniecznie jednak oczekiwał odpowiedzi. Potem za to zaczął narzekać do Leo, dlaczego chłopak mu na to pozwolił i że w sumie takie długie mówienie, mówienie i jeszcze raz mówienie jest bardzo męczące i jak Leo może na co dzień takie długie opowiadanie nie przeszkadzać? Całą swoją wypowiedź zwieńczył bezczelnym pytaniem, prowokującym Leo do wymyślenia sposobu zatrzymania słowotoku Ezry. A najbardziej skutecznym byłoby bez wątpienia nieskomplikowane zamknięcie mu ust!

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 80
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15264-evangeline-violet-iris-lynn#407609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15266-don-t-you-wanna-be-evil-like-me#407614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15265-evangeline-v-i-lynn#407607




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 19:11

Najwyraźniej oboje byli ogromnymi pechowcami, zatem to była dobra decyzja, że Evie ostatecznie odważyła się podejść do Krukona. Wedle podstawowych zagadnień matematycznych, dwa minusy dawały plusa. Pokładając wiarę w to równanie, razem powinni mieć jakieś szanse na wskoczenie na "zadowalający".
- To już prawdziwe rany bojowe - zaśmiała się przyjemnie, patrząc na ten plasterek okalający palec chłopaka. Evangeline rzadko miewała zły humor, raczej okresowo przełączała się pomiędzy kolejnymi modułami - zażenowania, smutku, niepewności, jeszcze większego zażenowania - by jak bumerang po kilku chwilach powrócić do stanu pierwotnego, jakim była promienna życzliwość do każdej napotkanej osoby.
- Naprawdę, naprawdę. - Bawiło ją to niedowierzanie chłopaka. Na świecie była cała masa bezinteresownych ludzi, a przynajmniej naiwnie była gotowa w to wierzyć. - W takim razie to chyba ja wychodzę na tej całej sprawie lepiej, skoro ty dodatkowo będziesz dźwigał moje - odparła, przystając na propozycję Krukona, bo przecież nie będzie się z nim kłóciła, kto powinien nosić ciężkie rzeczy. Evie nie miała tak rozbudowanego przywiązania do feminizmu i nie odbierała tego jako jakiejś ujmy dla jej płci. - Dasz mi swoją różdżkę w zastaw, a ja przez gapiostwo ją zgubię albo zepsuję. Jeśli można zepsuć różdżkę, to jestem pewna, że przytrafiłoby się to właśnie mi, więc pozwól że jednak tak po ludzku ci jednak zaufam - parsknęła. Przywiązanie Krukona do jego różdżki było powalające. Evie traktowała własną niczym przedłużenie ręki i nie wyobrażała sobie nawet na moment się jej pozbyć. Nawet, jeśli bywała całkowicie bezużyteczna.
Profesor zaczął przechadzać się po cieplarni i zbierać listki, które wcześniej przycinali. Kiedy zjawił się przy jej byłym już stanowisku i jeszcze skomentował ten taktyczny odwrót, na jej twarzy wykwitł dorodny rumieniec. Największą porażką na tych zajęciach okazał się brak zielarskich umiejętności Evie, ale zwykła nieporadność w podejmowaniu decyzji.
Tony jako pierwszy podjął próbę zaczarowania kociołka, zresztą niezbyt udaną. Evie aż zasłoniła usta ręką, powstrzymując śmiech, kiedy jego złowróżebne przewidywania się sprawdziły. Lynn wyciągnęła więc własną różdżkę, zabawnie przepędzając chłopaka, by zrobił jej miejsce. Jej myśli kręciły się w okół silnej potrzeby popisania się. Raz w życiu no.
Może tymi wewnętrznymi błaganiami skłoniła nadprzyrodzone siły do zlitowania się nad nią, bo rzeczywiście, choć na początku wyglądało na to, że różdżka się zablokuje, zaklęcie zadziałało bezbłędnie. Jeszcze tylko trzeba było wrzucić listki i voilà. Jakimś cudem mieli ten cały wywar. Ale czy działający?
- Evangeline. Evie właściwie - przedstawiła mu się, bo faktycznie chyba coś im się kolejność poplątała - W takim razie... chyba za naszą znajomość, Tony. - Nawet nie zapytała go, co sądzi o próbowaniu tego ich podejrzanego dzieła - po prostu wlała sobie do ust pokaźną porcję wywaru, natychmiast tego żałując, przez mało przyjemny smak. Sok dyniowy to to nie był.
- To smakuje jakbym miała w ustach skarpety mojej siostry. Nie żebym kiedyś ich próbowała, ale w ten sposób mogłabym je sobie wyobrażać. Gdybym się zastanawiała. W każdym razie, odradzam próbować. Chociaż nie, spróbuj, efekt jest odlotowy. Kompletnie nie panuję nad moim językiem - pochwaliła się zachwycona. Evangeline nigdy nie miała problemów z otwartością, teraz jednak przechodziła samą siebie. Płynnie przeszła do trajkotania na temat imprez - ten wywar powinien być obowiązkowym elementem. Wystarczyło pomyśleć jak żywiołowa byłaby rozmowa! Potem z kolei przeszła na pogodę, która niezbyt zachęcała do wyściubiania nosa z zamku (a ponadto wilgotne powietrze sprawiało że jej włosy magicznie dostawały jakiejś woli walki i odstawania w każdą stronę) i zdecydowanie zbyt wiele powiedziała o swojej największej słabości jaką było lenistwo. Tyle wypowiedzianych słów mógł przetrawić chyba tylko ktoś, kto sam znajdował się pod specjalnym wpływem roślinki.

Kostka 5 -> 2
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 15
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 1
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 1

zgadnijcie kto jest tak mądry, że po napisaniu większości usunął sobie posta? ;-;


Ostatnio zmieniony przez Evangeline V. I. Lynn dnia Pią Paź 27 2017, 23:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 21:40

Pracowało jej się naprawdę przyjemnie. Cisza, spokój, tylko ona i roślinka wymagająca pielęgnacji. Naprawdę, zajęcie było niezwykle relaksujące, a przy okazji całkiem łatwe. Przynajmniej dla niej. Reszta jej towarzystwa także całkiem dobrze poradziła sobie z zadaniem, dlatego wkrótce mogli już tylko czekać na dalszą część lekcji.
Nagle dostrzegła, że towarzyszący jej Krukon na nią spogląda, by po chwili się przedstawić. Uśmiechnęła się do niego. Sam poznał jej imię tylko przez przypadek, więc stwierdziła, że nie zaszkodzi przedstawić się samej. Zawsze lepiej jakoś to wyglądało.
- Miło mi. Moje imię już chyba udało ci się poznać, ale tak dla formalności. Alice Wildfire - powiedziała, przy czym też się lekko zaśmiała.
Profesor Corbijn zniknął na chwilę, a gdy znów pojawił się w cieplarni, przyprowadził kociołki z wodą oraz rozdał woreczki z ziołami. Cóż, wystarczyło zaparzyć blekotową herbatkę. Nie wyglądało to na trudne, jednak przy ostatnich zakłóceniach magii, wszystko mogło się wydarzyć. Alice użyła zaklęcia do zagotowania wody, co o dziwo wyszło jej całkiem sprawnie i wrzuciła do niego parę liści rośliny.
W tym czasie dołączyło do nich jeszcze parę osób, w tym dość wysoki Gryfon. Widocznie nie mieli tyle szczęścia i ich różdżki postanowiły odmówić współpracy.
Jej wywar po paru chwilach był już gotowy. Wokół panowała jakaś dziwna atmosfera pogody ducha, tak dziwna przy ostatnich wydarzeniach. Już nie pamiętała, jak to jest po prostu siedzieć sobie na lekcjach i robić coś łatwego i przyjemnego. Zaczęła czuć się lekko, jej głowa przestała być tak dziwnie ciężka od tych wszystkich myśli.
Ezra, jako pierwszy z nich postanowił napić się wywaru. Alice postanowiła jednak oprzeć się pokusie i nie przyłączyła się do chłopaka. Coś jej świtało w głowie, że picie blekotowej herbaty nie było najlepszym pomysłem, ale mogło jednocześnie jej się tylko wydawać. Obserwowała więc ich ochotnika, czekając na efekty działania rośliny.
Już po chwili Krukon zaczął gadać od rzeczy, robiąc przerwy tylko na wzięcie oddechu. Musiała przyznać, że było to bardzo zabawne. Ezra z tematu wywaru szybka przeskoczył na inny, rozwodząc się przy tym nad jej włosami.
- Dziękuję, cieszę się, że twierdzisz, że mam ładne włosy - zaśmiała się i słuchała, o czym dalej będzie paplał.

Kostka: 2
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 11
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 1
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 1


Ostatnio zmieniony przez Alice Wildfire dnia Sob Paź 28 2017, 00:46, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 22:47

Łatwo było powiedzieć, że czegoś nie powinno się roztrząsać. Nawet jeśli Fire wydawała się rzadko powracać myślami do przeszłości albo analizować w kółko jakieś zdarzenia, to w rzeczywistości było inaczej. Po prostu nie lubiła uświadamiać innym, że się martwi albo potrzebuje rozmowy. Przynajmniej Leo mogła zaufać i wiedziała, że tego nie zbagatelizuje.
Ale może Gryfon miał rację i może czas było odetchnąć z ulgą. To, że usprawiedliwiał w jakiś sposób Fire przed nią samą, przyniosło dziewczynie nieco otuchy. Uśmiechnęła się lekko, mimowolnie pozwalając sobie na czułe spojrzenie. Rzeczywiście powinna cieszyć się, że Leo ominęła ta cała tragedia. W milczeniu skinęła głową, wierząc w słowa przyjaciela i tylko nieznacznie poddając je w myślach w... wątpliwość? Na całe szczęście mogła zająć się tym, co wprost uwielbiała. Oczywiście, gotowanie wywaru było sprawą tak banalną, że jedyne czego się obawiała to szwankowania różdżki. Chciała nawet zagrzać wodę w inny sposób, ale nie wiedziała kompletnie jak to inaczej zrobić. Kiedy użyła magii, woda pokryła się lodem, więc Fire tylko westchnęła, chowając czarny bez do rękawa szaty.
- Idę też, ale z pewnością nie błagać. - zaznaczyła, podążając za Leo i ograniczając się do krótkiego skinięcia głową Ezrze. Jego wywar był całkiem dobrze przygotowany, to musiała przyznać. - Eliksiry nie są dla zabawy. - stwierdziła szorstko, nie widząc problemu w odmówieniu picia wywaru. Blekot może i nie był groźny, ale jego skutki nieco przypominały veritaserum. Mówiło się dużo i wylewnie, a nawet jeśli miały to być jakieś bzdury wzięte z kosmosu, Fire nie ryzykowała. Obserwowała tylko rozgadanych chłopaków z cieniem uśmiechu.

5

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick


Ostatnio zmieniony przez Blaithin ''Fire'' A. Dear dnia Sro Lis 15 2017, 17:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Unigrwydd, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 183
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15114-sapphire-odette-urane-lightingale#402865
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15120-will-you-still-love-me-when-i-ve-got-nothing-but-my-aching-soul#402904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15119-memory-dust#402879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15112-sapphire-o-u-lightingale#402854




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 22:55

Mimo, że lekcja zaczęła się dość burzliwie to najwyraźniej szybko zapadł spokój... Może to obecność profesora Corbijna tak wpływała na uczniów, a może wyjątkowo nikt nie chciał już robić burd i po prostu skupić się na zajęciach? Szafirowi odpowiadał taki stan rzeczy. Chciała popracować nad swoimi umiejętnościami, a przerywania lekcji przez jakichś pajaców uważających za ciekawe rzucanie na kogoś zaklęć (znała takie przypadki!) nie lubiła.
Za to w towarzystwie Ezry i Alice pracowało się naprawdę przyjemnie, a Lightingale zaczęła nawet nieco żałować, że częściej nie ma z nimi okazji posiedzieć w jednej ławce. W milczeniu słuchała instrukcji nauczyciela. Wydawało się, że są po prostu banalne, ale kiedy Sapphire spróbowała podgrzać wodę we własnym kociołku, ta zaczęła zamarzać. Ślizgonka westchnęła cicho, ale w dalszym ciągu nie mówiła nic. Po prostu mogła przysunąć się bliżej do Ezry i Alice, podobnie jak dwójka prefektów Gryffindoru. Wyjątkowo nie przeszkadzał jej drobny ścisk. Odmówiła uprzejmie picia wywaru. Nie wyobrażała sobie siebie samej plotącej takie głupoty, jak za chwilę chłopaki. Uśmiechnęła się lekko rozbawiona komplementami Clarke'a odnośnie włosów Alice (swoją drogą też uważała je za ładne!). W duchu zaskoczyły ją nieco pytania odnośnie uzdrawiania, ale spokojnie napomknęła o tym, że uważała ten rodzaj magii za najciekawszy i najmniej zbadany. Na pytanie, czy coś ją przeraża, pokręciła tylko przecząco głową, a chłopak nie dopytywał, co też przyjęła z ulgą. Dawno nie spędziła żadnej lekcji w tak... swobodny sposób.

Kostka: 6


Ostatnio zmieniony przez Sapphire O.U. Lightingale dnia Pon Lis 20 2017, 22:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Paź 27 2017, 23:15

Zdecydowanie pozostawił sporo luzu uczniom na tych zajęciach. Prawda była jednak taka, że Blekot nie był rośliną wymagającą zbyt wiele opieki i mógł pozwolić młodzieży robić to na co mili ochotę. Oczywiście w granicach rozsądku, Holender wciąż był w cieplarni i czuwał nad ich bezpieczeństwem, a może bezpieczeństwem roślin. Czasem strach pomyśleć, co mogłoby przyjść im do głowy Ufał im, ale nie zdziwiłby się gdyby przy zakłóceniach z magią, któreś z nich wznieciło pożar.
Szczególną uwagę musiał poświęcić Puchonce, z którą zamienił kilka słów w gabinecie. Jej delikatnie skaleczenie okazało się być dużo bardziej krwawe, niż można było się tego na początku spodziewać. Dobrze, że nie straciła kawałka palca. Niestety nie chciał przypadkiem zrobić jeszcze większej krzywdy @Gemma Twisleton wiec tylko owinął jej dłoń bandażem uprzednio odkażając ranę. Młody botanik nawet pomimo tytułu nauczyciela, chyba trochę obawiał się korzystania z zaklęć.
Mając chwilę i widząc jak różdżki niektórych osób odmawiając posłuszeństwa – co swoją drogą było bardzo zabawne -  sam też postanowił wykonać jedną porcję wywaru. Tak na wszelki wypadek, gdyby nikomu nie wyszło. Nie zajęło mu to zbyt długo i nawet pozwolił sobie na dodanie kilku ekstra składników by nadać wszystkiemu słodki, malinowy smak. Kociołek odstawił na bok i przeszedł się miedzy uczniami, a na jego twarzy pojawił się nieco szerszy uśmiech, kiedy niektórzy tracili kontrolę nad własnym językiem.
Zatrzymał się tuż obok @Riley Fairwyn i pokręcił lekko głową na boki widząc zamarzniętą wodę w kociołku. Na początku nie wiedział jak to skomentować i nie miał zamiaru obwiniać chłopaka za jego pecha. Każdemu mogło się zdarzyć, ale trzeba było szukać plusów.
-Jest w tym jakiś potencjał... Nikt jeszcze chyba nie wpadł, na to by zrobić lody z Blekotem. To może być jakaś nowość jeśli chodzi o desery – uśmiechnął się do chłopaka i pokazał mu na kociołek z nieco smaczniejszą wersją wywaru jeśli miał tylko ochotę spróbować. Oczywiście nikogo nie zmuszał, w końcu nie każdy miał ochotę na bezsensowne paplanie i jak zdążył już zauważyć, kilka osób się z tym wstrzymało.
Nie było ani odrobiny szans na to, że uda mu się ich przegadać, więc założył ręce na krzyż i oparł się o jedno biurko, tak by stanąć twarzą do uczniów. Gdzieś tam w tym wszystkim starał się wyłapać jakieś ciekawsze plotki, ale ostatecznie dał im kilka minut na wygadanie, a później klasnął w ręce z nadzieją, że się uspokoją.
-Dobra Blekot to dosyć zabawna roślina, ale nie przesadzajcie z nim na imprezach, bo możecie wypaplać dosłownie wszystko – zaczął upewniając się, czy go słuchają.-Zapytałbym czy macie jakieś pytania, ale biorąc pod uwagę wywar, który wypiliście, mogą być one nieadekwatne do tematu dzisiejszych zajęć. W każdym razie, zapraszam z nimi po zajęciach, postaram się odpowiedzieć na wszystkie – nawet te najgłupsze…
-Na następny raz przygotujcie wypracowanie na temat Tojadu i dostarczcie mi go na zajęcia albo poprzez sowę. Także to by było dzisiaj na tyle. Dziękuje i miłego dnia– uśmiechnął się i kiwnął im głowa na pożegnanie.

[z/t] - wszyscy (chyba, że ktoś coś jeszcze chce napisać, to śmiało)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pon Lis 20 2017, 21:51

W życiu Nae działo się na tyle dużo, że praktycznie nie znajdowała żadnej wolnej chwili. Dostała się na parę drobnych kursów związanych z pracą w rezerwatach magicznych zwierząt. U samych Fairwynów spędziła dwa tygodnie i z trudem nadrabiały zaległy materiał. Spodziewała się, że nie uda jej się nadgonić poziomu reszty klasy (ze zgrozą popatrzyła na pierwsze od roku PO z transmutacji), ale wzięła się w garść... Czas było powrócić do życia towarzyskiego, mimo że Nae czuła się, jakby już wieki z kimś nie rozmawiała. Aż tak pochłonęła ją praca i składanie co jakiś czas pytań czy jest może wolne miejsce na stażystę w Biurze Wyszukiwania i Oswajania Smoków? Czy po prostu znowu stała się wycofaną dziewczyną, której ciężko było się do kogokolwiek odezwać?
Wygładziła wyjątkowo starannie przygotowany mundurek i rozluźniła nieco niebieskoszary krawat. Zastanawiała się, czy przypadkiem nie popełnia błędu. W końcu na zielarstwie bardzo często można się było nieźle wybrudzić i nawet, jeśli dla Krukonki nie stanowiło to żadnego problemu to jednak przez szwankującą magię, musiałaby znowu wszystko ręcznie czyścić. Pomyśleć, że w ciągu tych lat w Hogwarcie tak bardzo się od tej czynności odzwyczaiła... Sourwolf pospiesznie weszła do cieplarni, bo na dworze temperatura zdecydowanie spadła w ciągu ostatnich kilku dni. Zimno szczypało jasnowłosą w policzki i normalnie z łatwością zapobiegłaby temu, stosując zaklęcie ocieplające, ale wiadomo dlaczego wolała nie ryzykować. Ściągnęła puchate rękawiczki, zauważając, jak bardzo skostniały jej zmarznięte palce.
- Ale zimno dzisiaj... - mruknęła, pociągając nosem i dopiero wtedy rozejrzała się po cieplarni. Uniosła delikatnie brew, zdziwiona obecnością tylko profesora. Przyszła przed czasem? - O, dzień dobry. Przynajmniej roślinom jest ciepło. - dodała, bo dziwnie byłoby jej tak po prostu urwać i zamilknąć. Naeris nie miała nawet pewności, czy profesor w ogóle ją pamięta. Nie grzeszyła dobrą frekwencją na zielarstwie, ale planowała to zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Santa Monica/Edynburg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 114
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15440-budowa-lyonesse-calanthe-cousdale#414743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15449-cause-darling-i-m-nightmare-dressed-like-a-daydream
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15451-idunn#414912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15435-lyonesse-cousdale




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Lis 21 2017, 18:13

Nie wiem co we mnie wstąpiło, że zdecydowałam się w ogóle pójść na tą lekcję - przecież nie lubię zielarstwa. Dodatkowo jeszcze zupełnie się na nim nie znam. Może jest we mnie jeszcze jakaś część, która bardzo chciałaby zadowolić ciotkę. Lub chociaż trochę ją zadowolić, bo jej zaimponować niełatwo. Zdobywanie wiedzy na temat roślin i ziół z pewnością nie jest czymś co robię z wielką chęcią, ale z bólem serca przypominam sobie, że tak właściwie, to jest mi całkiem przydatne. Tak samo jak eliksiry. Prędzej czy później będę musiała się z tym pogodzić.
Zakładam swój znienawidzony mundurek i zaciskam mocniej krawat na szyi. Gdy wychodzę na zewnątrz, czuję na policzkach delikatne ukłucie chłodu, więc szybko kieruję się w stronę szklarni. Tam panuje o wiele przyjemniejsza temperatura - zakładam, że bardziej odpowiada roślinom, chociaż tak na dobrą sprawę to nie wiem. Niektóre z nich wolą wszakże rosną w okolicach podmokniętej chatki albo w środku mroźnej zimy, a ja nie potrafię odróżnić jednych od drugich. Nie dość, że zjawiam się na miejscu to jeszcze najwyraźniej wychodzę na niezmiernie zainteresowaną tematem, bo oprócz siebie dostrzegam jedynie profesora i jakąś jasnowłosą dziewczynę. W przeciwieństwie do niej nie rozpoczynam rozmowy, jedynie uśmiecham się delikatnie i staję w odpowiednim miejscu. Nie mam dziś humoru na rozmowy, zwłaszcza o pogodzie. Doceniam to, że ktoś zna się na tym przedmiocie, ba, że kogoś może fascynować coś takiego, ale wbrew silnej chęci zmiany nie do końca mogę się przełamać. Obrzucam pomieszczenie wzrokiem, bo wcale niezbyt często mam okazję się tu pojawić. Wygląda jak typowa szklarnia, chociaż o szklarniach pojęcie mam raczej małe - co zrobić, lekcje zielarstwa nigdy nie były moimi ulubionymi. Słyszałam, że nie trzymają tu specjalnie niebezpiecznych roślin, ale dla mnie samo pojęcie niebezpiecznej rośliny wciąż wydaje się być abstrakcyjne. Oczywiście słyszałam o nich, część może nawet widziałam, ale wiąż ma to dla mnie przedziwny wydźwięk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Wto Lis 21 2017, 19:37

Kolejne zajęcia, na które postanowiłam się udać - znowu zielarstwo. Nie wiem, czy to profesor Corbijn tak mnie motywował, żeby ruszyć cztery litery na ten, według mnie, nudny przedmiot, ale dość często pojawiałam się ostatnio na jego lekcjach. Co prawda nie przekładało się to na moją wiedzę... Szło mi raczej kiepsko, ale nic dziwnego, skoro nigdy nie uważałam zielarstwa za wartościową dziedzinę. Pozostawało mieć nadzieję, że tym razem szczęście bardziej mi dopisze i nie zrobię czegoś durnego jak na poprzednich zajęciach. Ubrałam mundurek, ale było dość zimno, więc nałożyłam na niego jeszcze kurtkę i szalik w barwach mojego domu. Przyszłam na zajęcia prawie równo z profesorem, więc nie miałam nawet czasu z nikim porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 212
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15369-lilyanne-scarlett-craven#412105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15372-scarlett-craven#412199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15373-scarlett#412202
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15371-scarlett-craven#412159




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sro Lis 22 2017, 18:33

Scar powoli zbliżała się do cieplarni. Nie pamiętała, kiedy ostatnio była na zielarstwie. Co tu dużo ukrywać - wolała spać niż chodzić na większość zajęć. Ostatnio zaczęła jednak samą siebie podejrzewać o podświadome uczestnictwo w akcji Nowy rok szkolny - nowa Ty. Nigdy wcześniej nie miała tak wysokiej frekwencji na zajęciach. Jedynym pomieszczeniem w Hogwarcie, które odwiedzała regularnie, była kuchnia. A ostatnio chodziła na prawie wszystkie zajęcia - to była prawdziwa magia.
Gdy dotarła na miejsce nieco się zdziwiła. Lekcja już niedługo miała się zacząć, a w cieplarni oprócz profesora były trzy uczennice. Cóż... Widocznie większość zainteresowanych wpadała na zajęcia w ostatniej chwili.
- Dzień dobry - zwróciła się do nauczyciela, a obecnym dziewczynom pomachała ręką. Może i ich za dobrze nie znała, ale nie zaszkodzi się przywitać.
Nie za bardzo wiedziała, czym mogłaby się zając do rozpoczęcia lekcji, więc po prostu stanęła sobie niedaleko wejścia czekając na zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Czw Lis 23 2017, 00:39

Holender zdecydowanie był zwolennikiem ciepłych dni, a temperatura ostatnio solidnie dawała popalić. Irytujące problemy z magia, ani trochę nie ułatwiały zmagań ze zbliżającą się zimą. Codziennie wstawał zadając sobie pytanie czy potrafi jeszcze czarować. Nie było to zbyt optymistyczne podejście nauczyciela, ale być gotowy na najgorsze. W końcu ludzie w Ministerstwie zajmowali się większymi problemami, niż niedziałające różdżki. Przecież wyrzucenie dyrektora, który nie miał wpływu na incydent z mugolam, miało priorytet ponad wszystkim.
Coraz więcej czasu przesiadywał w cieplarniach. Rośliny ostatnio wymagały dużo więcej uwagi i odpowiedzialności, którą chciał nauczyć swoim podopiecznym. Zaklęcia skutecznie ułatwiały pracę zielarzy, ale nikt nie wiedział co przyniesie jutro. Nie mógł sobie pozwolić na wpadkę, bo mogłaby mieć fatalne skutki.
Uśmiechnął się delikatnie, widząc pierwsze twarze, oczekujące na zajęcia. Spojrzał na stary zegarek na brązowym pasku. Do zajęć miał jeszcze sporo czasu, więc mógł sobie zrobić chwilę przerwy.
-Dzień dobry, Naeris – przywitał krukonkę, stając tuż obok niej. Niestety była pierwsza, a co za tym idzie, skazana na towarzystwo Holendra. Korzystając z okazji, chciał ją wypytać o przyczyny jej nieobecności. Dziewczyna niestety nie należała do uczniów z największą frekwencją na zajęciach Thijsa.
-A co z Tobą? – spytał, zerkając na ciepłe rękawiczki zielonookiej. Trochę głupio zrobiło się Holendrowi, kiedy uświadomi sobie, że wyciągał biednych uczniów w takie zimno z Hogwartu. Może powinien robić zajęcia nieco bardziej z myślą o nich. Znaleźć jakąś sale, w której mógłby przeprowadzać zajęcia. Teoretyczne, bo praktyka niestety musiała się odbywać tutaj.
-Co się stało, że ostatnio Cię nie było? – chcąc nie chcąc, zmartwienie pojawiło się na twarzy nauczyciela. Chorowała, coś się stało? Tak już z nim było, że martwił się o każdego ucznia. Nawet tych, których nie znał, nawet tych, na których wszyscy inny narzekali. W każdym szukał coś dobrego. Był naiwny? Nie do końca. Sam do prymusów nie należał. To trochę dziwne porównanie, ale byli jak rośliny. Przy odpowiednim podejściu, przy odpowiedniej pielęgnacji nawet z tych najniebezpieczniejszych można było stworzyć coś niesamowitego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 87
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Czw Lis 23 2017, 22:37

Maili przepadała za zielarstwem. Zawsze sądziła, że to przez fakt, że zwierzęta jej nie cierpiały. Mogła przynajmniej przerzucić swoje zainteresowanie na rośliny, które były bardzo fascynujące. Prawdopodobnie gdyby te rośliny nie były magiczne uznałaby je za kompletnie bezużyteczne. Jednak świadomość, że nie może do końca założyć czego chciała względem czarodziejskich roślin, sprawiała, że Maili chciała je za wszelką cenę poznać. Przyszła do cieplarni jeszcze przed rozpoczęciem lekcji. Był to chyba jedyny przedmiot, na którym zawsze była z wyprzedzeniem czasowym, dość niespotykane zjawisko szczerze powiedziawszy. Była ubrana zdecydowanie za lekko. Lanceley miała to do siebie, że nie specjalnie udawało jej się ubierać odpowiednio do pogody, więc teraz przebierała nogami i próbowała nie szczękać zębami.
- Dzień dobry. - powiedziała do nauczyciela z uśmiechem na twarzy.
Maili była zawsze uśmiechnięta. Doprawdy rzadko można było ją spotkać smutną z nieciekawą miną. Chciała wszystkich zarażać dobrą energią, której sama miała ogromne pokłady. Podeszła do @Lilyanne Scarlett Craven. Może nie znała dziewczyny zbyt dobrze, ale wiedziała, że jest z jednego domu i co jej szkodziło podejść. Maili zawsze sądziła, że Lilyanne jest niesamowicie ładna, czego jej zazdrościła. Szkotka w pełni akceptowała siebie, ale jeśli miałaby taką możliwość najpewniej zmieniłaby to i owo.
- Chłodno dzisiaj prawda? Rano myślałam, że może będzie trochę cieplej, ale jak zwykle się pomyliłam. Ale niedługo zima, matko kocham zimę. - powiedziała, chcąc jakkolwiek zacząć rozmowę z Craven.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Prowincja na obrzeżach Londynu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 38
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15426-severus-e-e-miller
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15466-relacje-severusa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15465-listy-severusa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15425-severus-i-g-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Lis 24 2017, 18:32

Wychodząc z dormitorium, założył na siebie ciepłą kurtkę. Pogoda, która obecnie panowała, wymagała, żeby pamiętać o ciepłym ubraniu, a po zajęciach o obowiązkowej zwyczajnej herbatce najlepiej z sokiem malinowym. Taka rozgrzewała najbardziej. Dlatego, kiedy wróci do pokoju wspólnego, zaopatrzy się w malinowy chruśniak.
Powolnym krokiem ruszył na zajęcia z zielarstwa. Nie miał ochoty na pielęgnowanie roślin, zwłaszcza w taką pogodę. Mogliby pouczyć się jakiejś teorii w zamku albo napisać kartkówkę. Oczywiście Horan nie należał do żadnych prymusów błyszczących wiedzą na lekcjach @Thijs H. Corbijn. Sądził jednak, że pisząc czy czytając podręcznik w sali, chłodne powietrze nie katowałoby go tak jak teraz. Dotknął swojego nosa. Okropnie zimny.
W końcu pojawił się przed cieplarnią numer jeden i mijając profesora @Thijs H. Corbijn i @Naeris Sourwolf postanowił się z nimi przywitać tylko skinieniem głowy, nie chciał przeszkadzać im w rozmowie. Przechodząc obok puchonek, usłyszał słowa @Maili Lanceley. Ta rudowłosa, ładna dziewczyna kocha zimę. On miał nadzieje, że w tym roku śnieg nie spadnie. Zapewne jego pragnienie rozczarowałoby Lanceley.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 80
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15264-evangeline-violet-iris-lynn#407609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15266-don-t-you-wanna-be-evil-like-me#407614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15265-evangeline-v-i-lynn#407607




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Lis 24 2017, 19:40

Przyjście na zielarstwo przestało być dla niej jedynie obowiązkiem szkolnym; teraz stanowiło również punkt honoru. Evie zamierzała przychodzić na każdą lekcję, dopóki nie uda jej się zrobić czegoś bezbłędnie (to był dobry sposób motywacji; rzadko kiedy była czegoś tak mocno przekonana, jak tego, że nigdy idealnie nie zajmie się żadną istotą żywą, czy chodziło o zwierzę czy roślinkę)
Doskonale świadczył o tym jej sukcesy. Jak na razie Evangeline udało się zabić roślinkę, inną nieelegancko obedrzeć z liści, a także upokorzyć się przed profesorem i klasą. Ale jak to mówią, do trzech razy sztuka, racja? Była pewna, że tym razem szczęście chociaż odrobinkę się do niej uśmiechnie.
Kiedy pojawiła się w cieplarni, nie było wcale tak wielu osób. Pomachała wesoło do @Melody Kingston, która przysiadła się do niej na jednej z lekcji mugoloznawstwa, początkowo chcąc podejść właśnie do niej. Zmieniła jednak plany, dostrzegając jasnowłosą postać @Lyonesse Cousdale, która raczej nie była zbyt częstym gościem na zajęciach.
- Ktoś cię tu siłą zaciągnął czy pomyliłaś miejsca? - zagadnęła, lekko trącając Gryfonkę ramieniem z przyjemnym uśmiechem rozświetlającym jej twarz niczym miniaturowe słoneczko. Zaraz jednak cofnęła się o krok, nie lubiąc zbyt długo mieć cielesnego kontaktu z drugą osobą, niezależnie od tego, jaką sympatią ją darzyła. Zakołysała się, przechodząc z pięt na palce i przez chwilę przeskakując wzrokiem po kolejnych przychodzących osobach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 212
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15369-lilyanne-scarlett-craven#412105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15372-scarlett-craven#412199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15373-scarlett#412202
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15371-scarlett-craven#412159




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Pią Lis 24 2017, 21:18

Scar, z braku lepszego zajęcia, przyglądała się roślinom. Kiedyś planowała zacząć hodować w dormitorium konopie, a ewentualnym ciekawskim mówić, że to mugolska roślinka lecznicza, ale zrezygnowała z ambitnych planów. Z tego co jej się obiło o uszy, obecny profesor był z Holandii, więc mu raczej by nie wcisnęła bajeczki o uzdrawiającym krzaczku. Jeśli wychował się w Amsterdamie, Europejskim Mieście Pokus i Rozpusty, to pewnie z daleka wyczułby zielone. A oskarżenie o dilerkę niezbyt się Puchonce widziało.
Gdy tak stała wspominając niewypalony interes, podeszła do niej dziewczyna, którą Scarlett kojarzyła ze szkolnych korytarzy i dormitorium Puszków. @Maili Lanceley wyglądała, jakby niewiele brakowało jej do zamarznięcia. Ubrała się zdecydowanie za lekko, jak na gust Craven.
- Owszem, bywało cieplej - odpowiedziała Scar, uśmiechając się szeroko. Miała dzisiaj dosyć dobry humor, więc nie widziała potrzeby straszenia innych niezadowolonym grymasem twarzy. - Ja w sumie wolę lato, ale z chęcią wytarzałabym kogoś w zaspie - zażartowała. Nie przepadała za zimnem, ale lubiła doszukiwać się we wszystkim dobrych stron.
- Byłaś już na zajęciach profesora? - zapytała zaciekawiona, wskazując głową nauczyciela rozmawiającego z Krukonką. Sama była na jego lekcji po raz pierwszy, więc jakaś informacja na ten temat byłaby przydatna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Sob Lis 25 2017, 01:36

Ciężko było nie lubić profesora Corbijna z prostego powodu - nikomu nie chciał zaszkodzić, a wręcz przeciwnie. Emanował empatią, co Naeris zauważyła już dawno temu. Wiedziała, jak ciężko jest utrzymywać taki stosunek do ludzi, bo sama zawsze próbowała służyć dobrą radą i pomagać innym chyba, że tego nie chcieli. Poświęcenie nie było obcym dziewczynie pojęciem, a bezinteresowność i altruizm na stałe wpisały się do życiorysu Naeris.
- Mi trochę mniej ciepło. - rozluźniła i zacisnęła palce, żeby trochę szybciej je rozgrzać. Ostatecznie schowała ręce do kieszeni. Mróz nie był aż tak nieznośny, a zwłaszcza nie dla Krukonki przyzwyczajonej do trudnych warunków pracy. Naeris witała uśmiechem każdą wchodzącą osobę. Może tylko odrobinkę unikając przy tym wzroku Thijsa... Czuła drobne wyrzuty sumienia ze względu na to, że nie chodziła na każde zajęcia. - Nic konkretnego. Po prostu natłok obowiązków, profesorze. Jesień nie jest dla nikogo lekka.
Zwłaszcza w listopadzie działo się zawsze mnóstwo naraz. Nie do końca jej to przeszkadzało. Może nawet lepiej, że w ciągu tylko paru miesięcy pokonywała lenistwo i podejmowała się każdego możliwego zadania? O wiele bardziej wolała tak do tej kwestii podchodzić niż bezsensownie narzekać.
- Ale już będę, obiecuję. - dodała, chcąc mężczyznę uspokoić. Nie lubiła, kiedy ktoś się o nią martwił, dlatego wykrzesała bardzo przekonujący, ciepły uśmiech powiązany z kolejnym pociągnięciem nosem. W końcu wszystko naprawdę było w porządku. Miło, że Thijs zauważył jej nieobecność, ale też nie musiał się tym przejmować. Zastanawiała się, czy powinna podziękować za troskę, ale do cieplarni zeszło się sporo osób, więc Naeris odchrząknęła i odsunęła się na bok. Lekcję trzeba było niedługo zacząć, a zresztą to była tylko taka tam pogadanka. Thijs mógł wyczytać ze spojrzenia jasnowłosej wdzięczność za chociaż odrobinę tej uwagi, jaką jej poświęcił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 231
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15444-meluisne-pennifold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15452-meluzyna#414962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15473-meluzyna#415677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Lis 26 2017, 01:36

Nigdy nie potrafię stwierdzić czy podoba mi się, że nauczyciel mojego ulubionego przedmiotu jest tak młody i tak dobrze wygląda. Z jednej strony owszem, to mnie czasem napędza, żeby wyjść jak najlepiej na lekcji, chociaż i tak zazwyczaj jestem na zielarstwie niespodziewanie dobra, z drugiej mam tendencje do rozpraszania się przy ładnych osobach. Chyba wolałabym, żeby uczyła tego jakaś przyjemna, starsza kobieta, albo siwiejący, gruby dziadek. Muszę też przyznać, że osoby starsze wydają się być bardziej doświadczone i sprawiają mniej, lub bardziej mylne wrażenie, że dużo wiedzą.
Jednak aż nie wypada narzekać, kiedy wszystko wydaje się układać po mojej myśli. Wchodzę do sali szybkim krokiem, niepewna czy się dziś nie spóźniłam. Na mojej chudej szyi jak zwykle gibie się turban, tym razem koloru czerwonego, który moim zdaniem idealnie kontrastuje z moim niebieskim mundurkiem. Uśmiecham się pogodnie do nauczyciela mojego ulubionego przedmiotu i staję obok @Melody Kingston, którą witam prędkim pocałunkiem w policzek. Nigdy nie próbowałam jej poderwać, bo jest jedną z nielicznych dziewczyn, które traktuję jak moje bratnie dusze, pod pewnymi względami, albo kimś krewnym. A głupio byłoby próbować flirtować z siostrą.
- Przyszłaś zniszczyć kilka roślin? - pytam uprzejmie i puszczam do Ciebie oko, równocześnie próbują wcisnąć niesforny, czarny lok pod turban.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Lis 26 2017, 03:40

Bridget zjawiła się w cieplarni na czas, z uciechą wyczekując kolejnej lekcji. W poprzednim roku nieco opuściła się z zielarstwa, a przecież był to jej ulubiony przedmiot do tej pory. W tym roku prym wiodły jednak starożytne runy, ale zielarstwo pięło się zaraz za nim, głównie za sprawą profesora, który wraz z rozpoczęciem września nieustannie wymyślał coś nowego. Bridget bardzo się to podobało i zdecydowanie wolała Corbijna od Estelli, której sposób prowadzenia lekcji pozostawiał wiele do życzenia. Ubrana była w długi do kolan płaszcz w kolorze khaki, miała przy sobie też ochronny fartuch, gdyby przyszło im wykonywać naprawdę brudną robotę, do tego ochronne rękawiczki i ogromne zapasy pozytywnej energii. Była gotowa na kolejne wyzwania!

Niech nikt tego nie czyta, bo to taka zapchajdziura, że aż mi wstyd...

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Lis 26 2017, 11:16

Jakoś ostatnio zaczął się bardziej przykładać do zielarstwa - w ogóle optymistyczniej podchodził do przedmiotów, w których różdżka nie grała pierwszorzędnej roli. Cudem udało mu się uwarzyć idealny eliksir, przez co jakoś łaskawiej spoglądał na kociołki; ONMS kochał zawsze; rośliny po prostu lubił. Podobało mu się to, że nawet kiedy jakiś czas temu przygotowywali blekot, to mieli do dyspozycji nożyki. Do magii podchodził z coraz większym dystansem i nie chodziło tu już nawet o to, że nie chciał się ośmieszyć (gorzej być chyba nie mogło). Martwił się po prostu, że przypadkiem kogoś albo siebie skrzywdzi. Machanie różdżką zupełnie mu nie wychodziło, liczba udanych zaklęć z ostatnich trzech miesięcy była żałośnie niska.
W cieplarni zjawił się z przeciętnie optymistycznym nastawieniem, głównie przez nieznośną pogodę. Leo zawsze pomagało przebywanie wśród ludzi, zatem gdy tylko mógł się przywitać kulturalnym "dzień dobry", to jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech. Chciał sobie przystanąć gdzieś z boku, ale dyskrecję szlag trafił, bo niechcący trącił kogoś sportową torbą przewieszoną przez ramię.
- Przepraszam - mruknął do @Bridget Hudson, stając obok i przeczesując palcami włosy, które zapomniał związać. Zerknął na Puchonkę, do której starał się podchodzić tak pozytywnie, jak tylko mógł - w pewnym sensie obrał sobie za cel nawiązanie z nią dobrych relacji, jak gdyby miało mu to coś udowodnić. - Nie lubię jak jest tak obrzydliwie zimno - dodał, wzdychając pod nosem i pocierając o siebie dłońmi w celu rozgrzania.

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Lis 26 2017, 12:43

Sukces. Fire w końcu zapamiętała godziny zajęć zielarstwa i mogła mieć pewność, że się nie spóźni. W gruncie rzeczy, im bardziej przykładała się do tego przedmiotu tym bardziej go lubiła. Dalej nie sądziła, że grzebanie w ziemi to ciekawy sposób na spędzenia popołudnia, a śmierdzące soki na dłoniach, których nie dało się pozbyć też nie były wybitnie przyjemne. Ale niektóre rośliny naprawdę interesowały Szkotkę  i tylko czekała aż wejdzie na zaawansowany poziom. Korki z profesorem miały to przyspieszyć.
Wypaliła papierosa przed wejściem do cieplarni, tupiąc sobie w miejscu, żeby trochę się rozgrzać. Dzisiaj chyba wszyscy marzli, a Blaithin ze względu na to, jak cieniutko się ubierała i jak chuda była, tym bardziej. Nie dawała tego jednak po sobie poznać, a kiedy weszła do środka cieplarni tylko uśmiechnęła się cynicznie do zgromadzonych.
- Ale upał, nie oszczędza nas ta wysoka temperatura. - powiedziała beztrosko, stając obok @Severus I. G. Horan, którego nie kojarzyła z wyglądu, a który dość uroczo wyglądał z zaczerwienionym od zimna, zmarzniętym nosem. Poprawiła przekrzywioną odznakę prefekta i sprawdziła jeszcze, czy na pewno nie zapomniała wziąć specjalnych rękawiczek ochronnych. Od razu je założyła, bo przynajmniej dawały trochę ciepła.

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 79
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15334-kevin-envej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15349-let-s-party#411403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15350-poczta-kevina#411405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15335-kevin-envej




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   Nie Lis 26 2017, 14:51

Czemu cieplarnie muszą być tak daleko od reszty zamku?! Nie dość, że zaspałem, to jeszcze musiałem biec przez cały Hogwart, zanim zdyszany wpadłem na zajęcia. Oparłem się o ścianę obok drzwi, oddychając ciężko. Dobra, psora chyba jeszcze nie było... Ufff, zdążyłem. Po nieobecności na poprzednich zajęciach i konsekwencjach tego (nie ma mnie na zielarstwie, jestem nieprzygotowany na eliksiry, tjaaa...), chciałem już normalnie uczęszczać na lekcje. Chociaż oczywiście niektóre nadal omijałem. Jednak tylko te, które mnie nie interesowały, zaś zielarstwo się do takich nie zaliczało. Wszystko, co miało związek z uzdrawianiem było ciekawe. No, prawie wszystko. Wśród garstki uczniów, którzy czekali już w cieplarni, nie widziałem zbyt wielu znajomych twarzy. Może ktoś jeszcze dojdzie. Nie przybyłem znowu AŻ TAK na styk. Uspokajałem oddech i myślałem, o czym może być lekcja. Poprzednia pośrednio nawiązywała do uzdrawiania, więc teraz będzie pewnie coś z innej beczki. Albo wręcz przeciwnie, kontynuujemy temat. Może być ciekawie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer jeden   

Powrót do góry Go down
 

Cieplarnia numer jeden

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer trzy
» Sala numer jeden
» Sala numer jeden
» Cieplarnia numer dwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-