IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Magii Leczniczej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9760-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9763-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9761-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9762-paige-s-henderson#273948




Gracz






PisanieTemat: Klasa Magii Leczniczej   Sro Paź 15 2014, 20:02

First topic message reminder :


Klasa Magii Leczniczej
Klasa nie należała do małych. Dobrze oświetlona wyglądała jak każda inna klasa. Zawierała katedrę, za którą siedział nauczyciel oraz tablicę, gdzie mógł notować wszystko to co o czym mówi.
Nie brakowało ławek oraz regałów pełnych książek oraz słoików. Na ścianach wisiały tablice z opisanym całym ciałem człowieka i różnymi urazami jakie czarodziej może doznać. Te magiczne oraz nie magiczne. Były też makiety pokazujące złamane kości. Wręcz mogło się wydawać, że to gabinet do nauki medycyny.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 19:01

Cla. Jeszcze nikt tak do niej mówiła. Musiała przyznać iż była to dla niej nowość. uśmiechnęła się szeroko do Lilki.
- Być może to przeznaczenie abyśmy zostały koleżankami. - w sumie ciekawie byłoby się zakolegować z tą małą bombą energii. Wszyscy wokół niej zaczynali się uśmiechać i tryskać energią. Było to naprawdę miłe uczucie.
Chwilę później w sali pojawił się jeden z braci Harper. sam jego widok jeszcze bardziej ją rozweselił. Musiała zbyt bardzo się na niego zapatrzeć skoro nie zauważyła nawet kiedy rozczochrał jej włosy. Z miną naburmuszonego dziecka spojrzała w jego kierunku, jednak on nie mógł widzieć jej spojrzenia. Był zbyt zajęty jakąś Ślizgonką. Zdziwiło ją to iż w jej głowie pojawiła się myśl: Oby nie był to Edward. Otrząsnęła się jednak szybko i wróciła do świata żywych.
- Po ostatniej imprezie ciężko było mi dojść do siebie. Jeszcze nigdy tak bardzo nie bolała mnie głowa. Jednak było warto. - ukazała jej rządek ząbków. - A co u ciebie? - w końcu wypadało  zapytać o to samo.
słysząc prośbę Lilith była lekko zdezorientowana. Jednak odmówienie tym słodkim oczkom byłoby grzechem. dlatego jedynie kiwnęła głową i zebrała swoje rzeczy siadając obok @Vittoria Brockway.
- Cześć. Mam nadzieję, że nie jest zajęte. - uśmiechnęła się do niej szeroko i nawet nie czekając na odpowiedź usiadła obok dziewczyny.


Ostatnio zmieniony przez Clarissa R. Grigori dnia Sro Mar 09 2016, 19:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 19:20

Siedziała tak pisząc po pergaminie bez większego ładu i składu. A właściwie rysując jakieś mało sensowne, dziwne wzorki. Gdy na chwilę przerwała by móc podziwiać swoje arcydzieło usłyszała, że ktoś coś do niej mówi. Uniosła głowę spoglądając na osobę, której głos kojarzyła. O. To ta krukonka, która była na imprezie. Bardzo miła i sympatyczna dziewczyna. Uśmiechnęła się na je jej widok. Czy nie siedziała z Lilith wcześniej? Może jej się wydawało. Tak czy siak to bardzo miło, że chciała z nią usiąść.
- Jasne, siadaj – Nie miała kompletnie nic przeciwko. Odłożyła na bok pióro i pergamin co by się nie rozpraszać – Jak tam po imprezie? Ja zdecydowanie jeszcze nie odżyłam, co pewnie widać – Zaśmiała się cicho. Clari wyglądała zdecydowani lepiej niż ona. Pewnie ma znacznie mocniejszą głowę. Tak to jest, jak się w środku tygodnia organizuje balangę! Tak czy siak miło będzie mieć Clarisse w parze na tych zajęciach.


Ostatnio zmieniony przez Vittoria Brockway dnia Sro Mar 09 2016, 22:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 19:34

Mój kochany Jessie. Gwarantuję Ci, że z pewnością do tego dojdzie. Jej dyskusja i masa pytań odnośnie za i przeciw może przytłoczyć biednego Jaya. I doskonale zdaje sobie sprawę jak duże to będzie poświęcenie. Choć żadna przyjaźń ich nie łączyła. Zwyczajnie szkoda jej chłopaka. I wychodzi na to, że zrobi to z litości? Może nie do końca ale coś w tym jest.
- Jakby Ci to w ogóle groziło. - nie mogła jednak powstrzymać małego uśmiechu który pojawił się jej na ustach.
Przez ramię spojrzała w stronę swojego chłopaka. Nie wiedziała czy to widział ale posłała w jego stronę przepraszający uśmiech. Miała nadzieję, że nie będzie na nią zły.
- Liczę na to mój drogi. - nie wiedziała czemu użyła tego zwrotu w stosunku do niego.  Automatycznie zmrużyła oczy i udała, że robi coś naprawdę interesującego ze swoją różdżką. Naprawdę wylądowała w parze z Jessiem Jay Harperem.


Ostatnio zmieniony przez Oriane L. Carstairs dnia Sro Mar 09 2016, 21:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 19:45

Spojrzała kątem oka na jej to co rysowała. Musiała przyznać, że było to ciekawe. W końcu takie wzroki mogły wiele powiedzieć, a Clary się na tym znała. Sztuka była jej trzecim imieniem. Na pierwsze dwa trzeba było sobie zasłużyć. Nie każdy był tego godny aby je zdradzić.
- Jeszcze nigdy nie bolała mnie tak bardzo głowa jak po ostatniej imprezie. Jednak było warto, i zdecydowanie nie żałuję, że na nią poszłam. - mniej więcej powiedziała dziewczynie to samo co Lilith - A jedzenie... Zakochałam się w nim. Znaczy w jedzeniu, oczywiście. - dodała szybko. Nie chciała aby dziewczyna sobie pomyślała coś, choć sama Clary pomyślała już o tym wcześniej. Szybko jednak się otrząsnęła - a u Ciebie jak? - patrząc na dziewczynę mogła stwierdzić, że i ją  nie omięła choroba po imprezowa. Jednak jedno było pewne - cieszyła się, że jest z Vittorią Brockway w parze na zajęciach.

nie używamy koloru czerwonego i kolorów prefektów w postach : *


Ostatnio zmieniony przez Clarissa R. Grigori dnia Sro Mar 09 2016, 21:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1600
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1595
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 20:00

Jak miło, przynajmniej w jednej sprawie się zgadzali! Lucas robił do niej śmieszne miny, a ona całkiem ładnie się uśmiechnęła. Przynajmniej dopóki nie zaczął dalej narzekać. Może i była negatywnie nastawiona do hogwartczyków, ale to tylko dlatego, że przeważnie sami się o to prosili. Poznała w końcu kilka, całkiem niczego sobie, osób.
- Pół tygodnia! - zdziwiła się, bo jak na zwykłe złamanie, to wydawało jej się to bardzo długo. Co ta Nora, nie umiała wyleczyć szybciej? A może... robiła to specjalnie? Chociaż Daisy nie wydawało się, żeby miała być taka mściwa. - Chyba sobie żartujesz, że to niby moja wina? Ja kazałam ci pchać się pod drzewo i w ogóle otwierać całą tą skrzynię? - Podniosła trochę głos, bo to same bzdury były. Jej znajomości z Kadenem nawet nie skomentowała, bo widać było, że ślizgon chciał ją po prostu zdenerwować. - A co byś chciał, żebym ci jeszcze złamała, kochaniutki? - spytała słodko, naśladując zresztą jego, wtedy, w górach.
W sali zaczęło pojawiać się mnóstwo osób, a gwar rósł i rósł. Wydawało się, że wszyscy się tutaj znają. Jakiś chłopak podszedł też do towarzyszki Lucasa. Daisy nie przysłuchiwała się o czym oni tam rozmawiają, ale oczywiście nie zamierzała być ze ślizgonem w parze.
Wstała zresztą bez słowa i poszła sobie do jednej z wolnych ławek, bo pewnie już niedługo zacznie się lekcja. Nie kojarzyła tutaj nikogo, poza @Vittoria Brockway, która dziwnie spoufalała się z hogwartczykami, no i tym nieszczęsnym Lucasem. Już wolała, żeby pielęgniarka sama jej parę przydzieliła, niż gdyby miała kogokolwiek prosić.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 20:43

Jej oburzenie chyba było na miejscu, jego również to nieco zdziwiło. Może siedział tam pół tygodnia bo nie był zbyt miły kiedy podawała mu leki i chciała by proces leczenia trwał jak najdłużej? Kto wie, kto wie.. wtedy wychodził z siebie i tylko chciał by ból został zniwelowany do końca.- A czyja to niby wina jak nie twoja.. ty mi coś złamać? Miło że tak o mnie mówisz, słoneczko ale radzę Ci uważać. Nie bez przyczyny było to moje pierwsze złamanie. - Wystawił w jej kierunku język i kiedy tylko wstała jak gdyby nigdy nic oparł się ponownie o ławkę patrząc na dwójkę po swojej lewej. @Oriane L. Carstairs zerknęła na niego przepraszająco, po prostu przewrócił oczami i odwrócił się gdzieś na przód klasy.
Nie miał zamiaru patrzeć na Jay'a zwłaszcza ze siedział bliżej Lucasa niż Ori i tym samym zasłaniał jej drugą połówkę. Drażnił go już ten gryfon, jak sądził poniekąd Rię również. Olał go jednak i sięgnął po swoją różdżkę, zaczął ją obracać między palcami i w międzyczasie zerknął kątem oka na Vittorię która weszła do klasy. Matko, wyglądała jak prawdziwa zjawa w czystej postaci.. jej wzrok przyprawiał o ciarki i chyba miała ochotę skrócić w tej chwili ślizgona o głowę.. no cóż, bywa i tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 159
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12157-elisabeth-wonderwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12161-beth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12160-sowa-beth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12159-elisabeth-wonderwood




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 21:13

Pierwsze zajęcia po feriach nie napawały Beth optymizmem. Trochę się jednak rozleniwiła. Całe szczęście były to lekcje magii leczniczej. Idealny przedmiot dla niej. W końcu chciała zostać magomedykiem. Co prawda bardziej kręciły ją eliksiry, ale magia lecznicza była równie ważna. Zdecydowała się więc pójść na zajęcia z uśmiechem na ustach. Weszła do sali i zobaczyła, że zebrała się już całkiem spora grupa osób. Szukała wzrokiem kogoś do kogo mogłaby się dosiąść i zauważyła @Lilith Nox, którą właśnie zostawiła samą Clarrisa. Kojarzyła ją z zajęć, bo w końcu były na jednym roku i te sprawy. Postanowiła usiąść koło Lilith. Nie było nikogo innego, z kim byłaby w stanie pracować. W duchu zastanawiała się jak Lili to robi, że udaje jej się być wszędzie, gdzie coś się dzieje. Była pełna podziwu, ale też trochę zazdrosna.
- Cześć, pozwolisz, że się dołączę? - spytała, witając Gryfonkę szerokim uśmiechem.
Miała nadzieję, że nie będzie to jej przeszkadzało. Poza tym Lilith była bystrą osobą, więc miały duże szanse na wykonanie jakiejś sensownej roboty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Mar 09 2016, 22:03

Caroline wyjątkowo postanowiła zjawić się na zajęciach wcześniej. To chyba po tym jak ostatnio została wyrzucona za drzwi za piętnastominutowe spóźnienie. Niestety musiała zamieść swoją dumę pod dywan, pochodzić trochę na zajęcia i się nie wychylać, o ile nie chciała w przyszłości zamiatać ulicy przy Ministerstwie Magii. Miała dużo lepsze rzeczy do roboty niż chodzenie grzecznie na wszystkie zajęcia ale była świadoma, że niestety pewnego dnia wpływy jej rodziny się skończą i będzie musiała sama zapewnić sobie życie w wygodzie i dostatku. Żeby to osiągnąć musiała się teraz trochę pomęczyć i wstać tego dnia pół godziny wcześniej niż zwykle.
Kiedy weszła do sali rozejrzała się orientacyjnie kto już jest i nie zastanawiając się dłużej zajęła miejsce gdzieś z tyłu. Kiedy już rozłożyła swoje rzeczy, wygodnie oparła głowę na łokciu i zaczęła gapić się za okno, nie bardzo zwracając uwagę na to, co działo się dookoła. Nienawidziła czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1600
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1595
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 00:06

Daisy już jednym uchem słuchała co mówił Lucas, a przynajmniej tak się wydawało. Oho, chciał jej grozić? Oj, zapamięta ona sobie jego słowa... Posłała mu jeszcze całusa na odchodne.
Przez jakiś czas siedziała w ławce i mało brakowało, a by tam usnęła. Nie wsłuchiwała się w wypowiadane dookoła słowa, bo wcale jej nie obchodziły. Normalnie, pewnie chciałaby poznać sekrety tych wszystkich ludzi, ale była przekonana, że są totalnie nudni i nie ma co o nich potem gadać. Powieki jej już prawie opadły, kiedy zobaczyła wchodzącą do klasy Caroline. Poszła do ostatnich ławek, zupełnie jakby Daisy nie siedziała z przodu. No nie, czyżby była niewidzialna?
Nie byłoby w stylu Daisy siedzieć samotnie w ławce i udawać obrażoną z jakichś głupich powodów. Podniosła się, złapała swoją torbę i opuściła swoje miejsce na rzecz tego obok Caroline.
- Hej, Caro - przywitała ją, siadając obok i całując ją w policzek. - Wreszcie jesteś. Już myślałam, że umrę tu z samotności. Tak wrzeszczą, jak tu wytrzymać? - zaczęła mówić, rozsiadając się na krześle. Niespecjalnie brała pod uwagę, że gdyby sytuacja była odwrotna, czyli ich, Salemczyków, było tutaj dużo, to pewnie również głośno by się zachowywali. Ale kogo to obchodziło?

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 00:38

Kowbojki wyglądają komicznie do ciasnego, angielskiego mundurka. Chyba, że nosi je Winona Hensley, bez nich przecież nie istnieje. Stuka nimi radośnie, idąc w stronę klasy magii leczniczej. Te zajęcia to konik. A siedząc na farmie ostatnie dwa miesiące nauczyła się jeszcze więcej o leczeniu zwierząt, kiedy w ciepłe dni przesiadywała z matką na ranczu. Winnie wróciła do życia po długim śnie zimowym. A teraz opowiada przyjacielowi o wszystkim co się działo u niej na wsi. Jak duże jest już jej rodzeństwo. Ile stopni było każdego dnia. O modelach miotły, które planowała kupić. Chce się dowiedzieć wszystkiego co działo się w Hogwarcie, więc zasypuje go gradem pytań, machając na lewo i prawo długimi włosami. Wchodzi do klasy akurat rechocząc z jakiejś niespecjalnie mądrej historii, a jej wzrok momentalnie pada na Daisy siedzącą z kimś w jednej z ostatnich ławek.
- Daisy!!- krzyczy wesoło Winnie, nie zwracając uwagi na nikogo wokół i podbiega do dziewczyny skocznie. Staje za nią i pochyla się by objąć siedzącą brunetkę. Głośno cmoka ją po włosach i twarzy, wyrażając głośno swoje zadowolenie ze spotkania. W końcu puszcza ją i staje naprzeciwko ławki, rozglądając się za Cyrusem, czy przypadkiem wciąż za nią idzie. Kiedy zlokalizowała go w polu widzenia, pokazuje mu palcem na Daisy jakby on również nie widział jej dwa miesiące i powinien się z nią przywitać.
- Mam ci tyle do powiedzenia. Nie sądzisz, że wyglądam od razu lepiej z opalenizną? Ty bledniesz w oczach w tej Anglii. Musimy totalnie pogadać głównie… wiesz o czym – mówi szybko do Daisy Królowa Teksasu, znana jako Tajny Agent W&S. W pewnym momencie jej wzrok pada na towarzyszką Manese. Winnie uśmiecha się do niej uprzejmie i kiwa głową na przywitanie.
- Hej Caroline, miło cię widzieć – mówi i zaczyna gapić się na Cyrusa za głupim uśmiechem. – Siadamy przed nimi? – pyta jeszcze Winnie Lynforda rzucając już swoją torbę na ławkę obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 02:35

Shenae dawno już nie była w tak podłym nastroju. Sam fakt, ze ostatnio nastrój miała jak n siebie bardzo przedni był już sporym ostrzeżeniem przed tym, ze już niedługo to wszystko się sypnie i wrogość D’Angelo osiągnie apogeum. Weszła do klasy wściekła, o mało co nie zatrzaskując komuś drzwi na twarzy, ktokolwiek tam za nią próbował wejść. Wyminęła obojętnie większość ławek, stając gdzieś przy zgromadzeniu salemowiczów. Zmarszczyła gniewnie brwi, tym bardziej, ze wśród nich wyłapała gdzieś obecność @Daisy Manese. Nie zrobiła tego z premedytacją, ale w końcu wyrzuciła z siebie w zażenowaniu:
Dajcie mi przejść do diabła! — i trąciła inną przyjezdną (@Winnie Hensley) łokciem, a Daisy śmignęła torbą w głowę, kiedy przecisnęła się do przodu, rzucając jeszcze pełna negatywnych emocji — Nie jesteście u siebie — warknięcie to było mocno nieodpowiednie dla prefekta, ale w tym momencie prefektura to było jej ostatnie zmartwienie. Siadła prawie na samym przedzie, wyjątkowo. Nie chciała się patrzeć w niczyje mordy. Wzrokiem wyłapała tylko zawsze stylowo ubraną @Zilya Fyodorova. Z jakiegoś powodu zawiesiła spojrzenie na jej sylwetce, taksując ją chłodno. Splotła ręce na piersi, a jej wzrok z każdą sekundą stawał się coraz mniej przychylny, a bardziej podejrzliwy, aż w końcu z prychnięciem wróciła uwagą do swojej torby, rozkładając swoje podręczniki na ławce. Wyraźnie nie była pierwsza do pracowania dzisiaj w parze. Dlatego tej właśnie pary nie posiadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 08:31

Katherine pojawiła się w sali leczniczej mając nadzieję że aż nadto się nie spóźniła. Wbiegając do sali dostrzegła już trochę twarzy tu przebywających ale najbardziej skojarzyła tylko jedną. Od razu też ruszyła w tamtym kierunku. Ten cały typ nazywał się Lukas, czy jakoś tak. Nie mieli zbytnio okazji ze sobą porozmawiać w ferie, więc może teraz nadarzyła by się okazja.
Nie znali się zbytnio, tylko tyle co miał okazję poznać królową skandali i na tym się skończyło. Raczej nigdy by nie zostali parą z tego względu, że Russeau była nie do zdobycia raczej przez nikogo, chociaż przez jej życie przewinęło się kilka osobistości.
-Kray, dobrze cię widzieć w całości - powiedziała tym samym sugerując, że wie o tym co mu się przytrafiło, chociaż tak naprawdę to ludzie jej po prostu o tym powiedzieli gdy ich o to poprosiła. Ucałowała go szybko w policzek po czym przesunęła mu dłonią po ramieniu by za moment opaść na miejsce i zarzucić nogę na nogę. Cholernie niewygodne krzesła.
-Beznadziejna była ta cała misja w ferie, słaby proces zmotywowania nas, a samo wykonanie zadania było za proste, wszystkie zaklęcia wyszły prawidłowo i w żadnym nie popełniłam błędu. Broniłam lodowego smoka chińskiego, jeszcze nam go kazali całować ale to ominęłam zwinnie bo było to dla mnie głupotą- powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
-To jak kochasiu? Magia lecznica i myślisz że nikomu nie wyrządzisz krzywdy? - zapytała szczerząc się lekko. Jednocześnie rozglądała się za swoją ekipą, nigdzie na chwilę obecną nie widziała nikogo ze swojego teamu wygranych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 11:20

Kto jeszcze miał zamiar go odwiedzić na tej lekcji.. no wiadomo że jak tu się zjawił to był cud, ale żeby tyle ludzi zwracało na niego uwagę? Kompletnie nie zauważył więc Katherine kiedy się odezwała jakoś wybudził się zaskoczony i od razu dostał całusa w policzek. Przymrużył oczy i ziewnął cicho odpowiadając.
- Ciebie również dobrze widzieć, Panno Rosseau. Czyżby Nathan poszedł w moje ślady i nie przyjdzie dziś na lekcję? Na to się zapowiada. - Podłożył sobie pod łokieć książkę i odwrócił się ku niej podpierając ręką głowę. Całkiem zapomniał że przecież dziewczyna miała inne zadanie do wykonania, lodowy łaciński smok? Brzmi znacznie ciekawiej niż to co oni mieli zrobić. Bliskie spotkanie z drzewem zapamięta na długo, a te małe stworzonka niech trzymają się z daleka bo pourywa im skrzydełka.
- Nie skomentuję tego co miałem robić bo było to istną głupotą, ktoś pomylił cholerne nietoperze z Yeti.. dasz wiarę? - Zaśmiał się na samą myśl, legenda nadal pozostaje legendą na ich niedoczekanie.. chociaż to świat czarów. W cale by się nie zdziwił że takiego by spotkał. - Zamyślił się ale dodał po krótkiej chwili.
- Magia lecznica to nie mój żywioł. Nie jestem od skakania z jednej osoby na drugą by zniwelować ich ból.. mogę stwierdzić że wręcz przeciwnie, skarbie. - Chyba było to dość prawdziwe, choć ostatnimi czasy wiele się można było po nim spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 13:37

W Hogwarcie to lekcje, a nie obiady, czy przerwy, były jak mini pokaz, gdzie każdy podkreślał z kim się trzyma i przy jakim stoliku usiądzie. Szczególnie sprawdzało się to w przypadku takich, gdzie od razu mieliśmy się ustawiać w grupy. Ja bez wątpienia, wiedziałem, że moje miejsce jest przy Salemczykach, mimo iż, miałem nadzieję, że po imprezie, którą to planowałem zorganizować, nieco inaczej wszyscy się wymieszamy. Że to nie miejsce pochodzenia, a obecne przynależenie do odpowiedniego ugrupowania, będzie nas łączyło.
Wchodząc do klasy tuż za Winoną i przeczesując swe gęste włosy, znacznie mniej wiedziałem, z kim w pierwszej kolejności mam się przywitać. Najwyraźniej, wnikliwiej próbowałem się integrować, niż moja Amerykańska przyjaciółka, która to pędem pobiegła do Salemczyków.
Pierw, przeszedłem obok Anglików, gdzie kręciła się moja współlokatorka z ferii, z którą miałem spędzić więcej czasu, a co ostatecznie niestety wyszło, jak wyszło. To też posłałem lekki uśmiech Kath i kiwnięcie głową, by po tym przejść dalej. Gdzieś tam stała Vittoria, z którą ostatnio nie gadałem za wiele, to też nie zatrzymywałem się na długie przywitania. Rozejrzałem się jeszcze po paru Brytyjczykach, gdy w głowie świtała mi myśl, że już niebawem będę musiał przyjrzeć się im wszystkim wnikliwiej. Na końcu wylądowałem w Amerykańskim kącie, gdzie Wins trajkotała z moją kuzynką. Nie udzielając się w pogawędkach, zbliżyłem się do Caro, by dać jej przelotnego buziaka w usta - wszakże na pewno się jeszcze dzisiaj nie widzieliśmy, a nawet jeśli było inaczej, nie omieszkałem podkreślić, kto teraz świeci ze mną na tych mini salonach.
I wtedy padło pytanie Wins, o to, czy siadamy przed Caro.
Spojrzałem raz na jedną, raz na drugą blondynkę, zupełnie nie mając pojęcia co ja mam mądrego odpowiedzieć w takiej chwili. Nie byłem przygotowany na takie skomplikowane sytuacje! Wybór czy siedzieć z przyjaciółką, czy dziewczyną był jakimś bardzobardzo skomplikowanym, bo tak naprawdę najlepiej byłoby usiąść z obiema, co by żadna się obrażona nie poczuła.
Nim zdążyłem powiedzieć cokolwiek (a milczałem pewien moment), jakaś brunetka z Hogwartu walnęła łokciem Wins, próbując się przepchać do przodu, jeszcze rzucając do nas słowami, że nie jesteśmy u siebie.
- Co za prostactwo - rzuciłem naprawdę niemiłe spojrzenie za Krukonką, która przepychała się twardo do przodu, taranując wszystkich wokół, jak ostatni burak. - Widać, że ty też nie u siebie, bo najwyraźniej twoje miejsce jest w chlewie - O, tacy ludzie na pewno nie poprawiali wizerunku Brytyjczyków. I takich na pewno nie chcieliśmy przyjmować do bractwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 13:54

Shenae naprawdę nie miała teraz w sobie żadnej siły do gierek słownych czy kłócenia się z salemczykami. Zdawało jej się, ze Ci zasiedzieli się u nich już zbyt długo. Jasne, współczuła spalenia szkoły, ale tyle ile zdążyła ich poznać, nie zdziwiłaby się, gdyby to jedno z nich, albo wszyscy, w spisku, puścili ją z dymem. Nie należeli raczej do wartych współczucia ludzi. Panoszyli się po szkole jak u siebie, wozili się na swojej taryfie ulgowej, nie okazując żadnej wdzięczności za przygarniecie ich w te mury, a co gorsza, zdawali się wręcz kpić ze wszystkich Hogwartczyków i urządzać szkołę po swojemu. Jakby nie byli tu gośćmi, a byli. D’Angelo niestety już dawno przestała ich jak gości traktować. Zresztą po pierwszym zetknięciu się z Salemczykami w dzień oprowadzania ich po szkole było to bardzo ciężkie. Odwróciła się w ich kierunku dopiero słysząc komentarz nieznajomego. Krótkie otaksowanie spojrzeniem chłopaka, który rzucał jakieś farmazony pod nosem pozwoliło jej rozpoznać w nim podstawowy współczynnik, dla którego skreśliła tych amerykańców na dobre.
Powiedział ten, który w odpowiedzi na pomoc w oprowadzeniu po szkole uznał rzucanie cudzą różdżką za przednią zabawę. — uśmiechnęła się do niego kwaśno — Kilka miesięcy z wami i człowiek automatycznie zaraża się waszym prymitywizmem. Możesz sobie powinszować… Lynford?
Jakoś tak mu chyba mniej więcej było. A że najpewniej pomyliły jej się osoby, tym się nie przejmowała. W końcu wszystkich cechowało dokładnie to samo - widać, ze wylali się z jednej szkoły.
Dałeś mi świetny przykład. Staram się dostosować do poziomu waszego chamstwa, żebyście poczuli się jak w domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 14:02

Deven zawsze lubił zajęcia z magii leczniczej, choć nie był z niej szaleńczo dobry, a w każdym razie nie tak dobry, jak z ONMS czy Zielarstwa. Wszedł do klasy cicho, rozglądając się pozornie bez większego zainteresowania.
Jednak na widok Winnie poczuł, że jego serce zaczyna bić szybciej. Przeżywał prawdziwe męki, zastanawiając się, czy do niej podejść, czy też nie. Obecność lalusiowatego blondyna cholernie go rozdrażniła. Wydaje się, że byłby zazdrosny o każdego faceta, który miał czelność zbliżyć się do Winony... nawet jeśli on, Deven, nie miał do niej żadnych praw. Po chwili poczuł ulgę, widząc, jak Amerykanin (zdaje się, że miał na imię Cyrus, ale mógł się mylić) pocałował w usta jakąś inną dziewczynę, najwyraźniej również Jankeskę. Potem do sali jak burza padła D'Angelo i wdała się w bezsensowną pyskówkę z Salemczykiem, co Quayle skwitował tylko wzruszeniem ramion. Nigdy jej nie rozumiał. Z pewnością trochę się zdziwi, gdy odkryje, że to właśnie ona była dziewczyną Enzo!
Zebrał się na odwagę i podszedł do Winnie. Jego skórzana torba, ozdabiana indiańskimi koralikami i piórami objała mu się o biodro, kiedy starał się iść pewnym krokiem i nie dać po sobie poznać, jak bardzo jest spięty. Nie widział jej od kilku miesięcy!
- Hm... cześć, Winnie - odezwał się cichym, spokojnym głosem, mimo że serce waliło mu jak młotem. - Masz już parę na tę lekcję? - spytał, nie chcąc tracić czasu i prześlizgując się wzrokiem po Cyrusie, który wymieniał "uprzejmości" z Shenae.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Texas
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 410
Dodatkowo : kapitan wygranej drużyny Q
  Liczba postów : 433
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11658-winona-hensley#311603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11662-chodzcie-ziomki#311734
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11661-teksanska-masakra-sowa#311729
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11695-winona-hensley#312749




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 17:13

Zadaje pytanie na które nie otrzymuje odpowiedzi, więc zastanawia się czy było aż takie trudne. Wraca spojrzeniem do Cyrusa, który zamiast coś powiedzieć stoi jak sierota patrząc to na nią to na swoją dziewczynę. Królowa Teksasu prycha lekceważą kiedy rozumie na czym polega problem i zirytowana zakłada ręce na piersi, wcale mu nie pomagając.
Winnie tylko zerka przelotnie na osobę, która ją potrąciła, bo zamierza ignorować niegrzecznego człowieka i otrzymać w końcu jakiś znak od Lynforda. Jednak kiedy Daisy obrywa w głowę torebką Winona odwraca się szybko i szuka wzrokiem sprawczyni.
- Hej – mówi za nią zirytowana. Dopiero teraz orientuje się, że dziewczyna najwyraźniej zrobiła to celowo. Winnie zdumiona jej zachowaniem milczy przez chwilę, zadowolona, że Cy odpowiednio szybko znalazł jakąś ripostę.
- Twoja koleżanka? – pyta cicho Cyrusa, kiedy ta przytacza jakąś sytuację, najwyraźniej związaną z nim. Winnie sięga do torby, grzebie w niej chwilę i wyjmuje jednego sykla. Rzuca w kierunku dziewczyny, a moneta z brzdękiem upada na podłogę pod jej nogami.
- Masz, kup sobie dobre wychowanie, bo twoja matka o to nie zadbała – mówi do dziewczyny, rozrzucając lekką ręką pieniądze. Winona nie ma pojęcia kim jest nieznajoma, zapewne nawet nie zwróciła uwagi, że jest prefektem, nie zna jej smutnej sytuacji rodzinnej i zupełnie jej to nie obchodzi. Póki co liczy się fakt, że uderzyła Daisy i potrąciła ją.
W tej niechlubnej sytuacji podchodzi do niej Deven. Najwyraźniej on zupełnie nie interesował się co dzieje się wokół, tylko skupiał się na wybranym celu, a teraz jest to Winona. Roztargniona Amerykanka uśmiecha się krzywo, całuje go przelotnie w policzek i czuje się jeszcze bardziej zażenowana całą sytuacją. Nagle dobieranie się w pary stało się górą nie do przejścia.
- Eeeee… - odpowiada elokwentnie blondynka gapiąc się na znajomych i licząc ich w głowie. Szybka matematyka wskazywała na niekorzyść dla Salemczyków jeśli odejdzie od nich do Indianina, ale nie chciała go olewać dla ziomków, po dwóch miesiącach milczenia. Poza tym wyglądał tak interesująco i indiańsko, a Winnie dalej planowała bawić się z nim w western.
- Cyrus najwyraźniej planuje być ze swoją dziewczyną, chociaż nie chce mi powiedzieć. Wtedy Caroline odejdzie od Daisy i ona będzie sama? – zadaje trudne pytania Winona, ale wzrusza ramionami i klepie miejsce obok siebie dla Devena. Przynajmniej wyraziła troskę, zanim zaprosiła do siebie Indianina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1600
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1595
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 17:49

Ledwo powiedziała, że umrze z samotności, a już pojawiali się w klasie wszyscy Salemczycy. No dobra, może nie wszyscy, ale Winnie robiła dookoła siebie tyle zamieszania, że wydawało się, jakby było ich więcej. Uśmiechnęła się do Wins i Cyrusa z daleka, a kiedy dziewczyna ją objęła od tyłu, starała się jakoś wykręcić głowę.
- Pewnie, że lepiej. Jeszcze trochę i będziesz taka jak ja! - zaśmiała się i tylko przez głowę jej przeszło czy rzeczywiście tutaj blednie. Nie znała się na skórze, ale może to możliwe przy tym nieustannym deszczu i śniegu. - Gdzie cię wywiało na tyle czasu? - spytała jeszcze, bo Winnie nie było ostatnio, zupełnie jakby konkurowała z Julkiem kto bardziej zapadnie się pod ziemię. Kiwnęła głową, że wie o czym muszą gadać.
Nawet nie zauważyła kiedy pojawiła się wredna krukonka. Daisy miała wrażenie, że gdzie nie pójdzie to ją widzi. Złapała się za głowę, jęcząc, że jak bardzo boli, chociaż w rzeczywistości nie było to aż tak bolesne. Z satysfakcją patrzyła jak kto inny niż ona zajmuje się jej niepożądaną obecnością.
- Z niektórymi chyba nigdy się nie polubimy - powiedziała do Cyrusa, robiąc smutną minkę.
- No chyba nie - sprzeciwiła się, kiedy usłyszała co tam Winnie mówi o parach. Rzeczywiście było to dosyć problematyczne. - Ale, Cyrus, możesz się do nas dosiąść. Chyba nie zabronią nam być we trójkę? - zastanawiała się głośno. W końcu pani Blanc, będąc pielęgniarką z Salem, nie powinna robić im takich okropnych rzeczy, jakimi było przydzielanie do przypadkowych hogwartczyków.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1
  Liczba postów : 313
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 19:37

Azalia pędziła szybko do klasy Magii Leczniczej. Jak to się stało, że pomieszała sobie godziny i gdyby nie ponowne zajrzenie w plan to zapewne w ogóle się nie pojawiła, a raczej o wiele za późno. Cóż lepiej późno niż wcale w jej wypadku. Co jak co, ale ona to nie mogłaby przegapić chociażby jednych zajęć, sama siebie by ukarała za coś takiego. Liczyła tylko na to, że chociaż będzie na sam styk i nikt się nie zorientuje. Tyle, że tempo w jakimś szla już wywołało u niej malutką zadyszkę. Kto chyba musi popracować nad kondycją.
Wpadła do klasy jak burza, a raczej z burzowym nastroje otworzyła drzwi, które za nią głośno się zatrzasnęły. Nie kontrolowała tego i było to naprawdę niechcący. Trzask jak wywołała w całej sali ją samą trochę przeraził bo nie spodziewała się tego. Naprawdę, nieogarniony dzisiaj dzień. Żeby tylko te zajęcia dały jej trochę ukojenia. Znaczy na pewno tak będzie. Ujrzała znajome twarze, ale większość miejsc była już zajęta, a raczej wszyscy jakoś się podobierali w jakiś dziwny sposób. No to będzie praca solo. W każdym razie, położyła książki przy pierwszym lepszym miejscu i zasiadła na krześle. Odetchnęła z ulgą, że jednak jeszcze się nie zaczęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 112
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 132
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10959-poczta-nory-blanc




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 19:47

- W porządku moi drodzy! - zawołała klaszcząc ręce, by przywołać ich do porządku. - Dzisiaj zajmiemy się zaklęciem, które, miejmy nadzieję, nie będzie wam nigdy potrzebne. Ale jeśli jednak będzie... cóż, może wam uratować rękę, nogę i życie! Jak widzicie, macie do dyspozycji fantomy - tutaj wskazała ruchem podbródka na kukły wielkości dorosłego człowieka, które w przeciwieństwie do mugolskich fantomów, miały wszystkie kończyny, a ich gumowe klatki piersiowe unosiły się w oddechu. - Zaklęcie jest zbyt trudne, żebyście próbowali go na sobie albo żywej istocie, dlatego dzisiaj będziecie używali takich pomocy naukowych. Muszę was jednak ostrzec – mimo że nie są żywe, ich układ krążenia funkcjonuje zupełnie jak wasz, dlatego załóżcie ubrania ochronne, leżą na tamtej ławce. Co prawda nie jest to krew, a jedynie czerwona farba, nie zmienia to jednak faktu, że kiedy ktoś traci rękę lub nogę... zazwyczaj towarzyszy temu znaczący upływ krwi. Nie róbcie takich min i nie mdlejcie. To tylko farba - zaznaczyła, widząc, że część uczniów wzdrygnęła się z przerażeniem. Cóż, jeśli pewnego dnia mają uratować komuś życie, muszą okazać się odporni na tego rodzaju wrażenia.
- Pracujecie w parach. Podejdę do każdej dwójki i odetnę waszemu fantomowi rękę i nogę. Wasze zadanie będzie składało się z dwóch czynności – zatamowania krwotoku, a potem przyszycia amputowanej kończyny. Musicie współpracować. Wyobraźcie sobie, że chodzi tu o zdrowie i życie waszej młodszej siostry, która miała jakiś paskudny wypadek - powiedziała poważnie. - Na razie skupcie się na zaklęciu tamującym krwawienie, czyli Haemorrhagia iturus.


Rzucacie jedną kostką w odpowiednim temacie i opisujecie, jak wam poszło tamowanie krwotoku.
Jeśli masz w kuferku 8 lub więcej punktów z Uzdrawiania, możesz założyć, że wyrzuciłeś 6.
Druga osoba z pary sumuje kostki swoje i partnera, po czym opisuje ogólny stan fantomu. UWAGA! Obie osoby z pary tamują krew! Jedna zajmuje się nogą, druga ręką!

PARY:
 

Kostki:
 

Ogólny stan fantomu po zsumowaniu kostek.

12 – 10 – Wasz fantom ma się bardzo dobrze – oddycha, reaguje na bodźce i nie stracił zbyt wiele krwi. Nora jest z was bardzo zadowolona i otwarcie was chwali!
9 – 6 – Najlepiej nie jest, ale przynajmniej nie uśmierciliście swojego pacjenta. Stracił mnóstwo krwi, ale jego klatka piersiowa nadal unosi się w oddechu. Ale z drugiej strony, prawdopodobnie dożyłby transport do Świętego Munga, więc i tak jest w porządku!
5 – 2 – Rozpacz. Gdyby nie fakt, że to tylko kukła, moglibyście zacząć się zastanawiać nad odpowiednim strojem na pogrzeb. Niech Merlin ma w opiece każdego, komu spróbujecie pomóc. Nora wzdycha z rozczarowaniem i namawia was, żebyście więcej ćwiczyli...

Od tej pory spóźnialscy mogą dołączyć tylko pod warunkiem, że przyprowadzą ze sobą kogoś do pary. Nie można brać udziału w lekcji samemu.

Kolejny post pojawi się najprawdopodobniej w niedzielę.


Ostatnio zmieniony przez Nora Blanc dnia Czw Mar 10 2016, 21:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 20:02

- Ależ oczywiście Liz! – powiedziała bez zastanowienia i poklepała miejsce obok siebie. W końcy nauczycielka rozpoczęła zajęcia, a ona słuchała z uwagą. No tak… lekcja magii leczniczej, to jakże by inaczej… muszą wyleczyć manekina… da radę. Na samą myśl o takiej ilości krwi przypomniało jej się zdarzenie z ferii. Automatycznie złapała za swoją nogę. Minął dopiero miesiąc, a zostało jej jeszcze… no prawdę mówiąc prawie cały rok. To była obrzydliwa rana, dalej jej przeszkadza, dlatego na myśl o krwi..
- Pozwól, że zacznę – wydukała niepewnie i nie do końca przekonana co do tego.
Kątem oka zerknęła na Azalię, która niedawno pojawiła się w klasie i poczuła wielki przypływ determinacji. Wzięła kilka wdechów pomocniczych i rzuciła zaklęcie bez najmniejszego wahania – Haemorrhagia iturus – ku jej zaskoczeniu wyszło perfekcyjnie… W myślach podziękowała puchonce za motywację… nigdy nie pozwoli na to, by była tylko bezradną owieczką… Już nigdy więcej.

6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 20:03

W takim wypadku jej rysunki mówią o niej, że ma nierówno pod sufitem. Szczególnie, że najbardziej artystycznym rysunkiem był miś z hakiem zamiast jednej łapy i drewnianą nogą. Taki miś pirat. Kto normalny rysował takie rzeczy?
- O dziwo ja też nie żałuję, choć jak pewnie zauważyłaś nie jestem przykładem kogoś towarzyskiego - Odpowiedziała krukonce. Gdy ta zaczęła zachwalać jedzenie od razu się zaśmiała.
- Mam wrażenie, że chętniej byście zjadły jednak bliźniaków - Nie trudno było zauważyć, że ma do nich słabość. Pytanie tylko czy do jednego, czy do dwóch. Byłoby to prostsze gdyby się nie zamieniali. Nawet na imprezie musieli to robić.
Chciała jej opowiedzieć coś jeszcze, ale wtedy nauczycielka przedstawiła im temat lekcji i zadania do wykonania. Niechętnie zabrała się do tamowania krwotoku. Szło jej to niemalże fatalnie. Próbowała na różne sposoby ale fantom i tak tracił sporo krwi. Jak by nie wymawiała zaklęcia, to ono i tak nie działało! Miała nadzieję, że Clari je poratuje i lepiej sobie poradzi.

Kostka: 2


Ostatnio zmieniony przez Vittoria Brockway dnia Czw Mar 10 2016, 20:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3131
  Liczba postów : 1788
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 20:08

W klasie panowało zamieszanie, związane z nowymi uczniami, co Fyodorova skwitowała jedynie ponurą miną. Jedna z dziewczyn rzucała pieniędzmi, poniekąd ściągając na siebie uwagę. Zil rzuciła jej uważniejsze spojrzenie, analizując, czy czasem nie byłaby ona idealną ofiarą, której mogłaby podebrać nieco błyskotek. Wyglądała na taką, która nawet nie zauważyłaby straty. Jak z resztą większość nowych. Wszyscy oni na prawo i lewo emanowali zawartością swych sakiewek, jakby głupio prosili się o to, by ktoś uszczuplił ich zbiór złotej biżuterii.
Jako, że Fyodorova w żaden sposób nie znała dziewczyny, która została jej przydzielona do pary, to bez słowa dobrała się z nią w dwójkę, czekając na dalsze instrukcje. Chwyciła w dłonie swe rozbałaganione włosy, niechlujnie budując je w kok, który przewiązała jednym z rzemyków, oplatających jej nadgarstek. Nie podobało się jej polecenie nauczycielki, by wyobrażać sobie, że ów kończynę traci ktoś będący osobą bliską. Jako, że Rosjanka mogłaby wskazać tylko jedną osobę o takim statusie, to też od razu fantom, w jej wyobraźni, przybrał wyraz jej ukochanego tatka.
Kiedy już miała na sobie ochronne ubranie, a nauczycielka nieubłaganie odcięła kończynę, Fyodorova próbowała wziąć się do roboty. Tu tak naprawdę nie chodziło o krew. Widziała ją miliony raz, gdy skórowała zwierzęta, gdy je zabijała, nie miała z nią problemu. Najgorszą kwestią była poprawna wymowa zaklęcia, która przez silny, Rosyjski akcent była dla niej wręcz niemożliwa do idealnego powtórzenia. Krew się lała jak oszalała, a ona nie wiedziała jak ją powstrzymać, skoro zaklęcie totalnie nie chciało działać. Uciskanie nie pomagało wystarczająco, Rosyjskie przekleństwa, jakimi rzucała na prawo i lewo, pewnie też niczego nie naprawiały.

2

______________________

Can't stay at home, can't stay at school. Old folks say, you a poor little fool. Down the street I'm the girl next door.
I'm the fox you've been waiting for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 21:11

Na prawdę wierzysz, że jego jest cokolwiek w stanie przytłoczyć? Przecież to Jay! Był zawsze, wszędzie i ponad wszystkim. Taki już jest, że ciężko będzie Orianie w jakikolwiek sposób go stłamsić. Chyba, że w łóżku. Tam to by pozwolił jej robić ze sobą cokolwiek. Szczególnie, że była bardzo seksowna. Te jej wielkie oczy... Ah, aż się rozmarzył!
- No już tak na niego nie zaglądaj. Jak kocha, to poczeka – Mruknął widząc, że ta znowu odwraca się do tego całego Lucasa. Boże, co on niby takiego miał, że ta tak się za nim gapiła? Pewnie ją szantażował, czy coś. To ślizgon. Te typy czasem tak mają, choć nie powiem znał wielu uczniów tego domu i większość była całkiem spoko.
- Moja droga, lepiej bierzmy się do roboty – Powiedział to zaraz po tym, jak nauczycielka postanowiła się obudzić i wskazać im ich zadania. W pierwszej chwili pomyślał, że to będzie proste. Zatamowanie krwotoku? Nic prostszego! Szczególnie, że to zaklęcie znał akurat doskonale.
- Haemorrhagia iturus – Wypowiedział celując różdżką w fantoma. Nawet nie pozwolił Oriance nic zrobić, a już krew przestała się lać. Jednak przecież nie jest to aż tak długotrwały efekt. Jej zostanie szycie. Powodzenia kotku!

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 10 2016, 21:55

Faktycznie, nie było to możliwe. A co do łóżka... No cóż, na trzeźwo nie było to możliwe. Po pijaku natomiast... istniało bardzo duże prawdopodobieństwo. Ale i tak do tego nie dojdzie. Nigdy! Chyba...
Zajęcie przedstawione przez Profesor było dla Rii ciut obrzydliwe. Widok krwi ją przytłaczał. Tak samo zapach. Nie rozumiała jak coś płynącego w naszym organizmie mogło pachnieć w tak metaliczny sposób. Skrzywiła się lekko i pozwoliła aby to Jay zaczął. W końcu był lepszy w tym niż ona. To mogła z czystym sumieniem przyznać. Wyciągnęła swoją różdżkę stając bliżej chłopaka. Przyszła jej kolej aby zatamować krwawienie. Samo spojrzenie na to wywoływało u niej mdłości. Przez całe to obrzydzenie nie mogła za pierwszym, drugim jak i trzecim razem rzucić poprawnie zaklęcia. Zła na siebie spojrzała z przymrużonymi oczami na fantoma.
- Haemorrhagia iturus - wypowiedziała celując różdżką w nogę. A raczej w to co z niej zostało. I udało się. Krew przestała lecieć. Z ulga odetchnęła patrząc ze złośliwością na fantoma.
Chcąc upewnić się co do stanu ich "pacjenta" pochyliła się sprawdzając czy oddycha. Charakterystyczne unoszenie się klatki piersiowej upewniło ją, że oddycha. W tej samej chwili podeszła do nich Nora chwaląc głośno. Oriane była z tego bardzo dumna.

kostka: 4
Suma: 6 + 4 = 10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Magii Leczniczej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Klasa Magii Leczniczej
» Klasa Historii Magii
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-