IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Magii Leczniczej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9760-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9763-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9761-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9762-paige-s-henderson#273948




Gracz






PisanieTemat: Klasa Magii Leczniczej   Sro Paź 15 2014, 20:02

First topic message reminder :


Klasa Magii Leczniczej
Klasa nie należała do małych. Dobrze oświetlona wyglądała jak każda inna klasa. Zawierała katedrę, za którą siedział nauczyciel oraz tablicę, gdzie mógł notować wszystko to co o czym mówi.
Nie brakowało ławek oraz regałów pełnych książek oraz słoików. Na ścianach wisiały tablice z opisanym całym ciałem człowieka i różnymi urazami jakie czarodziej może doznać. Te magiczne oraz nie magiczne. Były też makiety pokazujące złamane kości. Wręcz mogło się wydawać, że to gabinet do nauki medycyny.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15235-elizabeth-n-downhill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15282-relacje-end-is-here
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15283-sowa-end
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15276-elizabeth-n-downhill




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Pon Paź 30 2017, 17:32

Uśmiechnęła się, słysząc pierwszą odpowiedź, którą postanowił uraczyć ją chłopak w szacie Ravenclawu. Prawidłowo wymienił parę rodzajów ran, przyporządkowując je przy okazji do większej podgrupy.
- Bardzo dobrze, pięć punktów dla pana domu. Dla pozostałych, jeśli tego nie wiecie, rany ostre to rany gojące się do ośmiu tygodni - pokiwała głową. - I muszę przyznać, że ma pan bardzo interesujące okulary. Zakładam, że przydadzą się na niektóre zajęcia - mrugnęła do niego. Okulary diagnostyczne może nie były niezbędne na jej lekcjach, ale widocznie chłopak miał w uzdrawianiu pasję, sądząc po jego wiedzy, jak i przedmiocie, który postanowił widocznie nabyć.
Czekała, aż ktoś jeszcze podzieli się z nią swoją wiedzą. Ujrzała, jak ręka jednej z dziewczyn powędrowała do góry. Pokiwała głową, słysząc wymienione przez nie zaklęcia.
- Dobrze, pięć punktów dla Gryffindoru. Vulnera Arcuatum to zaklęcie, które zasklepia rany już poważniejsze, do jego rzucenia potrzeba także większych umiejętności. Nawet to jednak nie daje gwarancji, że rana się nie otworzy, dlatego pacjent przez kolejny tydzień powinien ograniczyć wysiłek fizyczny, a czasem najlepiej by w ogóle się nie ruszał z łóżka. Drugim zaklęciem zaraz się zajmiemy, dlatego opowiem o nim za chwilę.
Kolejna ręka nieśmiało uniosła się w górę. Spojrzała na dziewczynę zachęcająco.
- Pięć punktów. Rzeczywiście, rana ta najczęściej występuje wśród mugoli, jednak prawdziwy medyk mimo to powinien ją znać. Do Munga nie raz trafiają osoby z obrażeniami typowo mugolskimi, w końcu nigdy nie wiemy, co może się nam przytrafić. Zresztą w uzdrawianiu czasem stosuje się sposoby na leczenie pacjentów, które nie są typowo czarodziejskie. Samo bandażowanie nie wymaga od nas w większości użycia ani jednego zaklęcia - zakończyła i spojrzała po klasie. Nie usłyszała już więcej odpowiedzi na zadane przez nią pytania, dlatego postanowiła przejść do dalszej części lekcji.
- Tak jak napomknęłam wcześniej, w pierwszej kolejności zajmiemy się dość prostym zaklęciem. Vulnus Alere to zaklęcie, którego używa się do gojenia drobnych ran, na przykład skaleczenie się nożem, tylko powtarzam skaleczenie, a nie ucięcie sobie prawie palca - uniosła brwi i ruszyła na zaplecze. Wyszła z niego, pchając przed sobą wózek pełen manekinów, których obrażenia można było dostosowywać zależnie od swojej woli. - Każdy z was niech weźmie jednego manekina. Waszym zadaniem będzie zagojenie zaklęciem drobnego otarcia, które wasz "pacjent" ma na jednej z rąk - stwierdziła, po czym sięgnęła po jednego z manekinów i położyła na swoim biurku. - Vulnus Alere - machnęła odpowiednio różdżką, pokazując ruch nadgarstka. Rana zagoiła się, nie pozostawiając na skórze sztucznego pacjenta śladu, bo wcześniejszym obrażeniu. - Teraz wasza kolej - wskazała na kosz, po czym ruszyła w głąb sali, chcąc obserwować postępy uczniów.

Instrukcje:
 

Kostka: 4


Ostatnio zmieniony przez Elizabeth N. Downhill dnia Wto Paź 31 2017, 12:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 17
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15290-hurry-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15345-montrose#411353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15263-hurry-sinclair#407561




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Pon Paź 30 2017, 20:35

Znowu byłem spóźniony. Ale tym razem to naprawdę musiał być jakiś spisek, nie wiem, jakim cudem dotarcie do sali zajęło mi tyle czasu, skoro wszystko miałem odmierzone co do sekundy. Z tego wszystkiego prawie zgubiłem po drodze okulary, aczkolwiek ostatecznie udało mi się jakoś znaleźć we właściwym miejscu w niewłaściwym czasie.
Zapukałem i wsunąłem głowę do środka, obrzucając zgromadzonych przelotnym spojrzeniem, żeby upewnić się, czy to aby na pewno te zajęcia, bo nauczycielka była nowa i równie dobrze mogłaby nauczać każdego innego przedmiotu. - Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie - już nabierałem powietrza, gotowy, by zaserwować jakąś ściemę, ale ostatecznie uznałem, że po prostu lepiej usiąść w pierwszej lepszej ławce i nie zwracać na siebie uwagi. A łzawa historia o chorej sowie pewnie niespecjalnie poruszyłaby struny czyjegokolwiek serca.
Naśladując to, co robią inni, przyniosłem sobie manekina. Kiedy tylko dostrzegłem @”Gemma Twisleton”, zająłem wolne miejsce obok niej, po czym sięgnąłem po różdżkę, starając się rzucić Vulnus Alere, ale gdy nawet to mi nie wyszło, westchnąłem ciężko i odstawiłem różdżkę na blat ławki. - Umieram - jęknąłem dramatycznie, nie przejmując się za bardzo tym, że może Gemma dokopała się w sobie do jakichś złóż ambicji i naprawdę chce się dzisiaj czegokolwiek nauczyć. - Dobij mnie.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 690
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Paź 31 2017, 13:09

- Nie planowałem tutaj przychodzić, ale chyba sama rozumiesz jak to jest. - Podsumowałem nasz brak przygotowania do zajęć. - Jak trwoga to do Merlina. - Potem już się nie odzywałem, obserwując z zainteresowaniem przebieg wydarzeń. Kojarzyłem Ezrę wystarczająco dobrze, aby zrozumieć co zadziało się w klasie, ale mimo wszystko, nie zamierzałem drążyć. Wystarczyło mi jedno spojrzenie na Fire, aby dostrzec jej niechęć do podobnych wybryków. Nie wziąłem pod uwagę jej zapędów sadystycznych, bo o nich nie wiedziałem… jeszcze.
- Nie zapytam, chociaż to zastanawiające. - Szepnąłem jeszcze, ale nic więcej nie dodawałem, gdyż zaczął się wykład. Może to dziwnie zabrzmi, ale naprawdę nie wiedziałem co mógłbym odpowiedzieć profesor na postawione przez nią pytania. Jeżeli chodziło o uzdrawianie, to byłem prawdziwym ignorantem. Zdaje się, że to przez to, iż w życiu zdołałem już wystarczająco się napatrzeć na pracę uzdrowicieli, aby nigdy nie marzyć nawet o podobnym losie. Nieustanne użeranie się z marudnymi pacjentami było chyba największą niedogodnością. Bandażowanie, oczyszczanie i leczenie ran można było jeszcze jakoś przeżyć, ale żeby całymi dniami wpatrywać się w czyjeś bebechy, fuj. Prawdziwy ze mnie hipokryta, bo czym to się różniło od rozpruwania zwierząt? No, tak poza intencjami, to w sumie było to samo. Babranie się we krwi i flakach. Jednak między ludźmi, a zwierzętami jest pewna zasadnicza różnica. Do tych pierwszych, człowiek czuje zdecydowanie większe przywiązanie emocjonalne i bardziej uważa, aby nie zrobić im dodatkowej krzywdy. Z magicznymi stworzeniami bywało różnie… chociaż niektórzy czarodzieje również nie dbali o swoich pobratymców. W obecnych czasach nie można było być niczego pewnym. Jednak ja byłem przekonany z całą mocą o jednym - nie nadawałem się na uzdrowiciela. Manekin, na którym miałem testować swoje możliwości, poczuł mój brak przygotowania z całą mocą. Najpierw rana, jaką miałem zaleczyć się pogłębiła, a potem… nie stało się absolutnie nic. Prychnąłem, nagle rozdrażniony tą niemocą.
- Słowo daję, mam nadzieję, że nowa partia różdżek będzie lepsza od tej, bo inaczej zupełnie zwątpię w ich rzekomą nie awaryjność. - Mruknąłem do siebie, patrząc na swój kawałek drewna z prawdziwą niechęcią. Zerknąwszy na Fire, podpatrywałem jak jej idzie. - Jeśli pójdzie Ci lepiej, powinienem oficjalnie poczuć się urażony za brak wsparcia przy złamanej nodze? - Uśmiechnąłem się, oczywiście sobie żartując. W końcu, co mi pozostało w obliczu porażki. Jej słów o zadawaniu ran chyba po prostu nie chciałem słyszeć.

Kostka: 6 i 5 na efekt nie rzucałam, bo i tak nie wychodzi.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Paź 31 2017, 19:30

Nie miałem pojęcia jakim cudem Sapphire w ogóle pojawiła się w moim życiu. Mało kto ze mną wytrzymywał i mało komu w ogóle na to pozwalałem. Szafir była jednak inna niż te wszystkie bezmózgie istoty chodzące po tej ziemi, więc może w tym rzecz?
- Myslisz, że będę mógł łamać palce innym? – zapytałem patrząc na Deara.
Nie odmówiłbym takiej okazji, nawet czułbym chorą satysfakcję. Chociaż może nauczymy się jak wstawiać wybite zęby, Calumowi by się pewnie przydała taka lekcja.
Kiedy nauczycielka przyszła jedyne co mnie zainteresowało był fakt, że nie była starą, zgrzybiałą ropuchą. To się liczyło, nie ukrywajmy. Bawiąc się różdżką słuchałem co mówiła i kompletnie zignorowałem jej pytania. Miałem je w nosie i nawet jeśli znałem odpowiedź, nie miałem zamiaru pokazać, że zależy mi chociaż w jednym procencie. Dajmy spokój, musiałem trzymać swój fason osoby, której kompletnie nic nie obchodziło. Zresztą dałem szansę odpowiedzieć innym, to było szlachetne, prawda? Zamiast skupiać się na tym co mówiła nauczycielka, skupiałem całą swoją uwagę na różdżce, którą trzymałem w dłoni. Nie miałem zamiaru pokazywania mojej ignorancji, ale też nie udawałem specjalnie zainteresowanego. Zastanawiałem się po co Sapphire w ogóle przychodziła na te lejcie, przecież dziewczyna wiedziała z uzdrawiania prawie wszystko. Nie sądziła, że to marnotractwo czasu? Z drugiej jednak strony to chyba było tak samo jak moja obecność na zaklęciach i obronie. Chodziłem na te lekcje z nadzieją, że pojawi się na nich coś co nie było na poziomie pierwszej klasy.
Po chwili Downhill wtoczyła manekiny i krzywo spojrzałem na Szafira.
- A jednak, nie będzie łamania kończyn.
Nie powiem, że wierzyłem, że nauczycielka przyjmie tak drastyczne metody nauczania, ale manekiny? To było całkiem... nudne. Szczerze żałowałem, że jednak nie postanowiła pozwolić nam pobawić się w złego i dobrego lekarza. Byłem przekonany, że taki obrót spraw sprawiłby, że każdy miałby przynajmniej większa motywację co próbowania naprawieni wyrządzonych szkód. Westchnąłem i postanowiłem rzucić zaklęcie.
- Vulnus Alere. – powiedziałem, ale zamiast naprawienia manekina, „rana” jeszcze bardziej się pogłębiła. Niech to szlag, cholerne zakłócenia magii.
- Vulnus Alere. –powtórzyłem i tym razem się udało. Zupełnie nie zwróciłem uwagi na cienką, różową bliznę na sztucznej skórze.

Kostka: 1 -> 2 i 3

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 442
  Liczba postów : 575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Paź 31 2017, 20:10

I co mi było z miłości do magii leczniczej, skoro zakłócenia magiczne miały wobec mnie inne plany? Podobno biednemu to zawsze wiatr w oczy, nóż w serce i chleb z masłem do ziemi, ale dziś przechodziłam chyba wszystkie możliwe tego fazy. Wysłuchałam uważnie słów nauczycielki, skupiłam się, bo przecież pamiętałam to zaklęcie nie dość, że z podręcznika to i z nauk ojca-uzdrowiciela, jednak gdy przeszłam do próby uzdrowienia mojego pacjenta, różdżka odmówiła posłuszeństwa.
Nie dość, że się spóźniłam, to w dodatku nic mi dzisiaj nie wychodziło - zrezygnowana westchnęłam, odstawiając kawałek magicznego patyka na bok. Dlatego nie lubiłam magii: była niemal tak kapryśna jak ciężarna kobieta, szczególnie w początkowym stanie.

kostka: 5

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 119
  Liczba postów : 332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14368-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14425-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14422-bocarter-hamilton#381876
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14420-bocarter-hamilton#381874




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Paź 31 2017, 20:20

Sięgnał po jeden z manekinów i położywszy go na ławce, wyciągnął różdżkę, biorąc głęboki wdech. Skupiwszy myśli, wypowiedział bezbłędnie formułę zaklęcia wyraźnym i swobodnym tonem, wykonując krótkie machnięcie różdżką. Po nacięciu na ręku manekina nie pozostało ani śladu, toteż uśmiechnął się z zadowoleniem, odkładając różdżkę na ławkę.

KOSTKA: 6, 4

ostrzeżenie 4/5 - nieregulaminowe posty (1. punkt regulaminu ogólnego)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 122
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Paź 31 2017, 22:24

Nie byłam specjalnie podekscytowana lekcją, a raczej się za bardzo nią stresowałam niż powinnam. Pewnie wynikało to z obawy, że okażę się być rzeczywiście beznadziejna z ratowania sobie życia w sytuacji tego wymagającej. Wszystko, co mówiła pani profesor, zdawało się wlatywać jednym uchem i wylatywać drugim. Byłam dość zmęczona, więc w zasadzie zasypiałam na siedząco. Obudziłam się dopiero, kiedy wywołano nas do części praktycznej. Zaklęcie wydawało się być z pozoru proste. Wzięłam manekina pod pachę i zrzuciłam na swojej ławce. Od razu przeszłam do wykonywania zadania, bo nie miałam nawet partnera z którym mogłam się na chwilę zagadać.
- Vulnus Alere - wyszeptałam pod nosem i z radością zauważyłam, że różdżka uległa mojemu poleceniu i wyjątkowo nic jej nie zablokowało. Niestety rana, która miała się zagoić jedynie zróżowiała przy brzegach i nic więcej. Chyba w sytuacji kryzysowej będę musiała się jednak zdać na moich towarzyszy lub magomedyków, którzy akurat będą w pobliżu...

kosteczki: 4 na zakłócenia i dwa na zadanie :')

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sob Lis 04 2017, 01:12

Niespecjalnie miałem ochotę udzielać się w dyskusji, toteż po prostu siedziałem w swojej ławce i słuchałem z mierną uwagą tego, co działo się w sali i o czym mówiła nowa nauczycielka magii leczniczej. I jeśli kiedykolwiek jeszcze będę się zastanawiał, dlaczego nigdy nie byłem orłem w dziedzinie zaklęć uzdrawiających, już znałem odpowiedź - okropnie mnie to nużyło. Ledwie trzymałem się w pionie, walcząc z narastającym uczuciem senności. Dobrze, że przeszliśmy do praktyki, bo chyba przywaliłbym czołem w blat ławki.
Wziąłem jeden z manekinów, który miał ranę na ręce i położyłem go przed sobą. Swoją różdżkę wycelowałem prosto w nacięcie i wypowiedziałem zaklęcie. Nawet się udało! Co prawda po ranie pozostał różowy ślad, a chyba chodziło o zasklepianie skaleczeń bez pozostawiania blizn na ciele, także nie sądziłem, że zadanie zaliczyłem w całości, ale mimo wszystko byłem z siebie dumny, że cokolwiek udało mi się zmajstrować.

kostki: 4, 3 (mogę spróbować po lekcji!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 564
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sob Lis 04 2017, 02:54

Bridget również nie udzielała się zbytnio podczas zajęć. Pozostała w swojej ławce i wyłącznie słuchała dyskusji klasowej. Robiła na boku jakieś krótkie notatki, ale myślami była zupełnie gdzieś indziej. Obudziła się dopiero gdy mieli za zadanie zająć się rannymi manekinami i sprawić, by rany cięte na ich rękach zasklepiły się przy pomocy omawianego zaklęcia. Bridget nie opanowała jeszcze tej zdolności, ale postanowiła spróbować. To przydatna umiejętność, poza tym plusem było ćwiczenie na manekinach, nie na samej sobie czy na innych koleżankach. Wyciągnęła różdżkę i wymówiła formułę zaklęcia. Rana istotnie się zmniejszyła, jednak nie zasklepiła się do końca. Widoczne zaczerwienienie po bokach rany uniemożliwiało jej zaliczenie zadania. Było jej przykro, ale przecież jeśli będzie chciała, będzie mogła poćwiczyć kiedy indziej.

kostki: 2, 6

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 390
  Liczba postów : 255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sob Lis 04 2017, 13:28

Jej oczekiwanie na lekcję przerwała Ettie, która przysiadła się do niej. Uśmiechnęła się, ciesząc się, że będzie miała miłe towarzystwo. Przesunęła torbę, robiąc Gryfonce trochę miejsca.
- Gdybym miała cukierka, to bym ci go dała, ale w takim razie chyba muszę przygotować się na psikusa - puściła oczko i zaśmiała się cicho, widząc, jak ta udaję mumie. - Przynajmniej masz już pomysł na kostium na Halloween - stwierdziła, widząc wystające bandaże. Cieszyła się, że dziewczyna wyszła już ze szpitala, tym bardziej że siedząc niemal mentalnie umarła z nudów. Naprawdę, powinni zwiększyć możliwość odwiedzin w skrzydle szpitalnym, jeśli chcieli utrzymać pacjentów w zdrowiu psychicznym.
W klasie pojawiła się nauczycielka, która uraczyła ich krótkim wstępem do lekcji i zadała pytania. Niby Alice kojarzyła odpowiedzi, ale parę osób ją wyprzedziło, niemal wyczerpując temat. Nie było sensu powtarzać tego samego, dlatego nie uniosła już ręki.
- Zdaje mi się, że poparzennej nie ma, za to jest oparzeniowa - odpowiedziała Ettie szeptem. Zdziwiła się też, gdy dziewczyna uniosła dłoń, podając dwa zaklęcia, które okazały się poprawne.
- Od kiedy z ciebie taki prymus z leczniczej? - uśmiechnęła się i spojrzała na Gryfonkę w udawanym szoku.
Mieli zająć się w końcu częścią praktyczną. Położyła przed sobą manekina i skupiła się na rzucaniu zaklęcia. Niestety nie wyszło. Różdżka postanowiła odmówić dziś współpracy, nie wykazując żadnego efektu. Zmełła w ustach przekleństwo i położyła różdżkę obok, wiedząc, że nic już nie zdziała. Zamiast tego przyglądała się, jak idzie przyjaciółce.

Kostki: 5 na zakłócenia :')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 358
  Liczba postów : 194
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sob Lis 04 2017, 19:17

Bawiła się wciąż swoim pierścionkiem, kiedy usłyszała kroki oznajmujące przyjście kolejnej osoby do klasy. Lub osób. Podniosła wzrok i zmrużyła oczy, widząc nie kogo innego jak @Leonardo O. Vin-Eurico z jego chłopakiem. Odprowadziła go wzrokiem na tyle ile mogła to zrobić bez przekręcenia głowy i z powrotem skierowała swoją uwagę na biżuterię w palcach. Wtedy dosiadła się do niej @Bianca Zakrzewski. Smith uśmiechnęła się na przywitanie do przybyłej. Przypomniał jej się moment, w którym się poznały. Na pewno nie należało to do przyjemnych spotkań. Dziewczyna trafiła na jeden z "gorszych dni" Bianci i pokłóciły się, lekko mówiąc. Kilka dni później wszystko pomiędzy nimi się wyjaśniło i od tamtego czasu są dobrymi przyjaciółkami.
- Nie Ty jedyna - odparła Is. Ona sama z magii leczniczej była słaba. Coś tam wiedziała, ale to dosłownie jakieś podstawy. Ale od czego jest szkoła? Przecież po to się do niej chodzi, żeby się czegoś nauczyć. - Szczerze? Podejrzewam, że większość zgromadzonych tu osób jest w takiej samej sytuacji, serio.
W końcu do klasy weszła nauczycielka. Powiedziała kilka słów na wstęp i przeszła do tematu lekcji, zadając dwa pytania, na które Ilia nie potrafiła odpowiedzieć. W głowie miała kompletną pustkę i nawet nie umiała niczego wymyślić na poczekaniu. Może akurat byłaby to prawidłowa odpowiedź? Nic jednak nie powiedziała i znowu na chwilę porwały ją własne myśli. Zabawne, jak często jej się to zdarzało i to w momentach, w których powinna uważać i się skupić. Ocknęła się idealnie, aby móc usłyszeć polecenie nauczycielki. Uniosła różdżkę nad manekinem i wypowiedziała formułę zaklęcia i, o dziwo, udało się. No, może nie do końca, ale zakłócenia tym razem nie przeszkodziły! To już było coś. Patrzyła teraz na rękę manekina, na której widniała teraz różowa blizna.
- Chyba nie jest źle - mruknęła. W obliczu zagrożenia faktycznie lepsza była blizna niż rana sprawiająca ból. Rozejrzała się po klasie chcąc zobaczyć, jak poszło innym uczniom i skierowała spojrzenie na Biancę i jej manekina. - A Tobie jak idzie?

Kostki: 2 na zakłócenia, 3 (po lekcji spróbuję jeszcze raz)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Nie Lis 05 2017, 02:36

- Tomato, tomejto...* - skomentowała, wzruszając ramionami. Na punkty i tak już było za późno, a dostała za podanie zaklęć, więc nawet wiele nie straciła - Już nie bądź takim gramatycznym śmierciożercą.
Wyszczerzyła zęby do przyjaciółki, nie próbując nawet skrywać tego, że była z siebie dumna. Właściwie to na zaklęciach jej uzdrowicielskie zdolności się kończyły, a i do tego nigdy nie musiała się specjalnie przykładać - jej ręka jakoś tak sama z siebie dobrze czarowała. Merlin jeden wie ile mogłaby w życiu osiągnąć, gdyby jej się bardziej chciało. Ona wolała jednak korzystać z naturalnych talentów i mnóstwa czasu wolnego.
- Mam to w genach - puściła Alice oko. Tato pewnie ucieszyłby się, gdyby postanowiła iść zawodowo w jego ślady, ale była pewna, że już dawno temu przestał się łudzić - Patrz na to!
Chwyciła szybko manekina i wycelowała w niego różdżką. Żeby popisać się jeszcze bardziej rzuciła zaklęcie niewerbalnie. Rana na manekinie poszerzyła się.
- Eeeem... - zerknęła kontrolnie na Ślizgonkę. Chyba to widziała - To było celowo - stwierdziła, jakby to była najoczywistsza oczywistość. Dzięki Merlinie za zaklęcia niewerbalne, można było powciskać ludziom kity. Domyślała się, że Alice znała ją zbyt dobrze, by nie zauważyć kiedy rżenie głupa, ale wokół byli też inni, Ette miała więc nadzieję, że zamiast jej to wtykać, popłynie z prądem - Ta rana była zbyt mała i ubliżała moim zdolnościom - odchrząknęła i rzuciła zaklęcie jeszcze raz, tym razem wypowiadając inkantację. Rana zasklepiła się idealnie - Ta-dam! - zakrzyknęła z emfazą wskazując ozdrowionego manekina przyjaciółce, która była na tyle dobra, że nie zrezygnowała z uczestnictwa w przedstawieniu Gryfonki - Autografy po koncercie.

Kostka: 6 na 4 i 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 408
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 639
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Lis 07 2017, 20:07

No nie... mieli rzucać zaklęcie. I to nie byle jakie, bo aż dwuczłonowe. Z jakimiś krótkimi i łatwymi do wymówienia inkantacjami jeszcze sobie radziła, ale przy dłuższych wymiękała. Najróżniejsze rzeczy się działy kiedy, zająkiwała się przy zaklęciach. Gdyby to zapisywała, może nawet okazałoby się, że odkryła przypadkiem kilka nowych uroków. Nie wiedziała po co komu byłoby potrzebne zaklęcie, które oświetlało pół pomieszczenia i zarazem pogrążało w kompletnych ciemnościach drugą połowę, ale tak właśnie najwyraźniej działało "Lumos M-m-maxima".
Wpatrywała się niemrawo w swojego manekina. Powtarzając zaklęcie pod nosem. Szeptem jeszcze jej jakoś szło. Szkoda, że nie można było rzucać zaklęć śpiewając - ktoś powinien nad tym popracować. Kiedy wydawało jej się, że już jest gotowa, chwyciła różdżkę. W pełnym skupieniu i zdeterminowaniu rzuciła zaklęcie:
- Vulnus Alere -rozpromieniła się i spojrzała po klasie, ale nikt nie zwrócił uwagi na jej mały sukces. Dopiero po chwili zauważyła, że mimo wypowiedzenia inkantacji poprawnie, rana powiększyła się, zamiast się zagoić. Musiała zepsuć coś w inny sposób, ale nie przejmowała się tym aż tak mocno. W końcu udało jej się bez zająknięcia powiedzieć dwa wyrazy, a to już samo w sobie dawało jakąś satysfakcję. Spróbowała jeszcze raz.
- V-vuln-nus - i cały misterny plan w pizdu... - alere - dokończyła zrezygnowana szeptem. Tyle dobrego, że nie rozwaliła przy tym połowy klasy, a po prostu nic się nie stało. Różdżka w ogóle zdawała się być jakaś taka martwa. Już tego doświadczyła, przez te zakłócenia i wiedziała z doświadczenia, że w końcu się odblokuje. Chyba, że powodem była jej niepoprawna inkantacja, która mogła okazać się zaklęciem wyłączającą różdżki. Cholera tam wie... pozostawało jej czekać i się niepokoić.

Kostki:
- pierwsze podejście - na jąkanie 6, na zakłócenia 6
- drugie podejście - na jąkanie 2, ale nic się nie stało, bo na zakłócenia 5

______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.


Gemm tymczasowo nie ma w Hogwarcie, ale jak ktoś coś chce, to można się kontaktować listownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 725
  Liczba postów : 773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Lis 07 2017, 21:34

Trzeba było przyznać, że Ezra bawił się doskonale - traktował to wszystko jako zwykłe zadanie aktorskie. Mimo że na wylot znał Leo i wydawać by się mogło, że przebywał z nim niewyobrażalnie dużo czasu, wciąż musiał się pilnować, by zbytnio nie karykaturować chłopaka. Sprawiało mu to jednak przyjemność, podobnie jak dokuczanie Fire - oczywiście, można to było podciągnąć pod wejście w rolę, ale zarówno Leo jak i Fire zdawali sobie sprawę z realnych pobudek Ezry. Cale szczęście, że Vin-Eurico natychmiast pociągnął go do ławki.
- Obecnie? Sidziesz - odparł Clarke cicho, powstrzymując krótki śmiech, no bo bez przesady. Leonardo także doskonale sobie radził, o czym świadczyła choćby jego odpowiedź do profesor. Wygiął w jego stronę brew, będąc pod wrażeniem. Leo chyba właśnie zdobył punkty dla jego domu... I Clarke zbytnio nie mógł się zrewanżować, bo pojęcie o ranach miał znikome. Niezbyt ważne było dla niego czy obrażenie było szarpane, kłute czy miażdżone - wszystkie bolały i wyglądały nieprzyjemnie.
- Czy wyglądam, jakbym zamierzał? - było to oczywiście pytanie retoryczne. Leo łatwo mógł zobaczyć błysk dumy w oczach Ezry - szkoda tylko, że robił to na cudze konto. - Kujon dodał jeszcze z uśmiechem, podejrzewając że zbyt szybko drugiej takiej okazji nie dostanie.
Ezra nie popisał się także kiedy przeszli do praktyki.  Rzadko zdarzało mu się, aby różdżka odmówiła całkowicie współpracy - czasem odwracała zaklęcie, czasem trzeba było powtórzyć formułę. Tym razem jednak nieważne co Ezra by zrobił, nie  chciała zadziałać.
- No trudno, to tylko otarcie. Nie umrzesz, kolego - mruknął do manekina pocieszająco, zaraz potem przenosząc wzrok na Leo i obserwując jego poczynania. - Mam teorię. To nie ty jesteś pechowcem. Twoja szata musi być jakoś zaklęta, żeby blokować sygnał magiczny - mruknął do niego szeptem, zastanawiając się czy ta negatywna aura szaty zatruje mu szczęście na dłużej niż tę lekcję.

Kostka: 5


Ostatnio zmieniony przez Ezra T. Clarke dnia Czw Lis 09 2017, 05:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 842
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Lis 07 2017, 21:35

Ciekaw był, jak bardzo będą mieli przewalone, kiedy Downhill już dowie się o ich jakże misternym planie. Na chwilę obecną wydawała się jak najbardziej w porządku, nie przypominała ani Fairwyna, ani Craine'a. Leo poniekąd odetchnął z ulgą, bo zapowiadało się na przyjemne i ciekawe zajęcia z magii leczniczej. Uśmiechnął się lekko, kiedy nauczycielka nagrodziła go - nie, Ezrę - punktami, ale trochę zdziwił go jej komentarz odnośnie okularów. Wyglądały tak zwyczajnie, że mało kto zorientowałby się, że mają ukrytą funkcję. Kobieta prawdopodobnie miała styczność z tym przedmiotem wielokrotnie i dlatego nie musiała im się nawet przyglądać...
- Nie, nigdy. A powinieneś - oznajmił z dezaprobatą, ale taką podszytą szczerym rozbawieniem. Prychnął zaraz cicho z oburzeniem, szturchając chłopaka nogą pod ławką. Bezczelność. Wiele można było o nim powiedzieć, ale żeby od razu kujon? - Jak już przezywasz, to chociaż trochę realistyczniej...
Chętnie zabrał się za praktykę, aczkolwiek ostatnio jego różdżka tak wydziwiała, że wielkich nadziei sobie nie robił. Początkowo był pewien, że idzie całkiem nieźle - przynajmniej nie wyczuwał tej koszmarnej blokady, jak gdyby trzymał najzwyklejszy w świecie patyk. Rzucił zaklęcie i o dziwo, otrzymał efekt! Z zafascynowaniem obserwował brzegi ranki, która zaróżowiła się obiecująco... I ostatecznie proces gojenia nie został ukończony, a Gryfon Krukon westchnął z niedowierzaniem.
- Będę zazdrosny - zagroził, słysząc jak jego towarzysz nazywa manekina kolegą. Zerknął raz jeszcze na swoje nieukończone dzieło, wzruszając łagodnie ramionami. - Czy ja wiem... może po prostu jest już przesiąknięta moim pechem, tak na stałe?

Kostki: 2 i 6

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico


Ostatnio zmieniony przez Leonardo O. Vin-Eurico dnia Czw Lis 09 2017, 17:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1283
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Lis 08 2017, 21:42

Fire rzeczywiście rozumiała pobudki, które kierowały uczniami, gdy przyszli akurat dzisiaj na zajęcia. Downhill musiała być wniebowzięta taką frekwencją, ale Blaithin i tak nie poświęcała słowom nauczycielki należytej uwagi. Przypomniała sobie za to, jak kiedyś przypadkiem zamiast opatrzyć manekina z poparzeniami po smoczym oddechu, pogorszyła sprawę i wszystko musiała czyścić z sadzy. Nie umiała czytać w myślach (jeszcze), więc nie wiedziała, co chodzi Fairwynowi po głowie, ale chyba nie był równie mocno zafascynowany wykładem co ludzie, którzy tak chętnie się zgłaszali. Fire ponownie pomyślała o tym, że zdecydowanie łatwiej było zaklęciem rozerwać komuś gardło niż go z takiej rany uleczyć... A większości krzywd wywołanych czarną magią nie dało się naprawić. Podrapała się z zamyśleniem po udzie.
Przystąpiła do zadania w milczeniu, nie przykładając się do tego, żeby rzeczywiście zaleczyć ranę. Ostatecznie tylko nieco się zaróżowiła, a Fire zmarszczyła brwi. U Riley'a było jeszcze gorzej.
- Cóż, ten egzemplarz też jest od was. - stwierdziła, obracając w palcach czarną różdżkę. Co prawda, nie zrzucała winy na nią. Pierwsze miesiące, kiedy przyzwyczajała czarny bez do słuchania poleceń były prawdziwą mordęgą, ale teraz kaprysiła już tylko od czasu do czasu. Gdyby nie te zakłócenia...
- Hm... tym bym ci nie pomogła na nogę. - stwierdziła, odwzajemniając uśmiech z zaczepnym błyskiem w oczach. - Najwidoczniej, oboje nie mamy odpowiednich predyspozycji. Jaka szkoda.

Zakłócenia: 1,2
Rana: 2

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger



Ostatnio zmieniony przez Blaithin ''Fire'' A. Dear dnia Czw Lis 09 2017, 20:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Unigrwydd, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15114-sapphire-odette-urane-lightingale#402865
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15120-will-you-still-love-me-when-i-ve-got-nothing-but-my-aching-soul#402904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15119-memory-dust#402879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15112-sapphire-o-u-lightingale#402854




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Lis 08 2017, 21:45

Sapphire w gruncie rzeczy nie uważała, że z Williamem ciężko jest wytrzymać. Może i był bezczelny, a przy tym brakowało mu poszanowania do innych osób, ale... ale wystarczyło nie irytować się takim podejściem, a cięte słowa traktować jak dowcipy. Od razu żyło się z Krukonem przyjemniej. Zresztą, w Walkerze widziała kogoś więcej niż dupka nie dbającego o nic.
- Myślę, że nie tym razem. - stwierdziła, obserwując spojrzenie chłopaka. Will miał tak wiele zatargów z uczniami Hogwartu, że Szafir już gubiła się w tym, kto był najgorszym wrogiem. Dziewczyna słuchała nauczycielki, z ulgą zauważając, że Downhill mówi do rzeczy. Nie dowiedziała się co prawda niczego odkrywczego, a uczniowie zgłaszający propozycje rodzajów ran, zdaniem Ślizgonki nie zasłużyli na punkty dla domu. Bez przesady, nie trzeba było być orłem z uzdrawiania, żeby wiedzieć takie rzeczy. Liczyła na coś trudniejszego, coś spoza wiedzy podstawowej, jaką dawno miała w małym palcu. Kątem oka rejestrowała znudzenie Williama, ale nic nie mówiła. Ważne, że w ogóle z nią tam siedział.
- Też mnie to smuci. - przyznała, wzdychając krótko i cicho. Bardziej wolałaby móc nastawiać złamane kończyny niż pracować z manekinami. Dłonią wymacała strukturę miękkiego tworzywa, obejrzała ranę uważnie i zastanowiła się, czy przeklęte zakłócenia magii nie utrudnią sprawy. Vulnus alere rzucała od ręki, na zawołanie, a tym razem... Uniosła rękę i wymówiła inkantację, a rana zabliźniła się. Nie tak powinno być, bezbłędnie rzucone zaklęcie nie pozostawiało śladu. Szafir doskonale o tym wiedziała i nie rozumiała, czemu różdżka zareagowała z tak słabym efektem.
- Hm. Powoli mam dosyć tych zmian w magii. - powiedziała, odstawiając manekin na bok i tylko przelotnie obserwując wyniki Krukona.

Zakłócenia: 4
Leczenie: 3
Chętna na poprawę!

______________________


S.O.U.L.

The hardest prison to escape is your mind


Ostatnio zmieniony przez Sapphire O.U. Lightingale dnia Czw Lis 09 2017, 21:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 71
  Liczba postów : 24
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15264-evangeline-violet-iris-lynn#407609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15266-don-t-you-wanna-be-evil-like-me#407614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15265-evangeline-v-i-lynn#407607




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Lis 08 2017, 22:06

I po raz kolejny Evangeline kompletnie się nie popisała. Znała odpowiedź na pytanie pani profesor, potrafiła wymienić z nazwy kilka ran, ale... no właśnie. Ale. Nie wyrwała się jako pierwsza do odpowiedzi i tak naprawdę większość jej pomysłów została ukradziona przez tego dużego chłopaka w okularach. Potem pozostali zaczęli dodawać coś od siebie i Evie szybko pogubiła się w rachunku, które rany już zostały wymienione, których nie usłyszała...
W każdym razie, Puchoni znowu mogli być jej wdzięczni! Evie prawdopodobnie traciła więcej punktów niż zdobywała dla tego domu - i uważała to za całkiem niesprawiedliwe ze strony losu. Ona starała się okazywać życzliwość i pomoc każdemu, ale nic nie dostawała w zamian.
Lynn miała nadzieję, że chociaż praktyk pójdzie jej lepiej. I rzeczywiście, zaklęcie pięknie popłynęło z różdżki, lecząc darowanego jej manekina. Z brzydkiego uszkodzenia pozostała jedynie mała, zaróżowiona blizna, która jednak nie została uznana za pełnoprawny sukces, bo zaklęcie miało całkowicie uleczyć uraz. Evie westchnęła z rozczarowaniem, podpierając brodę na rękach. Czy chociaż rz coś w stu procentach mogło jej wyjść? Proszę?

Kostki: 4,3
Chętna do poprawy


Ostatnio zmieniony przez Evangeline V. I. Lynn dnia Czw Lis 09 2017, 22:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 577
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Lis 08 2017, 22:41

To nie było tak, że mi nie zależało. Bo zależało nawet bardzo. Tylko nie wiedzieć czemu ostatnio w życiu miałam takiego pecha jakby ktoś robił sobie ze mnie dobre żarty. Chciałam się czegoś nauczyć, a tymczasem byłam niemal pewna, że coś się stanie. I nie będzie to dobre.
- Chciałabym jednak w takiej nie być – odparłam kompletnie zrezygnowała w stronę Is.
Słuchałam profesor, ale równie dobrze mogłabym tego nie robić. Nie miałam zielonego pojęcia o czym ona mówiła. To był chyba pokaz mojej żenady. Nie wiedziałam po co tutaj przyszłam. Chodziło się na lekcję, żeby się czegoś dowiedzieć, ale należało znać jakieś podstawy. Miałam wrażenie, że ja tych podstaw po prostu nie miałam.
Patrzyłam na poczynania nauczycielki z lekkim podziwem. Nie było opcji żeby mi się udało to tak idealnie. Byłam załamana, ostatnio nic mi nie wychodziło. Rozglądałam się po klasie i patrzyłam jak sobie radzą inni. Fakt, jednym szło lepiej innym gorzej, ale przynajmniej szło „jakoś”. Przyglądałam się temu co robiła Isilia.
- Nie jest źle? Jest super. – powiedziałam. – Ja... E..
No dobra, najwyższy czas coś zrobić. Mój manekin jak stał, tak stał zupełnie nie ruszony. Próbowałam się skupić, ale złe przeczucie nie dawało mi spokoju. Zamknęłam na chwilę oczy i wymówiłam w myślach kilka razy formułę zaklęcia, żeby na pewno się nie pomylić. Machnęłam różdżką i powiedziałam je na głos i... Nie stało się kompletnie nic. Spróbowałam znowu, potem jeszcze raz, a moja różdżka jakby kompletnie przestała działać.
- Moja różdżka ma dzisiaj wolne. – skomentowałam.
Jednak intuicja mnie nie zawiodła. Mój pech nie miał końca.

Kostka: 5 :')

______________________

     
You're the fear, I don't care
'Cause I've never been so high
Follow me to the dark
Let me take you past our satellites
You can see the world you brought to life, to life
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 128
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15235-elizabeth-n-downhill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15282-relacje-end-is-here
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15283-sowa-end
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15276-elizabeth-n-downhill




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Nie Lis 12 2017, 19:07

Przechadzała się pomiędzy ławkami, obserwując pracę uczniów, starając się określić, ile tak naprawdę potrafią. Musiała przyznać, że nie każdej osobie udało się rzucić zaklęcie w odpowiedni sposób, nie wspominając już o zakłóceniach, które postanowiły dotknąć ich różdżki także na tej lekcji. Na to nie mogła już nic poradzić, ale wiedziała, że jeśli uczniowie zechcą, będą mogli potrenować po lekcji. W końcu wiedziała, że nie każdy musi mieć szczęście i talent. Można to było jednak nadrobić ciężką pracą.
Stanęła nad @Harriette Wykeham, która próbowała zasklepić ranę za pomocą zaklęcia niewerbalnego. Elizabeth zmarszczyła brwi, widząc, jak rana się powiększyła, jednak nie odezwała się ani słowem. Zawsze można było spróbować to jeszcze naprawić, więc patrzyła na dalsze poczynania Gryfonki. Tym razem jednak dziewczyna postanowiła użyć inkantacji, a rana zagoiła się niemal w książkowy sposób.
- Pięknie zagojona - rzuciła do dziewczyny i się uśmiechnęła. - Jak widać, czasem lepiej wypowiedzieć zaklęcie, niż sprawić naszemu pacjentowi więcej bólu - skinęła głową i ruszyła w stronę dalszych ławek.
Podeszła do Krukona (@Leonardo O. Vin-Eurico), który wcześniej jako pierwszy odpowiedział na jej pytanie o rany. Była ciekawa, jak pójdzie mu praktyka. Spoglądała zza ławki obok na efekty zaklęcia. Rana jednak tylko zaróżowiła się przy brzegach. Mimo to nie chciała, by chłopak zamartwiała się tym, że nie nastąpiło całkowite zagojenie.
- Całkiem nieźle, poćwiczy pan trochę w wolnym czasie i na pewno zaklęcie się uda. A jeśli nadal będą pojawiać się kłopoty, to proszę mnie znaleźć i spóbuje pan pod moim okiem - uśmiechnęła się zachęcająco.
Widziała, że poziom klasy był dość nierówny. Spodziewała się tego, jednak mimo wszystko wolałaby, by uczniowie byli na tym samym poziomie, łatwiej byłoby prowadzić zaklęcia. Podeszła do biurka, widząc, że zbliżał się koniec lekcji.
- Coż, to by było na tyle - stwierdziła. - Dziękuje wam za pracę na dzisiejszych zajęciach. Wszyscy, którym udało się zasklepić ranę, jednak nie wyszło to perfekcyjnie, mogą spróbować jeszcze raz. Jeśli ktoś chciałby rozszerzyć swoją wiedzę na temat ran lub potrenować rzucanie zaklęcia pod moim okiem, to zapraszam do gabinetu w godzinach popołudniowych, obiecuję, że znajdę dla was czas. Proszę was także, byście zerknęli przed następną lekcją do rozdziału o złamaniach w waszym podręczniku. Manekinów nie musicie sprzątać - uśmiechnęła się radośnie. - Zajmą się tym pani z Ravenclawu i pan z Huffelpuffu, którzy spóźnili się na dzisiejsze zajęcia. - Spojrzała wymownie na wspomnianą dwójkę, dając znak, że doskonale pamiętała, kto przyszedł na lekcję w trakcie jej trwania. - Reszcie życzę miłego dnia.
Poczekała, aż większość uczniów opuści sale i podeszła do spóźnialskich.
- Zanieście wszystkie manekiny do wózka, a ten za to zaprowadźcie do magazynku z tyłu klasy. Tylko proszę, niech będzie to wszystko w miarę poukładane - poprosiła z łagodnym wyrazem twarzy. Nie mogła pozostawić spóźnienia bez żadnej kary, ale nie chciała odejmować punktów, czy wstawiać szlabanów. Stwierdziła, że w ten sposób da znać, że nie lubi spóźniania, a i uczniowie nie będą zbytnio narzekać na sposób, w jaki postanowiła to przekazać. Usiadła na ławce, przyglądając się, jak idzie im robota.

Instrukcje:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 358
  Liczba postów : 194
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Nie Lis 12 2017, 22:20

- Jeszcze wszystko się może zmienić. - powiedziała krzepiąco Smith. Magia lecznicza... Tak przydatny przedmiot, który niestety do prostych nie należy. Tylko jaki przedmiot należy do prostych?, zastanowiła się w myślach Isilia. Tak naprawdę wszystko zależało od chęci ucznia, jego skupienia, umiejętności. Wiadomo, czasem bywały gorsze dni i chyba jeden z takich miała dzisiaj i ona.
- Super by było, gdyby po ranie nie pozostał ślad. - stwierdziła lekko zrezygnowana. Patrzyła na Biancę, kiedy ta rzucała zaklęcie, a raczej próbowała, bo nie udało jej się. Kompletnie nic się nie stało. Ilia popatrzyła ze współczuciem na koleżankę i lekko ją przytuliła. - Nie martw się. To na pewno przez te zakłócenia. - naprawdę tak myślała. Rzucanie zaklęć było przez nie bardzo utrudnione i jeśli się udało to było naprawdę coś. Przynajmniej jeśli chodzi o Is.
Lekcja powoli dobiegała końca. Dziewczyna patrzyła teraz za uczniami wychodzącymi z klasy i na tych, którzy w niej zostali. Najwyraźniej oni również chcieli podjąć jeszcze jedną próbę. Gdzieś w tle krzątała się dwójka osób sprzątających po zajęciach. A więc to tak Downhill radzi sobie ze spóźnialskimi, przemknęło jej przez myśl. Została po lekcji, aby pod okiem profesor ponownie spróbować zasklepić ranę. Może tym razem się uda i nie zostanie nawet blizna.
I znów wzięła z kosza manekina i położyła go na wolnej ławce z przodu sali. Nie musiała teraz uciekać na sam tył, rzuci zaklęcie i wyjdzie z klasy, szybka piłka. Przy pierwszej próbie rana pogłębiła się jeszcze bardziej. Spojrzała z przestrachem na nauczycielkę, która pozwoliła jej jeszcze raz spróbować. Naprawdę zależało jej na tym, żeby opanować to zaklęcie. Zebrała się w sobie i machnęła różdżką jeszcze raz. Skutek był ten sam - rana powiększyła się jeszcze bardziej niż za pierwszym razem.
- Dlaczego nic mi się nie udaje? - jęknęła smutna i spuściła głowę w dół. W tej sytuacji podczas lekcji poszło jej o wiele lepiej i teraz zamiast się poprawić, to osiągnęła odwrotny efekt.

Kostki: 1 -> 1, 1 cheers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 442
  Liczba postów : 575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Lis 15 2017, 00:34

Poczekałam aż wszyscy wyszli, po czym bez słowa przystąpiłam do sprzątania sali, ignorując spojrzenia innych, jak i nauczycielki. Wrzucam te przeklęte manekiny do kosza, podbierając przy okazji karę swojego nieszczęsnego kolegi, potem zaprowadzam je na tyły, niestety po drodze wywracając się jak skończona lama na podłogę. Niemiłe pieczenie w okolicy łokcia daje mi się we znaki, jednak ignoruję je, jedynie rozmasowując rękę. Później wykonuję resztę poleceń nauczycielki, bez użycia różdżki, by czegoś przypadkiem nie zniszczyć, a na koniec melduję wykonanie zadania i wychodzę, ciągnąć za sobą Hurry'ego.

Kostka: 4
(Sprzątam za @Hurry Sinclair bo ma nieobecność, więc nie jest w stanie fizycznie napisać posta do środy)

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Unigrwydd, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15114-sapphire-odette-urane-lightingale#402865
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15120-will-you-still-love-me-when-i-ve-got-nothing-but-my-aching-soul#402904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15119-memory-dust#402879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15112-sapphire-o-u-lightingale#402854




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Sro Lis 15 2017, 15:52

Sapphire nie przywykła do oceniania nauczycieli po pierwszej lekcji (a nawet nie po drugiej czy trzeciej), ale na temat profesor Downhill była już zdolna wysnuć pewne konkluzje. Wydawała się kobietą naprawdę miłą, może nawet za bardzo, jak na gust Ślizgonki, ale przynajmniej nie wyczuwała w niej pogardy do reszty świata ani lekceważącego stosunku do magii leczniczej. W końcu zatrudnili kogoś, kogo dało się znieść.
Nie popisała się na tych zajęciach, więc nic dziwnego, że w oczach nauczycielki nie dostała żadnego wyróżnienia. Szafir wydawała się wpasowywać do szarej grupy osób przeciętnie uzdolnionych, a przecież była, jest i będzie najlepszą z uzdrawiania. Nie pozwalała sobie na irytację względem popełnionych błędów, mimo że zaklęcie normalnie wychodziło dziewczynie perfekcyjnie. Zawsze mogło być gorzej, a wtedy Downhill wręcz uznałaby ją od razu za słabą uczennicę. Lightingale nie lubiła przesadnego chwalenia się umiejętnościami, ale to był jej ulubiony przedmiot i liczyła na to, że Downhill mimo wszystko dostrzeże w niej ten zapał... Którego nie okazywała przez z natury wycofaną i chłodną naturę.
Została przy swojej ławce, chcąc oczywiście spróbować raz jeszcze. Powiedziała Willowi, żeby na nią nie czekał. Wzięła manekin i przyjrzała się identycznej ranie, jak ta, którą wcześniej leczyła. Poczekała aż nauczycielka przeniesie na nią spojrzenie i wypowiedziała zaklęcie, skupiając się na efekcie. Mimo, że za pierwszym razem nie wyszło, drugi był lepszy. Rana powoli zasklepiła się, a barwa skóry pozwoliła stwierdzić, że nie pozostanie żadna blizna. Sapphire w milczeniu skinęła głową i wyszła, odzyskując nieco wiary w to, że problemy z magią nie są aż takim koszmarem.

Zakłócenia: 1>4
Leczenie: 5>2>1

______________________


S.O.U.L.

The hardest prison to escape is your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Magii Leczniczej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

 Similar topics

-
» Klasa Magii Leczniczej
» Klasa Historii Magii
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-