IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pusta Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Pusta Klasa   Pon Wrz 15 2014, 17:46


Pusta klasa
Siódme piętro wcale nie odstaje od innych. Posiada również swoją własną pustą klasę. Była tutaj kiedyś klasa numerologi, stąd też na jednej z półek można znaleźć opasłe tomy właśnie od tego przedmiotu, niestety, wraz z biegiem lat straciły one swoją użyteczność. Klasa jest dość obszerna opatrzona w nauczycielską katedrę.
W tych czasach wykorzystywana przez uczniów, najczęściej Gryfindoru, by w spokoju usiąść i zagrać w szachy, albo durnia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Wrz 15 2014, 17:54

Xander nie znał się na tym. Na szlabanach, rzecz jasna. A może inaczej, nie znał się na nich od tej strony. Zazwyczaj to był on ich bywalce. Stałym, że tak zaznaczę, nie kreatorem. Przez chwilę przeszło mu nawet przez głowę, żeby sobie to całkowicie odpuścić i już, ale list Avy zdecydowanie go podburzyły. Był od niej tylko o kilka lat starszy, to prawda i nie miał plakietki profesora, ale w tym konkretnym momencie był jej, jakby to nazwać, przełożonym? Nie powinna do niego pisać listów w takim guście. Takie listy wolno jej było pisać do koleżanek i kolegów, nie do asystentów! Oburzające, doprawdy.
Wstał w sobotę z ociąganiem, teraz już rozumiał, że szlabany były tez utrapieniem nie tylko dla odbywających, ale i prowadzących. Westchnął lekko i narzucił na tyłek dżinsy. Na ramiona wrzucił pierwszą lepszą koszulkę, a na wszystko nałożył koszulę w kratę. Potem skoczył do Wielkiej Sali skąd skradł kawę. Doprawdy, nie mógł sie przebudzić. Co chwila ziewał i przecierał oczy. Nie był rannym ptaszkiem i wstawanie rano nie poprawiało mu nastroju. Wszedł do pustek klasy na siódmym piętrze w której to pierwszy raz poznał słodyczy i radości płynącej z seksu. Zerknął na nią z rozdrażnieniem i machnął różdżką na katedrę, by oczyścić ją z kurzu, przecież w brudzie nie będzie siedział. Nie zrobił tego jednak z resztą klasy. Wszedł na podwyższenie, rzucił opasły tom na biurko i zasiadł na krześle zarzucając nogi na biurko i przymykając jeszcze na chwilę oczy. Może się zdrzemnie jeszcze zanim pojawi się gryfonka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Wrz 18 2014, 19:33

Jak zabawnie musiał zareagować na list, kiedy tylko sowa zdążyła go niemiło podziobać, a oczy przesuwały się po opryskliwych słowach. Sam tego chciał, czyż nie? Nie uważała go za asystenta ani pracownika szkoły, bo nie miał szaty, plakiety ani niczego takiego, co mogłoby ostrzec biedną Venus przed Stormem. Wcale od niego nie uciekała na schodach. Uważała, że dyskusja jest absolutnie zbędna, zwłaszcza, że osobnik miał niebezpieczne zapędy do rozbierania jej. Ava była pewna, że gdyby nie zabrała mu koszuli, to ten gbur, jak go w listach pieszczotliwie nazywała, wcale by na to nie wpadł. Droga do domu dłużyła się, a Erskine ciągle trzęsła się z zimna. Gdzieś tam w myślach dziękowała Xanderowi za jakieś okrycie, ale przeszła jej niebezpieczna myśl, że wolałaby zostać w Hogwarcie, w jego sypialni, oczywiście w tym prześcieradle. Chłodny porywisty wiatr szybko wybił wszystkie niestosowne pragnienia.
Nie spóźniła się tak jak pewnie oczekiwał Xander. Ava wstała bardzo wcześnie, czym pewnie bardzo denerwowała swoich współlokatorów. Wczesnym rankiem poszła na spacer po Hogsmeade. Wciąż czuła się tu obco, a po drodze zdążyła kupić świeże bułki dla wszystkich. Nie zauważyła kiedy minęły te godziny. Biegła do zamku, bojąc się, że się spóźni i dostanie kolejny szlaban. Zobaczyła, że jeszcze ma trochę czasu. Wpadła do Wielkiej Sali, wzięła po dwie kawy, a potem prosząc ponownie schody o zachowanie jakiejkolwiek minimalnej kultury osobistej, trafiła na siódme piętro. Otworzyła drzwi i uśmiechnęła się.
- Wspaniały dzień, prawda? Przyniosłam kawę - położyła ją na biurku tuż obok nóg Storma, na które zerknęła krytycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Wrz 19 2014, 16:08

Storm powinien być przyzwyczajony do wstawania rano. I w sumie to było. Jako obrońca Zjednoczonych nie raz musiał stawić się na treningu o samym świcie. Zwlekał się wtedy z łóżka, bo co miał zrobić? Problemem był jednak motyw, kiedy to z łóżka wstawać nie musiał. Spędzał w nim wtedy długie godziny i jeśli łaskawie zwlókł się o 12 to i tak należało się z tego cieszyć. Mówi się, że osoby które śpią długo są samotne. Był samotny? Jak cholera. Nie miał na świecie nikogo, dla kogo warto by było wstawać rano, a przynajmniej tak sam to widział. I gdyby ktoś zapytał na pewno by się nie przyznał. Dlatego też wstanie dla niego dzisiaj było jednocześnie problemem i codziennością. Przyzwyczajony do rannych treningów wstał bez problemu, jednak świadomość, że to nie trening, a jakiś głupi szlaban zdecydowanie nie poprawiał mu humoru.
Ledwo co zdążył położyć nogi na stole, odchylić się na krześle, gdy drzwi otworzyły się z straszliwym skrzypieniem, a potem zamknęły z hukiem. Otworzył oczy i spojrzał na dziewczynę, w całkowitym umundurowaniu też prezentowała się nieźle. Nic to jednak, ładne oczy nie miały jej pomóc, mimo tego i tak zmierzył ją od góry do dołu, po czym złapał za kawę niepewnie, jakby coś mogło być do niej dolane.
-Wspaniały byłby, jakbym spędził kolejne kilka godzin w łóżku. - odparł jej i w końcu postanowił spróbować kawy, bo pachniała tak pięknie, że wręcz nie można się jej było oprzeć. Upił łyk gorącego napoju i przełknął ostrożnie. Gdy jednak nic się nie stało odetchnął lekko z ulgą. Podziękować za kawę? Nawet mu to przez głowę nie przeszło. Witamy w świecie Xandera. Zamiast tego wyciągnął w jej stronę rękę. - Różdżka.
Wydał krótkie polecenie. Nie miała jej potrzebować w tej sali, bo Ethan zamierzał potraktować ją w taki sam sposób, jak to jego potraktowano za pierwszym razie. Nie chodziło mi o wzajemne relacje, a raczej wygląd owego szlabanu, który jako pierwszy zapadł mu w pamięć i sam Storm wracał do niego z sentymentem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Wrz 19 2014, 17:03

Sam wymyślił tę nieludzką godzinę. Ava nie chciała się buntować w tej kwestii. Czy było coś bardziej uroczego od widoku zaspanego mężczyzny? Venus miała wiele czasu, aby sprawdzić, kim właściwie jest Xander. Dopiero listownie dowiedziała się, z kim na do czynienia. Poszła oczywiście do źródła, czyli do pokoju wspólnego, czekając na najwspanialsze ploteczki. Wiedziała, że nie jest tylko zwykłym asystentem. Nie bardzo lubiła Quidditcha, bo latanie na miotle nie było tak fascynujące jak latanie na smokach. Gdyby nie to, że te zwierzęta były tak bardzo niebezpieczne, że nie mogli nie powinno się otwierać całej drużyny i wymyślić zasady Dragonticha. Sam wymyślił szlaban, a nie spotkanie na stopie przyjacielskiej. Ava mu przecież proponowała herbatę!
Usiadła naprzeciwko Storma, zaplatając nogi w kostkach jak na damę przystało. Poprawiła luźną bluzkę z napisem znanego magicznego zespołu, aby nie odsłaniała za dużo. Skórzane spodnie podkreślały wysportowane nogi i chociaż do stroju powinna założyć buty na obcasie, Avą kierowała przede wszystkim  wygoda, więc trampeczki zdobiły jej stopy. Zaśmiała się.
- Trzeba było zmienić miejsce spotkania – uśmiechnęła się szeroko, a następnie wyciągnęła dłonie po swoją kawę. Ava nigdy nie piła jej do śniadania. Uważała, że tym napojem trzeba było się delektować. Najlepsza była taka czarna, bez cukru. Nie oczekiwała żadnych podziękowań. Wystarczyło, że po nią sięgnął, nie zastanawiając się, czy czegoś przypadkiem do niej nie dodała.
- Nie mam – odpowiedziała, a Storm nie wiedział, czy to kłamstwo czy prawda. Ava oczywiście nie zabrała różdżki, bo spieszyła się i po prostu o niej zapomniała. Była ciekawa, czy znów każe się jej rozbierać, aby sprawdzić, czy nie oszukuje. Dla podkreślenia przybiła mu piątkę w niecierpliwą dłoń. Upiła łyk kawy.
- W sobotę nie masz treningów? - spytała , bo mimo wszystko nie traktowała ich spotkania jako szlaban. - Lubisz ten moment, gdy ludzie są takimi małymi punkcikami, a ty masz nad wszystkim władze, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Wrz 19 2014, 17:27

Oczywiście, że wymyślił sam tą nieludzka godzinę biorąc przykład z tego, w jaki sposób wymierzano mu szlabany. Wstanie rano w sobotę miało być dodatkową karą. Storm jednak nie wziął pod uwagę, że oni może lubili rano wstawać a wiedzieli, że on nie. Z nim zaś był na odwrót. Jego związek z łóżkiem był cudowny i funkcjonował naprawdę sprawnie, a Strom zostawiał swoją drugą połówkę dopiero gdy musiał. A dzisiaj sam sobie rozkazał, więc co miał zrobić, jak już tak napisał, to tak przyszedł.
Storm uwielbiał latanie na miotle. Ten moment, gdy gnasz tak szybko, ze wszystko jest tylko niewyraźnym kształtem i niczym więcej. Ten moment był najlepszy właśnie, gdy leciało się szybko i wysoko, że wzrok nie nadążał z rejestrowaniem kształtów, a ludzie pod tobą wyglądały jak małe mrówki. Co do smoków, uważał je zdecydowanie za interesujące zwierzęta, jednak kompletnie ich unikał. Storm miał to do siebie, że zwierzęta go nie lubiły. Nawet te najmilsze z nich. Sam był zdziwiony, że wyścigi na pegazie poszły mu tak dobrze i ogier go nie zrzucił. Wyjątek od reguły jak mniemam. Pamiętał jak śmiertelnie przerażony był wizją jechania własnie na jakimś żywym zwierzęciu. Nie okazało się to złe, ba było nawet niezłą zabawą, ale Storm wiedział, że więcej tego nie powtórzy. Raz pokonał swój strach przed zwierzętami, więcej nie musiał.
Przy jej pierwszym zdaniu uniósł tylko lekko brew i uśmiechnął się leciutko rozmarzając się na chwilkę i myślami powracając do swojego wielkiego i wygodnego łóżka. Ano, trzeba było. Nie zrobił tego jednak i teraz oboje tutaj tkwili.
Wyciągnął więc rękę po różdżkę, a ona zamiast mu ją dać przybiła mu piątkę i oznajmiła, że jej nie ma. Kompletna wariatka. Storm spojrzał na swoją dłoń, którą przed chwilą przybiła a potem na nią. To ci dopiero aparatka. Najchętniej pogratulował by jej zagrania, ale przecież nie mógł. Powinien się zachowywać odpowiedzialnie i dorośle jak na asystenta przystało. Prawda? Przyznać trzeba, że ten gest zachwiał na chwilę jego pewność siebie i zburzył na nowo już ułożony cały jej obraz. Była kompletną wariatką. Była czarodziejką i chodziła bez różdżki. Kto to widział coś takiego.
-Zdajesz sobie sprawę, że Twoje zachowanie jest karygodne i gdyby na moim miejscy byłby ktoś inny zarobiłabyś nie jeden a z cztery następny szlabany? - zapytał zawieszając na niej niebieskie tęczówki, postanawiając ignorować jej wszystkie pytania. Wiedział, że gdyby wdał się w dyskusję, to mogłaby odwrócić jego uwagę i nie zrobiłaby tego, co dla niej planował. Poza tym, przecież nie obchodziła go. Tak jak wszyscy inni go nie obchodzili. Byli tylko jakimiś cieniami przemieszczającymi się obok niego. Miał ich wszystkich od śmierci Sunny przecież bardzo mocno i głęboko gdzieś. Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Wrz 19 2014, 18:16

Storm chyba nie zdawał sobie sprawy, że swoim zakłopotaniem i niewyspaniem sprawiał, Avie tylko przyjemność. Syciła się tym, że pozwala jej na taką bezczelność. Miała ochotę broić ile tylko jest to możliwe, aby spotykać się z nim na szlabanach. Nawet w sobotę, gdy przecierała niewyspane oczy i marzyła o czymś słodkim do zjedzenia. Teraz patrząc jeszcze bezczelnie w oczy Storma, myślała o tym, jak mogłaby wykraść ciastko.
Latanie na miotle absolutnie nie było fascynujące. Kawałek drewna był całkowicie podporządkowany pod człowieka. Reagował na najmniejszy ruch, potrafił lecieć, wykorzystać wszystkie manewry, które robił Wiktor Krum na Mistrzostwach Świata. Ze smokiem nie było takiej możliwości. Czasami leciał on tam, gdzie czuł świeże mięso, nie reagując na prośby, groźby i błaganie. Potrafił zaskoczyć w jednym momencie. Zniszczyć wszystkie marzenia, przygnieść a nawet zjeść. Ta adrenalina nadawała lotowi specjalny wydźwięk. Chociaż Ava nienawidziła tych zwierząt z oczywistego powodu, wciąż była zakochana w tej chwili, gdy wznosiła się ponad drzewa i wszystko przestawało istnieć. Założyła nogę na nogę, oblizując wargi. Dłońmi otoczyła kubek z kawą, zastanawiając się, o czym myśli Storm. Dlaczego był dla niej tak obcy, oschły?
- Nie sądzisz, że to dość dziwne, iż jako pierwsze pokazujesz mi pustą klasę, w której jedyne co się robi, to uprawia seks? Zaskakujący jest Twój plan, Przewodniku – zwróciła się do Xandera. Zamoczyła wargi w ciepłym jeszcze orzeźwiającym płynie. Uśmiechnęła się tylko, gdy zauważyła zdziwienie mężczyzny. Nachyliła się do niego, pozwalając opaść bluzce i odsłaniając górę tatuażu na ramieniu.
- Ponieważ nie zabrałam różdżki na spotkanie z asystentem profesora od Zaklęć i Obrony Przed Czarną Magią? Nie sądzisz, że jeśli cokolwiek by mi groziło, to znajduje się w odpowiednim towarzystwie? - spytała, opierając się ponownie o oparcie krzesła i przestając się do niego nachylać. - To jak to jest z tym lataniem? - dopytała się, czując się ignorowaną. Nie wiedziała, co tu planował, ale ona na pewno wykonywać poleceń ze szlabanu nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Wrz 19 2014, 20:17

No Storm nie wiedział, czy tam nie zdawał sobie sprawy z tego, że jej się tak bardzo to podoba. Cóż, w sumie jak to on, miał to kompletnie gdzieś. Zazwyczaj. No bo jak na razie Ava była jedną z bardziej wyłaniających się osób w tym zamku, a jej jadaczka wypluwała z siebie taka zdania, że normalnie gdyby on w taki sposób kiedykolwiek zwróciłby się do jakiegoś nauczyciela, czy asystenta dostałby szlaban. No i w sumie odzywał się i dostawał, nie był się co dziwić. A Blythe się wtedy łapał za głowę i wyrywał sobie włosy z głowy, bo przecież znów ucierpiała punktacja jego ukochanego domu. A wiadome było nie od dzisiaj, że profesor od zaklęć od dawna miał chrapkę na Puchar Domów, jednak zawsze skutecznie jego ukochaniu uczniowie mu to uniemożliwiali. W tym był też oczywiście Storm, jakby inaczej. W swoim roku przodował chyba w liczbie szlabanów i ujemnych punktów, za co Blythe go chyba skrycie nienawidził. A teraz, na jego nieszczęście to właśnie jegoukochany uczeń został przydzielony mu do asystowania. Tyle wygrać.
Och oczywiście, że latanie na miotle było fascynujące i lepiej, żeby tego poglądu przy Stormie na głos nie mówiła, bo tylko go doprowadzi do ostateczności. A to zdecydowanie za szybko jak na pierwsze ich spotkanie. No drugie, ale pierwsze na szlabanie. Zresztą nieważne. Jak w ogóle mogła podważać znakomitość latania na miotle na poczet jakiś wielkich jaszczurek. Stormowi taki idiotyczny pomysł nawet przez głowę by nie przeszedł, ot co.
Nie uszło jego uwadze jak założyła nogę na nogę i to, jak nachyliła się ku niemu, a jej bluzeczka ześlizgnęła się ukazując tatuaż, na którym zawiesił na chwilę wzrok. Super, trafiła mu się mała, śliczniutka, ponętna i wyszczekana kusicielka. Uniósł ponownie kubek do ust i upił trochę kawy.
-Zrób kilka kółek na miotle to będziesz wiedziała. - odpowiedział jej trochę grubiańsko i niemiło, ale miał nadzieję uciąć dyskusję. W ogóle, co to za pogadanki, ona tu przecież na szlaban przyszła a nie na kawę i pogaduszki.
-Nie wiem, czemu pusta klasa od razu kojarzy Ci się z seksem, ja przychodziłem tutaj pograć w czarodziejskie szachy albo durnia. Nieważne zresztą. - zakończył szybko, czując, że dał się sprowokować do pogawędki. Ściągnął nogi z biurka i ułożył ja jak człowiek na podłodze. Kawę odłożył, a dłońmi podarł o uda, by po tych wyczynach znów wbić w nią spojrzenie.
-Zrobimy test, dopiero potem zajmiemy się zwiedzaniem. -oznajmił jej uśmiechając się. - Za każdą złą odpowiedź pomożesz swoją pracą przywrócić dawny błysk tej sali. - dodał jeszcze, chociaż Ava jak przystało na sprytną dziewczynę pewnie już się domyśliła, co czeka ją za złą odpowiedź. Storm czuł się jednak w powinności wyjaśnienia jej tego.
-Zaczniemy od czegoś łatwego. - wypadło z jego ust, chociaż nie miał pojęcia, czy dla niej to łatwe będzie czy nie. Dla kogoś, kto spędził w Hogwarcie siedem lat było to oczywistą oczywistością. -Proszę wymienić imiona i nazwiska wszystkich założycieli Hogwartu, panno Erskine.
Zakończył całe swoje pytanie wlepiając w nią na powrót spojrzenie i oczekując odpowiedzi. Nie mówił, że całej czwórki, każdy wiedział przecież, że ich czterech było, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sob Wrz 20 2014, 01:16

Zachowywał się jak dziewica orleańska, a miał już trochę lat na karku, co w tym nie mogło być wciągającego? Śmiała się z niego w duchu, bo bardzo uroczo reagował na każdą bezczelną wypowiedź Avy. Nie uśmiechało się jej to, że była skazana na kogoś. Nie chciała ani oprowadzania ani rozmowy o Historii Hogwartu. Wolała, aby to właśnie profesor pokazał jej najważniejsze pomieszczenia. Minęło już wiele dni, potrafiła trafić do podstawowych klas, a o resztę dopytałaby Rasheeda. Była pewna, że on doskonale wiedział, gdzie tu można się dobrze bawić. Tymczasem została skazana na Storma, który nie dość, że ją rozbierał, to jeszcze karał za przewinienia, nie mające ani ładu ani składu. Jakby przekazał wiadomość profesorowi: była naga, a ja nie odjąłem jej punktów. Jeszcze sam zostałby ukarany za poufne relacje ze studentką. A co jeśli plotki stałyby się prawdziwe?
- Pytałam o twoje zdanie, a nie o to, co się czuje podczas lotu na miotle. - odpowiedziała, siląc się na miły ton. Miała ochotę uderzyć go w ramię za tak bezczelną wypowiedź. Oczywiście, chciała zagadać Storma, dowiedzieć się o nim czegoś, co zatrzyma go przy Venus. To nie było takie proste, bo wszystko odbierał jako przytyk i oplatał ciało Avy chłodnym spojrzeniem. Zaśmiała się.
- Dziwną masz grę wstępną – skomentowała, bo nie wierzyła, że taka osoba jak Storm nie spróbowała zakazanego owocu. Przecież tu nikt nie wchodził, było to widać po kurzu, który aż piętrzył się w powietrzu. Chciała już skomentować, że jest biednym człowiekiem jak szedł do pustego pomieszczenia, aby w spokoju zagłębić się w interesujący świat szachów. Przez przypadek zahaczyła dłonią o nogę Storma tuż przed tym aż zdążył je zdjąć. Wywróciła oczami. Na pewno chciałby widzieć ją na kolanach, ale Avie ani się śniło sprzątać salę. Już wystarczająco się wygłupiła przynosząc mu kawę. Zarzuciła nogi na oparcie krzesła, siadając tym samym bokiem. Dno kubka oparła o swój brzuch, zastanawiając się, w co gra Storm.
- Jestem pewna, że nie otworzyłeś tej księgi, gracz Quidditcha i spec od zaklęć nie przeczytałby jej w całości, a cała twoja wiedza pochodzi jedynie z doświadczenia, które nabyłeś ucząc się w Hogwarcie. Skoro tak znasz zamek, to dlaczego wybrałeś pustką klasę na samej górze? - spytała, unosząc brwi. Zamoczyła wargi w resztkach kawy, zastawiając się, ile potrzebował intymności na szlaban. Venus wciąż uważała, że to tylko spotkanie towarzyskie.
- Godryk Gryffindor, Helga Hufflepuff, Rowena Ravenclaw, Salazar Slytherin – ziewnęła, zasłaniając buzię i zaczynając machać stopami. Wciąż spojrzenie miała wlepione w Storma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Nie Wrz 21 2014, 12:51

Oj proszę nie przesadzajmy, nie zachowywał się jak dziewica orleańska. A nawet jeśli się zachowywał, to tylko z troski o nią i o siebie przecież. Należało zachować między nimi relacje, jakie odpowiadały relacji uczeń-prawie nauczyciel. Przecież nie byli tutaj żeby sobie pogawędzić o jego lataniu czy o innych mało istotnych frazesach, wręcz przeciwnie, byli tutaj na szlabanie. Szlabanie, który po raz pierwszy w życiu prowadził Storm i choć z początku wydawało mu się to kompletnie łatwe, tak z każdą chwilą zyskiwał coraz większy podziw, dla tych wszystkich nauczycieli, którzy te szlabany z nimi wytrzymywali. Teraz to widział i rozumiał, gdy siedział po drugiej stronie. Trzeba się było wykazać wręcz stalową siłą woli, żeby nie wdać się w jakąś pogawędkę, a trzymać wyznaczonego przez siebie szlaku. Wizja rozmowy, zamiast przeprowadzania quizu była naprawdę kusząca, ale Storm nie zamierzał się poddać i odpuścić dziewczynie ten szlaban.
-Przypominam Ci, że to szlaban, nie spotkanie towarzyskie. - odpowiedział jej spokojnie, zamierzając dalej ignorować jej pytania. Choć nie okłamujmy się, wolał pogadać o miotłach niż o założycielach Hogwartu, ale co tam, szlaban to szlaban, nie?
-Przeczytałem tą książkę od deski do deski - odpowiedział jej, a na jego usta wpełzł uśmiech. Cóż, nie musiała wiedzieć, że to zacny profesor od Historii Magii właśnie to opasłe tomiszcze zabierał na szlabany ze Stormem. Kazał mu czytać książkę nudną, jak flaki z olejem, a potem robił z niej przepytankę, za złą odpowiedź Xander sprzątał. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile klas dzięki niemu lśniło czystością. -Skoro tak pięknie wymieniłaś założycieli Hogwartu, to na pewno będziesz wiedzieć o co i którzy się pokłócili?
Zapytał. na razie opierał się jej całkiem nieźle, ale przez głowę mu przeszło, że będzie trudniej, jak on sam zacznie się nudzić. Nie uszło jego uwadze to jak zawadziła ręką o nogę, jednak postanowił udawać że nic się nie stało. Na powrót wlepiał w nią spojrzenie i czekał na odpowiedź. Cóż, trzeba było zacząć od podstaw, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Nie Wrz 21 2014, 13:24

Dlaczego nie wybrał innego miejsca? Siedzieli w pomieszczeniu przepełnionym rozpustą, odkrytymi fantazjami i mogli się nabawić pylicy od kurzu. Ava nie chciała tu zostawać długo. Nie miała żadnych specjalnych planów na sobotę, ale Storm zaczynał ją powoli denerwować. Naprawdę za co dostała ten szlaban? Była studentką, która mogła włóczyć się po zamku. Równie dobrze mogła paść ofiarą kotowania pierwszaków i Xander jeszcze ją ukarał! Chrząknęła, wracając do pozycji, w której była nachylona w stronę mężczyzny.
- Dlaczego nie spytałeś się mnie o strój? A co jeśli coś się naprawdę stało i ten szlaban jest tak samo niedorzeczny jak godzina, o której się spotykamy? - spytała, stukając paznokciami w blat. Oczywiście, że kłamała. Znowu! Ava uważała siebie za boginię, więc Storm zamiast przepytywać ją z historii Hogwartu, powinien naprawdę zaprosić na herbatę, słysząc o złych ludziach w Hogwarcie, którzy chcieli nauczyć ją szacunku do starszych. Czyż nie miała się tu poczuć dzięki Xanderowi jak w domu>?
- Zamiast troski od razu oceniłeś, w dodatku bestialsko pozbawiłeś mnie jedynego odzienia i dałeś szlaban, Xander, to dość wyjątkowy sposób na opiekę nad nową studentką. A może ta opieka to też kara od profesora Blythe? - myślała na głos. Nie chciała wierzyć, że przeczytał to opasłe tomisko. Wyglądał na chłopca, który wolał pić alkohol, a na drugi dzień na kacu ruszać na boisko, ćwicząc rzuty, szybkość i zwinność. Patrzyła na niego zaciekawiona, a gdy zadał kolejne pytanie, przewróciła oczami. Czy ona powinna wypytać go z historii Salem? Albo Szkocji?! Oparła się z powrotem i ani myślała, aby wstać z krzesła i zająć się sprzątaniem sali.
- Nie, Storm. - rzuciła obojętnie, bo co ją miało to wszystko obchodzić? To była przeszłość, nudna przeszłość, która jak widać nie miała wpływu na to, co dzieje się tu teraz, skoro nadal są cztery domy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Wrz 22 2014, 09:15

Dlaczego nie wybrał innego miejsca? To naprawdę proste. Po prostu ta pierwsza sala rzuciła mu się na myśl. I tak jak zakładał wymagała dokładnego wyczyszczenia, co za tym idzie w sam raz nadawała się do szlabanu, który planował. Był specem od szlabanów. Co prawda nie od ich wymyślania, a raczej od uczęszczania w nich. Nic to jednak, bo przecież co przeżył to zapamiętał i teraz z tego swojego życiowego doświadczenia mógł korzystać, prawda? W tym przypadku sentencja, że każde doświadczenie nas czegoś uczy było jak najbardziej trafne. I za co dostała szlaban? Naprawdę jeszcze ją to zastanawiało? To było proste i łatwe do odgadnięcia. Nie, nie za włóczenie się po zamku. Dostała go za włóczenie się po zamku w czasie ciszy nocnej. Przed ciszą nocną nikt się nie zdoła ukrywać zawsze i Storm doskonale to wiedział, bo nie raz i nie dwa dostał szlaban własne za swoje wałęsanie i chęć dogłębnego poznania zamku.
Wywrócił oczami na jej zdanie. Nie powinien. Wiedział, że nie. Ale nie mógł się powstrzymać. Sam zawsze robił dokładnie to samo. Próbował wywinąć się na wszelkie możliwe sposoby. Zarówno w chwili złapania, jak i już po stawieniu się na szlaban. A jeśli chodziło o uniknięcie odpowiedzialności, to jego wyobraźnia potrafiła przekraczać naprawdę wszelkie granice, a gęba nie zamykać się przez półgodziny wplatają coraz to nowe i coraz lepsze wymówki. Na kolejne zdanie westchnął porządnie. Nie miało być łatwo. Miało być pod cholerną górkę przez cały ten szlaban i normalnie naprawę zaczynał podziwiać każdego jednego profesora, który wytrzymał z nim na szlabanie, bo sam w tej chwili coraz czuł, jak jego cierpliwość wsiada na jakiś ładny ekskluzywny jacht i wybiera się na wycieczkę z dala od portu. I im dalej owy piękny i wypasiony jacht odpływał, tym bardziej Storm zaczynał się niecierpliwić.
Gdy usłyszał jej ostanie zdanie. Czy może nawet jawny wyraz buntu podniósł dłoń i kciuk i palec wskazujący przycisnął po obu stronach nosa przy kąciku oczów, które zamknął. Naprał powietrza, a potem powoli ja wypuścił odsuwając dłoń od twarzy i spoglądając znów na nią.
-Panie. Panie Storm. Panie Xander. Nie jesteśmy na "ty", panno Erskine. - odpowiedział jej jeszcze się nie siląc na spokojny ton, ale już niewiele brakowało mu do wyjścia z siebie i stanięcia obok.
-Nie znasz odpowiedzi, maszeruj szorować stoły. Możesz iść normalnie, jeśli maszerowanie Ci nie w smak.- nie miał zamiaru wykłócać się z nią o to, czy coś przeczytał, czy też nie. To nie ona dyktowała tutaj warunki. Ale powoli zaczynało wychodzić na to, że on też nie. Machnął ręką i wskazał na stoły stojące w całej klasie. Niedaleko drzwi stało zaś wiadro i inne przydatne do sprzątania przyrządy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Wto Wrz 23 2014, 17:34

Spec od sprzedaży, toć nadał sobie tytuł. Stały bywalec domu publicznego nie jest prostytutką. Nie wiedziała, skąd tyle złośliwości w Stormie. Kiedy pierwszy raz spotkali się, wydawał się niesamowitym człowiekiem. Zainteresował ją sobą, nawet jeśli brutalnie ją rozebrał. To nic nie zmieniało. Wciąż miał to coś. Tajemnicę, której nie potrafiła rozwikłać. Gdy próbowała zasnąć, w głowie układała sobie miliony odcieni Xandera. Miał być studentem, casanovą, gwiazdą Quidditcha, pasjonatem czegoś niebezpiecznego. W wyobraźni bogini klarował się obraz człowieka, którego zaczynała pożądać. A teraz kiedy patrzyła na Storma, próbowała ocenić, jak bardzo się myliła. A może dzisiejsze spotkanie to tylko sen? Musiała się obudzić i to szybko, zanim jej piękne dłonie dotkną szmaty.
Walczyłby tak samo jak ona. Widziała w nim kolegę, który jest tylko trochę starszy. Miał na pewno większą wiedzę, doświadczenie. Mógłby pokazać zamek Avie. Udowodnić jej, że w Szkocji można się zakochać. Erskine gdzieś tam z tyłu głowy kojarzyła tę krainę geograficzną jako miejsce, w którym zginęła niezasłużenie matka. Ziemia tonęła w whisky, dziwnym akcencie oraz niebezpiecznych stworzeniach. To ich hodowlą zajmowali się Erskinowie jakby prozaiczne zajęcia były nie dla nich.
- Och, daruj sobie. Jesteśmy prawie w tym samym wieku, a jak widzisz nie jest to sala, w której trzeba się silić na elegancki szyk. - pokazała środek sali, kaszląc od kurzu. Przeciągnęła się na krześle, czując jak bolą ją plecy. Chciała, aby Storm przestał być przy niej taki spięty. Zachowywał się okropnie. Miała ochotę go uderzyć. Zacisnęła dłonie w małe piąstki, biorąc głęboki wdech. Maszerować, zachciało mu się, na Luga. Wstała, a następnie przeszła przez całą salę, kołysząc lekko biodrami. Wzięła wiadro, a następnie wróciła do biurka, przy którym jeszcze niedawno siedzieli obydwoje. Wyjęła szmatkę. Po chwili zaczęła przecierać blat, nachylając się Storma.
- Ty plebejski barbarzyńco. - mruknęła pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Paź 02 2014, 17:32

Oj tam zaraz nadał sobie. Przecież cała jego osoba zasługiwała na tytuły i wyróżnienia i w ogóle ahy i ochy. Nikt jednak tego jeszcze nie rozumiał, ale Storm się tak łatwo nie poddawał i zamierzał sprawić, że cały świat go zauważy i będzie go wielbił uwielbieniem, jaki mu się naprawdę należało.
Storm by się nie przyznał, że go Erskine interesowała. Choćby mu ręcę i nogi wyginali by nie powiedział. Ba, oczy by mu mogli wypalać i by się nie przyznał. Dlaczego? Proste, dla niego była jeszcze gówniarą, choć jej kształtne ciało wręcz krzyczało by z hukiem powalić tą teorię na kolona. I nawet gdyby ona okazała się błędna, zostawał fakt bycia asystentem. Asystent nie interesuje się uczennicami. Jak sama nazwa mówi, to dziewczyny, które nadal się uczą, podczas gdy on progi tej zacnej placówki edukacyjnej już opuścił.
Oczywiście, że by walczył. Zazwyczaj od tego zaczynał i dopiero gdy uświadamiał sobie, że od kary się nie wymiga ŁASKAWIE brał się do roboty. Pewnie gdyby nie to, że miewał lepsze zajęcia do roboty niż swoje szlabany, to siedziałby marnując czas profesora. Jak na złość jednak zawsze miał co robić, wolał więc odbębnić szlaban po nieudanej próbie jego ominięcia i mieć z głowy.
Gdy wstała odetchnął z ulgą. Chociaż kto wie, czy nie przedwcześnie. Na szczęście dziewczyna ruszyła w stronę wiader. Perfidnie wpatrywał się w jej tyłek. Cóż, o tym nic nie było w jego wyimaginowanym kodeksie asystenta. Po chwili Ava była z powrotem przy "ich" biurku. Storm ściągnął nogi i oparł łokcie a na jego usta wpłynął uśmiech. I choć można by pomyśleć, że to uśmiech tryumfu, był to raczej uśmiech wyrażający coś innego.
-Erskine, czyste od brudnego odróżnić potrafisz? - zapytał od niechcenia. Uśmiech błąkał się po ustach, chciał dodać coś, ale postanowił sobie podarować. No przecież nie wierzył, że nie wpadła na to, albo nie zauważyła, że właśnie biurko, przy którym on siedział lśniło czystością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 669
Dodatkowo : ściągająca, bogini
  Liczba postów : 232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9159-ava-venus-erskin-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9161-ave
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9162-zloz-swoja-ofiare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9163-ava-erskine




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Paź 03 2014, 14:58

Otrzymywałby ochy, achy, gdyby tylko był chociaż trochę milszy! Ava czarowała Storma swoim spojrzeniem. Wybaczyła mu to nagle doprowadzenie do negliżu. Mogłaby to nawet powtórzyć, gdyby przestał być aż tak zasadniczy. Mogli przeżyć razem tyle cudownych chwil, lecz Storm im na to nie pozwalał. W słoneczną sobotę kazał im siedzieć w zakurzonej klasie, przepytując biedną dziewczynę z historii. Jakby wybrał smoki, opiekę nad magicznymi stworzeniami albo chociażby sztukę, odpowiedziałaby mu na prawie każde pytanie. A ten, tak bestialsko chciał pokazać jej Hogwart, że od razu na samym wstępie ją zniechęcał. Sięgnęła jeszcze po kawę, kręcąc głową nad całą sytuacją.
- Storm, czy oprowadzasz w ten sposób każdą nową osobę, o którą poprosi cię Blythe? Rozumiem, że to dość wyjątkowa sytuacja, bo to nie leży w twoich obowiązkach, ale skończmy to przedstawienie i zajmijmy się czymś miłym dla nas obojga - tutaj jeszcze raz uniosła kubek z kawą, pokazując mu, że jest taka pyszna, wspaniała, że mogliby się skupić na kulturalnej rozmowie dwójki osób. Nawet nie czuła skrępowania, iż widział ją nago. Intrygował Avę, chciała go poznać. Z jednej strony pozwalał jej mówić na ty, na bezczelność, podryw i kilka słów nienawiści, a potem sprowadzaj Erskine na ziemię, przypominając jak ma na nazwisko. Potem już posłusznie wstała po szmatkę, ale nie niosła ze sobą wiaderka. Chciała, aby zerknął na krągłości, żeby zastanowił się nad swoim zachowaniem i zobaczył, że nie trzeba uciekać do takich formalności. Ile było między nimi różnicy? Raptem trzy lata? To nie była żadna różnica wieku. Gdyby spotkali się w wakacje bądź pod koniec poprzedniego roku, mogłaby się ta znajomość potoczyć zupełnie inaczej. A on uciekał do formalności. Myła stół, na którym wcześniej znajdowały się nogi Xandera.
- Nie powiedziałeś, od którego stołu mam zacząć - odpowiedziała tym samym tonem co Storm. Chciała dosięgnąć rogu stołu. Zrobiła krok, potknęła się o nogi Xandera i utraciła równowagę. Nie zdążyła złapać się stołu, który notabene był śliski przez przetarcie go szmatką, więc wylądowała na kolanach Storma. Rzuciła szmatą na stół.
- Widzisz, to jest niebezpieczne, to jest... - tu urwała, bo wtedy zdała sobie sprawę, gdzie siedzi, na kim siedzi i że powinna zejść, ale przecież tam było ślisko. Woda ze szmaty zrobiła ścieżkę wokół nich, że cud będzie jak się nie poślizgną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Czw Cze 18 2015, 22:49

Nie powinnam była sama się włóczyć po zamku. Nie powinnam była sama się włóczyć po zamku!
Kasia, jak to Kasia, nie potrafiła powstrzymać swojej ciekawości. Mogła siedzieć z resztą sierot z Salem we wspaniałym dormitorium specjalnie dla nich wydzielonym, albo chociaż przekonać kogoś, żeby wybrał się z nią na wyprawę odkrywczą, żeby w razie czego lepsza pamięć terenowa tego kogoś mogła ich w podobnej sytuacji uratować. Ale nie. Niecierpliwa dusza tłukła się po całym jej drobnym ciele, odbierając jakąkolwiek cierpliwość. Niedługo potem młodej pół-Rosjanki próżno już było szukać na trzecim piętrze, bowiem wybrała się nie tylko na podróż po Hogwarcie, ale też poszukiwania swojej dosyć dalekiej kuzynki, z którą dotychczas utrzymywała głównie listowny kontakt. Widziały się twarzą w twarz kilka razy, więc pamiętała z grubsza jak Shenae wygląda, a nawet gdyby zapomniała, miała setki Hogwartczyków do proszenia o pomoc. Ostatecznie, po blisko dwóch godzinach przemierzania większości pięter, jakimś cudem wylądowała na siódmym z nich. Mimo że była pewna, iż schodzi na dół, to znajdowała się coraz wyżej. Nie trzeba było długo czekać, aby pół-Amerykanka w pewnym sensie straciła rozum i zapragnęła darować sobie usilne szukanie właściwej drogi. Podobno magia zwykle pomagała w takich sprawach, podając najmniej spodziewaną, pomocną dłoń, w równie najmniej spodziewanym momencie. Ciężko powiedzieć, czy Kat w to w ogóle wierzyła, ale kiedy znalazła uchylone drzwi do jakiejś pustej sali, zdawała się - choć nieco zrezygnowana - zupełnie tym nie przejmować.
Spora, zakurzona przestrzeń sprawiła, że wetknąwszy do środka głowę, osiemnastolatka skrupulatnie analizowała wszystko wzrokiem, zamiast od razu wmaszerować tam jak gdyby nigdy nic. Kilka chwil upewniała się, czy przypadkiem na pewno nikogo w środku nie ma, aż wreszcie weszła do pomieszczenia, kładąc torbę na jednym ze stolików. Wygładziła potem powstałą przez to fałdę na koszuli wartej mniej więcej trzy czwarte Eastleigh i odetchnęła, ni to z ulgą, ni to ze zrezygnowaniem. Hogwarckiej szaty, rzecz jasna, ciągle zapominała zakładać. Salem nie wymagało od nich oficjalnego ubioru, poza specjalnymi okazjami, więc przybywszy do brytyjskiej szkoły Katya nie mogła się zbyt prędko przestawić na tutejsze zasady. Może to dlatego miejscowi mierzyli ją pogardliwym wzrokiem, a nie dlatego, że nosiła praktycznie najdroższe ubrania w okolicy? Zresztą, nieistotne. Dziewczę prędko wyciągnęło z kieszeni torby swoją różdżkę, dając sobie kilka chwil na jej dokładne obejrzenie. Nie potrafiła zrozumieć, co było takiego nowego w wynalezionych przez ojca rdzeniach i dlaczego przyniosło im aż tyle pieniędzy, ale ufała mu na tyle, że nigdy nie zadała podobnego pytania. Może gdyby został wtedy w Stanach, nie dorabiając się tak ogromnej fortuny, nadal by żył?
- Drętwota - powiedziała dźwięcznie, celując w ścianę po drugiej stronie klasy. Struga światła wystrzeliła z dwunastocalowej różdżki, błyskawicznie rozbijając się o cegły. Magdalena nie miała pojęcia, czy da się je w podobny sposób zaczarować, ale w tym ćwiczeniu bardziej chodziło o celność, niż o efekt. Co do tego drugiego miała całkiem sporą pewność.
- Expelliarmus. Expulso. Glacius opis! - ćwiczyła nadal, choć wolałaby chyba mieć jakiegoś żywego towarzysza do obrzucania zaklęciami. Dałoby się wtedy chociaż sprawdzić, jak się stoi z obroną, bo przecież nie samym atakiem człowiek żyje. Chyba że czaruje się w jakimś nieludzkim tempie. Ale to nie w jej stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Cze 19 2015, 12:57

Deven nigdy się nie gubił. Od dzieciństwa wyrabiał sobie świetną orientację w terenie, nawet po wielu latach potrafił odtworzyć raz przebytą trasę. Grunt to mieć świadomość, że taka umiejętność decydowała o życiu lub śmierci przodków. Miał niebywałą pamięć do szczegółów, które łączyły się ze sobą, tworząc coś w rodzaju szlaku. Oczywiście, Hogwart był nieprzewidywalny, ale dość szybko się z nim oswoił i teraz czuł się w nim całkiem nieźle, choć tak naprawdę jedynym miejscem, w którym czuł się na miejscu, był rezerwat. Albo lasy. Ale Deven nieco zmądrzał i doskonale rozumiał, że w dzisiejszych czasach prawdziwa wolność, możliwość błądzenia wśród dzikich ostępów całymi miesiącami, może wynikać jedynie z tej wolności, jaką daje wykształcenie, a co za tym idzie - pieniądze. Wolność osobista i niespokojny duch to jedna rzecz, ale poczucie odpowiedzialności za rodzinę, która z trudem wiąże koniec z końcem, to coś zupełnie innego. Sklepik zielarski nie przynosił dochodów, które pozwoliłyby utrzymać sześć osób. Joven miał problemy, River był skrajnie nieodpowiedzialny, a Travor był po prostu smarkaczem. Cóż, można było uważać, że znikanie na cały miesiąc w czasie wakacji, tylko po to by włóczyć się po kanadyjskiej puszczy, to głupota i brak odpowiedzialności, ale Deven by powiedział, że to właśnie miejsce, gdzie zaczyna się jego wolność. Układ był prosty i na dobrą sprawę wymyślony przez niego samego - przez miesiąc pracował w rodzinnym sklepie i imał się różnych prac dorywczych, a przez kolejny miesiąc robił, co chciał. To chyba było uczciwe.
A teraz szedł korytarzem, trzymając za koszulą kociaka, który najwyraźniej się zgubił. Nie był pewien, czy to własność któregoś z uczniów, czy raczej jakaś bezpańska kotka znalazła sobie bezpieczne schronienie w jakimś zakamarku Hogwartu i wydała na świat kocięta. Kwestią tą miał zamiar zająć się nieco później, kiedy już nakarmi i uspokoi przerażonego malca, który tulił się do niego i drżał na całym ciele. Jego małe, ostre pazurki zdążyły już poranić pierś Indianina, ale nie było to nic nowego dla kogoś, kto od najmłodszych lat znosił do domu setki zwierzaków.
Słysząc odgłosy dobiegające zza zamkniętych drzwi, przystanął, nie do końca wiedząc, co robić. Czy to jakiś pojedynek? Może ktoś jest ranny? Stał w miejscu, marszcząc brwi i czując, że kotek powoli zaczyna się odprężać, a nawet cichutko pomrukiwać. No cóż, może jednak powinien sprawdzić, czy wszystko w porządku. Ostrożnie uchylił drzwi i zajrzał do środka. Nie wziął tylko pod uwagę, że na nic ostrożność, kiedy drzwi są stare, a ich zawiasy nienaoliwione. W sali znajdowała się tylko jedna osoba i w tej chwili wlepiała w niego spojrzenie. Co gorsza, osoba ta niewątpliwie należała do płci pięknej, co jeszcze bardziej go zakłopotało. Najwyraźniej przeszkodził jej w ćwiczeniach.
- Chciałem tylko... sprawdzić, czy wszystko gra - powiedział sucho, a jego głos zabrzmiał dziwnie obco. Jego twarz pozostała nieporuszona, mimo że serce szarpało się w klatce piersiowej, jakby zaraz miało ją rozsadzić. Powoli zaczął się wycofywać, przytrzymując mocniej kota, który najwyraźniej poczuł się na tyle pewnie, że postanowił opuścić swojego tymczasowego opiekuna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pią Cze 19 2015, 14:55

Na jak długo można dać ciekawskiemu dziewczęciu różdżkę i pozwolić mu rzucać dowolne zaklęcia w ścianę, zanim się znudzi? W normach Kasi dokładny czas wynosi dwadzieścia siedem minut, czterdzieści osiem sekund. Rozbiwszy całą masę lodowych ptaszków o równie zimne cegły, przysiadła na którymś ze stolików i westchnęła głęboko, niechybnie trafiając z powrotem w szpony nudy, która wypłoszyła ją z bezpiecznego, salemskiego dormitorium. Rozejrzała się jeszcze po sali, obejmując wzrokiem ogrom ksiąg zostawionych do zbierania całych ton kurzu, dochodząc do wniosku, że to trochę smutny los dla całkiem sporej skarbnicy wiedzy, być tak wystawioną na działanie czasu. I gdyby nie awersja narratorki do motywu czasu, spowodowana niechybnie tymże tematem na jednym z niedawnych egzaminów, to Katya mogłaby pewnie poświęcić wiele minut na rozważania w tym zakresie. Mając więc do czynienia z podobnym odgórnym ograniczeniem, podniosła się raz jeszcze, obracając się wokół własnej osi raz, drugi, trzeci, aż wreszcie zastygła w miejscu, z wycelowaną w tę samą ścianę co wcześniej różdżką. Głęboki wdech, przyjęcie właściwej postawy, wyćwiczenie ruchów nadgarstkiem - naprzód.
- Flippendo - wyraźna, choć niewielka siła wystrzelona z magicznego patyka rozbiła się o ścianę - Expulso - jakieś stare papiery z katedry wyleciały w górę, pchnięte powietrzem również rozbitym o ścianę - Drętwota! - struga światła powędrowała do celu raz jeszcze, dając niezły pokaz dla mniej wymagających obserwatorów - Ferve... - Katya urwała na moment, słysząc niespodziewane skrzypienie drzwi i odwracając głowę w tamtą stronę. Rzeczywistość zdała się ułożyć w jej umyśle nieco niechronologicznie, bowiem usłyszawszy rozpraszający hałas i obejrzawszy się tam, widziała jak nieznajomy chłopak już powoli się wycofuje, a żadnego kota nigdy nie zauważyła. Ułamki sekund, w ciągu których drobna, blada dłoń zdążyła skierować różdżkę w stronę zupełnie niewinnego ucznia nie wystarczyły, aby zatrzymać wymawianie dalszej części inkantacji.
- ...re Dolor! - dokończyła, otwierając nieco szerzej oczy. Drobna smuga powędrowała centralnie w czoło Kanadyjczyka, bezwzględnie trafiając i przyprawiając go o tragiczne halucynacje. Katya zagryzła mocno wargę, w ostatniej chwili orientując się, co właściwie zrobiła. Tak jak włóczenie się po Hogwarcie było złym pomysłem, tak ulegnięcie pokusie przećwiczenia tego konkretnego zaklęcia była czystym idiotyzmem. Podbiegła prędko do wijącego się na podłodze Devena, zatrzaskując uprzednio drzwi do sali, aby żaden ciekawski hogwartczyk nie mógł sobie ot tak do środka zajrzeć. Krzyki Gryfona sprawiły, że pół-Rosjanka skrzywiła się przeraźliwie, zatykając nawet jedną dłonią ucho. Spojrzała na swoją przypadkową ofiarę, mającą zamiar podnieść alarm w całej szkole, aż wreszcie uczyniła zdecydowany ruch różdżką, aby przerwać klątwę. Klęknęła obok ciemnowłosego, wyraźnie obserwując wszystkie jego poczynania, szykując się do prędkiego przeciwdziałania jego ewentualnej ucieczce zaklęciem Levicorpus. Najpierw jednak trzeba było się upewnić, czy przypadkiem nie ugotował mu się mózg, celem czego szatynka przyłożyła mu lewą dłoń do czoła. Rozpalone. Westchnęła cicho, zabierając dłoń z powrotem. Miała w zanadrzu kolejne zaklęcie, ale nie była pewna, czy Quayle nie zostanie przez nie zbytnio osłabiony, dlatego też cierpliwie czekała na jego jakąkolwiek reakcję. Nie powinien chyba zemdleć, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sob Cze 20 2015, 12:39

Nawet się nie zorientował, kiedy został trafiony smugą światła w środek czoła, a w jego głowie eksplodowały tysiące obrazów. Runął na podłogę jak długi, czując pazury kota rozdzierające skórę na piersi i mając wrażenie, że się dusi. Płonął. Jego ciało objęły tysiące płomieni, pożerające jego ciało kawałek po kawałku, zwęglające skórę, włosy... Czuł ten zapach, czuł potworny ból rozrywający jego skórę, jego wnętrzności, tarzał się, próbując ugasić płomienie, jednak to nie były zwykłe płomienie. Nie myślał o kocie, który wyjąc przeraźliwie, próbował się wydostać spod jego koszuli, drapał jego tors do krwi. To nic nie znaczyło w porównaniu do bólu, jaki sprawiały mu pożerające go płomienie. Błagał swojego ducha opiekuńczego, przybierającego postać jelenia wapiti, by uwolnił go od tego koszmaru, z którego sam nie potrafił się wyrwać.
I nagle wszystko ustało.
Rozpaczliwie chwytał powietrze, jego płuca wciąż płonęły. Nie miał siły sam pozbyć się przerażonego zwierzęcia miotającego się pod jego koszulą.
- Kot... weź... kota... - jęknął, mając wrażenie, że jego myśli ktoś nagle poplątał, zawiązał na nich supełki, z którymi nie może dać sobie rady.


Ostatnio zmieniony przez Deven Quayle dnia Nie Cze 21 2015, 11:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sob Cze 20 2015, 13:53

Chciałoby się rzec, że taka jest cena za ciekawość. Zarówno tą Devena, mającą na celu wybadanie źródła wszelkich magicznych dźwięków, jakie dobiegały ze zwykle opuszczonej klasy, jak i tą Katyi, która miała rozstrzygnąć dylemat poznawczy w kwestii rzucania pewnych zaklęć na ścianę. Ciężko powiedzieć, czego spodziewała się po próbie wywołania iluzji w wielkiej zlepce kamieni, ale widać doskonale, że osiągnęła efekt zgoła niezamierzony. Prawdę powiedziawszy, znajdowała w tym nawet pewną satysfakcję. Dawno nie było okazji do torturowania kogoś iluzjami, tak więc wepchnięcie tu przez los Kanadyjczyka było w jakimś sensie bardzo mile widziane. Od momentu, kiedy jedną równie wścibską co on dziewczynę należało kreatywnie ukarać, aż do teraz, minęło zbyt dużo czasu. Można więc nawet stwierdzić, jakoby wypadek w pustej sali był od dawna zaplanowanym przez wszechświat zdarzeniem. Szkoda, że nikt spośród uczestniczących w nim ludzi i kotów nie był tego jeszcze świadom. A skoro o tych drugich mowa - pół-Rosjanka spojrzała zdziwiona na chłopaka, początkowo myśląc, że zna skądś jej imię. Bądźmy szczerzy, wystraszyła się nie na żarty i ostatecznie przekonała się do następnego kroku, który do niedawna nie był jeszcze taki pewny. Wtem jednak zobaczyła swoiste wybrzuszenie w okolicach jego klatki piersiowej, które przy okazji drgało, jak gdyby ze strachu. Odetchnęła więc, przykładając różdżkę do pierwszego zapiętego guzika od góry i pociągnęła ją w dół, zaklęciem rozpinając coraz to kolejne, aż wreszcie jej oczom ukazał się prawie bardziej uroczy od niej sprawca tortur. Uśmiechnęła się sama do siebie, wycelowawszy w malucha.
- Levicorpus - wyszeptała, kilkoma zgrabnymi ruchami dłoni kierując dryfującego w powietrzu kociaka z dala od Gryfona, wstając przy tym i kierując się w stronę drzwi, które otworzyła niedługo potem. Krótkie "Liberacorpus" nieopodal podłogi, a malec zaraz uciekł w siną dal. Szkoda, że miał krew na pazurach, ale z tym się dużo nie zrobi. Zauważywszy drobne ślady na podłodze, rzuciła na nie jeszcze Chłoszczyść. Po chwili drzwi znów były zamknięte, a Kasia na nowo klęczała koło Devena, wyprutym z emocji wzrokiem patrząc mu w oczy. Wyciągnęła lewą dłoń do jego głowy, żeby trochę go uspokoić delikatnym głaskaniem. Pamiętała, jak Jenny się wtedy trzęsła. W pewnym momencie próbowała nawet odsunąć się od Kolosowej, ale miała to nieszczęście, że Kat nie była wtedy sama. Quayle zniósł cały proces wyjątkowo dobrze, acz warto zaznaczyć, że był dręczony o wiele krócej, niż Amerykanka. Nie zmienia to oczywiście faktu, że opiekę "po fakcie" musiał mieć praktycznie taką samą.
- Będziesz musiał jeszcze trochę wytrzymać. Vulnus alere - wyszeptała, pozbywając się wszelkich znaków obecności kota. Potem znów wyszeptała formułkę "Chłoszczyść", aby pozbyć się krwi ze skóry chłopaka, następnie zaś ponownie zapięła mu koszulę, tym samym zaklęciem co wcześniej. Ją też oczyściła z krwi. Potem westchnęła ciężko, spoglądając na Indianina i posyłając mu nikły uśmiech. Nadchodziła najgorsza część.
- Zaraz wszystko wróci do normy. Bądź silny - dodała ostatecznie, zagarniając dłonią włosy za ucho i nachylając się do bruneta, aby pocałować go w czoło. Tak, Jenny też w ten sposób uspokajała. Uznała to wtedy za pewien przedsmak spełnienia swojego cichego marzenia o prawdziwym pocałunku z inną dziewczyną, ale musiała to zrobić w odosobnieniu. Patrzący na wszystko pomocnik z Wands & Skulls wcale nie był taki prosty do zignorowania, zwłaszcza że ciągle ją pospieszał. Niektórzy najzwyczajniej w świecie nie rozumieją, że istnieje coś takiego jak empatia. Nawet u osób, które torturują innych bez mrugnięcia okiem. Tak czy inaczej, Magdalena klęczała jeszcze kilka chwil, zastanawiając się, w jaki sposób ułożyć delikwenta, żeby miał chociaż minimalny poziom wygody. Ostatecznie pchnęła go tak, aby położył się na boku.
- Purificatio Malum - mruknęła, przyciskając różdżkę do ramienia chłopaka, a potem mniej lub bardziej pomagając mu przejść przez efekty zaklęcia. Gdyby miała na to jakiś wpływ, pewnie odjęłaby z całokształtu wymioty. Głupio było obserwować śliczną Jenny w podobnych okolicznościach.
Po jakimś czasie, kiedy Deven przeszedł już w fazę majaczenia, Katya po raz kolejny użyła zaklęcia Chłoszczyść (kto by pomyślał, że będzie tego dnia aż tak przydatne?), aby pozbyć się jakichkolwiek oznak wymiocin. Skrzywiła się jeszcze, ale nie na długo. Na koniec wzięła głęboki wdech i zaczęła swoją wybitną grę aktorską.
- Hej! Obudź się! Słyszysz? Obudź się wreszcie! - wołała, potrząsając całym chłopakiem, widocznie przestraszona czymś, co rzekomo przed paroma chwilami zaszło. Na razie planowała mu po prostu wcisnąć kit pod tytułem "Omdlenie z drgawkami", ale była gotowa na prędkie pogubienie się w tym kłamstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Nie Cze 21 2015, 12:41

Ruchy dziewczyny rozmywały się w jego oczach. Nie chciał jej dotyku, mimo swojego otępienia i strachu, wiedział, że to ona jest wszystkiemu winna, dlatego resztką sił uciekał przed jej dłonią, jej wargami. Nie chciał tego wszystkiego, nie chciał nawet jej pomocy. Wolał, by go zostawiła i po prostu odeszła. Dojdzie do siebie, zawsze dochodził, jest Indianinem, jest silny, a duchy przodków go wesprą. Myśli przebiegały przez jego głowę tak szybko, że nie był w stanie ich uporządkować.
Odetchnął głęboko, gdy zabrała kota. Przyniosło mu to chwilową ulgę, mimo że rany nadal piekły i krwawiły. Nic nowego, przywykł do bólu, nauczył się go znosić, mistrz samokontroli.
Nie chciał jej słów pocieszenia. Cierpiał bardziej niż kiedykolwiek, ale nie miał zamiaru dać tego po sobie poznać. Cierpiał, ale był na tyle przytomny, by panować nad odruchami, dlatego przez jego twarz tylko od czasu do czasu przebiegał bolesny skurcz. Nie wydał z siebie już najsłabszego jęku, mierząc dziewczynę nieobecnym, zimnym spojrzeniem. Próbował otworzyć usta i poprosić, żeby się wynosiła do wszystkich demonów, nie potrzebuje jej troski i zaklęć, bo nie wie, czy za chwilę nie rzuci na niego jednego z zaklęć niewybaczalnych, ale wyglądało na to, że prośba o zabranie kota była wszystkim, na co było go stać.
Teraz była taka łagodna, głaskała go po głowie i pocieszała. Odwrócił od niej twarz, choć kosztowało go to potwornie dużo wysiłku. Wzdrygnął się, czując jej wargi na swoim czole. W innej sytuacji poczułby się ogromnie zakłopotany, teraz był tylko wściekły. Przekręciła go na bok, a on nie mógł zrobić nic, jak tylko poddać się jej zabiegom, zbyt słaby, by protestować.
Zaklęcie, które na niego rzuciła było chyba upokarzające. Nie mógł zapanować nad własnym żołądkiem, nie pamiętał, by kiedykolwiek był tak bardzo chory. Zaciskał oczy, wyrzucając z siebie wszystko i modląc się, by to wszystko nareszcie się skończyło.
A potem świat zaczął falować, nawet pod powiekami. Czuł, że rzeczywistość się wygina, wybrzusza, a gdy otworzył oczy kolory zaczęły zmieniać się, przechodzić płynnie z jednego w drugi. Wszystko wyglądało nierealnie, a Deven, który wcześniej powoli zaczynał dochodzić do siebie, zupełnie stracił orientację i patrzył na wszystko okrągłymi ze zdumienia oczami, zasnutymi lekką mgiełką otępienia.
Nagle wszystko zgasło.
Ktoś nim szarpał, powtarzając coś gorączkowo, a Deven nie mógł zrozumieć, o co chodzi. Otworzył oczy i wpatrywał się z dezorientacją w zaaferowaną twarz dziewczyny. Nie wiedział, co się dzieje, dlaczego leży na podłodze, kim ona jest? Nie znał jej, to było pewne. Dlaczego nim potrząsała? Powoli podniósł się do siadu i zmarszczył brwi.
- Ja... nie wiem, co się stało... - powiedział powoli, wpatrując się w Katyę swoimi ciemnymi, niepokojącymi oczami i oczekując wyjaśnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Nie Cze 21 2015, 14:46

To prawda, Purificatio Malum rzeczywiście można było zaliczyć do zaklęć w pewnym sensie upokarzających, ale znając jego twórców, nikogo nie powinno to dziwić. Wands & Skulls od samego dziewiętnastego wieku przepełnione było elitaryzmem, co pokazywali - o dziwo - nie wszystkim naokoło, a raczej wszystkim, których przyjmowali w swe szeregi. Nie wstępuje się w stowarzyszenie pełne równych sobie osób, przysięgających bronienie się nawzajem i pomaganie sobie we wszystkim. Nawet będąc jednym z nich, należało sobie najpierw zaskarbić powszechne zaufanie. Można teraz próbować przywołać wyobrażenie starań, jakie Katya musiała podjąć, aby zostać naprawdę wcielona w ich szeregi, zważając na codzienne wrażenie, które na wszystkich wywołuje. Była w tym tak przekonująca, że nawet teraz wielu z jej towarzyszy nie wie, która Kat jest prawdziwa. Kto wie, może Deven również miałby podobne dylematy, gdyby, na całe szczęście swego oprawcy, nie przyjął na siebie całego efektu zaklęcia. Należy zaznaczyć, że zanik pamięci nie zawsze ma miejsce i trzeba go wtedy wywołać w jakiś inny sposób. Teraz jednak poszło zadowalająco, pozostawało więc uszyć grubą zasłonę dla wszystkich wydarzeń poprzedzających dosyć uspokajające słowa, jakie padły z ust Gryfona. Wzorowa aktorka odetchnęła głęboko, pozwalając głowie swobodnie opaść, po czym podniosła ją na nowo i utkwiła wzrok w chłopaku. Ciekawe, czy zawsze był taki spostrzegawczy.
- Lepiej tak na mnie nie patrz, bo sama też nie mam pojęcia - powiedziała wyraźnie uspokojonym głosem, jeszcze chwilę przedtem odsuwając się trochę, żeby Quayle mógł się swobodnie podnieść, kładąc mu potem dłoń na ramieniu - Ale masz chyba szczęście. Zgubiłam się w zamku i przez otwarte drzwi zobaczyłam, jak leżysz na podłodze i cały się trzęsiesz. A wyobraź sobie w jaką wpadłam panikę, kiedy te drzwi same się za mną zamknęły - dodała jeszcze, spoglądając przelotnie w stronę wyjścia, w duchu zadowolona ze zmyślonej na poczekaniu historyjki - Rzuciłam na ciebie chyba wszystkie zaklęcia, jakie pamiętałam, ale nic nie pomagało. A potem po prostu przestałeś się ruszać. Już myślałam, że nie żyjesz i... - urwała na moment, eksponując nieco pozostałości rzekomej paniki - I... chyba znowu spanikowałam. Ale już wszystko dobrze, prawda? Dobrze się czujesz? Poczekaj, mam w torbie trochę wody, dam ci się napić - zakończyła, podnosząc się niespiesznie na równe nogi, aby potem podreptać w stronę stolika, na którym zostawiła rzeczoną torbę. Gdzieś po drodze niezauważalnie odetchnęła, przekonana o zażegnaniu miniaturowego kryzysu, który mógł zupełnie spalić całą jej maskę. Najgorsze jest to, że gdyby rzeczywiście wpadła na większą skalę, to zupełnie nikt by jej nie pomógł. Chyba że zagroziłaby wyśpiewaniem głośno wszystkich powiązanych z nią nazwisk. Ale to nie było takie proste. Skrzywiła się na tę myśl, wygrzebując z całej masy przeróżnych - zwykle mało potrzebnych - rzeczy butelkę, co do obecności której nie była nawet zupełnie pewna. Nie czekając ani chwili dłużej wróciła do swojego nowego, nie do końca chcianego towarzysza i usiadła obok niego po turecku, podając mu wodę. Uśmiechnęła się przy tym lekko, jak gdyby nieco bała się okazywać jakiekolwiek emocje. W końcu, oficjalnie rzecz biorąc, oboje stali przed całkiem sporą zagadką. Kolosova na szczęście w ostatniej chwili powstrzymała się przed sugestią, że ktoś mógł na Quayle'a rzucić jakąś klątwę. Nigdy nie wiadomo, czy jakieś nitki nie poprowadziłby miejscowych profesorów prosto do niej.
- Jestem Katya - powiedziała po chwili - Przyjechałam z Salem, pewnie słyszałeś o tym pożarze. Macie tu naprawdę pokręconą szkołę. Jeden mój przyjaciel cały czas mówi, że strasznie nas nie lubicie, ale mam nadzieję, że... że jednak nie obrzucisz mnie złym wzrokiem i nie pójdziesz sobie gdzieś. Nie mam nawet pojęcia, jak wrócić do swojego dormitorium - w ostatnich słowach umieściła pewną nutę smutku, mającą tak na dobrą sprawę wywołać u Kanadyjczyka pewną litość, którą tak właściwie sam powinien otrzymać ze względu na swoje położenie. Ale o to właśnie chodzi w mieszaniu ludziom w głowach, żeby nie uważali samych siebie za ofiary, a zamiast tego - za oprawców. Nawet jeśli prawda jest zupełnie inna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Nie Cze 21 2015, 22:19

Nadal był zdezorientowany. Słuchał słów dziewczyny, widział, że była roztrzęsiona, ale nie potrafił się zdobyć na żadne słowa pocieszenia. Rozejrzał się po pomieszczeniu - nigdy wcześniej go nie widział, nie pamiętał, jak się tu znalazł, nie pamiętał nawet, czy źle się poczuł, czy zdarzyło się coś innego. Puf. Jego pamięć nagle się wyłączyła, ostatnim wspomnieniem był korytarz skąpany w półmroku i... kot, którego trzymał za koszulą. A potem ocknął się tutaj. To wszystko było dziwne, żeby nie powiedzieć - podejrzane, a Devenowi nigdy wcześniej nic podobnego się nie przytrafiło. Gdyby akurat zajmował się medytacją, nawiązywał kontakt ze swoim duchem opiekuńczym... nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, wpadając w trans zwykle nie chodził, podróżował jedynie wgłąb swojego umysłu albo też uwalniał swoją duszę, która pozwalała się prowadzić ogromnemu jeleniowi wapiti przez ostępy i dzikie, nietknięte stopą człowieka tereny, należące do innej rzeczywistości. W każdym razie, gdyby coś takiego zdarzyło się podczas medytacji, byłoby to w jakiś sposób uzasadnione, ale tak...?
Nie słuchał jej uważnie, roztrząsając to zajście. Czyżby ktoś rzucił na niego zaklęcie? Ale po co? Dlaczego? Czy zobaczył coś, co nie było przeznaczone dla jego oczu? Powoli uniósł dłoń do czoła i odetchnął głęboko. Dziewczyna nadal mówiła, a on z trudem wychwytywał kolejne informacje, które jednak niewiele mu dawały.
- Tak... już wszystko w porządku... jestem tylko... trochę skołowany. A tobie nic nie jest? - spytał powoli, ważąc każde słowo i patrząc na dziewczynę z mieszaniną wdzięczności i niczym nieuzasadnionej nieufności. To znaczy prawda jest taka, że Deven po prostu nie do końca ufał kobietom. Nie rozumiał ich i uważał za istoty zupełnie nieprzewidywalne, napędzane przez hormony o przedziwnych właściwościach, które komplikowały nawet najprostsze sprawy. Jednocześnie był nimi zafascynowany i pragnął ich bliskości, która zupełnie go paraliżowała i sprawiała, że nie potrafił sklecić jednego sensownego zdania. O losie.
Nie chciał wody, ale miał wrażenie, że dziewczyna sama poczuje się lepiej, jeśli będzie postępował zgodnie z jej zaleceniami. Dlatego przyjął butelkę z wdzięcznością i upił łyk, nie spuszczając dziewczyny z oczu. Nadal miał poważne wątpliwości, czy ktoś nie rzucił na niego zaklęcia, które pozbawiło go małego wycinka wspomnień i przytomności, ale nie dzielił się nimi z Katyą. Swoim zwyczajem wolał zachować pewne przemyślenia dla siebie.
- Deven. Ja... hm... sam jestem tu od roku, więc nie wiem... czy to do końca moja szkoła. Tak, słyszałem o pożarze... bardzo mi, hm, przykro - Quayle obserwował dziewczynę czujnie, bo pomijając dziwne okoliczności, był nieco przeczulony na punkcie stosunku Amerykanów do Indian. - Jeśli chcesz... to odprowadzę cię do twojego... hm... dormitorium. Przynajmniej tak mogę się odwdzięczyć - zaproponował spuszczając na chwilę wzrok i marszcząc brwi, jakby ten pomysł wcale go nie zachwycał. To oczywiście nie było tak, ale Deven ilekroć czuł się niepewnie, przybierał pozę twardego, może nawet nieco szorstkiego wojownika. Nie potrafił nic na to poradzić, a przebicie się przez jego skorupę było naprawdę trudne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Pon Cze 22 2015, 11:58

Im więcej oznak zagubienia w sytuacji dawał Deven, tym Katya była spokojniejsza. Rzecz jasna pełnej pewności mieć nie mogła, bowiem na całym świecie istniały przypadki cudownych ozdrowień z amnezji, ale ta wywołana magicznie nie powinna chyba dopuszczać takiej możliwości. Dziewczyna nie raz i nie dwa przeklinała się za wybryki, przy okazji których musiała mocno wątpić w swoje bezpieczeństwo, ale przecież taka była kolej rzeczy, jeśli na co dzień udawało się kogoś zupełnie innego. Nawet teraz, z pewnym uśmiechem kręcąc głową, aby zapewnić chłopaka że jej samej nic poważnego się nie stało, w głębi serca rzucała na samą siebie przeróżne wiązanki przekleństw. Miała ku temu całkiem dobry powód, bo przecież nie po to przyjechała do Hogwartu, żeby w pierwszych tygodniach od razu narazić się na Azkaban. Ale to nieistotne, skoro na chwilę obecną wszystko wyglądało dobrze. Problem polegał na tym, czy warto powiedzieć komukolwiek wtajemniczonemu o możliwym niebezpieczeństwie, czy jednak radzić sobie ze wszystkim samodzielnie.
- O, naprawdę? - spytała, wyraźnie zaciekawiona i chyba nawet nie musiała tejże ciekawości udawać - Prawda, rzeczywiście nie wyglądasz jak Brytyjczyk. Ale hej, ja też nie jestem tak do końca Amerykanką. Właściwie to mam podwójne obywatelstwo, zarówno amerykańskie, jak i rosyjskie. To całe prawo jest strasznie dziwne, ale nic nie poradzę. No i... dziękuję. Mój tata... - chwila przerwy na zaszklenie oczu - Mój tata tam zmarł. Znaczy, nie dyrektor McGill, tylko Wsiewołod Kolosov - wyjaśniła, zwieszając niedługo potem nieznacznie głowę. Każde wspomnienie ojca trochę ją przybijało, skoro nie dało się go przywołać bez prędkiego uświadomienia się w fakcie, że nigdy nie będzie można go zobaczyć na żywo. Tak na dobrą sprawę zostali jej już tylko dziadkowie, skoro matka popadła w niezmierzoną rozpacz i zerwała z córką praktycznie jakikolwiek kontakt, a i przedtem nie były ze sobą nawzajem jakoś wybitnie powiązane. Nic więc dziwnego, że osiemnastoletnia dziewczyna miała pewne trudności w radzeniu sobie z podobnymi okolicznościami, oraz że niespecjalnie chciała obarczać ciężarem pocieszania ledwo poznanych ludzi. Otarła dłonią oczy i podniosła na nowo głowę, żeby spojrzeć na Quayle'a, kiedy ten zaproponował jej odprowadzenie do dormitorium. Akurat fragment o zgubieniu się w całej tej historii wcale nie był zmyślony, a ewentualność prędkiego powrotu, niezakłóconego zwiedzaniem wszelkich zagadkowych zakątków była jak najbardziej pożądana. Uśmiechnęła się więc szeroko, pokiwała ochoczo głową i rzuciła się chłopakowi z niekrytym entuzjazmem na szyję, ściskając go mocno i ciepło, chociaż tego drugiego po pewnym nieprzyjemnym zaklęciu powinien mieć już chyba aż nadto.
- Nawet nie wiesz, jak mi ratujesz życie! - powiedziała jeszcze, zanim ostatecznie odkleiła się od niego, pomogła mu wstać, zabrała swoją torbę i razem z nim wyszła, dziwiąc się niezmiernie, że drzwi nie były nawet jakoś magicznie zamknięte.


[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Galeony : 130
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Pusta Klasa   Sob Lis 21 2015, 21:01

Pusta klasa wydawała się Tonii dobrym miejscem na spotkanie, mimo że dla osoby trzeciej mogła tak nie wyglądać. Ot - sala od numerologii bodajże, nic szczególnego. Ale grunt, że znajdowała się na siódmym piętrze i miała ładny widok z okien. No i, powtórzę - była pusta. Pusta, czyli nie było w niej nikogo, kto mógłby przeszkodzić dziewczyną w ewentualnych ekhą. No. I w piciu Ognistej. A Tonka tak dawno nie zrobiła nic przyjemnego! Należało się jej więc, prawda? Prawda.
Dlatego też dziewczyna udała się do sali jeszcze przed umówionym czasem. Nawet ubrała się ładnie, zrobiła sobie delikatny makijaż, zaplotła dwa warkoczyki. Po mugolsku - bo sama tak lubiła, no i też ze względu na gust Scarlett. To było wyjątkowe fajne, że się w tym pokrywały. Niewiele osób ceniło sobie mugolskie ubrania, a Tonia korzystała z każdej okazji, by je wdziać.
Tonka wbiła więc do środka wyjątkowo zadowolona z siebie, po czym położyła na blacie torbę. Upewniła się, że za drzwiami nikogo nie ma i poczęła wyjmować z niej rzeczy - butelkę Ognistej, dwa kocyki, dwie poduszki i czarodziejskie radio. Ba, zapaliła nawet świeczki w sali! No i kto powie, że Tonia nie jest idealną dziewczyną? Wyzywam was.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pusta Klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pusta Klasa
» Stara, pusta klasa
» Pusta klasa
» Pusta klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-