IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mniejsza izba przyjęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Mniejsza izba przyjęć   Czw Sie 21 2014, 14:44

First topic message reminder :


Mniejsza izba przyjec


Miejsce, do którego trafiają poszkodowani. Jednocześnie jest to jedno z miejsc, w którym odbywają się praktyki, staże i kursy na pracowników szpitalu świętego Munga. Jeśli nie masz ochoty użerać się z nowicjuszami, zdecydowanie powinieneś udać się na główną izbę przyjęć.


Ostatnio zmieniony przez Leonardo Taylor Björkson dnia Czw Sie 21 2014, 15:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -321
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15362-gabrielle-o-downey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15364-relacje-god#411908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15365-listy-do-god
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15357-gabrielle-downey




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Sro Gru 06 2017, 15:25

Retrospekcja (2017) wiosna/lato - etap III (staż)
W pierwszych dwóch tygodniach stażu Gabrielle Downey nudziła się okropnie. Powiedzmy sobie szczerze dziwne, że nic się nie działo na oddziale zatruć eliksiralnych i roślinnych. Nawet alkoholicy zrezygnowali z picia. Szpital chyba nigdy nie był taki pusty, a może jej się tylko wydawało. Downey po prostu nic nie robiła albo błąkała się po miejscach, w których nie powinna przebywać. Była tylko asystentką na stażu, więc co ona mogła. Szef personelu to jej nawet nie zauważał. Przecież pchała się w szpony kłopotów a tu nic. Świat chciał zabić ją za pomocą bardzo nudnego stażu.
Najlepsze było to, że tak się Gabe obijała, a później czekała ją ta papierkowa robota, która należała do najgorszych zajęć w tej robocie. Przyszła ostatniego dnia do biura. Wiadomo, chciała zdążyć ze wszystkim. Nie lubiła mocnej kawy, ale tym razem musiała się poświęcić dla dobra tej dokumentacji. Oczywiście musiała lecieć, się wysikać, bo wypiciu takich ilości... tej obrzydliwej substancji ciśnie na pęcherz. Po chwili Downey leżała już na ziemi. Najwidoczniej nie tylko jej doskwierała nuda, ale żeby w ostatni dzień roboty! Przewracając się, uderzyła głową o kant biurka i straciła przytomność. Nie miała pojęcia, ile tak leżała. Obudziła się mocno skołowana. Tragedia! Spojrzała na swoje trampki. Jakiś dowcipniś przywiązał jej sznurówki do krzesła. Nie było jej do śmiechu i strasznie bolała ją głowa. Dotknęła dłonią rany i skrzywiła się z bólu. Uporała się z butami. Siedząc przez dobre pół godziny, gadała do siebie od rzeczy. A ja narzekałam na nudę. Westchnęła.
W gruncie rzeczy nie chciała rozstawać się ze swoim miejscem pracy, mimo że często wiało nudą i miała ciekawy wypadek. Przyszła po swoje rzeczy i zastała na biurku lewitujący kapelusz od współpracowników. Chociaż oni ją zauważali. Możliwe, że też polubili. W końcu kto dostaje taki prezent od kumpli z pracy? Nie mogła się doczekać, kiedy go w końcu użyje.

Kostka 1 -> 3 (nieparzysta)
Upominek 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 72
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Wto Sty 02 2018, 22:20

/Zaraz po studiach, kurs na asystenta uzdrowiciela w świętym Mungu

Musiała się podjąć tego kursu, on (i jeszcze kilka innych) stanowiły mała barierę oddzielającą ją od spełnienia swoich marzeń. Wiedziała, że da sobie radę. W końcu przygotowywała się do tego od piętnastego roku życia.Szła z podniesioną głową świadoma tego, że Iva uśmiecha się szeroko. Ona też nie mogła się doczekać momentu, w którym Diana rozpocznie swoje szkolenie na uzdrowiciela. To takie ekscytujące! piszczała z przejęcia Jeszcze trochę i będziesz prawdziwym uzdrowicielem! Diana pokręciła tylko głową świadoma tego, że nie warto w tym momencie odpowiadać siostrze.
Pierwszym zadaniem, które zostało przed nią postawione, było uwarzenie eliksiru. Nie byle jakiego, bo Szkiele-Wzro. Gdy tylko usłyszała tą nazwę, zbladła. I co, teraz już nie jesteś taka wygadana? Rzuciła tylko do siostry. Ale Iva tym razem nie raczyła jej odpowiedzieć. Diana wiedziała, że to zakończy się fiaskiem. Nie miała pojęcia, jak powinna zacząć w ogóle swoje działania.
Tik, tak, tik, tak kochana. Iva nie odpuszczała. Chciała w ten sposób jej pomóc? Czy zestresować.
-Zamknij się - wyszeptała, a to był znak, że naprawdę jest wkurwiona. W końcu jednak przypomniało jej się, jak powinna zabrać się za ten eliksir. Zaczęła mieszać składniki, niekiedy słuchając porad siostry, ale wyszło z tego jedno wielkie gówno.
Kolejnego dnia, było lepiej. Razem z Ivą spędziły całą noc ucząc się poprawnego sposobu przyrządzania eliksiru. Nic dziwnego więc, że już po pierwszym podaniu, zadziałał idealnie na małą sówkę, która szybko ozdrowiała. Prawie... Iva zaśmiała się dźwięcznie, gdy Diana została zrugana przez uzdrowiciela dyżurnego.

Nie chciała więcej dać plamy, nie mogła sobie na to pozwolić. Nie po to tyle lat poświęciła nauce, aby teraz okazać się durniem i nic nie wartym idiotą. Nie mogła polec na kolejnym zadaniu. Musiała tylko wyjąć tego brudawkolepa z jego kryjówki i rzucić odpowiednie zaklęcie. I zrobiła to, dosyć mocno uciszając wcześniej radosne pląsy Ivy w jej głowie. Chyba tylko dlatego w porę udało jej się zareagować na fakt, że to małe zwierzę oblepiło całą jej dłoń. Szybko poradziła sobie z tym problemem. Zatkało? Zapytała Ivę. Ale odpowiedziała jej tylko głucha cisza. Wiedziała, że to oznacza obrażenie się siostry.

I przyszedł ten dzień, kiedy to miała zakończyć swój kurs. A zadanie które postawiono przed nią na koniec, było chyba najtrudniejszym ze wszystkich dotychczasowych. Miała poradzić sobie z żywym dzieckiem. I to w dodatku chorym! Iva, co mam zrobić? ale zamiast sensownej rady, usłyszała tylko taka jesteś cwana, to radź sobie sama. i nastała głucha cisza.
Dziecko płacze, ale, o dziwo, ten płacz nie przeszkadza w żaden sposób Dianie. Wie jak sobie z nim poradzić. Wie, że nie chciałaby dla niego takiego samego losu, jaki spotkał ją siostrę.
-Jak dalej będziesz ryczał, to nie będę w stanie Cię uleczyć i umrzesz - szepcze mu do ucha, jednocześnie posyłając ciepły uśmiech zadziwionej matce. Płacz małego czarodzieja ustał w momencie, tylko zielone gluty dalej ciągnęły się z jego nosa. Diana poradziła sobie z sytuacją, która ją spotkała. A Uzdrowiciel dyżurny z radością informuje ją, że udało jej się zakończyć cały kurs.

Kostki:
Etap 1
5,2,2 a potem od nowa, 6
Etap 2
1
Etap 3
5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 72
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Wto Sty 02 2018, 22:44

Staż na uzdrowiciela, część pierwsza, świeżo po studiach

Kostki: 6 i 3

Co tak naprawdę sobie myślała, kiedy tutaj przychodziła? Chciała pomagać. Chciała leczyć i zapobiegać chorobom. Chciała, aby nikt nie musiał konać w takich męczarniach, jak jej siostra. By ktoś docenił jej starania i powiedział "tym razem Ci się udało Hazel, dobra robota".
Ale wiedziała, że uwaga, której tak bardzo pragnęła, nie mogła jej osiągnąć. Była od dawna zdana tylko sama na siebie i nikt inny nie mógł jej pomóc. Miała tylko siebie. I Ivę. Kogoś, kogo tak naprawdę nie wiedziała, jakim mianem powinna określić. Bo jej siostrą nie była. Jej siostra została już dawno zeżarta przez robaki.
Nie wiedziała czemu, ale szef przyjął ją o wiele lepiej, niżby się tego ktokolwiek spodziewał. Dosłownie ktokolwiek. Diana widziała, jak na nią spoglądał, kiedy uważał, że nikt nie patrzy. Ale ona widziała. A jeśli nie ona, to Iva ostrzegała ją w stosownym momencie. To było dziwne. Przecież na tym stażu było o wiele więcej pięknych kobiet, które mogłyby zostać uwodzone. Diana nie wyróżniała się niczym, co mogłoby sugerować, że jest kobieca. Nie zmienia to jednak faktu, że po kilku dniach otrzymała premię w wysokości 15 galeonów. Nawet Iva zrobiła wielkie oczy na widok uśmiechu malującego się na ustach przełożonego Hazel. Idiota Cię podrywa. Wiem, ale nie mogę nic na to poradzić.
Nie obawiała się zwolnienia. Wiedziała, że to nie nastąpi. Wiedziała, że powinna dać z siebie więcej, ale nie dawała. Nie wiedziała tylko dlaczego. Jeśli musiała to odzywała się do innych współpracowników, ale byłoby kłamstwem, gdyby powiedziała, że sprawiało jej to przyjemność. Tak nie było, ona szukała izolacji. I otrzymywała ją. W końcu dali jej spokój, bo ile można zabiegać o cudze względy? A ona chodził korytarzami nie przejmując się nikim, kto nie mógł doprowadzić jej do upragnionego sukcesu.Dobra decyzja mała, nie potrzebujemy ich. Nie potrzebujemy nikogo. usłyszała od Ivy. Ale bała się jej odpowiedzieć, że najbardziej nie potrzebuje jej, przebywającej wciąż w jej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 72
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Czw Sty 04 2018, 17:08

Zaraz po studiach

Gdy skończyła kurs na pomocnika uzdrowiciela, mogła się zabrać za ten, który pozwoliłby jej zostać pełnoprawnym uzdrowicielem. I samodzielnie leczyć czarodziei. Nie minął dzień, nim zgłosiła się do Munga w tym celu. Chciała stać się uzdrowicielem.
Pierwszego dnia kursu, została oddelegowana na dział wypadków przedmiotowych. Dla niej samej, osobiście najnudniejszy z oddziałów. Nawet Iva nie czuła tej ekscytacji, którą odczuwała zazwyczaj przy różnych działaniach siostry.
Na izbę przyjęć trafił pacjent który został niemal całkowicie oblany eliksirem eksplodującym. Rany na ręce i klatce piersiowej wyglądały obrzydliwie. Diana zaczęła się mocno zastanawiać, czy powinna nadal próbować zostać uzdrowicielem. Może najpierw powinnaś go dokładnie obejrzeć? podsunęła Iva. D tak też postanowiła zrobić. Zaczęła wodzić po nim palcami, co było... Bardzo głupim pomysłem. Nie pomyślała o tym, aby po prostu zapytać go o wszystko. Obrażenia były wewnętrzne, o których ona nawet nie pomyślała. Przełożony dziewczyny był wściekły. Odesłał ją z kwitkiem, aby wróciła jutro i zajęła się tym pacjentem jak należało. A żeby Cię szlak Iva... powiedziała do siostry ze łzami w oczach, gdy wychodziła na ulice Londynu.
Kolejnego dnia, Diana podejmuje zupełnie inne działania, te które podpowiada jej własny rozum, nie Iva. Rzuca zaklęcie, jedno, drugie. Widać poprawę, ale nie na tyle, aby to mogło wszystko naprawić. Postanowiła podać poszkodowanemu jeszcze jeden eliksir. Udało się. Wszystko zaczęło się pięknie goić. Zadowolony Uzdrowiciel dyżurny poinformował ją, że jutro ma się zgłosić na oddział Urazów magizoologicznych. Iva zatańczyła radośnie w jej głowie. Nawet Hazel delikatnie się uśmiechnęła.

To, co trafiło jej się kolejnego dnia, było czymś nie do opisania. Widok połamanego czarodzieja był dla niej tak olbrzymim szokiem, że nie mogła kontrolować dłużej swojego żołądka. Niestety, opróżniła go wprost na buty opiekuna. Ale z Ciebie idiotka! zaśmiała się Iva, kiedy ten wyrzucił ją na zbity pysk.
Kolejnego dnia było lepiej. Trafił się niemal identyczny przypadek, ale tym razem otwarte złamanie nie zrobiło na Hazel większego wrażenia. Dzięki swojej znajomości zaklęć, udało jej się uśmierzyć ból poszkodowanego i potem wyleczyć złamania. Brawo Diano, dobra robota usłyszała jednocześnie na sali jak i w swoim umyśle. Nie wiedziała z czego bardziej się cieszyła.

Zakażenia magiczne - coś, czego D obawiała się najbardziej. Iva nie rozmawiała z nią tego dnia w ogóle, jakby sama bała się tego miejsca. W końcu to tutaj skonała w męczarniach. Na szczęście, tym razem Diana nie musiała zmagać się z tak ciężkim przypadkiem jak ten, na który zapadła jej siostra. Groszopryszczka była okropna, ale w przypadku tego jednego chorego nie zauważyła jej najbardziej oczywistych objawów. Głupia idiotka skarciła samą siebie, gdy okazało się, że jej działania doprowadziły do rozprzestrzenienia się choroby po innych uzdrowicielach.
Na szczęście kolejnego dnia było lepiej. Tym razem wiedziała, na co zwrócić uwagę i jak sobie poradzić z tą chorobą. Nawet próba przekupstwa ze strony pacjenta nie zrobiła na niej wrażenia. Widząc to, jej opiekun pochwalił ją za wzorową reakcję i oznajmił, że jutro przenosi się na inny oddział.

Trafił jej się pacjent, u którego podejrzewano zatrucie ladaco. Ona postanowiła najpierw wyjaśnić mu dlaczego zachorował. Jego zdziwienia, gdy dowiaduje się o błędzie, jaki popełnił, rozśmiesza ją. A Iva płacze wręcz ze śmiechu. Nie długo zajęło jej poradzenie sobie z tą dolegliwością. A widok uniesionego w górę kciuka spowodował, że poczuła się świetnie! Może już jutro uda jej się zakończyć część praktyczną kursu?

Na oddziale urazów pozaklęciowych panował chaos, o wiele większy niż gdziekolwiek indziej. Na początku Hazel uważała, że to sprawi, że polegnie, ale nie. Czarodziej, który został trafiony zaklęciem remordeo nie stanowi dla niej wyzwania. Jeden eliksir i wszystko wróciło do normy. Jej przełożony jest pod ogromnym wrażeniem i pozwala jej jutro przystąpić do egzaminu końcowego. A ten nie stanowił dla niej żadnego wyzwania. Uzyskała uprawnienia do bycia uzdrowicielem!

Kostki:

Część 1:
2 -> 10g
4,4 -> przechodzi dalej.
Część 2:
6 -> 10g
1 -> przechodzi dalej
Część 3:
1 -> 10g
6,5 -> przechodzi dalej
Część 4:
3 -> przechodzi dalej
Część 5:
2 -> przechodzi dalej
Test
5,1,4 -> Kurs zaliczony
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -88
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8859-taiga-tokaku
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15670-taiga-tokaku#422137




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Nie Sty 07 2018, 14:38

KURS UZDROWICIELA

Wypadki przemiotowe: 6
Taiga od zawsze marzyła o niesieniu pomocy potrzebującym. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie jest to praca łatwa czy przyjemna, jeśli chodziło o zakres niezbędnych do wykonania czynności. Często miała mieć do czynienia z pacjentami unieruchomionymi ciężkimi chorobami bądź obarczonymi poważnymi wadami utrudniającymi właściwe funkcjonowanie - wówczas ani widoki, ani zapachy nie były zbyt przyjemne, lecz nie miało to dla niej znaczenia. Starała się postawić na miejscu każdego z nich, zawsze miała na twarzy szeroki uśmiech i wciągała w rozmowy odciągające uwagę od cierpienia. Nic dziwnego, że już w trakcie bezpłatnego wolontariatu zyskała sympatię pracowników i nauczyła się obycia w towarzystwie pacjentów. Tuż po ukończeniu studiów, przybyła do jednej z najbardziej osławionych na świecie magicznych placówek, by odbyć kurs na uzdrowiciela. Była gotowa do walki z napotkanymi tam przypadkami przy wykorzystaniu zgromadzonej w ciągu paru ostatnich lat wiedzy. Pierwszy etap kursu obejmował wypadki przedmiotowe, czyli jedną z najczęściej spotykanych złośliwości losu. Pacjent po starciu z kociołkiem wyglądał po prostu żałośnie - jego mina wyraźnie wskazywała na zawiedzione zaufanie własnymi umiejętnościami, lecz Tokaku prędko zapewniła go, że magia to przewrotna dziedzina i nie należy się zrażać. Uśmiech na jego twarzy zmotywował ją do działania: w pełnym skupieniu użyła zaklęcia Episkey i sięgnęła po właściwy eliksir, dzięki czemu kąciki ust mężczyzny powędrowały jeszcze wyżej, a oparzona ręka zaczęła prezentować się o wiele lepiej. Serce dosłownie waliło jej młotem, kiedy czekała na opinię swojego przełożonego, ale ten wyraził tylko swoją aprobatę i zaprosił ją na kolejny dzień kursu. Lepiej być nie mogło!

Urazy magizoologiczne: 1
Kolejnego dnia Taiga była wybitnie nie w sosie. Nie wyspała się przez długi spacer, który podjęła poprzedniego dnia, a w jego trakcie pokręciły jej się uliczki miasta i wylądowała w zupełnie innej dzielnicy. Następny podopieczny był w o wiele gorszym stanie, niż wczorajszy i jego panika udzieliła się kobiecie. Nieudolnie starała się go uspokoić, ale w połowie tej czynności nauczyciel podpowiedział jej z lekkim rozczarowaniem, że najpierw powinna użyć zaklęcia przeciwbólowego. W tej chwili dosłownie uderzyła dłonią w czoło, zawiedziona, iż dała się ponieść emocjom, lecz prędko opanowała zdenerwowanie i wprawnie rzuciła wymagane czary. Humor uzdrowiciela odrobinę się poprawił na widok zaawansowania Japonki przy rzucaniu zaklęć i w ten sposób była już prawie w połowie drogi do celu.

Zakażenia magiczne: 6, 3
Choroby, którymi z łatwością można było się zarazić, wywoływały zazwyczaj większy postrach, niż te potencjalnie niegroźne dla personelu medycznego. Nie w przypadku Taigi - analizowała dokładnie skórę przyjętego pacjenta, wypytywała o wydarzenia poprzedniego dnia, by wykluczyć wysypkę po kontakcie z drażniącym czynnikiem. Doświadczony uzdrowiciel zasugerował zakażenie Groszopryszczką, ale dziewczyna zgodziła się z postawioną diagnozą dopiero po wykonaniu niezbędnych badań, co wyraźnie zadowoliło jej nauczyciela. Nie był to jednak koniec problemów - pacjent, usatysfakcjonowany opieką, poprosił Japonkę o zapewnienie mu lepszego miejsca na oddziale, lecz brunetka uparcie odrzucała niemalże wciskaną jej łapówkę, czego świadkiem był również jej uzdrowicielski mentor. Uśmiechnął się pochlebnie, zaś po zakończeniu dyżuru pochwalił Tokaku za stanowczość, oznajmiając, iż właśnie takich ludzi potrzebują w tym zawodzie.

Zatrucia eliksiralne i roślinne: 3
Na oddziale od samego rana panowało zamieszanie z powodu przybycia pacjenta o wściekle zielonej twarzy. Dokładniejsze oględziny wykazały także wysoką gorączkę i to właśnie Taidze przypadło zadanie postawienia diagnozy. Podeszła do zadania z pełnym profesjonalizmem - dobro pacjenta najwyższym dobrem, więc zajęła się tłumaczeniem mu, na czym polegała choroba i w jaki sposób mógł się narazić na jej wystąpienie. Przełożony z uwagą i uśmiechem błąkającym się po ustach słuchał jej wykładu, a widząc, że wyleczenie chorego nie stanowi dla niej problemu, wcześniej wypuścił ją do domu ze słowami "dobra robota" i zaproszeniem na ostatni etap kursu. Taiga z każdym dniem lubiła go coraz bardziej.

Urazy pozazaklęciowe: 6
Japonka nigdy wcześniej nie zdawała sobie sprawy z tego, jak naprawdę wyglądają efekty przypadkowego rzucenia na samego siebie Remordeo. Jasne, teorię miała bezbłędnie opanowaną, ale ujrzenie tego wszystkiego na własne oczy to prawdziwie uświadamiające wydarzenie. Próby rozmowy zakończyła już przy drugim biegu pacjenta do toalety i zajęła się poszukiwaniem odpowiedniego eliksiru, który miał ukrócić te nieprzyjemne dolegliwości. W dobrej wierze podała go mężczyźnie, lecz ten nie zareagował w pożądany sposób - zamiast poczuć ulgę, dosłownie zalała go krew. Prędko zrozumiała swój błąd i zatamowała krwotoki, a później zastosowała już odpowiednią miksturę, nie zaś tę, która wyglądała zwodniczo podobnie. Uzdrowiciel zdążył już poznać jej umiejętności i obdarzył ją pewną dozą sympatii, więc za zdolność właściwego oraz szybkiego opanowania sytuacji zaliczył jej także ten etap kursu. Pozostał tylko test - zapowiadała się więc bezsenna noc.

Test końcowy: 8, 12
Taigę okropnie stresowały wszelkie egzaminy pisemne, dodatkowo czuła presję wysokich oczekiwań swojego mentora. W pierwszym podejściu zabrakło jej zaledwie dwóch punktów, jednak dzień później, po wypiciu kilku ziołowych naparów na uspokojenie, osiągnęła wymagany wynik. W przypływie entuzjazmu uściskała swojego nauczyciela, który wybuchnął śmiechem i pogratulował jej zaliczonego kursu, po tym zapraszając ją do pracy w Świętym Mungu. Cóż, kobieta miała inne plany, ale wciąż musiała odbyć niezbędny w przyszłej pracy staż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Japonia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -88
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8859-taiga-tokaku
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15670-taiga-tokaku#422137




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Nie Sty 07 2018, 14:57

Staż uzdrowiciela
[etap 1, kostka 1]


Taiga rozpoczęła staż w Mungu bezpośrednio po zakończeniu kursu na wymarzoną posadę. Dzięki temu mogła nieco dłużej cieszyć się towarzystwem sympatycznego uzdrowiciela, który bez przerwy dzielił się z nią przydatnymi wskazówkami i chyba z przyzwyczajenia wypytywał, co zrobiłaby w określonych sytuacjach, po czym w nagrodę oddawał jej cięższe przypadki, by mogła się podszkolić. Mężczyzna ewidentnie był nią zafascynowany, gdyż w przypadku żadnej innej stażystki nie zachowywał się podobnie, jednak ona unikała jakichkolwiek niejednoznacznych sytuacji czy dyskusji. Była po prostu sobą, Taigą i nie chciała dawać mu niepotrzebnej nadziei na coś, czego nie potrafiłaby mu ofiarować, nieważne, jak bardzo by się starała.
Pacjenci wręcz walczyli o jej uwagę, doceniając nieznikający z jej twarzy uśmiech i dobre słowo, które miała dla każdego. Ona zaś nie narzekała na to, że prosili o pomoc nawet w najprostszych czynnościach, byle tylko zagaić rozmowę. Oczywiście, robiła to tylko wtedy, kiedy na oddziale panował względny spokój i nie była potrzebna w innym miejscu. Wzbogacała na bieżąco swoją wiedzę, dzięki czemu pewnego dnia rozpoznała nawet przypadek, który stanowił niewiadomą dla jej dotychczasowego nauczyciela. Mimo wszystko, nie zaskarbiła sobie tym sympatii szefa, który chyba miał problem z obecnością Taigi na oddziale. Może chodziło o to, że nie była Europejką? Cóż, spotkała się już z tyloma przejawami rasizmu, że było jej to po prostu obojętne i puszczała jego cięte uwagi mimo uszu, robiąc swoje. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy ów nieprzyjemny człowiek postanowił uszczuplić pensję Tokaku o dziesięć galeonów. Była zwyczajnie wściekła, zwłaszcza, że posądzał ją o rzekomą niezdarność, która nie przytrafiła się jej jeszcze ani razu w trakcie całego stażu. Cóż, jakoś musiała to przeboleć...
Jedynym pocieszeniem było to, że Taidze szło naprawdę wyśmienicie. Nawet wieloletni pracownicy korzystali z jej pomocy, nie tylko w kwestii porządkowania dokumentacji, a to było największym osiągnięciem i pomagało jej przetrwać okres nieprzyjaznego nastawienia szefa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 72
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Pią Sty 12 2018, 01:20

Staż na uzdrowiciela, etap 2

Kostki: 4

Żeby ich wszystkich szlak! Uspokój się Diana, proszę Cię. Ale Diana nie zamierzała się uspokoić. To już czwarta z rzędu fajka, która wylądowała w jej ustach. Szybki ruch różdżką i ponownie, jak jej siostry, została odpalona. Jeden mach, drugi, trzeci. Zdecydowanie zbyt szybko. I mocno. Nawet Iva, która zawsze miała dużo do powiedzenia, na każdy temat, teraz jakby stała się trochę bardziej milcząca. Nie wiedziała, jak pocieszyć siostrę.
Oni Ci zazdroszczą, to dlatego na Ciebie zakablowali. Ale przecież to nie prawda! Haruję jak wół, a am z tego dodatkowe godziny bezpłatne! Fakja była już niemal do połowy wypalona. Diana chodziła w tę i z powrotem nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Za daleko to wszystko zabrnęło, aby teraz odpuścić. Z czystej bezsilności kopnęła w pobliski kosz. Jakiś kot, wystraszony rabanem, czmychnął z obawy o swoje życie.
D, to tylko jedenaście dni, dasz sobie radę. Iva jakby wiedziała, jak pomóc siostrze. W końcu siedziała w jej głowie, na bieżąco mogła widzieć jej myśli. Oczywiście, że wiedziała, co powiedzieć.
Hazel przeniosła wzrok na tlący się wciąż papieros w jej dłoni. Zostało go niewiele. Tak samo jak i jej czasu na tym cholernym stażu. Wytrzyma. Musi. Nie tylko dla siebie. Ale i dla innych. Bo w końcu po to się na to zdecydowała, aby pomagać.
Wracaj do środka D, pokaż im, że są idiotami! Iva posłała jej delikatny uśmiech, który miał zagrzać siostrę do walki.
-Dzięki. - powiedziała cicho Diana, również się uśmiechając. A potem odrzuciła niedopałek na ziemię. Zgniotła go butem i wróciła do środka szpitala. Musiała harować. Mocno. Ale nie mogła się poddać. Nie przywykła do tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 72
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   Pią Sty 19 2018, 00:30

Staż na uzdrowiciela, etap 3
Kostki: 1->6
Kostki na upominek: 5

Wszystko szło w porządku. Staż Diany dobiegał końca. Ale czuła, że nie pokazała wszystkiego, na co było ją stać. Mogłaby zrobić więcej. Okazja trafiła się ostatniego dnia, kiedy to zaginął kot jej przełożonego. Diana wiedziała, że odnalezienie tego kota gwarantuje jej wiele profitów. Nic więc dziwnego, że razem ze sporą grupą stażystów ruszyła na poszukiwania sierściucha.
A to zadanie nie okazało się być łatwym. Nie dość, że w Mungu nie mogły przebywać zwierzęta i przyłapanie z jakimkolwiek pod pachą, groziło od razu dyscyplinarką, to jeszcze nigdzie nie było widać tego cholernego kudłacza. Diana szukała i szukała. Wszędzie była i próbowała odnaleźć tego stwora. Nic z tego. To było jak szukanie igły w stogu siana: po prostu nierealne. Chyba tylko gdyby wpadł jej prosto w ręce, byłaby w stanie go złapać.
Zrezygnowana poczłapała z powrotem do swojego "gabinetu". Jakież było jej zdziwienie, kiedy na biurku spostrzegła rudzielca, zamkniętego w klatce. Obok klatki stał liścik. Gdy czytała kolejne słowa wykaligrafowane na papierze, uśmiech mimowolnie poszerzał się na jej ustach. Może jednak ludzie nie byli tacy źli? Może dało się z nimi dogadać?
Szybko zaniosła kota do szefa. Ten ucieszył się ogromnie na jego widok. Postanowił nagrodzić Dianę premią w wysokości 20 galeonów. A jakby tego było mało, jako rekompensatę za wszystkie niedogodności, których doznała przez ten miesiąc, dodatkowo dostała jeszcze 100 galeonów.
Diana zakończyła swoją karierę w Mungu z kieszenią cięższą o 120 galeonów i propozycją podjęcia się stałej pracy. Czego mogła chcieć więcej od życia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mniejsza izba przyjęć   

Powrót do góry Go down
 

Mniejsza izba przyjęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Izba przyjęć
» Izba przyjęć
» Izba przyjęć
» Izba Pamięci
» Izba Pamięci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
szpital sw.munga
-