IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Czw Wrz 18 2014, 21:07

Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers



Pokój Curtis



Pokój Raphaela



Kuchnia



Łazienka

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pią Wrz 19 2014, 14:27

Uwielbiał ich mieszkanie. Co prawda nie przypominał tego, które dzielił z Georginą, ale właściwie tak było lepiej, bo nie odczuwał tęsknoty za siostrą tak boleśnie. Curtis była idealną współlokatorką - nie tylko dlatego, że się lubili, ale również dlatego, że szanowała jego potrzebę przesiadywania godzinami w ciszy i samotności, kiedy koncentrował się na tworzeniu idealnego świata. A jeśli nie idealnego, to przynajmniej takiego, jaki mu odpowiadał. Sama prawdopodobnie robiła dokładnie to samo, a czy może być coś lepszego niż współlokator, który ma dokładnie takie same przyzwyczajenia i pasje?
Siedział w swoim ulubionym, wysiedzianym fotelu, stukając palcem o palec i gryząc w skupieniu ołówek. Gdzieś w głębi niego narastała potrzeba zapalenia, ale nie miał zamiaru się ruszać z miejsca, bojąc się, że spłoszy natchnienie i kruchą wizję swojej głównej bohaterki, która zaczynała się krystalizować w jego wyobraźni. Na jego kolanach leżał otwarty notes - wyrafinowane, zamaszyste litery układały się w strzępki zdań, dialogi, opisy, wyrwane z kontekstu i zupełnie bezsensowne dla kogoś niewtajemniczonego, jednak dla Raphaela to była mapa całej historii, przesuwając palcem od słowa do słowa, od fragmentu do fragmentu mógł sobie przypomnieć każdy obraz i atmosferę danej sceny. Mruczał pod nosem jakąś piosenkę Gilberta Becau, nie zdając sobie z tego sprawy, zbyt pochłonięty wizją dwojga ludzi walczących z przeznaczeniem i porywistym wiatrem, który popycha ich ku sobie. Barwy tańczyły mu przed oczami, podobnie jak dźwięki i słowa, ale nie potrafił uchwycić tego właściwego, tego, od którego należy zacząć historię, by potoczyła się lekko i naturalnie, bez niepotrzebnych zgrzytów, wstępów, które odbierają czytelnikowi chęć do śledzenia losów postaci, a pisarzowi przyjemność z pisania.
Poklepał się po kieszeni na piersi w poszukiwaniu paczki papierosów. Nie było ich tam. Drgnął zaskoczony, zupełnie nie wiedząc, co zrobić. Ołówek wypadł mu z ust, a strumień obrazów nagle wysechł. Westchnął ciężko i niechętnie wstał z fotela, odruchowo podwijając rękawy koszuli (które jak zawsze były niebiesko-czarne od tuszu podobnie jak jego palce). Przekopał całą sypialnię w poszukiwaniu papierosów. Nic. Zirytowany ruszył do kuchni, przypominając sobie, że prawdopodobnie palił przy śniadaniu - jak się okazało, miał rację. Usiadł przy stole i z zadowoleniem odpalił papierosa od różdżki. Wypuścił z ust kłąb dymu, rozglądając się za czymś do jedzenie i próbując sobie przypomnieć, czy kawa jeszcze jest, czy też już wyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pią Wrz 19 2014, 15:37

Nie było sensu czekać na pomoc, zwłaszcza, jeżeli nie chciało się, aby ktokolwiek wiedział o tym co się wydarzyło.
I to nie z powodu ochrony Zoellisa, Curtis nie chciała aby Xavier pozostał bezkarny, wręcz przeciwnie. Chciała go zniszczyć, miał cierpieć co najmniej tak jak ona. Chęć zemsty była niestety przytłoczona nadmiarem innych uczuć, przede wszystkim głębokiej rozpaczy. Do tej pory Curtis nie sądziła, że może być opanowana przez tak silne uczucie, przysłaniające jej wszystkie inne emocje. Teraz poddawała się jej bez żadnego oporu.
Nawet nie wiedziała do kogo z tym pójść. Nie chciała, aby jej rodzice się o tym dowiedzieli. Matka by się załamała, nie mówiąc już o ojcu.
Wszystko bardzo ją bolało, krok miała nierówny, na nogach ślad zaschniętej krwi, a twarz opuchniętą od płaczu. Czuła się jak w koszmarze, w uszach wciąż rozbrzmiewały jej złowrogie słowa Zoellisa, przed oczyma miała jego wykrzywioną twarz, która nieuchronnie się do niej zbliżała. Szkoda, że nie pozbawił jej życia, kończąc tym swe dzieło. Curtis naprawdę tego żałowała, gdy zaciskała zęby z bólu. Jego plan musiał być misternie zaplanowany - uśmierceniem jej, uśmierzyłby jej całe cierpienie, humanitarnie zakończył tę mękę. A on chciał, żeby ta męka trwała. Chciał, aby trwała długo po tym, gdy wreszcie ją uwolnił.
Xavier Zoellis był najgorszym psychopatą z jakim Curtis miała do czynienia. Zwłaszcza, że nie zrobił tego dla swojej przyjemności. Zrobił to dla cierpienia Juvinall.
Ślizgonce w końcu udało się jej teleportować się z Hogwartu do mieszkania w którym pomieszkiwała z Raphaelem. Była tak roztrzęsiona, że dziw, iż udało się jej teleportować wszystkie swoje kończyny ze sobą.
Nie wiedziała czy Raphael jest w mieszkaniu, najprawdopodobniej jednak siedział u siebie.
- Raph? - zawołała łamiącym się głosem, ostatkiem sił opierając się o framugę drzwi wejścia do kuchni. Nie było mowy, aby sama miała dojść do łazienki, zrzucić z siebie te ubrania i później zmyć z siebie pozostałości tego tyrana. Potrzebowała pomocy, chociaż jedynym czego aktualnie naprawdę chciała, było zniknięcie. Uwolnienie się od tego.
Odniosła wrażenie, że zapachu jego potu, wiercącego jej nozdrza, miała nie pozbyć się już nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pią Wrz 19 2014, 20:52

Nie słyszał, jak wchodziła. Wyglądał przez okno, choć tak naprawdę nie patrzył na nic konkretnego, raczej pozwalał swoim myślom dryfować gdzieś w przestworzach. Nie miał przeczucia, że stało się coś złego, choć ludzie często mówią, że wiedzieli, że zaraz zdarzy się coś złego albo że już się zdarzyło komuś. Nie. Jego to nie dotyczyło, przynajmniej nie tym razem.
Uniósł na nią nieprzytomne spojrzenie, miał się uśmiechnąć, ale jego usta wygięły się w grymasie zgrozy. Nigdy nie widział nikogo w podobnym stanie, a już z pewnością nie Curtis. Papieros wypadł mu z ręki, przez chwilę nie wiedział, co zrobić, jak zareagować, ale zaraz poderwał się z miejsca, niemal potykając o własne nogi i podszedł do niej. W pół kroku zwolnił, przypominając sobie, że... że ofiary gwałtu (dobry Merlinie, czy ktoś ją zgwałcił?) boją się dotyku. Czyjegokolwiek. Nie wiedział, jak to możliwe, że w takiej chwili może myśleć tak klarownie, ale zawahał się, zanim zbliżył do niej. Gardło miał ściśnięte, a serce waliło jak młotem. Bał się. Bał się jak jeszcze nigdy w życiu. Miał nadzieję, że się myli, ale krwawe plamy po wewnętrznej stronie ud zdawały się potwierdzać najgorsze przypuszczenia. Z trudem przełknął ślinę i spojrzał na jej zapuchniętą od płaczu twarz. Chciał ją objąć, przytulić, zapewnić, że jest bezpieczna, że już po wszystkim, że on, Raphael Theodore de Nevers, mimo że nie potrafi zadbać o własną garderobę, to zadba o nią, będzie jej bronił, ale bał się, że jego ruch jeszcze bardziej ją przerazi. Stał więc bezradnie, wyciągając do niej ręce i mając wrażenie, że zaraz sam się rozpłacze.
- Curtis... Curtis, co się stało, czy to... czy... Merde! Czy... ktoś cię... skrzywdził? - wydusił z siebie z trudem, po czym nie wiedząc, co zrobić, jak się zachować, spojrzał na nią bezradnie i spytał wprost. - Powiedz mi... jak mogę ci pomóc, co mogę dla ciebie zrobić... nie wiem. Chcesz się położyć? Wykąpać? Powiedz mi... jak... jak mógłbym... - zaciął się i przygryzł nerwowo wargę, oczekując... czegoś. Błagał, by nie kazała mu samodzielnie podjąć decyzję, bo naprawdę nie wiedział, jak daleko może się posunąć. Widok krwi na jej udach odbierał mu resztki rozsądku, był przerażony i nie wiedział, co zrobić. - Zrobię wszystko, żeby ci jakoś... pomóc - wyszeptał, zdając sobie sprawę, że teraz niewiele może zrobić. Że wszystko się już dokonało i że może co najwyżej złagodzić szok, ulżyć w bólu, spróbować przywrócić jakąś kruchą równowagę i poczucie bezpieczeństwa. Nie nadawał się do takich zadań. Nie widział siebie w takiej roli. Ale zrobi wszystko, co w jego mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Sob Wrz 20 2014, 15:02

Było już za późno na jakąkolwiek obronę. Poczucie bezpieczeństwa Curtis zostało jej odebrane i najprawdopodobniej jeszcze długo nie zostanie oddane, nie mówiąc już o jakiejkolwiek radości życia (do tej pory dość skrzętnie ukrywanej, ale zawsze) czy w ogóle chęci do niego.
Reakcja Raphaela nie wywołała w Juvinall żadnych emocji, doskonale zdawała sobie sprawę jak teraz musi wyglądać. I że dla wrażliwego przyjaciela jest to szok niemalże taki jak dla niej - na jego miejscu również czułaby się zapewne po pierwsze bezradna, pewnie też niezdolna do pomocy. Bo jak się dzisiaj okazało, papierowi mordercy nie są lekarstwem na wszystko. Nie uśmierzą bólu i prawdziwego cierpienia, od takich głębokich emocji nie da się uciec w pisanie o krwawych morderstwach. Juvinall mogła być niezdolna do zagłuszenia w sobie w sobie tych wydarzeń, nawet z upływem czasu. Światopogląd runął. Prawdziwą zależność poczuła dopiero dzisiaj, do tej pory tak skutecznie od niej uciekała.
Uważaj od kogo uciekasz, Juvinall.
- Tak. - odparła na pytanie o to czy ktoś ją skrzywdził, przymykając oczy i opierając głowę o framugę. Zacisnęła na chwilę powieki, pozwalając łzom swobodnie spływać. Nie bała się dotyku De Neversa, przynajmniej tak jej się teraz wydawało, skąd mogła wszak wiedzieć, czy kiedy Francuz się do niej zbliży, nie zobaczy twarzy Zoellisa i nie poczuje jego łap, błądzących w szaleństwie po jej ciele?
- Proszę, pomóż mi to z siebie zmyć. - poprosiła, ocierając łzy wierzchem dłoni (co było zabiegiem dość bezsensownym, zważywszy na to, że wciąż płynęły), robiąc chybotliwy krok w kierunku kuchni z której można było przejść do łazienki (załóżmy, heh). Miała dziwne przeświadczenie, iż woda może zmyć widmo zastygłego nad nią ciała Xaviera, którego zapach wciąż czuła. Ostry, kłujący... Musiała się go pozbyć, co może nie być takie łatwe z powodu iż teraz był on jedynie wspomnieniem, wymysłem skrzywdzonej wyobraźni ślizgonki.
- Weź to ze mnie. - jęknęła z obrzydzeniem, nie precyzując o co dokładnie może chodzić, bez schylania i rozwiązywania, próbując ściągnąć but w którym wciąż tkwiła różdżka do której wcześniej dziewczyna nie miała dostępu. W najgorszym momencie to nie magia zawiodła - raczej niemożność sięgnięcia po nią, po ten pieprzony patyk, który zmieniłby wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Sob Wrz 20 2014, 20:36

Wyglądała strasznie. Zakrwawiona, zapłakana, z czarnymi smugami na policzkach, twarzą zapuchniętą od płaczu. Śmierdziała strachem, czuł to wyraźnie. Dwa razy w życiu miał do czynienia z kimś, kto przeżył coś potwornego i znał ten zapach aż za dobrze. Nie miała w sobie nic z dawnej Curtis, była po prostu wrakiem samej siebie i Raphael nie wiedział, co zrobić. Wydawała się taka obca, bał się, że jakikolwiek gwałtowniejszy ruch z jego strony jeszcze wszystko pogorszy, dlatego trwał w jakimś dziwnym zawieszeniu, mając wrażenie, że każda sekunda postarza go o kilka lat.
Kobiety są tak kruche. Całe jestestwo Raphaela wstrząsnęło się ze zgrozy na myśl, jak potwornym doświadczeniem musi być dla kobiety gwałt. Ich ciała powinny być traktowane z najwyższym szacunkiem, powinno się im ofiarowywać tylko przyjemność, wielbić je, podziwiać, pieścić. Robiło mu się słabo, gdy spróbować sobie wyobrazić, jakie to uczucie, kiedy delikatna, ciepła tkanka jest dosłownie rozdzierana przez brutalną męską siłę. Odsunął od siebie tę myśl, która napawał go obrzydzeniem do własnej płci.
- Dobrze. Mogę ci pomóc...? Wziąć cię na ręce albo... albo chociaż objąć? Ledwo idziesz... - dodał prawie szeptem, robiąc krok w jej kierunku i mając nadzieję, że pozwoli sobie pomóc. Nie chciał się jej narzucać, ale naprawdę nie wiedział, jak inaczej mógłby się jej na coś przydać. Widząc, jak dziewczyna bez sensu szamocze się z butami, potrząsnął głową. - Czekaj, zaraz ci pomogę.
W końcu dotarli jakoś do łazienki i Raphael ostrożnie usadził Curtis na brzegu wanny, po czym przyklęknął obok niej i starając się nie patrzeć na krwawe plamy na jej udach, które przyprawiały go jednocześnie o mdłości z przerażenia i zgrozy, wściekłości i bezradności, rozsupłał sznurowadła i ściągnął jej martensy. Przy okazji zza cholewki buta wypadła różdżka, ale Raphael nie zwrócił na nią uwagi, zbyt przejęty stanem Curtis. Wyprostował się i nabrał powietrza w płuca, próbując podjąć jakąś decyzję, a przecież nigdy nie przychodziło mu to ze szczególną łatwością, szczególnie kiedy chodziło o innych i kiedy sprawa była naprawdę poważna. Chcąc zyskać na czasie, sięgnął do kurków w wannie i odkręcił oba, po czym zatkał odpływ korkiem i spojrzał na Curtis pytająco.
- Może... przyniosę ci coś do przebrania? Albo jakiś szlafrok... nie wiem, powiedz, co mogę zrobić - powtórzył po raz kolejny, mnąc nerwowo swoją koszulę. - Nie... nie proponuję, że pomogę ci się rozebrać, ale jeśli byś potrzebowała przy tym pomocy... to nie krępuj się. A... czy... nadal k-krwawisz? Może poszukać jakiegoś eliksiru, żeby to zatamował? Curtis... - spojrzał na nią z troską, kompletnie zagubiony, a przecież tak bardzo się starał być pomocnym. - Możesz na mnie liczyć, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Nie Wrz 21 2014, 12:04

Curtis skinęła głową na przyzwolenie, kiedy Raphael zapytał czy wziąć ją na ręce. Ona nigdy nie miała do czynienia z osobą, która przeżyła taką traumę - wiadomo, kiedy w poszukiwaniu inspiracji wdawała się w dyskusje z typami spod ciemnej gwiazdy, ale oni krzywdę pojmowali inaczej. Pamiętnego wieczoru, kiedy na Nokturnie poznała jednego ślizgona, odniosła wrażenie, iż jest to mężczyzna, ba, chłopak, który był świadkiem naprawdę wielu cierpień. Trudno jednak byłoby się domyślić, że te cierpienia zadawał on swym bliskim sam, dlatego do tej pory Curtis nie spotkała się tak naprawdę z prawdziwą brutalnością. To dopiero jej została wymierzona najbardziej okrutna i niewymierna kara - od czegoś takiego z pewnością chciałaby uchronić swoich bohaterów; nawet tych pozytywnych. Gwałt był zabiegiem, tórego nigdy nie stosowała w swoich opowiadaniach. Nijak nie można było z niego zrobić groteski czy przerodzić w makabryczny żart.
Od siebie dodam, iż Raphael zachowywał się uroczo! Curtis jednak średnio zwracała na to uwagę, ale chyba ciężko jej się dziwić, skupiała się przede wszystkim na bólu, upokorzeniu i swoim rozbiciu. Kompletnie nie wiedziała co teraz będzie; zdawało się jej, że nie jest w stanie znowu się pozbierać. Była zbyt słaba, a podstawa jej jestestwa, jej system wartości - dzisiaj to wszystko legło w gruzach. Okazało się, że nie jest nietykalna, że jeśli ktoś wykaże się odpowiednim wyrachowaniem i brakiem sumienia - tak łatwo może przejąć nad nią kontrolę, zdając jej takie cierpienie.
Siedząc na wannie, ślizgonka objęła się ramionami, próbując skupić się na tym, co powinna zrobić teraz.
- Proszę, przynieś mi jakąś pidżamę i szlafrok. A ja... spróbuję się rozebrać. - mimo wszystko była jakaś bariera. Ideologia Curtis walczyła resztkami sił o to, aby chociaż w tym głupim rozbieraniu zachować niezależność. Chociaż... może chodziło o coś innego? O irracjonalny strach? - Nie... nie wiem czy dalej krwawię. - wyszeptała, ciaśniej obejmując się ramionami. Nie miała odwagi tego sprawdzić, bała się wykonać jakikolwiek ruch w obawie, że się rozpadnie. Zacisnęła powieki, próbując znowu się nie rozkleić.
Za pierwszy cel postawiła sobie wejście do wanny, kiedy woda już się naleje. Musiała zmyć to z siebie, na jej ciele pozostało zbyt wiele znaków Zoellisa.
Wzdrygnęła się z obrzydzeniem.
- Nawet nie mogłam sięgnąć po różdżkę. - wypaliła, kiedy ta wypadła z buta i potoczyła się po płytkach. - Nic nie mogłam zrobić. - jej ciałem znowu wstrząsnął szloch, tym razem bezgłośny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Nie Wrz 21 2014, 19:11

Ostrożnie wziął ją na ręce i oplótł ramionami Curtis swoją szyję. Wydawała się bezwolna jak marionetka, której ktoś odciął sznurki, i było to przerażające. Pod palcami poczuł lepką krew, niemal go zemdliło, dlatego powoli, by nie dać po sobie poznać, że coś jest nie tak, przesunął dłonie bliżej kolan. Ale mimo to jego palce, zwykle czarne od atramentu, teraz były czerwone od krwi. Odetchnął głęboko i zaniósł ją do łazienki.
Nie mógł zebrać myśli ani podjąć żadnej decyzji. Bał się pytać o cokolwiek, chociaż na usta cisnęły się mu dziesiątki pytań. Poruszanie tej kwestii nie miało sensu, dopóki Curtis sama nie zechce. Była w szoku, a on nie miał zamiaru go pogłębiać. Jedyne, co mógł dla niej zrobić, to pomóc powrócić do względnej równowagi psychicznej, o ile jest to w ogóle możliwe po czymś tak potwornym. Chciał ją utwierdzić w przekonaniu, że jest już bezpieczna, że nikt więcej jej nie zagrozi. Przy całej swojej empatii i wrażliwości nie mógł sobie wyobrazić, co teraz przeżywała, ale musiało być to coś naprawdę strasznego. Wydawała się tylko częściowo obecna duchem, łzy płynęły bez przerwy, a on nie potrafił znaleźć właściwych słów, nie potrafił podjąć właściwej decyzji, nie potrafił być silnym ramieniem, na którym mogłaby się oprzeć, ale robił, co mógł, by poczuła się choć odrobinę lepiej.
- Dobrze. Zaraz wracam. I... jak... będziesz już wiedziała, to mi powiedz... - wymamrotał cicho, ale nadal stał w miejscu, widząc, że Curtis chce coś jeszcze dodać. Wypuścił ze świstem powietrze z płuc i spojrzał na nią bezradnie.
- Curtis... ja... mon Dieu... pójdę po tę piżamę - powiedział smętnie, nerwowo targając włosy i mając wrażenie, że to tylko niedobry sen, z którego zaraz się obudzi, a jednocześnie doskonale zdając sobie sprawę, że to tylko pobożne życzenia. Ręce mu drżały, a pod powiekami pęczniały łzy, ale miał jeszcze na tyle opanowania, by nie dać się ponieść emocjom. Musiał być dla Curtis oparciem, prawda? A oparcie nie może się chwiać. Przeszukał jej pokój i w końcu znalazł piżamę i szlafrok, o które prosiła. Wrócił pospiesznie i wszystko to ułożył na fotelu niedaleko wanny. Odchrząknął cicho.
- Wiesz... jeśli... jeśli nadal krwawisz, to nie kąp się w za ciepłej wodzie, bo... bo to na pewno ci zaszkodzi. Tutaj masz wszystko... gdybyś mnie potrzebowała, to jestem za drzwiami. Jak skończysz, zawołaj, zaniosę cię do sypialni. Czy... czy chciałabyś coś do picia? Ale przede wszystkim zmyj to z siebie i... no tak. Nie spiesz się - po otrzymaniu odpowiedzi, wycofał się z łazienki, zostawiając drzwi nie do końca domknięte, tak by słyszeć, gdyby Juvinall go wołała, po czym usiadł na podłodze, tuż przy drzwiach i ukrył twarz w dłoniach, zastanawiając się, co robić i nie mogąc znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi na to pytanie. Musiał czekać. Musiał dać Curtis czas. Tyle, ile potrzebowała. Merlinie, a jeśli ona... jeśli ona zajdzie w ciążę z tym potworem? Ta myśl przyprawiła go o kołatanie serca. Przycisnął dłoń do piersi i oparł głowę o chłodną ścianę, mając poczucie kompletnej pustki, bezradności i beznadziei. A przecież po raz pierwszy w życiu naprawdę musiał być kimś poważnym, silnym i odpowiedzialnym. Nie roztrzepanym pisarzem, który nie potrafi zapiąć sobie przyzwoicie koszuli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Nie Wrz 21 2014, 21:10

W takiej sytuacji naprawdę trudno byłoby znaleźć jakiekolwiek słowa, nie mówiąc już o takich, które mogłyby pocieszyć dziewczynę. Pocieszenie było raczej niemożliwe, na pewno nie teraz, a co do przyszłości też miałabym wątpliwości. Mimo to jasnym było, iż Curtis czuła większy komfort psychiczny, kiedy Raphael był w pobliżu. Sama nie dałaby sobie rady w żaden sposób, a De Neversowi ufała niemalże bezgranicznie - pokrzepiająca była sama bliskość Franzuca. Juvinall tak bardzo go teraz potrzebowała.
Dla niej jednak była to świadomość bolesna. Znów była zależna, składała niemalże swoje życie w kogoś ręce. I nawet fakt, iż były to ręce zwykle zabrudzone atramentem, należące do najbardziej uroczego człowieka, jakiego znała, nie sprawiał, iż czuła się z tym lepiej.
Z drugiej jednak strony mogła odetchnąć z ulgą, iż miała Raphaela.
Pokiwała potulnie głową, gdy chłopak wyszedł na poszukiwania piżamy. Bała się sprawdzić w jakim jest stanie, ale jeszcze bardziej bała się ewentualnych konsekwencji tych wydarzeń. Nie potrafiła sformułować tego nawet w myślach, ale; co jeśli mogła zajść w ciążę? To by ją zabiło. Dosłownie.
Pokręciła głową i schowała ją w dłoniach, jakby w geście odepchnięcia tych czarnych myśli, nie chcąc doprowadzić do wybuchu histerii od której zresztą była o dwa kroki. Była zbyt wykończona i emocjonalnie i fizycznie, aby znieść następny wybuch skumulowanych w niej rozpaczliwych emocji.
- Oh, masz rację. - odrzekła, dla odmiany kiwając głową w przód i w tył jak zahipnotyzowana przez jakieś pół minuty. Zakręciła kurek z gorącą wodą i odkręciła z zimną. Wszystkie czynności wykonywała mechanicznie, będąc zgarbioną, jedną rękę wciąż przyciskając do siebie. - Nie, dziękuję - odpowiedziała na temat czegoś do picia, a kiedy Raphael wyszedł, Curtis wstała z wanny i rozpoczęła żmudny proces rozbierania się. Była przekonana, że tych ubrań nie założy już nigdy, najchętniej od razu by je spaliła, na co niestety miała za mało siły. Ściągnęła z siebie przydługawy sweter, następnie sukienkę i w końcu zakrwawioną bieliznę, po czym zmiętą kupką rzuciła w kąt łazienki, nie chcąc na to nawet patrzeć. Upewniwszy się, że krwawi już znacznie mniej, weszła do wanny po czym podkurczyła pod siebie nogi i objęła je rękoma, podbródek opierając na kolanach. Siedziała tak przez jakieś dobre dwadzieścia minut, wpatrując się martwo w jeden punkt i czasem tylko pojedyncze łzy spływały jej po policzkach. Woda w wannie zaróżowiła się.
W końcu Curtis wstała i delikatnie się obmyła, łącznie z włosami. Stała zanurzona po łydki jeszcze przez jakieś dziesięć minut, czekając, aż woda z prysznica zmyje z niej widmo wydarzeń - i oczywiście na próżno, wcale nie czuła się czystsza, chociaż opuszki palców zdążyły już nasiąknąć wodą i zmarszczyć się. Wyszła z wanny, stawiając stopy ostrożnie, ale przy każdym kroku krzywiła się z bólu - udało się jej jednak sięgnąć po ręcznik, a później także i po piżamę oraz szlafrok, którym szczelnie się opatuliła.
- Raphael? - zawołała przyjaciela, przysiadając na fotelu łazienkowym. Trzęsła się jak galaretka i to wcale nie z zimna. Kiedy Raph zjawił się w łazience, zapytała. - Czy mógłbyś dzisiaj spać obok mnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pon Wrz 22 2014, 12:14

Stracił poczucie czasu. Nie miał pojęcia, jak długo siedział pod drzwiami, ignorując ból kręgosłupa, zbyt pochłonięty niewesołymi rozmyślaniami, by zwrócić uwagę na drobne fizyczne niedogodności. Wsłuchiwał się w jednostajny szum wody, potem w ciche pluskanie, ale to wszystko było jakby poza nim. Przyciągnął kolana do piersi i oparł na nich czoło, starając się zapanować nad rozszalałą wyobraźnią, która raz po raz podsuwała mu coraz to bardziej brutalne i okrutne sceny, które sprawiały mu niemal fizyczny ból. W jego głowie powstawały czarne scenariusze, których nie potrafił przerobić, zmienić im zakończenia i napawało go to przerażeniem.
Co jeśli Curtis zajdzie w ciążę? Co jeśli będzie miała dziecko? Co jeśli...
Objął głowę rękami, zasłonił uszy, próbując uciszyć te głosiki, szepczące te okropne słowa, przekonujące go, że tak właśnie się stanie, powtarzające, że Juvinall nie mogła znaleźć gorszej osoby do zatroszczenia się o nią w takiej chwili, bo przecież de Nevers nie radzi sobie z własnym życiem, przynajmniej nie z tym realnym. Ale to nie zmieniało faktu, że zrobi wszystko, żeby ją wesprzeć, choć tak naprawdę jego możliwości były bardzo ograniczone. Powinien zabrać ją do szpitala. Pewnie nie będzie chciała, ale powinni to zrobić, nawet jeśli nie po to, by zająć się obrażeniami, to po to, by jakoś zapobiec ciąży. Nie miał pojęcia, jak to zrobić, niektóre dziewczyny stosowały tak zwany "eliksir po", ale nie wiedział, na ile jest skuteczny i ile czasu może upłynąć między... hm, stosunkiem, choć w tym wypadku słowo "stosunek" było ostatnim, którego by użył, a zażyciem. Nigdy się nie podejrzewał o umiejętność trzeźwego myślenia i analizowania sytuacji, ale teraz był tak racjonalny, jak jeszcze nigdy w życiu. Najwyraźniej w obliczu czegoś tak okropnego nawet on trzeźwiał i okazywał się bardziej zaradny niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Drgnął, słysząc jej głos, i niezgrabnie pozbierał się z podłogi, dopiero teraz czując, że zupełnie zesztywniał. Wsunął się do środka i spojrzał na nią pytająco. Wyglądała odrobinę lepiej, ale dygotała na całym ciele, co wcale go nie zdziwiło. Słysząc jej prośbę, uśmiechnął się blado i skinął głową, po czym delikatnie wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Otulił ją kołdrą i na moment przysiadł obok, ściskając jej drżącą dłoń i myśląc nad czymś intensywnie.
- Poczekaj na mnie. Za trochę wrócę, obiecuję. To ważne - szepnął, po czym ostrożnie ucałował ją w czoło i wybiegł z pokoju. Wciągnął jeszcze buty i wypadł z mieszkania. Wrócił po pół godzinie zdyszany, ściskając w dłoni maleńką fiolkę z eliksirem. Prawdopodobnie wszyscy znajomi, do których się dobijał o tej porze, prosząc o eliksir "po" uznali go za wariata, ale przecież i tak miał taką opinię, więc nieszczególnie się tym przejął. Zajrzał do pokoju Curtis, a widząc, że nie śpi, przykląkł przy łóżku i odkorkował fiolkę.
- Musisz to wypić, dobrze? - spojrzał na nią prosząco, po czym przytulił twarz do jej dłoni, mając wrażenie, że serce wyskoczy mu z piersi, jeśli ta noc nie dobiegnie wreszcie końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Wto Wrz 23 2014, 16:45

Curtis daleka była teraz od myślenia aż tak praktycznego, swoje obawy próbowała zdusić, bo dzisiaj już nie mogła pozwolić sobie na to, aby zniszczyły ją doszczętnie. Nie dopuszczała do siebie myśli, że może być jeszcze gorzej. Że jej koszmar mógł się wcale nie skończyć, a wręcz przeciwnie, Xavier zadbał, aby dopiero się rozpoczął.
Jak dobrze, że obok był Raphael, myślący po pierwsze o wiele bardziej trzeźwo, a po drugie, przyszłościowo.
Kto by pomyślał, że kiedyś oboje znajdą się w takiej sytuacji w której żaden wymyślony przez nich świat nie okaże się lekarstwem na dolegliwości i ratunku będą szukać w bolesnej rzeczywistości, oparcie próbując znaleźć w sobie nawzajem, a nie w swojej twórczości?
Curtis i tak z pewnością przekroczyła tę cienką granicę między cierpieniem napędzającym wenę i natchnienie, a tym, które kompletnie je rozbija, odbierając wiarę w swoje możliwości i pomysły, opierające się na ideach.
Juvinall, leżąc już w łóżku, zdziwiła się trochę, kiedy De Nevers oznajmił jej, że musi gdzieś wyjść. Z początku chciała go zatrzymać, bo do głowy od razy przyszło go, że poszedł pobić Xaviera; ale jakże by mógł, skoro Curtis nawet nie zdradziła jego nazwiska? Niemniej jednak, jego nagłe wyjście budziło podejrzenia. Może musiał po prostu trochę odetchnąć albo pomyśleć? Curtis wcale mu się nie dziwiła, ona na jego miejscu najprawdopodobniej nie potrafiłaby zachować zimnej krwi.
Ale kiedy po pół godzinie leżenia, ocieranych łez i delikatnych zmian pozycji w celu uniknięcia bólu, Raphael wrócił, Curtis bez słów zrozumiała po co wyszedł tak nagle. Przycisnęła dłoń do ust, próbując znowu się nie rozpłakać - chociaż łez chyba i tak już by jej nie starczyło, wykończyła przynajmniej swój miesięczny zapas.
- Dobrze - skinęła głową i podniosła się do pozycji siedzącej, krzywiąc się lekko z bólu. To było bardzo rozsądne rozwiązanie, lecz nie ono wystraszyło ją najbardziej. Zdobywając fiolkę, Raphael przyznał, że również obawiał się najgorszego i że było to całkiem realne zakończenie tej tragedii. Spychane na dno świadomości myśli zyskały przez to groteskowy obraz; małego Xaviera.
Ślizgonka wypiła zawartość fiolki za jednym razem.
- Dziękuję. - westchnęła głęboko, przymykając na chwilę powieki. Pogłaskała przyjaciela po policzku, po czym znowu opadła na poduszkę. Powieki jej ciążyły, ale bała się obrazów, które zmuszona będzie oglądać, gdy zamknie oczy. A co dopiero gdy zaśnie... Wolała zatem odwlec ten moment jak najdłużej.
- Opowiesz mi coś? - poprosiła, otwierając oczy. Chciała zająć czymś myśli, nawet jeżeli jej podświadomość wciąż szalała. Liczyła zatem na to, że talent Raphaela pomoże uspokoić się na tyle, aby zasnąć i nie śnić o niczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Sro Wrz 24 2014, 12:46

Wiedział, że sama myśl, samo dopuszczenie do swojej świadomości tego, że jej tragedia mogłaby się nie skończyć razem z tym wieczorem, że mogłaby mieć ciąg dalszy, jest okropna. Wiedział, że być może na dzień dzisiejszy lepiej by było zapomnieć o potencjalnych konsekwencjach innych niż ból, upokorzenie i strach. Wiedział o tym, ale wiedział również, że jeśli teraz uda, że nie ma żadnego zagrożenia, zagrożenie może stać się faktem, a wtedy nie będzie można już nic poradzić. Sam nie był przekonany, czy jedno starania odniosą jakikolwiek skutek, ale lepsze to niż bezskuteczne próby namówienia Curtis, żeby pozwoliła się zaprowadzić do Świętego Munga, na co z całą pewnością nie była gotowa. Być może nigdy nie będzie. Musiał w tej chwili porzucić swoją wrodzoną delikatność i po prostu zachować się jak facet, myśleć perspektywicznie i być rozsądny za nich dwoje. Nigdy nie sądził, że potrafi się tak zmienić, nawet w obliczu prawdziwego dramatu. Cóż, życie wiele nas uczy o nas samych.
Odetchnął z ulgą, gdy posłusznie wypiła zawartość buteleczki i opadła na poduszki. Na chwilę przymknął oczy, gdy pogłaskała go po policzku, po czym spojrzał na nią ciepło, zastanawiając się, jak to możliwe, że w jednej chwili człowiek, który wydawał się zawsze silny i niezależny, może zmienić się w kupkę zapłakanego nieszczęścia. Nie pytał, kto jej to zrobił. Na to przyjdzie jeszcze czas, a Raphael nie był zbyt dobry w wymierzaniu sprawiedliwości. Nie potrafił tego robić, nie miał pojęcia o zaklęciach ofensywnych, to znaczy w teorii coś tam wiedział, ale z pewnością nie wiedziałby, jak je zastosować, a jego biceps nie robił na nikim wrażenia. Nawet na nim samym. Jeśli był w czymś naprawdę niezły, to w niesieniu pociechy. Głównie swoimi słowami i wyobraźnią, ale dziś nie był pewien, czy zdoła rozproszyć mrok, który oblepiał ich oboje. Jego myśli szamotały się bezładnie... jak miał zebrać je w jakąś kojącą opowieść? Niemniej jednak musiał spróbować.
Nieśmiało ułożył się obok niej, ściągnąwszy wcześniej buty i skarpetki i wsunął stopy pod kołdrę. Sięgnął po jej dłoń i splótł ich palce ze sobą. Milczał przez chwilę, zbierając słowa i obrazy, próbując skleić się ze sobą.
A potem zaczął opowiadać o pewnej dziewczynie i jej magicznym stawie, w którym widziała wszystkie możliwe scenariusze swojego życia, zależnie od podjętej decyzji, ale nie dalej niż na rok w przód. Mogła też oglądać wersje swojego życia, z których zrezygnowała, podejmując inne decyzje, ale nie mogła na to nic poradzić. Opowiadał, jak wybrała drogę, która dała jej co prawda rok szczęścia, ale jednocześnie sprawiła, że nie spotkała mężczyzny swojego życia. Spędzała długie godziny, oglądając swoje życie, swoje alternatywne życie, którego nigdy nie przeżyła, bo zawsze wybierała najłatwiejsze i najmilsze rozwiązania. A potem robiła wszystko, by odnaleźć tego mężczyznę. Plątała się w decyzjach i przepuszczała czas między palcami, rozpaczliwie starając się cofnąć to, co zepsuła, zaglądając w przyszłość. Ale pewnego dnia staw zarósł i nie mogła w żaden sposób dowiedzieć się, co powinna zrobić. Więc zaczęła żyć po prostu, popełniać błędy i pozwalać, by los sprawiał jej miłe niespodzianki. I pewnego dnia spotkała tego mężczyznę. Szedł drogą, prowadząc rower i nie wiedział, dlaczego tak bardzo ucieszyła się na jego widok, ale odwiedzał ją odtąd każdego dnia. A potem się pobrali.
Spojrzał na Curtis, zastanawiając się, czy śpi, czy też nie. Był zmęczony, kleiły mu się powieki. Chciał zasnąć, nie myśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Sro Lip 08 2015, 19:16

Pokój Curtis stał pusty i mroczny, co sprawiało Raphaelowi przykrość, ale myśl, że być może tam, w domu, w Australii, pod troskliwą opieką ojca-wilka morskiego, dochodzi do siebie, przywracał mu nadzieję. Jednak teraz, kiedy odzyskał Serenę, Raphael szalał z radości, choć robił to w sobie właściwym stylu. Uśmiechał się bez powodu, zamierał w miejscu i wpatrywał się w martwy punkt, oczyma wyobraźni widząc tam Serenę. Gaston łasił się do jego nóg, mrucząc przymilnie i wyraźnie wyczuwając radość swojego pana.
Zaproszenie dziewczyny do mieszkania było pomysłem w równym stopniu dobrym, co karkołomnym, biorąc pod uwagę fakt, że Raphael nigdy nie przywiązywał wagi do takich rzeczy jak porządek, preferując artystyczny nieład, który, krótko mówiąc, był zwyczajnym chaosem. Dobrze chociaż, że nie próbował gotować, bo to z pewnością skończyłoby się katastrofą, a brudne garnki zalegałyby w zlewie tak długo, że w końcu znudzone tym stanem rzeczy odeszłyby w siną dal. Strach pomyśleć, co to będzie, kiedy Raphael skończy studia i nie będzie mógł się dłużej stołować w Hogwarcie - miejmy nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie go nakarmić. Tak czy inaczej, de Nevers przyjrzał się zdumiewająco krytycznie swojemu mieszkaniu i postanowił, że tak być nie może - celebrowanie odzyskania Sereny wymagało właściwej oprawy, a oprawa z kurzu, pajęczyn i kilkunastu pełnych popielniczek, porozstawianych w strategicznych punktach po prostu nie wchodziła w grę, dlatego zabrał się do roboty. Wśród książek, które leżały na kupce "z-pewnością-nigdy-ich-nie-przeczytam", znalazł nieskażony ludzkim dotykiem egzemplarz "Niezbędnik Czarującej Pani Domu", który prawdopodobnie podrzuciła mu równie złośliwa, co przewidująca siostra. Nieufnie zaczął go kartkować, a znalazłszy odpowiednie zaklęcia, ścisnął mocniej różdżkę i wziął się do pracy.
Niby wszystkie te zaklęcia były proste, ale prawda jest taka, że Raphael nigdy nie czuł się specjalnie komfortowo z różdżką w dłoni, gdy próbował jakichś nowych zaklęć. Efekt był taki, że zamiast wyprasować serwetę, udało mu się ją podpalić, miotła, która miała zamieść kuchnię, pogoniła kota Gastonowi, a odświeżenie zasłon przemieniło się w wielkie odświeżanie samego Raphaela. Jednak mimo wszystkich tych trudności i przeciwności losu był całkiem zadowolony z efektu - może nie było to wzorowe mieszkanie, ale wzorowe mieszkanie kawalerskie już prędzej.
Teraz trzeba było tylko poczekać na Serenę. De Nevers z westchnieniem opłukał twarz zimną wodą, bo te porządki okropnie go zmęczyły, po czym ubrał się jakoś przyzwoicie, w białą koszulę (o dziwo - uprasowaną) i ciemne dżinsy (które były prawie nowe), przeczesał włosy, czyli de facto zrobił sobie na głowie jeszcze większy nieład niż zazwyczaj. A potem czekał.
Pukanie do drzwi przyprawiło go o szybsze bicie serca - biegnąc do drzwi, potknął się o Gastona, który miauknął z oburzeniem i smyrgnął pod szafę, podczas gdy sam Raphael wydał z siebie bliżej nieokreślony okrzyk i tylko jakimś cudem nie runął na ziemię. Ale kiedy otworzył drzwi, miał minę, jakby tym samym otworzył przed sobą bramy niebios. I to chyba wszystko wyjaśnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Czw Lip 09 2015, 14:53

Te meble w tamten kąt, a ta lampa może w sumie zostać. Myślisz, że ktoś na jakiejś imprezie mógłby ją zbić... zabrałam ją z domu! Remonty w jej mieszkaniu nie należały pewnie do najłatwiejszych. W końcu wytłumaczyć komuś swój artystyczny zamysł i jeszcze przekonać drugą osobę do swojego zdania! W dodatku Serena na swojej liście zdolności nie posiadała owej, którą przetłumaczyłaby, że indygo nie pasuje do ich kuchni i wcale nie mówi tego z czystej złośliwości. Dany oczywiście zapowiadała się na cudowną współlokatorkę, ale niestety czasami Fluvius zaczynała się rządzić. Oczywiście starała się pilnować,  bo w końcu kolor ściany w domu nie jest tak ważny jak najlepsza przyjaciółka. Pomiędzy czytaniem listów i odpisywaniu na nie, układała stare książki do pudeł. Niby machała tylko różdżką... trochę z głową w chmurach niezbyt robiła to sumiennie. Po ostatnim spotkaniu czuła się tak, jakby jej wszystkie myśli krążyły tylko wokół Raphaela. Z niecierpliwością czekała na ich wspólny wyjazd, by przynajmniej spróbować nadrobić stracone chwile. Czytając ostatni list, wiedziała, że z jej dalszej pracy już nic nie wyjdzie. Robiąc szalony slalom pomiędzy stertami kartonów, popędziła do własnego pokoju. Bluzka zachlapana farbą i przetarte szorty nie wróżyły wywołania dobrego wrażenia. Prawie nie podskoczyła, gdy po otworzeniu kufra wyskoczyła jej bezimienna kotka. Kiedy ona mogła się tam zakraść i jak okropną kocią mamą właśnie się stała? Za to czarna kulka bez żalu do rudej właścicielki poleciała w nieznanym nikomu kierunku (znikanie musiało stać się chyba pasja tej kotki) Z sterty ubrań wybrała letnią, białą sukieneczkę, która sięgała jej do połowy ud. Jak ona tęskniła za noszeniem takich delikatnych rzeczy, nawet jeśli następnego dnia przez słońce nie potrafiłaby znaleźć wolnego od piegów miejsca.  Do tego na nogi wsunęła sandałki na obcasie, które choć trochę dodały jej wzrostu. Nie zapominając o zabraniu różdżki i torebki, powędrowała do jednej z cukierni w Hogsmeade. Mogłaby spróbować coś sama ugotować, lecz jej zapasy ostatnio świeciły pustkami. W końcu na wakacje obydwie z pewnością miały zamiar wyjechać, więc głupotą byłoby zostawiać coś w ich mieszkaniu. Po dłuższym namyśle, nakupowała dyniowych pasztecików i szczęśliwa na myśl o spotkaniu, teleportowała się do Londynu. Dla pewności zapisała sobie jego adres na lewej dłoni... bo kto normalny używa kartek? Zaliczyła tylko jedną wpadkę, źle odczytując numer mieszkania. Na szczęście starszy pan nie obraził się za odciąganie go od gazety i przyjął jej grzeczne przeprosiny. Za drugim razem już trafiła w dobre miejsce, co potwierdził dziwny hałas dobiegający zza drzwi.
- Nic Ci nie jest? Jeśli przeszkadzam, to mogę wrócić później... - uśmiechnęła się szeroko i na powitanie pocałowała go w policzek. Czy aby na pewno to wszystko jej się nie śniło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Czw Lip 09 2015, 21:53

Raphael tylko uśmiechnął się promiennie i niespodziewanie uniósł w powietrze, obracając się wokół własnej osi. Całe szczęście, że Serena jest taka drobna i szczupła, bo inaczej biedny puchon nie mógłby sobie pozwolić na takie przejawy radości. Mimo że był wysoki, to mięśnie rozwinięte miał najwyżej w palcach, które w szaleńczym tempie bębniły w starą maszynę do pisania. Ucałował serdecznie policzek Sereny, wdychając z radością zapach jej włosów, po czym postawił ją w końcu na ziemi.
- Oprócz tego, że cieszę się jak szaleniec na twój widok, to nie, absolutnie nic mi nie jest - powiedział ciepło, gładząc wierzchem dłoni jej aksamitny piegowaty policzek. - Gaston jak zwykle plącze się pod nogami i myślę, że tym razem to był zamach na moje życie. Choć nie jestem pewien, czym sobie na to zasłużyłem! - ujął jej dłoń i pociągnął ją za sobą. - Nie wiem, gdzie będzie nam najwygodniej, nie mam salonu, więc pozostaje nam albo mój pokój, albo kuchnia. Lubisz truskawki, prawda? Kupiłem do nich bitą śmietanę, przyznaję, w mugolskim sklepie, bo w tych magicznych nie mają takich ważnych rzeczy, a niemalże straciłem życie podczas porządków. Widzisz? Dzięki tobie stawiam pierwsze kroki na drodze męstwa - mówił entuzjastycznie, gestykulując i wpatrując się w Serenę z zachwytem, którego nie mogła nie zauważyć. Zaprosił ją gestem do kuchni, która po jego staraniach zdecydowanie nabrała blasku, z czego był bardzo dumny. - Teraz, najmilsza, musisz podjąć poważną decyzję - czy truskawki jemu tu, czy tam, to znaczy w moim pokoju. I będzie to jedyna poważna rzecz, jakiej od ciebie dziś oczekuję - powiedział miękko, po czym niezręcznie postawił na stole dwie miseczki z dorodnymi truskawkami. Przez chwilę miotał się po kuchni, nie mogąc sobie przypomnieć, gdzie postawił bitą śmietanę w sprayu, a kiedy w końcu ją znalazł, nie chciała działać. Zirytowany mocował się z nią przez chwilę, aż wystrzeliła białą, słodką fontanną wprost na twarz i koszulę Raphaela, który tylko sapnął z zaskoczenia i spojrzał na Serenę żałośnie, choć w jego oczach zamigotały iskierki rozbawienia.
- Za dobrze mi szło, prawda, ma petite? - westchnął i rozłożył bezradnie ręce, po czym podał bitą śmietanę Serenie. - Może ty zrobisz z niej lepszy użytek niż ja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pią Lip 10 2015, 01:21

To chyba chyba była jedna z nielicznych zalet jej wzrostu. Serena zawsze żałowała, że matka natura nie obdarowała jej chociaż dziesięcioma centymetrami więcej. W dodatku przy Raphaelu mogłaby dostać sporego kompleksu. Roześmiała się perliście, gdy porwał ją w powietrze.
- Cieszy mnie fakt, że nic Ci nie jest... wspominałam już, że prawie oblałam Uzdrawianie? Właśnie, słabym byłabym dla Ciebie ratunkiem - przygryzła lekko wargę, by nie szczerzyć się jak głupia, gdy gładził jej policzek - Gaston? Z pewnością to jakaś kocia zmowa, ponieważ dzisiaj też prawie nie dostałam zawału przez moją bezimienną... och, może to przez brak imienia się mści?
Z przyjemnością dała się poprowadzić brunetowi do jego kuchni i przy okazji wsłuchiwać się w każde jego słowo jakby nie widzieli się od ostatniego spotkanie z dobrych parę lat. Rozejrzała się po ślicznie posprzątanym pomieszczeniu i zamyśliła się jak on biedny musiał się napracować. Sama też nie należała do idealnych gospodyń domowych, ale w końcu z przymusu mieszkania (i nie zarośnięcia brudem!) samemu opanowała wystarczającą ilość zaklęć przydatnych w domu. Za to bez różdżki za Chiny nie umiałaby uprasować koszuli, czy wytrzepać dywanu.  Pokiwała głową na wieść o truskawkach, wyciągając przed siebie pudełeczko z zakupionymi pasztecikami. Pewnie nijak pasowały do przygotowanych przez chłopaka truskawek, dlatego też odłożyła je na stół. Zawsze będzie mógł je zjeść potem, bo znając go o takich sprawach też zdarza mu się zapomnieć.
- Zapuszczając się do takich sklepów jesteś moim bohaterem - posyłając mu pełne dumy spojrzenie, przyglądała się jego kręceniu po kuchni - Nie oceniaj się tak srogo, jak dla mnie to pokonałeś już ogromną część tej drogi.
Taką bitą śmietanę widziała może parę razy w życiu i to w dodatku w nie swoich rękach. Joseph co jakiś czas przynosił do domu takie cuda, by choć trochę przybliżyć im swój świat. Zazwyczaj kończyło się na tym, że razem z mamą przyglądały mu się z drugiego końca pokoju, jakby owa rzecz zaraz miała wybuchnąć mu w rękach. Teraz tak się prawie stało, więc może ich ostrożność nie powinna nikogo dziwić? Starając się nie śmiać, odłożyła otrzymany pojemniczek obok truskawek i powoli podeszła do śmietankowego Raphaela. Delikatnie dłonią odgarnęła śmietany z jego policzka, z rozbawieniem kręcąc przy tym głową.
- Uważam, że nadal świetnie Ci idzie... ale jakkolwiek to zabrzmi, musisz ściągnąć tę koszulę - uśmiechając się jak mały chochlik, dała mu całusa na pocieszenie. W końcu bardzo się starał i Serena naprawdę to doceniała. Nawet zaatakowany przez ten śmieszny, mugolski pojemniczek wyglądał przystojnie! Patrząc na niego z dołu lekko przekrzywiła głowę, pozwalając by rude loki opadły jej na część twarzy. - Zgaduję, że w twoim pokoju byłoby nam wygodniej... ale trochę smutno się tam przenosić i nabrudzić, jeśli zamierzamy tak obchodzić się z jedzeniem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pią Lip 10 2015, 11:31

Raphael uwielbiał jej filigranowość, choć z całą pewnością gdyby miała te dziesięć centymetrów więcej, kochałby ją tak samo. Ale Serena powinna docenić fakt, że bez wahania może założyć buty na obcasie i nie górować nad innymi kobietami, a nawet niektórymi mężczyznami. Dla Raphaela i tak nie miałoby to znaczenia - przy swoich stu dziewięćdziesięciu centymetrach patrzył na większość ludzi z wysokości i pewnie dlatego tak często chodził z głową w chmurach.
- Och, oprócz daru do ładowania się w tarapaty, mam też niewątpliwy dar do wychodzenia z nich cało. Myślę, że to kwestia harmonii we wszechświecie, yin i yang. Wspominałaś, ale ja jestem głęboko przekonany, że to tylko niefortunny zbieg okoliczności, bo twoje ręce zawsze miały na mnie kojący wpływ. I pocałunki też - powiedział żartobliwie. Uniósł lekko brwi i pokręcił z niedowierzaniem głową. - To z pewnością jakiś sabotaż, wcale bym się nie zdziwił, gdyby przez ten czas ci futerkowi szpiedzy utrzymywali ze sobą kontakt i starali się nami tak manipulować, żebyśmy się wreszcie na nowo odnaleźli. Koty to przebiegłe i tajemnicze istoty, mają swoje ciemne sprawki - dodał pozornie poważnym tonem, rejestrując jednocześnie, że Serena wygląda nieprzyzwoicie wręcz kusząco w tej białej sukience, odsłaniającej jej smukłe nogi i cudownie kontrastującej z rudymi włosami.
Dla Raphaela te wszystkie prace domowe były obcym lądem, nie miał o nich bladego pojęcia i mimo że wychowywał się w mugolskim domu, gdzie nie można było posiłkować się czarami, z domowych obowiązków został jednogłośnie zwolniony, kiedy podczas zmywania naczyń wytłukł jedną czwartą cennej zastawy po prababci i spalił swoją koszulę, wywołując mini-pożar. Rodzina po prostu uznała, że dla własnego bezpieczeństwa lepiej odsunąć Raphaela od tych niebezpiecznych zajęć, a że nigdy nie należał do osób przebiegłych i nieuczciwych (jego małe kłamstewka nigdy nie miały na celu uzyskania jakichkolwiek korzyści, były raczej sztuką tworzenia wizerunku postaci), nikt nie podejrzewał, że mógł robić to specjalnie. I słusznie, bo przecież Raphael, kiedy akurat nie był w twórczym szale, był bardzo pomocną osobą, jak na puchona przystało!
Ucieszył się na widok dyniowych pasztecików, na pewno się przydadzą w okolicach obiadu, bo miał nadzieję, że dziewczyna nie umknie mu za szybko - w końcu mieli wakacje! Słysząc pochwałę Sereny, de Nevers spuchł z dumy, bo mimo wszystko był tylko mężczyzną, a nic nie wbija mężczyzn w dumę tak, jak uznanie ukochanej kobiety.
Wygląda na to, że mugolskie wynalazki bywają prawie tak niebezpieczne, jak źle wypowiedziane zaklęcie albo nieodpowiednio przygotowany eliksir. Jedynym pocieszeniem był fakt, że była to bita śmietana, a nie na przykład keczup czy musztarda. I to, że Serena tak delikatnie dotknęła jego policzka, po czym pocałowała. Zamruczał cichutko z przyjemności.
- To moja jedyna uprasowana koszula, ale to chyba cię nie zaskoczyło? - powiedział z uśmiechem, widząc figlarne błyski w jej oczach i starając się nie myśleć z tęsknotą o jej drobnym, ciepłym ciele, które bądź co bądź nie było dla niego terra incognita. Rozpiął pierwsze kilka guzików i ściągnął koszulę przez głowę, dochodząc do wniosku, że przecież... jakby to ładnie ująć... Serena widziała zdecydowanie więcej, więc chyba nie powinien się krępować. - Brudzeniem się nie przejmuj, to nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze, żeby było nam miło i wygodnie - uśmiechnął się, po czym pocałował ją delikatnie w usta, zostawiając na nich odrobinę bitej śmietany. Jego serce z radości fiknęło koziołka, a on sam poczuł ten rozkoszny dreszcz biegnący wzdłuż kręgosłupa. Po chwili oderwał się od Sereny i zwinąwszy koszulę w kłębek, który położył na krześle (tak właśnie ujawniała się jego prawdziwa natura), spróbował jeszcze raz ozdobić truskawki śmietaną. Tym razem wszystko się udało i zadowolony Raphael mógł wręczyć dziewczynie jej miseczkę, zabrać własną i poprowadzić do swojego pokoju, który oprócz tego, że zawalony papierzyskami i książkami, był zdumiewająco czysty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Sob Lip 11 2015, 04:02

Posłała mu uroczy uśmiech, słysząc o swoich ponoć pomagających pocałunkach. Fakt z butami zaczęła dopiero doceniać, gdy w pełni nauczyła się na nich chodzić. Warto dodać, że owa nauka poniosła za sobą krwawe żniwa w postaci butów jej kochanej mamusi.
- Nie ma najmniejszej wątpliwości w tym, że koty to najwięksi manipulatorzy. Teraz wszystkie te zniknięcia mojej kotki nabierają w końcu znaczenia! Jesteśmy teraz jak tacy mogolscy detektywi na tropie zagadek i winnych. - Naprawdę starała się zachować powagę, ale nijak jej się to udawało. Oczami wyobraźni spoglądała na ściśle tajne spotkanie ich futrzaków w jakimś ciemnym zaułku. Powinna poszukać jakiegoś zaklęcia namierzającego dla niej i zakończyć tą szaloną samowolkę.
Sereny nie bardzo kto miał odsuwać, czy wyręczać w domowych obowiązkach. Krukonka w końcu została ulepiona z tej samej gliny co starsza Fluvius... i żadna z nich nigdy nie miała aspiracji by zostać najlepszą panią domu. Co innego, że tamta o wiele lepiej panowała nad swoim życiem i domem.
Jeśli ktoś zapytałby ją teraz za jaki czas będzie musiała uciekać, pokręciłaby tylko niepewnie głową. Właściwie to chciałaby spędzić z nim jak najdłużej czasu i nie musieć uciekać przed jakąś wyznaczoną godziną. Jednak pudła same się nie przeniosą, a kufry nie przygotują do zbliżających się wielkimi krokami wakacyjnych wyjazdów. Sama myśl o tym, przywołała na jej twarzyczkę jeszcze szerszy uśmiech.
- Raphaelu... chcesz czy nie, ale znam cię nie od dziś. Takie rzeczy jak brak uprasowanych koszul dawno przestały mnie dziwić. - pokręciła z rozbawieniem głową, by za chwilę musieć odgarniać rude pasma włosów z oczu.  Jasne, że nie powinien się przy niej krępować. Co innego, że przyglądając się temu zalała ją fala przyjemnego ciepła. Objęła się dłońmi, bo chyba zaczynała stać bezczynnie jak taki cielaczek.
- Nie chciałam po prostu od tak zniszczyć twojej ciężkiej pracy przy ogarnięciu mieszkania... - nie zdążyła dokończyć zdania, ponieważ skutecznie przerwał jej otrzymany pocałunek. Po nim jakoś owa myśl kompletnie wyleciała jej z głowy, która była za bardzo pochłonięta odwzajemnieniem go. Jakoś tak naturalnie wyszło od niej to, że oparła dłonie o jego tors. Przez co przez jej skórę przebiegł delikatny dreszcz. Gdy się od niej odsunął, przygryzła wargę i z lekką obawą obserwowała kolejną próbę walki ze śmietaną. Z radością zauważyła, iż tym razem zawartość pojemniczka wylądowała zgrabnie na truskawkach. Serena widząc gdzie wylądowała zabrudzona koszula, wywróciła tylko oczami. Jaki to znajomy i uroczy widok! Z otrzymaną miseczką powędrowała za puchonem do jego pokoju i już na wstępie wiedziała, że ten widok jej nie zawiódł. - Wiesz, że jakbyś był pokojem... to tak bym sobie ciebie właśnie wyobrażała? Z wygodnym fotelem i tymi wszystkimi książkami. Może nie byłby aż tak ogarnięty... co mnie jeszcze bardziej zaskakuje, jak się postarałeś...
Z ciepłym uśmiechem na ustach, chwyciła go za wolną dłoń i pogładziła kciukiem jego skórę. Nawet jeśli ktoś inny nazwałby to drobiazgami, to Fluvius nie potrafiłaby przejść obok tego obojętnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Sob Lip 11 2015, 23:44

Ale mimo krwawych żniw z pewnością było warto, bo Raphael podziwiał wdzięk z jakim się poruszała, nosząc szpilki. On potykał się o własne nogi nawet na prostej drodze, więc tym bardziej zwiewność Sereny go poruszała i sprawiała, że naprawdę przypominała mu jakiegoś leśnego duszka, raczej takiego z mugolskich mitów niż magicznego, bo w większości nie miały one nic wspólnego z wdzięcznymi istotami, które, według podań, opiekowały się mieszkańcami lasów, pól i łąk.
- Pomyśleć, że przez cały ten czas knuły za naszymi plecami, wymykały się na jakieś tajne spotkania nad miseczką tłustej śmietanki i obradowały całą noc, próbując pokierować nami tak, żebyśmy myśleli, że to dzieło przypadku, los albo nasza wola. Niebywałe - roześmiał się Raphael, obserwując kątem oka Gastona, który pojawił się w kuchni i natychmiast zaczął ocierać się rudym łebkiem o nogi Sereny. - Wygląda na to, że nie tylko ja tęskniłem...
Cóż, Serena ma jeszcze trochę czasu, by nauczyć się panować nad swoim życiem - wszystko jeszcze przed nią. Raphael pogodził się z myślą, że jemu raczej się to nie uda.W jego rodzinie cechy zostały przekazane po skosie, jeśli można tak powiedzieć - on odziedziczył miłość do słów i pewną nieżyciowość po matce, która podobnie jak ojczym Sereny wykładała na uniwersytecie, tyle że literaturę francuską, a jego siostra samodyscyplinę i precyzję myślenia po ojcu-inżynierze. I tak jak matka, mając jakieś tam aspiracje, żeby stać się strażniczką domowego ogniska, nawet jeśli nie wychodziło jej to najlepiej, gotowała i jako tako ogarniała dom, w czym wydatnie pomagali jej mąż i córka, tak Raphael nie miał do tego ani serca, ani talentu. Jak stwierdził kiedyś ojciec, zamiatając żałosne szczątki stłuczonego przez syna kieliszka (mama w tym czasie opatrywała poranione palce młodszego de Neversa) - ręce Raphaela stworzone są do pisania i lepiej tego się trzymać.
Och, pudła to żaden problem! Puchon pomoże, a przynajmniej się postara, choć dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Zresztą, pudła mogą poczekać dzień czy dwa, ewentualnie pięć, bo tutaj na nowo rozkwita miłość i takie trywialne sprawy nie powinny jej przyćmiewać! Bądźmy dorośli i odpowiedzialni, ale w granicach rozsądku - wołało serce chłopaka, który chciał mieć Serenę tylko dla siebie teraz, zaraz i właściwie to na zawsze.
- Wiem, wiem... To przecież wszystko detale, a życie jest zbyt ciekawe, by je marnować na takie błahostki jak prasowanie koszuli. Swoją drogą, spaliłem dziś obrus - dodał ze sporą dozą autoironii, niedbale targając swoją wiecznie rozczochraną czuprynę.
Ten pocałunek był kolejnym krokiem ku... Raphael sam nie potrafił tego nazwać, ale tym razem nie byli już tak onieśmieleni. Czuł ciepło dłoni dziewczyny na swoim nagim torsie, jej dotyk go zelektryzował, sprawił, że kierując się jakimś impulsem, objął ją mocno w talii. Trwało to krótko, ale nie zmieniało faktu, że magia nadal działała. I przybierała na sile.
Roześmiał się cicho, gdy uznała, że wygląd pokoju odzwierciedla jego osobowość. Coś w tym było, pewnie dlatego czuł się w nim tak dobrze i bezpiecznie.
- Przypominam ci, że dzisiaj miałem, co prawda tylko przez krótką chwilę, ale jednak, uprasowaną koszulę. Dla ciebie jestem naprawdę gotów na wielkie poświęcenia, ma cheri - spojrzał jej w oczy z uśmiechem, gdy ujęła jego dłoń. Trwał tak przez chwilę w bezruchu, bojąc się, że czar pryśnie, po czym potrząsnął głową, jakby śmiał się z własnych niemądrych obaw, i wskazał jej miejsce na swoim szerokim łóżku, zarzuconym poduszkami i przykrytym kapą w stonowanych kolorach. Nad nim wisiały niewielkie kule, które służyły mu za lampy - czytając w łóżku musiał mieć dobre oświetlenie. Stuknął w każdą z nich różdżką, przez chwilę ustawiał kolor i ostrość światła, aż w końcu oboje byli oświetleni przez bladziutkie, wielobarwne światełka. Z przejęcia Raphael zapomniał, że miał nie tylko pozbyć się zabrudzonej koszuli, ale też założyć nową, więc siedział teraz po turecku z bosymi stopami i nagim torsem, wpatrując się w Serenę z czułością, która rozświetlała jego oczy. Nabrał odrobinę bitej śmietany na palec i ozdobił nią piegowaty nosek Sereny, a zanim zdążyła zaprotestować, włożył jej do ust soczystą truskawkę. Nic nie powiedział, co było dziwne. Po prostu wpatrywał się w nią z wypisanym na twarzy szczęściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pon Lip 13 2015, 00:53

Cała ta historia z ich  spiskującymi kotkami nadawała się do opowiadania dzieciom na noc. Ona sama miała czytane strasznie pokręcone bajki przez mamę, więc ta wydawała się idealna. Z wielkim uśmiechem na twarzy schyliła się, by pogłaskać za uszkami.
- Ja też się za tobą stęskniłam, przystojniaku... - jej kotka pewnie podobnie zareagowałaby na obecność chłopaka, gdyby dziwnym trafem znalazła się w domu. Tyle razy już przepadała na parę dni, że listy od znajdujących ją ludzi stały się w zupełności normalne... ale jak tu jej nie kochać, gdy w deszczowe dni wkradała się do łóżka ogrzewając swoim ciepełkiem? Wyprostowała się i posłała pełen radości uśmiech Raphaelowi.
Z tym czasem to w jakiejś części prawda. Na razie cieszyła się studenckim życiem i braniem tego jako usprawiedliwienie... jej mało dojrzałego stylu życia? W końcu kto od osób w jej wieku, będzie wymagał prowadzenia domu w doskonały sposób? Jeśli los w jakiś sposób by ją do tego zmusił, to może starałaby się bardziej. Za to teraz nie zamierzała zbyt daleko patrzeć w dal, gdy obecne chwile wydawały się takie piękne.
Pomoc z pudłami pewnie byłaby bardzo miła, ale za bardzo by się przy nim rozpraszała. Chociaż, kto wie? Kiedyś udawało jej się skoncentrować na tyle, by normalnie wykonywać większość czynności. Jednak na razie czuła się opętana szczęściem jakie wywołał jego powrót do życia krukonki.
- Och... co spaliłeś? Nie przejmuj się... słyszałam, że nie-palący-obrusów-faceci to straszni nudziarze - uśmiechnęła się pocieszająco i odłożyła gdzieś z boku swoją torbę. Przy nim czuła się tak bezpiecznie, że jej obawa przed nie rozdzielaniem się z różdżką jakoś malała. Jasne, to głupie... aktualnie trzymać w sobie jakieś lęki, choć Hogwart stał się ponownie bezpiecznym miejscem.
- Wiesz, że bez tych wszystkich poświęceń kocham cię równie mocno? Nie chcę byś się zmieniał przeze mnie... - powędrowała na wskazane miejsce, razem z miseczką truskawek. Nadal miała nadzieję, że uda im się nie rozwalić ciężko osiągniętego porządku. Z rosnącym uśmiechem obserwowała, jak majstruje różdżką przy świetle. Jeśli przed chwilą było już magicznie, to po końcowym efekcie nie wiedziała co powiedzieć. Przyglądała się swoim kolorowym dłoniom, których akurat wcale nie pokrywała żadna farba. Od razu na myśl przyszło jej święto Holi, choć przegrywało z obecną chwilą... przez brak Raphaela. Obserwowała, jak światła oświetlają go i czując, że musi to kiedyś namalować. Zsunęła sandałki z stóp i usiadła wygodniej na łóżku. Już miała się roześmiać, gdy ubrudził jej nos śmietaną, lecz skutecznie przeszkodziła jej w tym truskawka. Odgarnęła włosy do tyłu, by chociaż one nie zostały ozdobione jedzeniem.
- Rozumiem, że żadne z nas nie mogło uchować się dzisiaj czyste? - podsumowała radośnie i przesunęła miseczkę w bezpieczne miejsce. Teraz niepewnie przesunęła się w jego stronę, by za chwilę przytulić do jego ramienia. Tyle mu chciała opowiedzieć, ale zwyczajnie nie wiedziała od czego zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Pon Lip 13 2015, 19:51

Oboje chyba lubowali się w dziwnych bajkach, Serena lubiła ich słuchać, a Raphael z radością je wymyślał, dając upust swojej niesamowitej kreatywności i ciesząc się jak dziecko, kiedy inni chłonęli je z niesłabnącym entuzjazmem. Gaston mruczał coraz głośniej, a Raphael poczuł się nieco urażony faktem, że jakiś inny samiec zaprząta uwagę Sereny i w dodatku jest nazywany przez nią przystojniakiem. Szczęśliwie, nie miał zamiaru tego manifestować, więc tylko pomyślał, że następnym razem zamknie tego drania w łazience i będzie święty spokój. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że na pewno o tym zapomni, ale nigdy nie był pamiętliwy ani skłonny do sprawiania innym przykrości. Nawet kotom.
Wygląda na to, że będą musieli poćwiczyć, bardzo intensywnie przyzwyczajać się do swojej obecności, bo Raphael przeżywał to samo - zaliczał wszystkie objawy zakochania doprawione jeszcze poczuciem, że odzyskał swoją miłość, którą do tej pory uważał za bezpowrotnie utraconą. Zabójcza mieszanka, która sprawiała, że de Nevers do chwila zaliczał jakąś latarnię, gubił notatki i robił inne głupie rzeczy, które co prawda nie były niczym rzadkim w jego przypadku, ale jednak nigdy nie zdarzały się z taką częstotliwością.
- Ciekaw jestem tej zależności... na pewno po prostu nie mają o czym myśleć, ich życie wewnętrzne jest bardzo ubogie i dlatego mogą się skupić na tak prozaicznej i mało zajmującej czynności jaką jest prasowanie - uśmiechnął się rozbrajająco. Raphael nigdy nie nabrał odruchu noszenia ze sobą różdżki. Ciągle gdzieś ją gubił albo zostawiał, czego zresztą Serena doświadczyła, kiedy zostali zamknięci w łazience przez Irytka. Nie miał pojęcia o lękach dziewczyny, może powinna mu o nich powiedzieć...? On sam dosyć łatwo zostawiał za sobą przeszłość, tak naprawdę Serena była jedynym fragmentem przeszłości, z którym nie potrafił się w pełni pogodzić. Podświadomie ciągle za nią tęsknił i szukał jej cech w innych dziewczynach. Nie przypuszczał, że rozwiązanie było tak proste, że pewnego dnia znów będzie mógł bez skrępowania pocałować pewną rudowłosą krukonkę i jeść z nią truskawki. Życie bywa zaskakujące i całe szczęście!
- Wiem - powiedział miękko, a jego wiecznie rozmarzone spojrzenie nagle straciło ostrość. Był wzruszony - pierwszy raz od bardzo dawna słyszał Serenę mówiącą na głos "kocham cię". - Ale przecież muszę ci jakoś udowodnić, jak bardzo cię kocham i jak wiele jestem w stanie zrobić, żeby cię znowu nie stracić. Myślę, że esencja zawsze pozostaje ta sama - szepnął, na moment poważniejąc.
Patrzył na jej buzię oświetloną kolorowymi światełkami, myśląc, że jest najcudowniejszą istotą na świecie. Nie rozumiał, jak zniósł rozłąkę, jak mógł próbować zapomnieć, znaleźć ukojenie w innych ramionach. Musiał być ślepy, jeśli nie dostrzegał, że Serena jest kobietą jego życia, że nadaje mu sens i sprawia, że on sam staje się lepszym człowiekiem. Najlepszą wersją samego siebie. To ostatnie zdanie gdzieś przeczytał, ale nigdy nie rozumiał go lepiej niż w tej chwili.
- Czystość jest przereklamowana. Pomyśl o dzieciach. Przecież najszczęśliwsze są umazane błotem albo farbami. Dopiero dorośli wbijają im do głowy, że bycie brudnym jest przeciwstawne do bycia szczęśliwym. A tak naprawdę nic nie jest przeciwstawne do bycia szczęśliwym - powiedział łagodnie. - Ty nadal lubisz się babrać w farbie, a ja w atramencie. To o czymś świadczy - dodał z uśmiechem, przekrzywiając lekko głowę. Objął ją czule ramieniem i oparł policzek o czubek jej głowy. Ogarnęło go szczęście i spokój, i niedowierzanie... Wszystko naraz, sprawiając, że nawet jemu zabrało słów. Dlatego zaczął cichutko nucić starą francuską piosenkę, wtulając nos w rude loki Sereny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Sro Lip 22 2015, 02:31

Co za głuptas z niego! żaden samiec w tym pomieszczeniu (ani pewnie poza nim) nie zajmował tyle jej uwagi, co Raphael. Nawet jeśli chłopak by to jakoś okazał, to Serena tylko roześmiałaby się.
Ona z całą przyjemnością może to z nim ćwiczyć kiedy tylko chce! Pewnie jeszcze trochę czasu minie, gdy emocje, które w niej szaleją jako tak się unormują. Nie żeby na to jakoś narzekała, bo to w końcu same pozytywne uczucia... nawet jeśli chodziła przez nie z głową w chmurach. Roześmiała się głośno na jego rozwiniecie o facetach z żelazkiem i postarała się od razu spoważnieć.
- W takim razie straszne z nich biedaczki, ale przynajmniej ich prześcieradła są bezpieczne. Za to gospodynią domowym z pewnością zrobiłoby się przykro! - od tego jego uśmiechu od razu zrobiło jej się cieplej w okolicach serca. Uwielbiała ten jego uśmiech, nawet jeśli strasznie mieszał jej nim w głowie.
Oczywiście, że myślała nad podzieleniem się z nim obawami! Tylko zdaniem Sereny nie należały one do przyjemnych tematów, przez co nie tak łatwo dzieliło się nimi. Poza tym bała się, że zepsułaby tylko atmosferę panującą na ich spotkaniu. Może niedługo nadarzy się taka okazja, przy której w końcu to z siebie wydusi.
Za to ona obrała taktykę spotykania się z przeciwieństwam Raphaela, by nic w nich nie przypominało jej o tym jak wiele straciła. To wydawało się łatwiejsze, nawet jeśli nie rozumieli jej nawet w połowie tak dobrze jak on. Na krótki dystans jakoś udawało się to znieść, ale naprawdę nie widziała w tym jakiejkolwiek przyszłości. A teraz trudno było jej uwierzyć, że bycie z kimś znowu w jej życiu nabrało sensu. Może to w jakiś sposób okropne, lecz powiedzenie Raphaelowi tego przychodziło jej z taką łatwością, iż nawet nie zauważyła tego 'pierwszego razu' po ich rozstaniu. Posłała mu pełne miłości spojrzenie i pokręciła delikatnie głową, by potem musieć odgarniać rude pukle z twarzy.
- Nie musisz mi takich rzeczy udowadniać i nie znam powodu byśmy ponownie mieli siebie stracić... przynajmniej ja się nigdzie nie wybieram. - objęła delikatnie jego dłoń swoimi, ciesząc się, że w końcu może to zrobić bez zakłopotania i stresu. Przez moment rozmyślała nad jego słowami, przypominając sobie swoje dzieciństwo. Serena nigdy nie należała do dziewczynek bawiącymi się tak, by nie daj Merlinie zabrudzić swoją sukieneczkę. Adele też jakoś jej za to nie ganiała, jeśli tylko nie podkradała jej droższych farb z pracowni. Ile to razy kobiety patrzyły się krzywo na jej matkę, gdy szła z córeczką w umazanej koszulce farbkami. Jasne, że pani Fluvius starała się temu zapobiegać... ale jej pociecha należała do tych trudnych do upilnowania. Za to z radością wspomina zabawy z mamą, gdy na przykład malowały rękoma po ścianie w jej pokoju.
- Nie rozumiem takich rodziców, w życiu nie zakazywałabym brudzić się swojemu dziecku...czekaj! To brzmi trochę strasznie, bo jeszcze wyszłabym na zaniedbującą własną pociechę matkę. - Dylematy rodziców muszą być jednak okropne. Niby wiesz co dla twojego dziecka jest najlepsze, ale nie możesz tego zrobić bez krytycznego spojrzenia "mądrzejszego" społeczeństwa.
Wtuliła się w jego bok i w ciszy wsłuchiwała się w nuconą przez Raphaela piosenkę. Jedyny obcy język jaki w jakimś bardziej porządnym stopniu opanowała to włoski. Jej brat urodzony w Wenecji traktował go jako prawie ojczysty, więc i młodsza siostra trochę od niego załapała. Za to teraz rozpływała się w słowach, chociaż nie znała ich znaczenia. Po francusku wszystko wydawało się jej ślicznie brzmiące. Czuła się tak idealnie, że nie potrafiła skupić myśli na czymś konkretnym. Gdy tylko skończył, niepewnie podniosła głowę by móc mu spojrzeć w oczy. Tylko właściwie przez te wszystkie emocje nie wiedziała, co chciała mu teraz powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 895
  Liczba postów : 921
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   Czw Lip 23 2015, 13:05

Raphael pokręcił gwałtownie głową, a jego niesforne loki podskakiwały przy tym jak szalone.
- Och, nie. Gospodynie domowe to istoty godne najwyższego szacunku. Zawsze podziwiałem osoby, które są w stanie robić tyle rzeczy naraz. Pamiętają, kiedy wstawić pranie, co i jak ugotować, umyć i mogę się założyć, że podczas prasowania, zastanawiają się nad kolejnymi punktami dnia albo obmyślają jakiś genialny przepis. Jestem przekonany, że tak właśnie jest! - Raphael bronił gospodyń domowych z zacięciem i przekonaniem, które mogłyby się wydać zaskakujące, gdyby był to ktokolwiek inny. Ale przecież po Raphaelu można się spodziewać wszystkiego, prawda?
Może rzeczywiście nie powinni od razu, po tak długiej rozłące, obciążać się wzajemnie swoimi problemami. Ale na to będzie czas. Kiedy opadnie pierwsza euforia, a pozostanie czyste szczęście, spokojne i niczym niezmącone, będą mogli zacząć mówić o tym, co ich boi i niepokoi. Będą mogli sobie pozwolić na absolutną, wyzwalającą szczerość. Dawniej tak właśnie było.
Jego serce zalewała fala ciepła i obłąkańczego szczęścia. Miał ochotę zasypywać ją pocałunkami raz po raz, ale nie robił nic takiego, zupełnie zniewolony pięknem jej oczu, które wyrażały bezwarunkową miłość.
Uniósł jej dłonie do ust i ucałował z czułością.
- Ja też nigdzie się nie wybieram. Kocham cię. Gdybym miał cię znowu stracić, pękłoby mi serce - wyszeptał, tuląc jej dłoń do policzka.
Raphael zawsze był dzieckiem, które brudziło się atramentem i farbami. Jego mama pozwalała mu na to, widząc, jak bardzo ten stan rzeczy uszczęśliwia małego odkrywcę. Puszczanie łódeczek z kory w kałużach musiało się skończyć ubłoceniem, dlatego Raphael mógł się brudzić, ale był też ciągle kąpany. Zresztą chłopcom takie wybryki zwykle łatwiej uchodzą na sucho niż dziewczynkom.
- Nie martw się, ja tak nie uważam. Nasze dzieci będą brudne w granicach normy i bardzo, bardzo szczęśliwe - powiedział cicho, nie zastanawiając się nad tym, co mówi. Serena była kobietą jego życia. Chciał, by pozostała nią na zawsze. Chciał założyć z nią dom, choć nigdy się nad tym nie zastanawiał. Nagle po prostu to zrozumiał i mimo świadomości, że byłby okropnym ojcem, takim, który opowie cudowną bajkę, ale na pewno zapomni odebrać z przedszkola, poczuł się ogromnie szczęśliwy.
Śpiewając, myślał o tym wszystkim. Ciepło bijące od Sereny, pewność, że tym razem jej nie straci... Naprawdę, ta chwila powinna trwać wiecznie. Za nią mógłby oddać duszę. Gdy dziewczyna spojrzała mu w oczy, zabrakło mu słów. Dlatego po prostu uśmiechnął się rozbrajająco i pocałował ją w usta. Czule i zachłannie, jakby się bał, że zaraz ją straci. Ale nie. Nigdy już na coś takiego nie pozwolą. "Nigdy" bywa kojącym słowem.

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
 :: 
Kamienica nr 52
-