IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pracownia Eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocka wieś
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1135
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313




Gracz






PisanieTemat: Pracownia Eliksirów   Sro Wrz 10 2014, 17:07


Pracownia Eliksirów


To nieszczególnie znane miejsce znajduje się na Ulicy Pokątnej i spełnia dokładnie wszystkie możliwe warunki, by zainteresowali się nim tylko nieliczni. Chodzi mianowicie o tych, których interesuje coś więcej niż kupno eliksiru w pobliskiej aptece.
Właśnie ta pracownia oferuje niezwykle wyrafinowaną usługę eliksirowara. Jeśli tylko chcesz być znanym na całym świecie mieszaczem chochlą, wejdź i przystąp do kursu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Szkocka wieś
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1135
Dodatkowo : Wilkołak, Kapitan Hufflepuffu, Ścigający
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9348-emmet-andy-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9349-nie-podchodz-bo-zagryze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9350-sowa-emmeta#260306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9351-emmet-andy-thorn#260313




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Eliksirów   Sro Wrz 10 2014, 17:10




Kurs - eliksirowar

Od zawsze uwielbiasz eliksiry i potrafisz spędzić godziny na ich warzeniu i wymyślaniu nowych receptur? Pragniesz uzyskać oficjalną licencję, by otrzymać wymarzoną pracę? Jeśli odpowiedziałeś tak, to znak, że trafiłeś w odpowiednie miejsce. Kilkumiesięczny kurs eliksirowara pozwoli ci uzupełnić braki w teorii, poprawić twoje umiejętności oraz zdobyć całkiem nową wiedzę.

WYMAGANIA:
 

EGZAMIN WSTĘPNY
Po krótkich przygotowaniach otrzymujesz sowę z terminem egzaminu. Cóż za dobra wiadomość, nieprawdaż? To pierwsza okazja, by popisać się wiedzą przed komisją nadzorującą przebieg każdego spotkania.
Starsza czarodziejka podchodzi do każdego i każe wylosować zestaw zadań, po czym daje ci minutę na przygotowanie. Kiedy wróciła na swoje miejsce, klasnęła teatralnie w dłonie, dając tym samy znak, że czas zacząć zajęcia. Powodzenia!

Rzuć dwoma kostkami.

wylosowane pytanie:
 

twoja odpowiedź:
 


ZAJĘCIA PRAKTYCZNE
Chyba w żadnej ze szkół nie mają tak dobrze przygotowanego zaplecza godnego samego Mistrza Eliksirów. Każdego z sześciu stanowisk pilnował osobny instruktor, który na dzisiejszych zajęciach miał służyć ci pomocą.
Punktualnie o godzinie dwunastej weszła komisja i kazała wszystkim uczestnikom zająć miejsca przy stanowiskach. Brak jakiegokolwiek losowania był zaskakujący, a następne słowa przemiłej czarodziejki wprawiły niektórych w osłupienie. Każdy stolik otrzymał swój numerek, który reprezentował eliksir do uwarzenia. Doprawdy, uroczy sposób przydzielania zadań. Nie pozostało zatem nic więcej, niż sprawdzić, jaki wywar odpowiadał twojemu stanowisku i przystąpić do pracy.

Rzuć dwoma kostkami
wylosowany eliksir:
 

jak sobie radzisz z eiliskirem:
 



EGZAMIN KOŃCOWY
Wreszcie nadszedł ostatni etap kursu. Już tak blisko do wymarzonej licencji eliksirowara. Na ten dzień czekałeś przez cały miesiąc, rozmyślając o zadaniu, które będziesz musiał wykonać.
W jednym z pomieszczeń przygotowano rząd ławek ze stosem kartek. Komisja poprosiła o zajęcie miejsc i przygotowanie piór do napisania eseju na przynajmniej rolkę pergaminu o najbardziej niebezpiecznych eliksirach.

Druga część egzaminu jest zdecydowanie trudniejsza. W innym pomieszczeniu znajdują się bulgoczące kociołki i niezależnie od tego, przy którym staniesz, zadanie jest identyczne dla wszystkich. W ciągu dwóch godzin musisz przygotować w miarę użyteczną miksturę. Powodzenia!

Losujesz dwie kostki, a suma ich oczek odpowiada twoim postępom:
suma kości - egzamin teoretyczny:
 


Ponownie losujesz dwie kostki i je sumujesz:
suma kości - część praktyczna:
 


Aby określić czy zdałeś egzamin, z obu części egzaminu końcowego musisz mieć przynajmniej 14 punktów. Jeśli masz mniej, musisz ponownie podejść do jednego z egzaminów następnego dnia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Eliksirów   Wto Wrz 23 2014, 14:24

Amelia od dawna miała zamiar wziąć się za kurs eliksirów. Uwielbiała tą dziedzinę magii, miała odpowiednie umiejętności i kwalifikacje, które chciała rozwijać, co więc stało na przeszkodzie? Oczywiście najważniejsza sprawa - galeony. Kurs kosztował niezłą, pokaźną sumkę i uzbieranie jej zajęło pannie Wotery więcej czasu niż się spodziewała. List od dyrektora tylko pomógł jej w w podjęciu decyzji o zapisaniu się na kurs. Tak oto przystąpiła kolejno do trzech etapów i testu sprawdzającego umiejętności, jakie zdobyła podczas kursu. Pierwszy etap był dla niej banalnie proty. Bycie nauczycielem, nawet jeśli była to tylko praktyka odbywana w ramach stażu, zobowiązywała do czegoś. Już na samym początku dostała wielką księgę, którą musiała poznać calutką, od deski do deski. Udało jej się to dzięki sporządzaniu własnych, szczegółowych notatek. W drugim tygodniu kursu panna Wotery skończyła już całą księgę i mogła poświęcić zdobyty, jakże cenny, czas na dalszą naukę. Kto by nie chciał być na jej miejscu, prawda? Mimo doskonałego przygotowania obecność komisji i przymus odpowiadania od razu przed nią wzięły górę nad wiedzą panny Wotery. Pierwszy egzamin oczywiście oblała, następny czekał na nią nazajutrz. Tutaj już poradziła sobie o wiele lepiej, właściwie to sama była zaskoczona tym, jak wyśmienicie jej poszło. Stres nie zżerał jej już od środka, a komisja musiała przerywać jej w pół słowa, ponieważ tak doskonale chciała opisać wszystkie możliwości. Następnym razem musi być odrobinę mniej szczegółowa. Kolejnym etapem kursu było uwarzenie odpowiedniego eliksiru. Na pierwszy rzut panna Wotery trafiła na eliksir niewidzialności, z którym nie miała nigdy wcześniej do czynienia. Nic więc dziwnego, że z jej kociołkiem zaczęło dziać się coś dziwnego, cała mieszanina zaczęła przybierać gęstą, mazistą konsystencję, która już po chwili zaczęła gwałtownie bulgotać i pryskać na wszystkie strony. Instruktor popchnął ją na podłogę, a etap kursu oczywiście był niezaliczony, Amelii kazano przyjść następnego dnia, co też uczyniła. Tym razem miała do przygotowania eliksir amortencji, z którym cała historia potoczyła się ponownie. Cóż za niefart, panna Wotery musiała podchodzić do tego samego etapu po raz trzeci. Jak to mówią, do trzech razy sztuka. Przygotowanie eliksiru amortencji po raz kolejny nie sprawiło już pannie Wotery problemu. Okazało się, że instruktor, który miał jej pomagać, chciał zepsuć całą jej pracę, jednak Amelii wreszcie udało się to zauważyć i uratować kociołek przed wybuchem. Ogromna szkoda, że zrobiła to dopiero za trzecim razem, przecież mogłaby już dawno przystąpić do egzaminu, prawda? Teraz jednak nie było to ani trochę istotne - wreszcie mogła zdać egzamin i skończyć ten przeklęty kurs. Napisanie eseju na przynajmniej rolkę pergaminu o najbardziej niebezpiecznych eliksirach było dla Amelii ogromnym wyzwaniem, ale uśmiechnęła się pod nosem i marudząc jak tylko mogła wzięła się do pisania. Jakimś cudem udało jej się zmieścić w wyznaczonym czasie, ale co z tego będzie? Tego nie wie nikt. Cześć praktyczna była i trudniejsza, i łatwiejsza. Dla panny Wotery warzenie eliksirów nie było niczym niewykonalnym, więc udało jej się z łatwością ocenić ile czeka już na nią eliksir, jak bardzo stracił swoją moc i co powinna zrobić, żeby udało jej się utrzymać go w stanie idealnym. Komisja była pod wrażeniem i oglądając jej wyczyny wręczyła dziewczynie dyplom informujący o końcu kursu. Cudownie!

Etap I: nie muszę rzucać
Etap II: 2 -> 4
Etap III: 4 i 5 -> 5 i 6 -> 3 i 3
Etap IV: 7 i 10 = 17 > 14
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Eliksirów   Czw Cze 29 2017, 15:22

Już dawno tak się nie stresowała. Właśnie miała przystąpić do egzaminu na eliksirowara. Uczyła się, ale nie była pewna czy wiedza którą zdążyła posiąść była tą właściwą. Z szybko bijącym sercem weszła do pomieszczenia.
Starsza czarodziejka podchodziła do każdego i kazała wylosować zestaw zadań, po czym dała im minutę na przygotowanie. Kiedy wróciła na swoje miejsce, klasnęła teatralnie w dłonie, dając tym samy znak, że czas zacząć zajęcia. Ria aż podskoczyła w miejscu. Ze stresem widocznym na jej twarzy spojrzała na kobietę. Nie wyglądała na surową. Bardziej jak babcia co... STOP! Czas pisać odpowiedź na zadane pytanie. A więc... Wydzieliny magicznych zwierząt (np. śluz gumochłona). Kilku krotnie przeczytała zadanie aby być pewną, że dobrze je zrozumiała. Dopiero wtedy zabrała się do pisania. Litery, zdania wylatywały spod jej pióra niczym małe torpedy. TAk bardzo się rozpisała, że nawet nie zwróciła uwagi kiedy to nastał koniec. Usatysfakcjonowana jak i trochę uspokojona oddała swoją kartkę. Komisja nie musiała zadawać kolejnych pytań, ponieważ dziewczyna wprawiła ich w totalne zaskoczenie swoją wiedzą. Odpowiedzi były na tyle wyczerpujące na zadany temat, jakby co najmniej pisała książkę. Tylko dzięki temu mogła przejść do kolejnego etapu, jednak wiedziała doskonale, że nie będzie on tak łatwy jak ten.
Nadeszła pora na zajęcia praktyczne. Chyba w żadnej ze szkół nie mieli tak dobrze przygotowanego zaplecza godnego samego Mistrza Eliksirów. Każdego z sześciu stanowisk pilnował osobny instruktor, który na dzisiejszych zajęciach miał służyć kursantowi pomocą.
Punktualnie o godzinie dwunastej weszła komisja i kazała wszystkim uczestnikom zająć miejsca przy stanowiskach. Brak jakiegokolwiek losowania był zaskakujący, a następne słowa przemiłej czarodziejki wprawiły niektórych w osłupienie. Każdy stolik otrzymał swój numerek, który reprezentował eliksir do uwarzenia. Doprawdy, uroczy sposób przydzielania zadań. Rii przypadł eliksir niewidzialności. Znała go doskonale i nawet nie musiała się stresować. Od razu zabrała się do pracy co jakiś czas bacznie przyglądając się swojemu instruktorowi. Niby miał jej pomagać w razie potrzeby, ale coś czuła, że nie tylko po to tutaj był. I miała rację. W pewnym momencie dostrzegła, jak próbuje wrzucić coś do kociołka i w porę powstrzymała go przed niechybnym wybuchem całej zawartości. Komisja była pod wrażeniem tak szybkiej reakcji, po czym z radością pozwoliła przystąpić do egzaminu wieńczącego kurs Oriane. Dziewczyna nie mogła powstrzymać się od szerokiego uśmiechu, tym bardziej, że nie wszyscy kursanci mieli tak dobry wzrok jak ona.
Wreszcie nadszedł ostatni etap kursu. Już tak blisko do wymarzonej licencji eliksirowara. Na ten dzień czekała przez cały miesiąc, rozmyślając o zadaniu, które będzie musiała wykonać.
W jednym z pomieszczeń przygotowano rząd ławek ze stosem kartek. Komisja poprosiła o zajęcie miejsc i przygotowanie piór do napisania eseju na przynajmniej rolkę pergaminu o najbardziej niebezpiecznych eliksirach.
Czy oni naprawdę poszaleli? Esej? Przecież nie była już w szkole aby pisać takie rzeczy. Jednak nie mogłą sobie odpuścić. Z miną dziecka, które nie dostało ukochanej zabawki zaczęła pisać. Pisała i pisała aż wreszcie nastał koniec czasu. Z ulgą oddała swoją pracę. Nie była ona najwyższych lotów ale zawarła w niej wszystko co ważne. Dopiero po oddaniu jej dowiedziała się, że jest to połowa oceny. No to pięknie, zawaliła sprawę.
Druga część egzaminu była zdecydowanie trudniejsza. W innym pomieszczeniu znajdowały się bulgoczące kociołki i niezależnie od tego, przy którym stanęli, zadanie jest identyczne dla wszystkich. W ciągu dwóch godzin musieli przygotować w miarę użyteczną miksturę.
To zdecydowanie było lepsze. NIe patrząc na innych zabrała się do pracy. sekundy, minuty mijały, a Ria w dalszym ciągu robiła swoje. Po godzinie warzenia eliksiru miała już wstępny wynik, a komisja z uznaniem oglądała efekty. Miała jeszcze godzinę, by dokończyć pracę i uzyskać lepszą ocenę, więc z pewnością nie musiała się spieszyć.

Etap I: 4, 6
Etap II: 4, 3
Etap III: 5, 1
Etap IV: 5, 5
Razem: 6+10=16


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Eliksirów   Pią Gru 15 2017, 23:13

Od kiedy tylko pamiętała, powtarzano jej, że kształcenie się, jest bardzo ważne. Człowiek, który przestawał się uczyć, zaczynał się cofać, słowa te kołatały się w głowie dziewczyny od najmłodszych lat. Nic więc dziwnego, że dziewczyna zdecydowała się na ten kurs. Elikrisy od zawsze były tym, co ją bardzo pociągało i w czym widziała swoją przyszłość. Podjęcie kursu eliksirowara było tylko kwestią czasu. A że w końcu udało jej się zebrać odpowiednią kwotę, postanowiła się go podjąć.

Pierwszy dzień od razu przyniósł jej niespodzianki. Nie spodziewała się, że od razu będzie ją czekał sprawdzian jej wiedzy na temat eliksirów. Dostała arkusz z pytaniami, które ją zaskoczyły. Magiczne zioła i grzyby. Wiedziała o nich, coniecno, ale gdy oddała arkusz do sprawdzenia przez jednego z instruktorów, jego mina utwierdziła Beatrice w przekonaniu, że to nie wystarczy. Gdy wróciła do domu, usiadła do książek i uczyła się o tych grzybach i ziołach złorzecząc na czym świat stoi.
Kolejnego dnia przyszła spokojna, świadoma faktu, że żadne magiczne zioło, czy grzyb, nie są jej straszne. I faktycznie, nie były. Stały się za to jej koszmarem składniki przeróżnych antidotów. Bea patrzyła w arkusz z jeszcze większym przerażeniem niż poprzedniego dnia. Nawet się nie spodziewała, że może być aż tyle składników! A mina instruktora informowała ją wyraźnie, że może być ich jeszcze więcej, niż te, co zostały tutaj wymienione. Zła na siebie, na wszystkich wokół i na wszystkie nieżyjące już osoby, oddała arkusz świadoma, że nie zaliczy tego dzisiaj.
Tym razem, gdy przyszła na zajęcia, była doskonale wyuczona na temat wszystkich antidotów, eliksirów, magicznych ziół i grzybów, różnych zwierzęcych wydzielin stosowanych w eliksirach i nie tylko. Po prostu MUSIAŁA to dzisiaj zaliczyć. I faktycznie, gdy dostała pierwsze pytanie, już wiedziała, że ma to zdane. Powiedziała wszystko, co było konieczne a propos antidotów i ich składników a dodatkowo zaskoczyła członków komisji ponadprogramową wiedzą. W końcu mając matkę, właścicielkę sieci z eliksirami, musiała wiedzieć cholernie dużo na ten temat. Cieszyła się jak małe dziecko, gdy w końcu usłyszała, że ma zaliczoną tę część kursu!

Przyszła kolej na zajęcia praktyczne, które dla Beatrice nie mogły stanowić żadnego problemu. Eliksiry robiła od dawien dawna, więc tu nic nie mogło jej zaskoczyć. Nawet to, że wylosowała przygotowanie wywaru żywej śmierci. Wzięła się szybko do pracy nie mogąc się doczekać efektu końcowego. Doskonale wiedziała co robić, więc niezmiernie się zdziwiła, gdy instruktor, który miał jej pomóc, próbował do kociołka dodać ingerencję, której w ogóle nie było na liście! Powstrzymała go i to była dobra decyzja. Komisja zdecydowała, że może przystąpić do końcowego egzaminu!

W końcu nastał dzień, w którym miał się odbyć egzamin końcowy. Beatrice stresowała się nim niezmiernie. Wiedziała, że posiada dużą wiedzę, ale bała się, że w momencie gdy dostanie pytanie, zapomni wszystkiego. Spojrzała na arkusz, który położył przed nią egzaminator. Miała napisać rolkę pergaminu na temat najbardziej niebezpiecznych eliksirów! Cholera! Niemalże w ułamku sekundy, Bea zapomniała o przynajmniej trzech eliksirach. Postanowiła opisać dwa pozostałe, które miała w głowie. Pisała zawzięcie, ale jej praca zajmowała tylko połowę rolki pergaminu. Miała świadomość, że to mało. A upewniła się w tym, gdy spojrzała na stolik obok, gdzie jeden z kursantów zapisywał już kolejną rolkę. W końcu oddała swoje wypociny i przeszła do etapu praktycznego. I tutaj wiedziała, że poradzi sobie śpiewająco. Szybko rozpoznała wywar, który znajdował się w środku. I wiedziała co powinna dodać, aby go poprawić. Dlatego przystąpiła do działania z nieskrywanym uśmiechem na ustach. Bo o ile część teoretyczna poszła jej słabo, tak praktyczna była wręcz dla niej stworzona.
Podskoczyła z radości, gdy komisja egzaminacyjna oznajmiła jej, że zdała cały kurs. Nie mogła się doczekać, aż pochwali się tym matce!

Etap pierwszy: 1,1 -> 2,1 -> 2,1 -> 2,6
Etap drugi: 2,3
Egzamin, część teoretyczna: 2,3
Egzamin, część praktyczna: 5,6
Łącznie z egzaminu: 16pkt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pracownia Eliksirów   

Powrót do góry Go down
 

Pracownia Eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pracownia Eliksirów
» Składniki eliksirów
» Pracownia alchemika
» Podręcznik do Zielarstwa
» Księga eliksirów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-