IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39, 40  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4962
  Liczba postów : 4428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Kuchnia   Pią 11 Cze - 2:34

First topic message reminder :

Pomieszczenie wielkości wielkiej sali, naokoło jednak poustawiane są szafeczki z jedzeniem i wszystko co potrzeba do jego przygotowania. Uwija się tu kilkadziesiąt skrzatów, ustawiając gotowe potrawy na pięciu stołach identycznych jak w wielkiej sali. Każdy kto zajrzy do kuchni zostanie obsłużony i wyjdzie stąd najedzony i gotowy do ponownej wizyty w najbliższym czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 21:00

Zaśmiała się, bo wiecie... To Hera, w życiu nikogo niczego nie nauczyła. W sumie to nie, chwila. Kiedyś nauczyła pewną Puchonkę, że nie warto kablować na innych. Nie żeby coś, ale nawet Hera jest czasami mściwa, o tym kiedy indziej.
- Nie jestem zbyt dobrą nauczycielką, ale spróbować mogę. - Właściwie to nawet nie wie czy to jest wykonalne. Nauczyć kogoś rysować... Fakt, że każdy może dać radę, ale wtedy trzeba być naprawdę wytrwałym i dużo ćwiczyć. To nie do końca prawda, że niektórzy się z tym rodzą. Znaczy od samego początku ma się potencjał, chociażby wyczucie kolorów, czy pewną kreskę, ale reszta to już kwestia ćwiczeń. No cóż... Hera chyba najbardziej ze wszystkiego angażuje się właśnie w sztukę, ale na tym nie wyżyje. Czas skupić się też na czymś innym. Albo przynajmniej zdobyć bogatego męża. (Ła.. płytkie)
- Czasami mi się zdarza. Ale wiesz, cukier dodaje mi energii. Dzięki temu mogę nie spać ponad czterdzieści dwie godziny . - Teraz już wiecie czemu czasami jest taka nadpobudliwa! Zagadka rozwiązana!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 21:14

Tristan uniósł do góry swoja prawą brew. czterdzieści dwie godziny? Toż to prawie dwa dni! Czy naprawdę taką moc mogą zwierać słodycze? A przypadkiem nie jest tak, że ludzie którzy brali narkotyki, chociażby ten jeden jedyny raz, to i tak za kilka miesięcy. (Maksymalnie do sześciu) I tak będą znowu naćpani! Ano niestety, taki organizm mamy, że przyswaja i magazynuje narkotyk, by po jakimś czasie znów sobie o nim przypomnieć. Lecz tego Tristan wolał na głos nie mówić. Nie wiedział jak dziewczyna zareaguje, na wiadomość że najprawdopodobniej za kilka miesięcy, będzie znowu chodzić jak naćpana.
- A ja to niby jestem dobrym nauczycielem? - Zapytał z uśmiechem. To dziwne, ale od dłuższej chwili rozmawiali, praktycznie o niczym. I się sobą nie nudzili. Mówią że przyjaźnie damsko-męska nie istnieją. Więc jak to wytłumaczą? Chociaż czy to była przyjaźń? Może to było coś znacznie mniejszego, lub większego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 21:52

- To się okażę. - mrugnęła go niego i chwilę później zdała sobie sprawę, że znowu skończyło jej się ciasto. A skrzaty gdzieś poznikały... Normalnie chyba specjalnie.
Dobra, radzimy sobie jak zwykle sami. Dobrze, że bywa tu tak często, że zna kuchnie lepiej niż własny dom. Noo... Tutaj na pewno bywa częściej.
- A tak w ogóle to jakie jest twoje hobby? No wiesz, każdy jakieś ma. - zapytała odchodząc od stolika i wspinając się na ladę, by dosięgnąć do najwyższych półek. Tam właśnie, te małe cholery, chowają ciastka z czekoladą!
Kiedyś jak jeszcze ją lubiły (czyli kiedy nie wiedziały ile czekolady jest w stanie zjeść) to zawsze częstowały ją ciastkami, a teraz wszystko chowają...
- Pusto. - Właśnie, czemu tu jest pusto? Znaczy jakieś miski niby są, ale jak nie ma jedzenia to dla niej teoretycznie pusto. Wyciągnęła się wyżej, by dosięgnąć do kolejnej półki, w którejś z nich musi być ten pojemnik... Oh, ciasteczka, chodźcie do mamusi, nie chowajcie się.
Łojezu, żeby tylko nie zlecieć na ziemie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 22:22

Tristan obserwował dziewczynę z uwagą. I szybko spostrzegł, że na błoniach nie słuchała go dość uważnie, ale co tam! Tristan nigdy się nie przejmował, że ktoś go nie słuchał, najważniejsza zawsze była ta druga osoba,a on? On był jedynie dodatkiem do kompletu. Tristan wstał i złapał dziewczynę za biodra, po czym uniósł ją do góry by ta mogła znaleźć swoje ciasto. To już chyba będzie trzecie. Kiedy już je znalazła, co wcale krótko nie trwało, postawił ją na ziemi, lekko ją obracając twarzą ku niemu. Ahh jak wspaniale było znowu móc ją obejmować! Poczuć ten zapach jej włosów... Jeszcze chwila... Jeszcze chwila... Tak jeszcze chwila a Tristan zagubił by się w jej oczach i pozwolił, całkowicie oddać się emocją. Ta dziewczyna działa na niego jak narkotyk! No może to nie zbyt trafne porównanie, ale sami wiecie o co chodzi. Tristan usiadł z powrotem na swoim miejscu.
- Moim hobby, jeżeli można tak to ująć, jest, a raczej są. Mieszane style walki mugoli. Ale o tym nie warto zanudzać.
Powiedział, uśmiechając się do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 22:47

- Ooo, fajna sprawa. Moje sztuki walki zaczynają się przy kopniaku w krocze, a kończą na dźgnięciu różdżką w oko. - Taka znajomość wali przydaje się w życiu, w końcu nie zawsze ma się przy sobie różdżkę, by się obronić. Dobra, większość czarodziejów zazwyczaj ma przy sobie różdżkę, tylko Hera jest tak inteligentna i często o niej zapomina.
- Często ci się to przydaje? No wiesz, tak na co dzień. - Jej pewnie prawie w ogóle by się to nie przydało, bo nauczyła się zwiewać gdy tylko ktoś wykazuje chęci, by jej przyłożyć, ale zawsze fajnie poszpanować takimi umiejętnościami. No wiecie... To jak z grą na gitarze. Osiemdziesiąt dziewięć procent dziewczyn leci na chłopaków z gitara.
Usiadła z powrotem przy stoliku uśmiechając się do chłopaka. Dobra, może nie powinna jeść tego trzeciego kawałka, no ale... te ciasto jest naprawdę dobre. Gdyby Tristan go spróbował, to wiedziałby o co chodzi...
Trzeba zdobyć ten przepis... I nauczyć się piec, tak w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 22:59

- Większość czarodziejów, nawet porządnego kopniaka nie umie zadać, więc jeżeli nie ma się z kimś szans na czary, zawsze można zaatakować go bezpośrednio.- Powiedział Tristan.- Tak naprawdę to wcale mi się nie przydaję, po treningach nie mam nawet siły, by myśleć o czymś takim. Zresztą nie lubię walczyć. I sam nie wiem czemu walczyłem.- Tristan obserwował dziewczynę, z nieskrywaną chęcią przytulenia się do niej. Doszło do tego stopnia że musiał odwrócić wzrok. Swoją drogą Chłopak także nieźle grał na gitarze, ale to przemilczmy.
- To był w tedy, taki sposób na wyładowanie wszystkich swoich negatywnych emocji. To był dziwny i ciężki okres w moim życiu, więc przez prace fizyczną wyładowywałem w sobie wszystkie złe emocje. Dzięki temu jestem, tym kim jestem.- Powiedział Tristan, uśmiechając się do dziewczyny, powinien jeszcze dodać " Czyli naiwnym idiota" Ale już raz nazwał siebie kretynem, więc chyba starczy obrażania siebie samego na dziś.
- A co ciebie skłoniło do malowania?
Tristan sięgnął po widelec i ukroił kawałek ciasta, po czym skierował go do ust dziewczyny. No nie wolno było pozwolić, by Hera się zbytni przemęczyła. W końcu potrzebowała dużo siły, na nadchodzące lekcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 23:30

- To jeden z tych lepszych pomysłów, na radzenie sobie z problemami. - W końcu wiecie jak ona sobie z nimi zaczęła radzić. Właściwie to próbowała też zająć się malowaniem, by odciągać się od tych wszystkich zmartwień, ale narkotyki okazały się skuteczniejsze. Ajtam, trudno.
- Nie pamiętam, rysowałam odkąd pamiętam. To był taki mój przerywnik między kłótniami rodzinnymi. - Ah... Czasami nawet za tymi kłótniami tęskni. Nie no, żart. Nie tęskni ani za kłótniami, ani za rodziną. Dlatego zawsze na święta zostaje w Hogwarcie. Poza tym to właśnie wtedy są najlepsze imprezy! Nic ważnego jej nie omija. Jedynie prezenty i wigilijne jedzenie.
O jeny, jeny, jeny! Już trzecia osoba w końcu pojęła to, że nie powinno się jej przemęczać nawet w tak błahych sprawach jak podnoszenie jedzenia do ust czy chodzenie. Ah... Może jeszcze da się was, mężczyzn, czegoś nauczyć.
W duszy piszczała ze szczęścia, że jej nauka dotarła już do kolejnej osoby, a w rzeczywistości jedynie wzięła do ust (...trochę dziwnie to brzmi) kawałek ciasta, jednocześnie próbując się nie uśmiechać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 3 Gru - 23:52

Tristan uśmiechnął się i zaczął kroić kolejny kawałek ciasta. Słuchał dziewczyny uważnie, przyglądając jej się z ukosa. Na dźwięk o jej kłótniach z rodziną, położył jej swoją drugą rękę na jej ręce.
- Czyli w sumie oboje znaleźliśmy coś, co nam pomaga.
Stwierdził chłopak. Tristan wykorzystując skrzata, który szedł od nich dalekim łukiem (To pewnie przez to trzecie ciasto) Zamówił dwa kubki gorącej czekolady. Jedno dla siebie, i drugi dla rzecz jasna Hery. Skrzat po chwili przyniósł zamówiony napój, i postawił je przed nimi. Tristan odłożył, na chwilę pokrojony kawałek ciasta, i upił łyk gorącej czekolady. Tristan ponownie wziął widelec, i znowu zaczął karmić dziewczynę. Tristan doskonale wiedział co miała, na myśli mówiąc "To jeden z tych lepszych pomysłów, na radzenie sobie z problemami" No ale cóż, przecież nikt nie wymagał, by ona nagle zaczęła się uczyć tego samego co on. Przy jej wadze to naprawdę, było by to niczym samobójstwo.
- Nie jest ci zimno? - Zapytał z troską w głosie, bądź co bądź znajdowali się w lochach. I przebywali tutaj już od dłuższego czasu, więc dziewczyna mogła zmarznąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 4 Gru - 16:36

- Trochę. - odpowiedziała uśmiechając się i łapiąc w łapki swój kubek z gorącą czekoladą. Cieplusio. Szkoda, że tylko w dłonie. Z drugiej strony jak miałaby ogrzać czekoladą całe ciało? Ooo... A gdyby tak wypełnić czekoladą wannę? Dobra, już jestem cicho. Ale pomysł nie jest taki zły... Aww... wanna pełna gorącej czekolady. - Tobie pewnie też, jak chcesz to możemy się przenieść w jakieś cieplejsze miejsce. - Cieplejsze miejsce, czyli...? Szczerze mówiąc to do głowy przychodzi jej tylko pokój życzeń wypełniony kaloryferami lub pokój wspólny, a przynajmniej malutki obszar przy kominku.
- Zostajesz na święta w Hogwarcie? - Hera osobiście lubi ten okres najbardziej. Hogwart jest jednym z najfajniejszych miejsc na świecie tylko... wszystko psują lekcje! A w święta w końcu ich nie ma i można cieszyć się wolnością. Pomijając, że niektórzy z uczniów (tak, mam na myśli między innymi Hereonisławę) cieszą się to wolnością nawet w okresie szkolnym. Takie ta szczegóły...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 4 Gru - 16:49

- Oczywiście, jak zawsze zostaję tutaj. Prawdę mówiąc gdybym mógł, to wcale nie chciałbym wracać do domu. - "Dom" jak to dziwnie brzmiało, bardziej pasowało by określenie " Pomieszczenie" lub "Hotel" Ale, chyba nie wypadało by tak mówić, o miejscu gdzie dorastał. Jak Tristanowi mogło być zimno, skoro czuł na sobie jej spojrzenie? Jej ciepło, które przepływało do niego? A może sobie to wszystko wyobrażał? Tristan już sam nie wiedział, co jest prawdą a co omamem. Tristan zgubił wątek, czy śni, czy jednak nie, po prostu się zagubił. Nie wiedział co ma myśleć, ani co robić. Chciał wyjść a jednocześnie chciał zostać. Chciał płakać, a jednocześnie chciał się śmiać. Chciał... No dobra bez przegięć. Tristan Wziął kolejny łyk, gorącej czekolady, teraz żałował że nie wziął ze sobą kurtki. W tedy dał by dziewczynie, by nie było jej tak zimno, lecz w takim wypadku, raczej nie miał takiej możliwość.
- Jeżeli znasz, jakieś cieplejsze miejsce, to możemy tam iść. O ile najadłaś się już tymi ciastami.
No w sumie, zawsze mogli wziąść jakieś na wynos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 144
  Liczba postów : 347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2286-haerowen-trowsent
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2287-skusisz-sie-na-here#78815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5210-poczta-hery-powraca




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 4 Gru - 18:38

- Ja nie przepadam za swoim domem. Jest za... sztywny. Wszystko jest tam takie czyste i poukładane, nie pasuje tam. - już pomijając to, że można byłoby się do tego przyzwyczaić, ale jest jeszcze jej rodzina. Hera jej całej po prostu nie trafi. No... z wyjątkiem jednego kuzyna, ale o tym nie teraz. - W szkole lepiej spędza się ferie. Chociaż wbrew pozorom łatwiej zaliczyć wtedy szlaban.
Oparła brodę o dłoń i ponownie uśmiechnęła się do chłopaka. Ogólnie bardzo lubi się uśmiechać. Znaczy przeważnie, bo są osoby, przy których nie potrafi... Tak jakoś. Po prostu zazwyczaj gdy jest szczęśliwa to automatycznie się uśmiecha.
- Żadne nie przychodzi mi do głowy. Poza tym, nie ma tak dobrze. Chciałam przyjść do kuchni i przyszliśmy do kuchni, teraz ty wybierasz miejsce. - Patrzcie państwo, Hera robi się asertywna! Trzeba tą chwilę zapisać w kalendarzach, ja już to zrobiłam w pamiętniku, którego nie mam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Stany Zjednoczone, Miami
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 172




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 4 Gru - 18:47

Tristan w milczeniu, słuchał dziewczyny. Doskonale wiedział o czym ona mówi, lecz nie wypowiadał się na głos. Jednak nie powstrzymał śmiechu kiedy ta wręcz kazała mu wybierać jakieś miejsce, gdzie mogli się przenieść. On nie znał żadnych ciepłych miejsc! Zawsze znajdował się tam, gdzie jest chłodno! W takich miejscach lepiej mu się myślało. A teraz miał ją zaprowadzić tam gdzie jest ciepło. Chyba jedynie pozostawało jedno miejsce. I było chyba najlepszym, ponieważ po pierwsze było bardzo blisko, zaś po drugie, było tam ciepło. (Chyba) Tak przynajmniej mu się wydawało. Tam zawsze się palił ogień. (Ponowne chyba?) Tak przynajmniej Tristanowi się wydawało, jakoś nigdy nie zawracał sobie tym głowy. Ciepło, zawsze go otumaniało, stawał się w tedy mniej myślący, i poważny. A to przecież jego najlepsze zalety! A właściwie to chyba jedyne, i bardzo wątpliwe, ale dobra przemilczymy to tym razem. Tristan wstał i złapał Here za rękę, splatając z nią swoje palce.
- No to chodźmy! - Powiedział z uśmiechem i wyszedł z nią z kuchni, w stronę ciepłej, aczkolwiek oczywistej niespodzianki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Hiszpania / Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 152
Dodatkowo : wilkołactwo, teleportacja
  Liczba postów : 136




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 30 Gru - 13:39

Po kilkunastu minutowej drodze. Oboje doszli do kuchni, gdzie Ramiro połaskotał gruszkę, i oboje weszli. Pierwszą rzeczą jaką zrobił, to poprosił chłopak skrzaty o ciepłe ubrania i dwa kubki gorącej czekolady. Chwila moment i już mieli swe ubrania. No może nie były to rzeczy w które chcieli by się oboje przebrać, ale były one ciepłe i co ważniejsze w kuchni było ciepło. Tak więc Ramiro poszedł gdzieś tam daleko, i się przebrał. Kiedy już się przebrał, wrócił do dziewczyny. Pomińmy fakt że miał na sobie dziwaczne czarne grube dresy, białą koszulkę bez rękawów. I do tego jakąś hawajską koszulę. No nic, najważniejsze że było ciepło prawda? Kiedy oboje się przebrali, a o ich ubrania zatroszczyły się skrzaty. Ramiro usiadł przy kubku czekolady, obejmując Cass. Teraz chyba nadchodził taki moment, gdzie jest mnóstwo pytań i takie tam. No nic, niech dziewczyna pyta o co chce. Chłopak zdecydował że powie jej wszystko. Zasługiwała na prawdę, a w tej sytuacji w której się znaleźli. Żadne pytanie nie może okazać się zbyt intymne.
- Pamiętasz jak pytałaś o święta? Otóż te święta spędziłem w zakazanym lesie, z innymi zwierzętami. - Powiedział szeptem, i dosyć tak tajemniczo. No, ale wiecie nie mógł otwarcie mówić o tym że jest wilkołakiem. Ściany mogą mieć uszy, a pijane skrzaty nie są najlepszymi, powiernikami. A Ramiro wie, że skrzaty lubią się upić.
Tak wiec kawałeczek tajemnicy został uchylony, nie wiedział co by dziewczyna chciała wiedzieć. A nie chciał niczego przegapić. Dla tego można powiedzieć, iż zamienił się w żywą encyklopedie na swój temat. Tylko taką bardziej mówiącą. Ona pyta, on odpowiada. Żadna filozofia prawda?
Chłopa upił łyk gorącej czekolady, który dodatkowo rozgrzewał i poprawiał nastrój. Czyż dzisiaj naprawdę morze zdarzyć się coś, co popsuje mu ten humor? Raczej wątpliwe.

Następne posty już będą dłuższe Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : New London
Galeony : 64
  Liczba postów : 71




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 30 Gru - 13:54

Drobnostki. Szczerze, to tak bym tego nie nazwała, ale skoro faktycznie, najważniejsze zostało powiedziane, to Cass mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że właśnie z przyjaciół stali się kimś więcej. Co do tego, czy na dłuższą metę coś z tego będzie, nie wiedziała. Wszystko może się zdarzyć, ale chciała by był przy niej tak długo jak to możliwe. Nawet jeśli im nie wyjdzie ze sobą, chciała by im udało się pozostać przyjaciółmi. Chciała obalić mit, że po zakończeniu związku nie można zostać przyjaciółmi. Ale trochę się zagalopowałam. Przecież dopiero zaczęli a ona już myśli o końcu? Chyba ona też była straszną pesymistką. No cóż, bywa.
Weszli do kuchni. Było tu tak ciepło i przytulnie. Jej włosy od razu zaczęły się kręcić we wszystkie strony. No tak, nie pomyślała o tym, że gdy zmoczone zaczną wysychać robi się z nich straszne siano. Szybko wygładziła rękoma fryzurę i związała włosy w kucyka. Ona nie miała żadnych kontaktów ze skrzatami, dlatego liczyła, że to Ramiro załatwi jakieś suche ubrania. Ona sama zaczęła lekko szczękotać zębami. A z jej ubrań stale kapała woda. Kap-kap. Kap-kap.
Skrzaty szybciutko przyniosły im ubrania i kubek gorącej czekolady. Gdy Cassie została sama, szybko się przebrała w suche ubrania. O jak miło! Kij z tym, że była to za duża koszula i czarne spodnie, które musiała podwinąć, by się nie zabić podczas chodzenia. Usiadła obok Ramiro i biorąc głęboki oddech zaczęła swoją serię pytań.
- Czy... możemy o tym rozmawiać? Powiedz mi wszystko? – zaczęła od czegoś tak dziwnego, że sama zmarszczyła brwi. Może mimo wszystko chłopak nie chciał by go o to pytała. Może to co mówił odnosiło się jedynie do ich przyjaźni? Ale jeśli tak, to skąd ten pocałunek? Cassie, musisz mniej myśleć, więcej pytać. Zdecydowanie.
- Zaatakowałeś kiedyś człowieka? – chciała mieć to jak najszybciej za sobą. To było pytanie, które nurtowało ją najbardziej. Czy on kiedykolwiek kogoś skrzywdził? Boże, tak bardzo bała się odpowiedzi, że upiła dużego łyka gorącej czekolady, zapominając że jest gorąca. W skutek swojej głupoty poparzyła się w język, ale nadal uparcie wpatrywała się w krukona. Jeśli miał być z nią szczery, musiał zacząć od tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Hiszpania / Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 152
Dodatkowo : wilkołactwo, teleportacja
  Liczba postów : 136




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 30 Gru - 14:35

Ramiro uśmiechnął się delikatnie aczkolwiek czule do dziewczyny. Takie coś przychodziło w sposób naturalny.
- Tak powiem wszystko. - Powiedział nadal się uśmiechając, i biorąc malutki łyk czekolady. W końcu już zaczął mówić, czyż nie? Czyż nie powiedział że w święta siedział sobie w lesie, jako wilkołak? No może nie dosłownie, ale jednak. Jej pytanie nie dziwiło chłopaka. Spodziewał się go.
- Nie. Zanim nastąpiła pierwsze pełnia, a tak naprawdę pierwsze przemiana w moim życiu. Już miałem eliksir z tojadu. I byłem schowany w Zakazanym Lesie. Zachowując swój umysł, nigdy bym nie zaatakował człowieka. - Powiedział całkowicie szczerze. No to pierwszą i chyba najważniejszą dla dziewczyny kwestie mamy z głowy. Ciekawe jakie będą następne pytania. Lecz niezależnie od tego jakie będą, on jej odpowie. Nawet jak zapyta jaki ma rozmiar majtek kiedy się przemienia. Dobra tego nie wie, ale zawsze może przypuszczać. A to praktycznie to samo, jak gdyby wiedział.
Chłopak objął ją delikatniej, naprawdę się cieszył że jest teraz z nim. Lepiej być nie mogło. A co będzie kiedyś? Nie ważne co będzie, uda się bo musiało się udać. A jak nie? To nie, mówi się trudno żyje się dalej. Ona i tak będzie stanowiła w jego życiu bardzo ważne miejsce, chociażby dla tego że wie kim jest. Prawdę mówiąc młody Hiszpan nigdy nie rozumiał, osób które po rozstaniu wyzywają siebie na wzajem. Możesz stracić szacunek do drugiej osoby, lecz miej szacunek do tego kim byłeś, będąc z tą osobą. Ludzie nie świadomie gardzą samym sobą. To raz, zaś dwa. To kobieta cie urodziła i nosiła przez dziewięć cholernych miesięcy. Dla tego nie masz prawa, żadnej poniżyć. Takie było rozumowanie Ramiro. Nawet jeżeli była wyrodną matką, to jednak cię urodziła. Przenosiła ciąże i to jest najważniejsze. Sam przecież chłopak nie miał rodziców, a tym bardziej matki więc wie jak to jest. Lecz to nie powód by mówić iż jest taka czy owaka. Kocha ją i koniec kropka.
Chłopak wziął kolejny łyk gorącej czekolady, i zapatrzył się w coś odległego. Dziewczyna nie mogła tego zobaczyć a szkoda. Gdyż w oddali właśnie dwa skrzaty walczyły o flaszkę Ognistej Whisky. Ramiro słyszał jak rzucają na siebie ogrom przekleństw, było to nawet na swój sposób zabawne. To zależy od poczucia humoru. A dzisiaj chłopak był tak szczęśliwy, iż wszystko go bawi. W końcu jeden ze skrzatów wyrwał flaszkę i zaczął uciekać, znikając mu z pola widzenia. Szkoda bo to była całkiem ciekawa scena.
- Zostałem przemieniony blisko trzy lata temu. We ferie, w lasach amazońskich. Uratował mnie pewien centaur. Nie wiem czy pamiętasz, ale wróciłem do Hogwartu dopiero w marcu, a na lekcje zacząłem uczęszczać dopiero w kwietniu. Nie wyprawiałem także od tamtej pory swoich urodzin. - Powiedział chłopak w zamyśleniu. Przypuszczał że dziewczyna może go zapytać, jak i kiedy został przemieniony. Więc wolał ją uprzedzić. Rozumiał bowiem że to jest dla niej nowe i nieco dziwne. W końcu doskonale pamiętał, jak sam się czuł odkrywając w sobie wilkołaka. Pamiętał jak pierwszy raz się przebudził, na dłużej niż sekundę. Jak widział słyszał i czuł więcej niż wcześniej. Jak jego ciało było otępiałe z bólu. Jak nie mógł ustać na nogach. Naprawdę przemiana to nic fajnego. A najgorsze są chwile przed pełnią, i pierwszy dzień po. Odczucie tępego bólu. Wkurzający fakt iż nie jesteś w stanie chodzić, i wrażenie że twoje mięśnie są porozrywane na kawałeczki. I ciągła powtórka co miesięczna. Ledwo o tym zapominasz, a już przeżywasz to jeszcze raz. Jego rodzina chyba nie jest skazana na wolność i szczęście. Rodzice zamordowani. Wujo nie szczęśliwie się ożenił, jego siostra i babcia też nie mają łatwo, chociaż z nimi kontaktu nie utrzymuje. A on sam jest wilkołakiem i szlamą. Po prostu cudnie! Lecz teraz był szczęśliwy, był z Cass i to było najważniejsze, nic innego się nie liczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Torquay w hrabstwie Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 58
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 19:21

Generalnie Colset unikała takich miejsc choć generalnie czuła się do owych powołana. Jeśli człowiek poszukiwał szczęścia - a tak zdarzało się nierzadko w przypadku Setki - gdzie wędrował? Skończcie z tymi wszystkimi przereklamowanymi jak nimbusy 2000 zwierciadłami Ain Eingarp czy innymi kamieniami filozoficznymi, bo mowa tu o kuchni - czyli dobru w najczystszej postaci.
Być może dnia dzisiejszego, przekraczając próg wspomnianej oazy Cols nie próbowała odnaleźć jakiejś konkretnej radości w postaci lodów karmelowych czy nadziewanej goździkowym kremem dyni, aczkolwiek równie dobrą przyczyną zabłądzenia w strony podziemi jest klasyczne znudzenie. Panna Venge nie widziała najmniejszego sensu w wysilaniu na siłę mózgownicy przy komponowaniu wyczerpującego i pewnie kompletnie nieodpowiedniego eseju na temat wpływu teatru na rozwój osobowości i usposobienia, mało satysfakcji również sprawiła jej półtoragodzinna kąpiel w olejku o zapachu rozmarynu i trawy cytrynowej, a jedynie zwielokrotniła rozleniwienie.
Ostatnią, a właściwie pierwszą jaka przyszła jej do głowy, sposobnością wykorzystania czasu było wyjście na kosmicznie długi, kosmicznie fantastyczny spacer po pogrążonych w śnieżnych puchu błoniach, ale nieznośne zapalenie płuc pozbawiło Setkę tej kosmicznej przyjemności. Tak więc zawinąwszy długie włosy w śnieżnobiały ręcznik i przyodziawszy kontrastującą kolorystycznie - bo czarną - bieliznę sprezentowaną jej niedawno przez ojczulka opuściła łazienkę, a narzucając na owy niemal kompletny strój gruby szlafrok wyszła z dormitorium cała w skowronkach.
I dotarła tutaj. Bez zbędnych ceregieli rozsiadła się wygodnie na wysokim marmurowym blacie i w oczekiwaniu na skrzaty, mające spełnić jej najróżniejsze fantazje kulinarne niemal tak bogate jak erotyczne zamachała ochoczo stopami odzianymi w całkiem urocze kapcie przypominające misiowe balerinki.


reserved Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Vancouver, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 73




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 19:54

Jest i Jasper. Mianowicie, wreszcie uwolnił się od piętrzącej się góry pergaminów z pracami do zrobienia, bo, co było dość przykrą prawdą, nawet jemu zdarzały się takie cuda, jak odrobienie zadania domowego. Oczywiście postanowił mało ambitnie poprzestać na jawnym, wręcz rażącym przepisaniu tekstu z bliżej nieznanej mu książki, na jakże pasjonujący temat wpływu wieku wnykopieńków na jakoś sporządzanych z nich eliksirów. Całe szczęście, jedna z tych prawie znanych i lubianych dziewcząt o urodzie głowonoga, która, what a pity, musiała mieć do van der Rose'a słabość, z chęcią zgodziła odrobić resztę jego prac domowych.
Co to oznaczało dla niego samego? Chwilę błogiego relaksu, ze słodko pachnącym skunkiem, własnoręcznie skręconym. A że kuchenne skrzaty to jedyny rodzaj tych irytujących stworzonek, które nie wtrącały się w nieswoje sprawy, kuchnia była miejscem wręcz wymarzonym na konsumowanie takich oto, ponoć zakazanych, wyrobów.
Po zajęciach wziął szybki prysznic, skropi delikatnie szyję jakimś zapachem, sprezentowanym przez matkę na Boże Narodzenie, wciągnął świeże ciuchy na grzbiet, zapakował swoje maleństwo do kieszeni i radosnym krokiem wybył z dormitorium.
Gdy przekroczył próg kuchni, rozejrzał się dookoła. Szafki, skrzaty, blaty, garnki, więcej szafek, więcej garnków. I w samym brzegu swojego pola widzenia dostrzegł jakiś biały punkcik.
Nie potrzebował wiele czasu by rozpoznać w tejże białej plamie znaną sobie Krukonkę.
- Cześć. - powiedział lekko, wskakując na blat, zajmując miejsce obok Setki - Ubrania zginęły w pralni? - spytał ni drwiąco, ni ironicznie, ni zabawnie. Czyli po prostu po swojemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Torquay w hrabstwie Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 58
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 20:14

Cols niecierpliwiła się odrobinę, szukając wzrokiem spiczastych uszów po kątach kuchni i nie dostrzegając ich w polu widzenia z głośnym sapnięciem sięgnęła po miseczkę pełną fasolek wszystkich smaków, która leżała - dzięki Bogu - na wyciągniecie ręki. Wrzuciła kilka przypadkowych do ust i w takim oto właśnie położeniu zastał ją gość. Oczekiwany bądź mniej.
Zanim poczuła rozpływająca się w ustach miksację waty cukrowej, ananasa, pieprzu ziołowego i kilku innych niezidentyfikowanych smaków zmrużyła oczy, próbując z odległości kilkunastu (?) metrów rozpoznać wysoką, hmm... całkiem przyjemną dla oka sylwetkę. Przekrzywiła lekko głowę w lewo i w tym momencie uświadomiła sobie dwie rzeczy. A jedna gorsza od drugiej.
Otóż owym gościem okazał się nikt inny a mistrz miotły i huśtawki nastrojów - Jasperek. Nie chciała go tu teraz - do chuja pana! Po pierwsze była w zbyt prawdziwym nastroju na udawanie obojętnej na jego oczywiste atuty i umiejętność doprowadzenia do szaleństwa małym, niezobowiązującym gestem. Po drugie była niemal w negliżu. A to źle.... prawda?
Druga uświadomiona rzecz była niczym innym a ręcznikiem, w który nadal jej blond włosy zawinięte były, o czym zorientowała się przez to, że przekrzywiając głowę spowodowała jego swobodny upadek na posadzkę. I teraz siedziała taka se ona ze zmierzwionym nieogarniętym włosem, powodującą odruch wymiotny mieszanką w ustach i - z całą pewnością - nadzwyczaj głupią miną.
- Der Rose - wymamrotała, celowo pozbywając się z nazwiska Gryfona jednego so awesome przedrostka. - Co tu robisz? - no masz, wyrwało się Colsetce zanim zorientowała się jak idiotycznym pytaniem zarzuciła. Wzięła głęboki oddech, próbując zebrać myśli w logiczną całość i zdecydowała się na odpowiedź na wcześniej zadane jej samej pytanie. - Bo ja osobiście konsumuję - przełknęła ohydną papkę - a moje ubrania mają się wyśmienicie - zerknęła znacząco na swoje odzienie (lubimy hiperbole) i uniosła wysoko głowę, naprawdę próbując nie spalić się ze wstydu. Och aquamenti, aquamenti...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Vancouver, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 73




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 20:56

Chyba udało mu się ukryć w stu procentach, że dłonie zaczynają robić się zimniejsze niż zwykle i zaczynał go swędzieć kark, jak zawsze gdy zaczynał się denerwować. Owszem, obawiał się, że Venge to wyłapie, co gorsza, wykorzysta. Pomijając typowe dla kobiet uwielbienie do analizowania i rozkładania na czynniki pierwsze przeszłej, teraźniejszej lub przyszłej sytuacji. Cholera, infamia maks, gdyby wszystko miało wyjść na jaw, jak pieprzona oliwa, co na wierzch wypływa.
Jednak szybko od tych myśli odwiodło go dziwne zachowanie Colset. Zdecydowanie odmienne od codziennego, oczywiście nie mamy tutaj na myśli siedzenia w kuchni w szlafroku i bieliźnie, co oznaczało również, że w takim outficie przechadzała się po zamku, ale miny, słowa... Czy na jej twarzy zaczyna wykwitać jedwabisty rumieniec?
Uśmiechnął się sam do siebie, obawiając się, że otoczenie również mogło zobaczyć ten, so adorable, uśmieszek. No cóż, nie tylko on tu zdawał się zachowywać wbrew ogólnym nawykom.
Oczywiście strzeliła z bicza w jego ego, pomijając 'van' w nazwisku. Oj cierpiała jego nędzna duszyczka, zwijając się w kłębek, bądź sprężając się jak freon w osprzętowaniu odpowiadającym za prawidłową pracę lodówki.
W każdym razie był zmieszany, niemal wstrząśnięty, ale przypomniał sobie po co tu w ogóle przyszedł.
- Chciałem... - zaczął, lecz Setka nie dała mu dokończyć, racząc go aż nazbyt logiczną odpowiedzią.
Ściągnął brwi, już był pewien, że coś jest na rzeczy. Porwał kilka fasolek z miseczki, którą Krukonka trzymała, stwierdzając po chwili cmokania, że pierwsza miała smak grejpfrutowy.
- Spalić lola chciałem. - dodał cierpko, gdyż druga fasolka aż za bardzo przypominała nieświeżą rybę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Torquay w hrabstwie Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 58
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 21:18

Czy mu się udało? Nawet o tym nie myśl! Jak powszechnie wiadomo kobiety analizę miały jakby wbudowaną w jedną komorę serca tak, że płynęło to w ich krwi. Jak równie powszechnie wiadomo - Colset Venge bywała w owym analizatorskim nastroju aż nazbyt często. Nie omieszkała również teraz poddać mało powierzchownej ocenie ogólny zarys osoby i zachowania Jaspera. Otóż wyglądał jak wyglądał. Gdyby Cols stała na ziemi miałby co najmniej dziesięciocentymetrową przewagę wzrostu - wystarczająco wiele by jego ego było mile połechtane sposobnością spojrzenia z góry i obdarzenia Setki owym słynnym kpiącym uśmieszkiem. A zdarzyło się tak, że kilka minut wcześniej Cols wskoczyła na całkiem wysoki blat, więc aktualnie ta przewaga zredukowana została do max trzech centów. No ale jednak. Czuła by się o wiele lepiej gdyby przy okazji nie pachniał tak, do jasnej cholery. Udając, że poprawia maleńką kokardkę zdobiącą brązowe kapcie wciągnęła nosem powietrze przemieszane z afrodyzjakiem jakim była dla niej woda kolońska chłopaka. Zanim zjechała z śliskiej powierzchni pod wpływem nagłego zawrotu głowy złapała jej krawędź aż jej knykcie zbielały i odchrząknąwszy wróciła do poprzedniej pozycji, nie fatygując się za bardzo aby poprawić szlafrok, który zjechał z jej prawego ramienia i decydując że dopóki ten osobnik będzie tu przebywał - ona oddycha ustami.
- Właściwie nic zaskakującego - przewróciła oczyma, uznając znaczącą pauzę w wypowiedzi chłopaka za... mało znaczącą. - Ale chyba zdajesz sobie sprawę, że skrzaty są zdecydowanie bardziej wrażliwe na tetrahydrocannabinol? - Mimo, że jej słowa wręcz ociekały troską, ton był jej zupełnie pozbawiony, a jej miejsce zajęła subtelna drwina i przewrotna kpina, nobosory, w sumie zakałapućkane skrzaty chętniej spełniałyby jej rozmaite zachcianki kulinarne. A o te drugie... wolałaby, żeby kto inny się zatroszczył.
Zdecydowała się na ponowne przeskanowanie sylwetki Gryfona, tak co by nie zmarnować miłego wieczora. Uśmiechając się ani za mocno, ani zbyt powściągliwie, tylko tak troszkę... sugestywnie, zgarnęła wilgotne włosy na obnażone ramię i zaczęła je wolnymi ruchami palców przeczesywać, nim zwróciła się do Jaspera.
- Zakładam, że nie przeszkadzam w planowanej czynności?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Vancouver, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 73




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 21:53

Uroczo się ześlizgnęła, z gracją i klasą wyjątkowo niezdarnej słonicy. Aczkolwiek, nie skorzystała z wyciągniętego ramienia Jaspera, dumnie unosząc się na szczupłych rączkach o umięśnieniu przypominającym żelki-wężyki.
Kobiety miały tą tendencję do rozwlekania wszystkiego do krańców wytrzymałości i najzwyczajniej fizycznej możliwości, ale mężczyźni w zamian mogli zaoszczędzić mnóstwo czasu, dokładniej, na dwa sposoby. Albo dochodzili do tych samych wniosków o wiele szybciej, gdyż są one najbardziej logiczne, albo całkiem odpuszczali sobie takie dyrdymały, zostawiając tą działkę w całości kobietom. A z racji tego, że teraz w modzie są wszelkie formy feminizmu i samowystarczalności (w stylu: czemu kobiety świecą?), powinny być usatysfakcjonowanie, że mają tak szerokie pole do popisu swoich zdolności do hiperinterpretacji każdego zjawiska, które pojawia się w ich życiach.
Oczywiście jego tok myślenia gwałtownie spowolnił/zatrzymał widok opadającego z bladego ramienia Cols szlafroka, ukazujący kształtną, piękną pierś w niemniej pięknym staniku.
Kiwnął głową znacząco, coby nie bawić się w "kompletnie nie rusza mnie, że masz cycki na wierzchu", gdyż ZA BARDZO jasne było to, że Jasperowi absolutnie odpowiada taki stan rzeczy.
- Sądzę, że się przyzwyczaiły. - rozciągnął usta w absurdalnie nienaturalnym i najbardziej sztucznym ze wszystkich sztucznych uśmiechów. Enough fake.
Wyciągnął różdżkę zza paska spodni, ukazując, zapewne nieświadomie, kawałek gaci koloru bordowego, które wystawały za linię spodni. Me gusta, lolo w usta, umieścił pieczołowicie zwinięty filtr między wargami, szepnął zaklęcie i odpalił pachnącego grzdyla.
Zaciągając się powoli, czuł słodki smak dymu na języku, jego wędrówkę przez gardło, krtań, tchawicę, aż do miejsca docelowego.
Wypuszczając siwy dym, wyłapał oceniające spojrzenie jeansowych oczu Colset i wcale nie analizowała ona zawartości porcelanowej miseczki z fasolkami. Więc i on pozwolił sobie na małe obserwacje.
Pierwszy punkt na który spojrzał, to, o mateńko, zagłębienie między obojczykami. To chyba złośliwość światła, że stworzyło tak bajecznie idealny cień właśnie tam! Gdy tak sobie przeczesywała te blond kosmyki, wyglądała... ślicznie. Jak taka trochę wyrośnięta wróżka, błękitne oczka, słodkie usteczka, złożone w apetyczny dzióbek, wątłe kończyny. Brakuje tylko srebrzystych skrzydełek i kiecki z liści.
- Jak widać, nie. - odrzekł znudzony, zaciągając się ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Torquay w hrabstwie Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 58
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 22:18

Och rzecz ani trochę nie tyczy się owych wspomnianych i nieco nadkrytycznie przedstawionych odmian feminizmu, a raczej swoistego zakłopotania, które zostało wywołane u Colset chwilową utratą władzy i panowania nad reakcjami swojego osobistycznego snobistycznego organizmu. Do tego dochodzi obawa, że kontakt fizyczny spowodowałby kolejne, być może już nie kontrolowane uszczerbki na zdrowiu, co skończyłoby się bardziej lub mniej na serio zabawą w doktora i pacjentkę wyciągniętą na najbliższej powierzchni płaskiej i.... stop, wyobraźnia galopująca nie sprzyja trzeźwości umysłu.
Cols potrząsnęła dyskretnie głowa, zamykając na sekundę oczy w celu uspokojenia rozszalałych emocji. Względnie opanowana sięgnęła bez przekonania po kolejną fasolkę, mając na dzieję na coś ZWYKŁEGO i najnormalniej w świecie czekoladowego tudzież arachidowego. Odgryzła końcówkę i possała ją chwilę miedzy językiem a podniebieniem, pozwalając sobie odczuć smak zanim zdecyduje się na przełknięcie. Z ulgą odkryła pierniczkową nutę i pokrzepiona tym faktem dokończyła konsumowanie fasolki, błądząc wzrokiem gdzieś miedzy kością policzkową Jaspera a jego łukiem brwiowym.
- Sądzę, że powinny już tutaj być i pokornie przyjmować zamówienie na truskawki w mlecznej czekoladzie - jęknęła smutno, przybierając wyraz twarzy zawiedzionej surykatki i unosząc lekko rąbek szlafroka, by ułatwić sobie założenie nogi na nogę. Podczas gdy vdR wydychał swój ukochany dym z ust, do niej samej docierał aromat powoli, lekko łechtając nozdrza. Wpadła na genialny pomysł, zmierzyła chłopaka, jakby oceniając go uważnym spojrzeniem i wymówiła życzenie na głos.
- Liczę, że dżentelmeńsko podzielisz się skarbem ze spragnioną niewiastą - zaczęła powoli, uśmiechając się pewnie tak jak mógł to robić anioł zwiastujący Maryi Dobrą Nowinę. - Ale jestem po kąpieli, nie chcę, żeby moje dłonie śmierdziały spalenizną - westchnęła teatralnie - więc rozumiesz - nachyliła się w kierunku Gryfona, unosząc znacząco brwi. Naprawdę miała nadzieję, że chłopak pojmie o co jej chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Vancouver, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 73




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 22:51

Patrzył, jak Colset ssie kawałeczek fasolki, z miną wyrażającą wybuchowy miks strachu i ciekawości. Doprawdy ujmujący był obrazek, gdy odetchnęła z wyraźną ulgą, stwierdzając, że smak fasolki to nie wymiociny, mocznik, brukselka czy sok żołądkowy. Patrzył ze swoistym rozbawieniem jak kąciki jej ust się unoszą. Był, hmmm, szczęśliwy? że trafiło jej się coś smacznego i był pewien, że średnio namiętnym pocałunkiem wiedziałby jaki to smak trafił się wybrednej Cols.
Truskawki z czekoladą? Uśmiechnął się do tego pomysłu, gdyż było to wypisz wymaluj komedia romantyczna, gdzie dwoje głównych bohaterów, podczas jednej z intymniejszych scen, smarują się nawzajem czekoladowym sosem, który potem zjadają i częstują się owocami.
- Coś skrzaty zaniedbują swoje obowiązki. - odparł, przybierając poważny, nauczycielski ton, któremu zaciąganie się po raz kolejny, ujęło wyniosłości.
Jasper pojął aluzję Cols. Szczerze mówiąc, tylko kretyn by nie pojął, gdy pochyliła się nieco w jego kierunku, uchylając brzoskwiniowe usta.
Ale on wręcz wiedział, że to się tak potoczy! Lata spędzone na absolutnie bezcelowym traceniu czasu podczas uczęszczanie na lekcje parszywego wróżbiarstwa, wreszcie dały jakieś plony!
W każdym razie Jasper, który miał ochotę jebnąć sobie na czole hasło "lisek chytrusek", doskonale wiedział, że skoro chamsko będzie sobie palił sam, ochotka blond dziewczęcia na buszka, dwa, ewentualnie siedem, będzie spora.
Uniósł lekko brew, patrząc na gotową do dotlenienia Venge.
- Och, pewnie. - powiedział prawie miło, trzymając lola w jej stronę, by mogła się zaciągać do woli. Obserwował jak powoli zapadały się jej gładkie policzki i jak oczy z lekkiego przymrużenia zamykają się całkiem.
Oczywiście jego uwadze nie umknęło subtelnie odsłonięte udo. Ale co poradzi, przecież nie będzie jej zakrywał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Torquay w hrabstwie Devon
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 58
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 67




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 10 Sty - 23:06

Właściwie Cols pogubiła się nieco między tymi szerszymi i bardziej skąpymi uśmiechami raz po raz zdobiącymi zacne lico Jaspera, założyła jednak że jej pomysł dotyczący przysmaku na który akuratnie miała ochotę przyjął z lekkim pobłażaniem i ojtamojtamizmem.
- Och, mówię zupełnie serio - otworzyła szeroko oczęta, jakby próbując wzrokiem przekonać go do słuszności swojego pomysłu. - Jeśli jest coś co wyszło mugolom, to zdecydowanie nazywa się truskawki w czekoladzie... - kiwnęła z przekonaniem głową. - Chociaż ja osobiście preferuję te nasączone Ognistą Whisky ale nie będę demoralizowała skrzatów i prosiła je o tak straszne rzeczy - mówiąc to znów przebiegła wzrokiem od ściany do ściany w poszukiwaniu kogo lub czegokolwiek skłonnego spełnić jej życzenie.
Jeśli sądziła, że Jasper automatycznie pojmie aluzję co do sposobu, w jaki pragnie przyjąć do swojego organizmu dawkę THC to grubo się myliła. Mniej więcej tak jak Orgon w ocenie Świętoszka. Być może i Colset Venge była kobietą o dziwacznych pragnieniach i nielogicznych argumentowaniach swoich zachowań, być może cały tekst o obawie przed zaśmierdnięciem miała jakkolwiek sens, ale nie aż taki, żeby pojąć jej słowa DOSŁOWNIE i podstawić jointa pod usta, olaboga! Głęboko zawiedziona i odrobinę rozbawiona posunięciem Jaspera Cols nabrała głęboko do płuc dymu marihuanowego i korzystając ze sprzyjających okoliczności szybkim ruchem ujęła w dłonie szyję chłopaka, przyciągnęła do siebie i wpasowując swoje usta w te Gryfoniaste rozchyliła wargi i wypuściła dym. Nie spiesząc się nadmiernie przecież.
- Przecież studentem jesteś, człowieku - pokręciła głową, uśmiechając się z odrobiną szydery. Fantastycznym zbiegiem okoliczności kilka metrów dalej słyszeć się dało jęk i próbę jego stłumienia, po czym zza wiklinowego kosza wyjrzała para ogromnych wodnistych oczu, należących niechybnie do skrzata. Usatysfakcjonowana Cols złożyła zamówienie lodowatym tonem, zanim znów spojrzała z rozbawieniem na Jaspera, chcąc ocenić jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Vancouver, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 73




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro 11 Sty - 19:37

Zdecydowanie temat mugoli był tym, którego Jasper unikał jak ognia, przewrotnie PŁONĄC ze wstydu na myśl o zmugolizowanej matce, debilnym młodszym braciszku, nie mówiąc o cierpiącym na głód intelektualny ojcu. Ojcu, któremu swoją drogą brak piątej klepki, krzty stanowczości czy kreatywności.
W każdym razie, musiał zgodzić się z Cols. Skrzyżowanie słodkiego smaku czekolady, ze świeżymi truskawkami było trafione w stu jeden procentach.
- Wiem. - powiedział równie teatralnym tonem co Colset - Ale rzeczywiście lepiej będzie, jeżeli skrzaty pozostaną niewinne i grzeczne, przynajmniej z pozoru. - dodał głosem, wyjątkowo pozbawionym ironii.
No i jego genialny plan legł w gruzach. Chociaż sposób jego epickiego spieprzenia, był całkiem sympatyczny, Jasper planował rozegrać to inaczej. Ich usta połączyły się jak puzzle, słodki connecting, wymienianie się jest fajne i tak dalej.
Wciągnął podawaną mu strużkę dymu, który był już pewnie biedny w wartości odżywcze. Już chciał efektownie wypuścić dym, robiąc kółeczka, kwiatuszki, chmurki czy wiewiórki, lecz iście komicznie zaczął się krztusić. Wykasłał wszystko, mimowolnie czerwieniejąc na twarzy. Kurwa! pomyślał A już było tak fantastycznie!.
Gdy wszystkie części jego dróg oddechowych wróciły do normalności, po dobrej minucie rzężenia, prychania i sapania, oraz kolejnej połowie minuty śmiania się z samego siebie (pozornie, bo kuźwa, kolejny cios w ego!) zarejestrował, że lolek dogorywał, zostało go na bucha, może dwa.
- Nachyl się, shot. - odwrócił ostrożnie filtr z resztką upajającego zioła, włożył w usta i odgrodziwszy się dłońmi jak trzeba, lekko dotykając jej warg swoimi, dmuchnął ostatnią porcję. Szybko wypluł końcówkę z ust i złożył na ustach Venge krótki pocałunek, gdy ta miała usta ułożone w kuszące serduszko, podczas wypuszczania dymu.
Odchylił się w tył, wspierając się na wyprostowanych ramionach. Już zaczynał czuć błogie odprężenie, napięcie mięśni znikało, powieki zrobiły się nieco cięższe. Moment, gdy skrzat przyniósł tacę z truskawkami i czekoladowy sos, jakoś mu się rozmył, gdyż miał na jakąś minutę zamknięte oczy, ogólnie się wyłączył.
Lecz po chwili powrócił do normalności i porwał jedną truskawkę, z miejsca ją konsumując. Drugą obficie wymoczył w sosie, wysunął rękę i patrzył na Cols z podniesioną brewką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 37 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 20 ... 36, 37, 38, 39, 40  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-