IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Kuchnia   Pią Cze 11 2010, 02:34

First topic message reminder :

Pomieszczenie wielkości wielkiej sali, naokoło jednak poustawiane są szafeczki z jedzeniem i wszystko co potrzeba do jego przygotowania. Uwija się tu kilkadziesiąt skrzatów, ustawiając gotowe potrawy na pięciu stołach identycznych jak w wielkiej sali. Każdy kto zajrzy do kuchni zostanie obsłużony i wyjdzie stąd najedzony i gotowy do ponownej wizyty w najbliższym czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Maj 10 2012, 20:53

Nie grała z nim szczerze mówiąc. Gdyby bawiła się jego kosztem, to w tym momencie byłby gotów błagać ją na kolanach o uwagę. Ona po prostu z dnia na dzień stała się inną dziewczyną. To nie ta słodka dziecinka z wielu, wielu lat wstecz. Teraz ma dość specyficzne poczucie humoru, zazwyczaj jest strasznie wredna oraz potrafi być kusicielką nawet, jeśli nie ma takiego zamiaru.
- Ty to powiedziałeś – Skomentowała samej nie chcąc go w taki sposób oceniać. W końcu jak wszyscy wiedzą i jak już pewnie powiedziałam nie raz Cornelia leci na wszystkich blondynów szczególnie, jeśli do tego są przystojni. A gdyby jeszcze ów puchonek miał bliznę na twarzy i mieszkał w dormitorium Slytherinu, to ta dziewczyna by się od niego nie odczepiła. Ciesz się Ivek, że tak nie wyglądasz i się nie zachowujesz. Chociaż ona powiedziałaby, że powinien żałować iście wrednym tonem.
Właśnie. Szczerze to ona zapomniała, że siedzi na jego kolanach przodem do niego. Było niezwykle wygodnie, to się bardzo szybko przyzwyczaiła. Współczuje, bo pewnie przy następnym spotkaniu też go będzie wysiadywała. Uciekaj, uciekaj. Chyba złą emotkę wybrałeś nawiasem mówiąc, jak tak patrzę na tą sytuację.
- Ja cię przecież nigdy nie wpędziłam w żadną dziwną sytuację? - Ivku, czy mówisz o tym zdarzeniu, kiedy to musieliście wracać do domu w cholerę kilometrów wieloma środkami lokomocji, bo dziewczyna pomyliła dwie kompletnie różne nazwy miejscowości we Francji? Pamiętała, że strasznie ją bolały nogi od chodzenia piechotą od jednego mugolskiego przystanku do drugiego. Szkoda, że jeszcze wtedy dziewczyna nie umiała się teleportować.
- Myślisz, że skrzaty zrobią mi wielką pizze z ananasem? - Zagadnęła go, a oczy momentalnie jej się zaświeciły tak, jakby mówiła o czymś tak doskonałym, że pojęcie tego za pomocą nawet wyostrzonych zmysłów jest wręcz niemożliwe! Cornelia jest uzależniona od tego owocu i może jeść z nim wszystko, ale ogólnie ów fastfood to jej ulubione danie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Maj 11 2012, 08:02

Pomału zacząłem się przyzwyczajać do zachowania Garçi...czułem się swobodniej. Tak zmieniła się i to bardzo, ale jednocześnie dostrzegam tą małą dziewczynkę w niej...tą którą tak dobrze znałem. Myślę że szybko się dogadamy i za jakiś czas będziemy się świetnie rozumieć. Już przecież rozumiemy się całkiem nieźle!
- Doprawdy? Nie w pędziłaś? A przypominasz sobie jak dowiedziałaś się po raz pierwszy o mugolskim dniu Halloween? Pamiętam to całkiem nieźle, uznałaś że powinniśmy sobie wybrać nawzajem domy do których będziemy pukać...ty mi wybrałaś kostnicę! A dziwne w tym wszystkim było to że jak powiedziałem „cukierki albo psikus” w tych moich wiktoriańskich ciuszkach to kobieta chciała mnie wyściskać i oprowadzić po niej! - no to zdecydowanie należało do najdziwniejszych sytuacji w moim życiu, nie żebym tego teraz nie wspominał z rozbawieniem, ale wtedy miałem niezłego pietra...nie wiedziałem co zrobić!
- Poproś, myślę że uda im się coś wykombinować są naprawdę zdolni, aż tak przepadasz za ananasem?...Nadal się interesujesz muzyką, więc mogę czasami ci coś ciekawego pożyczać. - puściłem do Garçette

/Wczoraj na chatbox'ie uznano że powinienem wybrać właśnie tą emotkę, ale dzisiaj znów nie mogę zdecydować. XD/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Maj 11 2012, 19:35

W gruncie rzeczy Cornelia zawsze była i będzie po prostu dzieciakiem. A skoro tak, to czy tego chce czy nie i tak nie może się zbyt wiele różnić od takiej małej dziewczynki z tatuażem na policzku, której wszędzie było pełni i nikt nie był w stanie jej ogarnąć nawet, jeśli bardzo chciał. Może trzeba było ją wtedy związać i gdzieś zamknąć? Może wtedy przebywanie z nią byłoby bezpieczniejsze.
- Halloween. A! Pamiętam! Mama chciała mnie wcisnąć w strój królewny w różu, a w końcu wyszłam jako zakrwawione zombie i wyszło to tak realistycznie, że rówieśnicy się mnie bali! A kostnica musisz przyznać, że była fajna! Następnym razem koniecznie musimy ją zwiedzić! Jak mogliśmy taką okazję przepuścić? - Pamiętała to wszystko tak, jakby wydarzyło się wczoraj. Fajnie było, gdy życie było tylko swobodną zabawą i nie zaczęły się najpierw problemu nastoletniego życia, a potem poważne przeprawy z losem, który tworzył daremną telenowelę o charakterze dramatycznym.
- Ano panie skrzacie dostane pizze z ananasem? Albo lepiej. Ananas z pizzą. Dziękujęęęę – Powiedziała do dziwnie patrzącego się na niego stworzonka, które mimo wszystko zabrało się do pracy chociaż już mniej ochoczo niż jego poprzednik, który to tak niezwykle hojnie ich obsługiwał – A ty? Co zjesz? - Spytała oglądając twarz Ivka.
- Yh, możesz – Potwierdziła ruchem głowy i uwaga uwaga... W końcu zaczęła wstawać. Zeszła z Ivka.. By móc usiąść tyłkiem na jego kolanach plecami do chłopaka i oprzeć głowę o jego ramię. Najpierw była podusia, teraz fotel. Chwilę wcześniej przeciągnęła się jeszcze jak dorosła kocica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Maj 11 2012, 22:40

Lata temu zdecydowanie wolałem zapomnieć o tamtym Halloween, a teraz to była tylko zabawna sytuacja w którą wpadłem, zdecydowanie lepiej bym ją zapamiętał gdyby Garçi jednak była przebrana za tą wróżkę, no ale nie można mieć wszystkiego.
- Tak przyznaję to było ciekawe i okazało się zabawne z biegiem czasu...czekaj naprawdę chcesz jeszcze wyjść w Halloween?! - to dopiero będzie warte zapamiętania, wtedy było zombi to ciekawe co teraz?! No cóż poczekam to się dowiem.
- Nie jestem głodny, jeśli pozwolisz skosztuję twojej pizzy to mi w zupełności wystarczy. - po chwili przyjaciółka wstała...jak się okazało tylko i wyłącznie po to by zmienić pozycję i w dodatku się przeciągnąć! No to zdecydowanie świetnie wyglądało, ale no to także była oczywista przesada! No dobra nie przeszkadzała mi, dlatego nic nie mówiłem.
- Zaraz ci to pokaże czekaj. - sięgnąłem do kieszeni spodni i z pewnymi trudnościami wyciągnąłem odtwarzacz mp3 i pokazałem Garçette. - Żeby nie było to tutaj działa! - po tych słowach położyłem dłonie na ławce i wygiąłem się do tyłu, a moja głowa powędrowała w górę, Garçi mogła siedzieć prosto albo podążyć za moim ruchem ...zamyśliłem się na pewien czas.
- Jak ci się wiedzie? - zadałem pytanie w taki melancholijny sposób, nie wiedziałem co chcę usłyszeć, po prostu chciałem wiedzieć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Maj 12 2012, 08:41

Jako dziewczynka miała dwa, a nawet trzy razy więcej męskich ubrań niż damskich, więc kategorycznie odmówiła takiego stroju wręcz obrażając się na mamę, że w ogóle śmiała jej to zaproponować. Przecież koledzy by się z niej śmiali i w ogóle. Więc osobiście bardzo się cieszyła z przerażającego stroju, który miała uwieczniony gdzieś na zdjęciach. Właśnie. W domu ma chyba cały album z fotkami z dzieciństwa. Powinna go przeglądnąć jak będzie u Jonatana w Londynie.
- Pewnie. Jak będziemy mieli okazje, to możemy wyjść do Londynu i postraszyć mugoli – Za co by się teraz przebrała. Niech pomyślę. Z tego co wiem, to jest w stanie załatwić sobie strój seksownej diablicy, seksownej zakonnicy i... Biedronki. Więc chyba pozostaniemy przy wyborze między pierwszymi dwoma. Kropki źle na niej leżą.
Na temat pizzy już nic nie powiedziała prawdopodobnie spierając się z egoistycznym „Spadaj, moja i tylko moja pizza” lub „Jasne, może się podzielimy na pół?”. Dlatego też ostatecznie postanowiła milczeć i potem mu da... Jeden kawałek. Uzależnienie od ananasów jest niezwykle zabójcze dla miło spędzonej atmosfery.
- Żartujesz? Jakim cudem? Boże, zabiłabym za coś takiego! Skąd do masz? - Była niesamowicie zachwycona widząc to ustrojstwo. Zadała więc mnóstwo pytań w tempie wystrzeliwanych z karabinu maszynowego kul. Nawet szybciej, więc nie każdy potrafił dokładnie każde jej słowo zrozumieć. Przez chwilę lekko poruszała tyłkiem, jakby merdała ogonem – Nie ma to jak nawyki po byciu animagiem psidwakiem – co jest dość... Eee dziwne zwłaszcza, że nadal siedziała prosto na jego kolanach. Nie usłyszała kolejnego pytania nadal zachwycając się tym odtwarzaczem, czy jak to tam nazywają mugole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Maj 12 2012, 11:49

Nie miałem nic przeciwko wspólnemu wypadowi do Londynu, szczególnie że i mi podobała się wizja straszenia mugoli. Ciekawe czy udało by się nam zmusić kilku do ucieczki, no znając Garçi to na pewno by się nam to udało...ale i aj tym razem chciałbym dodać swoje trzy grosze! Wampir by do mnie pasował...kilka zmian odpowiedni ubiór i takie tam, no jakiś eliksir do tego czy też dwa, no może trzy...
- Piszę się na ten wypad, chcesz jeszcze kogoś zabrać? - no przyjaciółka musiała mieć sporo znajomych, może kogoś jednak by zabrała...pomyślałem o Lilly. No zapewne tą prośbą o podzielenie się jedzeniem musiałem nadepnąć na minę bo nie usłyszałem odpowiedzi. Więc zdecydowanie wolałem nie kontynuować tego tematu, szczególnie że moja mała niespodzianka spodobała się Garçette i pochłonęła całkowicie...teraz to już ją nic innego nie interesowało...tak też myślałem.
- Ojciec dał mi to trochę ponad rok temu. - miało wyjść miło i swobodnie, ale jak wspomniałem o moim starym to od razu mój głos przesycił cynizm. Szybko się otrząsnąłem i kontynuowałem – Jak chcesz będę ci pożyczał czasami, jak na razie są tam tylko mugolskie piosenki które lubię, więc mogą ci nie odpowiadać. Ale bez problemu możesz wgrywać inne jeśli będzie okazja. W dodatku ma funkcję dyktafonu, więc możemy nagrać twój śpiew! Ie wiem jaka wyjdzie jakość, ale warto spróbować. - z mojego zamyślenia wyrwała mnie jak zwykle Garçi zaczęła się wiercić! Mogłaby się tak nie ruszać kiedy siedzi mi na kolanach to niekoniecznie komfortowe dla mnie...
- Mogłabyś się tak nie wiercić?! Dla twojej wiadomości fajnie że jest ci wygodnie, ale wiercenie się to już lekka przesada...- byłem rozbawiony tą sytuacją, choć w głosie można było poczuć też lekką złość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Maj 12 2012, 13:24

Kilku? Wszyscy by uciekali! Trzęśliby portkami i pewnie nie jeden dzieciak, nawet będący już w wieku Ivka czy Corin, posikałby się ze strachy. Cornelia miałaby z tego naprawdę niezły ubaw. Pewnie nie mogłaby się przestać śmiać przez cały dzień. Fajnie by było... Tak wrócić choć na jeden wieczór do beztroskiej egzystencji. A w wampira, to niech on się lepiej nie ubiera, ponieważ Corin się zauroczy i go zgwałci. I wtedy nie będzie szansy na ucieczkę.
- Może wezmę!... E nikogo – Zaczęła z entuzjazmem by potem przeliczyć sobie w pamięci. Z Lilly nie rozmawia. Summer jest na to za stara. Finn by z zazdrości się na Ivka rzucił pewnie. Ramiro jej nie pamięta. Abigail pewnie jej nienawidzi za sypianie z Draconem. Dracon ma dwadzieścia siedem lat, więc bez przesady. Ikuto ma za dużo problemów. Więc... No nie został nikt jak tak na to popatrzeć.
- No nie mogę. Ale to jest zajebiste! Naprawdę muszę mieć coś takiego. Może zobaczymy jak to jest zbudowane i spróbujemy zrobić drugie? - Uśmiechała się spoglądając przez ramię na niego i zaś zaczynając merdać tyłkiem. Od tego, to się chyba ucieszona dziewczyna nie odzwyczai. A co dopiero, jak będzie na niego skakać... A no tak. Ivek jeszcze nie wie. Ale nie martw się. Pewnie lada chwila ten dar zstąpi na niego prosto z nieba.
- Ja się nie wiercę, merdam ogonem, którego nie mam. Zresztą każdy inny facet cieszyłby się, że mu się dziewczyna ociera tyłkiem o niższe partie ciała – Wytknęła w jego stronę język obciągając dolną powiekę trochę w dół. Potem ponownie oglądała odtwarzacz chcąc za wszelką cenę zobaczyć jak to ciekawe ustrojstwo działa. Nawet go nie umiała włączyć! Będzie musiał jej Ivek pokazać. I koniecznie będą musieli nagrać jakąś jej piosenkę. Nigdy tego nie robiła, mile będzie usłyszeć siebie z takiego ustrojstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Maj 15 2012, 17:57

Nie mogłem uwierzyć że nie miała nikogo do zabrania na taką eskapadę! No to zdecydowanie był dziecinny pomysł, do tego szalony i niepoważny, ale zdecydowanie pasował do Garçi. Jakoś zdziwiło mnie że w całym gronie swoich znajomych nie mogła znaleźć choć jednej osoby...a tak ten temat jakoś zaczyna mnie denerwować, więc lepiej koniec z tym.
- To jesteśmy skazani na siebie...nie powiem by mi to nie odpowiadało, więc wystarczy tylko poczekać. - kiedy to mówiłem to mogłem dostrzec z jakim zaangażowaniem Garçette spogląda na odtwarzacz...choć zdecydowanie naszła mnie panika kiedy wspomniała o rozkręceniu tego ustrojstwa, które z pewnością uratuje mnie nie jeden raz od nudy dlatego szybko się odezwałem by nie przyszło jej do główki zabieranie się za to już teraz.
- Nie...lepiej tego nie rozkręcać, o ile mi wiadomo jest to połączenie magii z technologią mugolską, a na tej drugiej nie znam się wystarczająco dobrze by czegoś nie sknocić. Zrobimy tak, jak na razie będę ci pożyczał od czasu tą zabawkę, a jak następnym razem napisze do ojca to poproszę go o jeszcze jeden egzemplarz. Uprzedzam tylko że to raczej nie nastąpi w najbliższym czasie...a co do piosenki, to nagramy ją następnym razem jak się spotkamy, zgoda? - mam nadzieję że to wszystko ją przekona zdecydowanie potrafiła być uparta i czasami trudno było ją przegadać, ale nie rzadko jakoś mi się udawało. Zazwyczaj dzięki trzeźwemu myśleniu i odrobinie logiki, którą starałem się wpoić przyjaciółce. Garçi! Tak chciało mi się krzyczeć...ale zdecydowanie nie chciałem zwracać na nas większej uwagi...nadal nie chciała przestać!
- Nie wątpię...ale zdecydowanie woleliby by tą dziewczyną nie była przyjaciółka z dzieciństwa, choćby ze względu na to że przecież jest to przyjaciółka, a nie dziewczyna z która z nimi kręci! - skaranie boskie z niej, no ale szybko temu zaradzimy, jak na razie coś mniej drastycznego. Sięgnąłem po słuchawki i delikatnym ruchem włożyłem je do uszu Garçette, a następnie włączyłem pierwszą lepszą piosenkę...coś francuskiego, może to ją uspokoi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Maj 16 2012, 14:30

Przecież nie zepsułaby tego!... No dobra, ale tylko troszeczkę! I bez problemu by to naprawiła! No dobra... Może ktoś inny by to ustrojstwo poskładał. Mniejsza. Ale gdyby pokazali to Lilly, to ona na pewno mogłaby to podrobić. W końcu zdaniem Corin jest geniuszem elektronii i mechaniki!
- Yh! Zgadzam się! Będę ci do końca życia wdzięczna, jak mi coś takiego załatwisz – To mówiąc oddała mu wreszcie odtwarzacz. Zastanawiała się czy ma jakąś piosenkę, którą faktycznie mogliby nagrać. Zaczęła coś nucić pod nosem, by po chwili umilknąć. O, nawet już ma całkiem dobry pomysł! Ale do tego jeszcze mają czas.
- Szczegóły, szczegóły – Wytknęła język w jego stronę i w końcu ostatecznie przestała machać tyłkiem. Zamiast tego zajęła się pizzą, którą właśnie dostała. I to z ogromnym smakiem. Oblizała dolną wargę z sosu i wróciła do dość szybkiego jedzenia pysznego trójkąta. Kiedy włożył jej słuchawki do uszu zamrugała po czym przymknęła oczy. Bardzo ładna piosenka. Kojarzyła ją skądś. Wyjęła jedną słuchawkę z uszu by móc w razie czego go słyszeć.
- Właściwie to jak tam twoje życie towarzyskie? - Zagadnęła przypominając sobie, że właściwie rozmawiają głównie o niej.

/Wybacz, że tak mało /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Agen, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 201
  Liczba postów : 216




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Maj 16 2012, 15:58

Cicho odetchnąłem kiedy wspomniała że odpuści z odtwarzaczem, zdecydowanie nie chciałem go utracić. Garçi jest zdolna i nie chodzi mi w tym przypadku o to że wpada w kłopoty, cz też jest w stanie coś popsuć bo to przecież dla niej całkiem normalna sprawa. Mam w tym przypadku na myśli to że mogłoby się jej udać stworzyć drugi taki przedmiot, ale najpierw trzeba ją zmusić by się nad danym problemem zastanowiła, a nie od razu przechodziła do działania. Zdecydowanie nie mogłem odmówić przyjaciółce, więc czekało mnie napisanie listu do ojca, na samą myśl skrzywiłem się...ech to dla niej jakoś to przeżyję, ale pewnie będę musiał jakoś odreagować.
- Czasami ważne są te szczegóły!...dzięki....- nareszcie się uspokoiła, zdecydowanie była dziewczyną która mogła mnie zirytować do granic możliwości, a następnie rozbawić, lub zrobić cokolwiek innego co obróci cały mój nastrój o sto osiemdziesiąt stopni. Tak też się stało kiedy zaczęła jeść pizzę, a po chwili zasłuchała się w utworze który jej puściłem. Tak zdecydowanie lubiłem ten dysonans, głośna, energiczna, irytująca, zabawna, a po chwili....spokojna, cicha, nawet słodka przychodziło na myśl.
- Sam nie wiem...przez ostatni rok byłem w szkole dla mugoli i zdecydowanie nie zdobyłem tam przyjaciół. Kilka dziewczyn owszem, ale to z musu, a nie z chęci. I zdecydowanie to były krótkotrwałe związki które do niczego nie prowadziły. A tak to nie mam pojęcia, przez lata nawiązałem trochę znajomości, ale minął rok...w dodatku zmieniłem się i to całkiem sporo. - kiedy tak rozmawiałem z Garçette przypominałem sobie twarze osób które znałem, nie było ich mało...ale ile pozostanie? Kiedyś się dobrze dogadywałem z wieloma osobami, a teraz to wszystko może się skończyć – nie spotkałem jeszcze nikogo ze znajomych, więc trudno mi powiedzieć na czym stoję. - moje słowa były przepełnione goryczą,a le szybko się otrząsnąłem no przynajmniej się starałem. - A jak tobie idzie w szkole? No i ze znajomymi? - ciekawiło mnie jak sobie radzi przyjaciółka, potrafiła zajść za skórę i to nieźle...ale przecież nie dało się jej nie lubić, no takie było moje zdanie.

/Nie dawno maglowaliśmy ten temat, stronę wcześniej. XD Ale powtórzę...nie masz za co przepraszać. ;) /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Maj 18 2012, 21:48

Z nieznajomym zawsze się łatwo rozmawiało. Po prostu ta osoba nie wiedziała o tobie wszystkiego, nie wyrażała ku tobie żadnych emocji i mogła być obiektywna w ocenie. A nawet jeśli nie, to przecież nikomu nie powinna tego powiedzieć prawda? Nie pogorszy sytuacji, bo po prostu nie jest w stanie dotrzeć do osoby o której się mówi. W końcu czego się dowiedziała? Puszczalska Corin... Takich wiele na pewno było. Zresztą, nie myślała o tym. Dlaczego miałaby jej szukać? Nie będzie się wtrącać.
- Yh. Mały. W końcu przy mnie jesteś ledwo karzełkiem – Powiedziała dziewczyna poniżej 170 cm do chłopaka dwa metry. No tak... Zaczynam wątpić w inteligencję tej dziewczyny. Ale to nie znaczy, że nie będzie do niego mówić „mały”. Jej zdaniem mu to zdecydowanie pasowało!
Ruszyła z nim powoli do tej nieszczęsnej kuchni. Kiedy już tam dotarli skrzaty nagle zdawały się... Chować się po szafkach. Tak, dokładnie. Kilka z nich schowało się, a cała reszta odsunęła od kuchennego blatu. Van skrzywiła się delikatnie i prychnęła pod nosem. No ej! Ona wcale nie gotuje aż tak fatalnie! A to, że parę razy coś wybuchło, to nie ma kompletnie nic do rzeczy.
Posadziła dryblasa na krześle po czym dorwała się do lodówki. Wyjęła z niej jajka, ser, szynkę. Do tego sól, pieprz, bazylię, oregano. Z tego oczywiście miała powstać jajecznica. Rozejrzała się za skrzatem chcąc spytać o patelnie, ale wszystkie uciekły jeszcze dalej, więc sama znalazła w końcu i zabrała się za gotowanie.
- Masz imię mały? Ja jestem Agavaen – Powiedziała „Agwaen” przedstawiając się jakże trudnym imieniem, którego nikt nie jest w stanie zapamiętać – Ale niech będzie An, albo Van. A ty? - Powiedziała cały czas bawiąc się z potrawą i nie pozwalając mu zajrzeć. Najwyżej potrawa się będzie ruszać. Nie ma się czego bać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Maj 18 2012, 21:56

Może coś w tym jest. Nie bez powodu wiele ludzi wypłakuje się komuś obcemu, licząc że ten zachowa to dla siebie. Obcemu łatwiej jest wyjawić swoje sekrety, choć Finnwoi zawsze wydawało się to dziwne. Przecież od czego są przyjaciele? Ale teraz rozumiał tych wszystkich ludzi.
Czuł jednak, że ta dziewczyna nie pozostanie mu obca. Albo ją znienawidzi, albo polubi. Do wyboru były tylko te dwie opcje i żadna inna. Mógł też czuć te dwie rzeczy jednocześnie, tak jak teraz. A ona przecież była niewinna. Tak, Finn i jego pokrętna logika.
Z zaskoczeniem przyjął to, że skrzaty tak nagle się schowały. Kurcze, czyżby swoim wyglądem odstraszał nawet je? Ale zawsze wydawało mu się, że go lubiły; dawały mu jeść, nooo. A co to ma być? Nawet przez myśl mu nie przemknęło, ze może chodzić o jego towarzyszkę.
-Finn Visse- powiedział, przedstawiając się swoim całym imieniem. Długie, nie? Nie ma ani drugiego, a tym bardziej trzeciego imienia. Po prostu Finn i tyle. Do tego strasznie długie, bo aż trzyliterowe. Ale zawsze lubił swoje imię; jakoś dziwnie do niego pasowało i nie wyobrażał sobie, by miał nazywać się Chris, czy Marcus. Sami powiedzcie? Jego imię było proste i nieskomplikowane, jak sam właściciel. O bosz, o czym ja zaczynam wypisywać?
-Nigdy nie widziałem cię w Hogwarcie. Kiedy się tu pojawiłaś?- spytał, siadając na blacie szafki obok niej i sam chwycił za jeden z noży, pomagając jej w krojeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Maj 18 2012, 22:15

Van gdyby znała dokładnie całą tą sytuację zaczęłaby unikać tego chłopaka bojąc się, że się może w niej zakochać. Ale jak na razie nie bała się tego. Sama z góry pokazywała, że nikt nie ma u niej najmniejszych szans poza jednym... Ah, Dracon! Jedna myśl, nogi jak z waty i od razu robi się słabo. A.. Ale mniejsza o to! Nie o tym przecież miała myśleć! No to wracając: Unikałaby Finna bojąc się, że chłopak może być tak bardzo zakochany w tej swojej Corin, że za wszelką cenę będzie szukał kogoś podobnego, ale dobrego. Hm, była taka piosenka...


- Finn... Jak krótko. Chociaż to zapamiętam. Nie lubię długich imion. Kłopotliwie jest potem jak ktoś do mnie podchodzi, a ja nie pamiętam jak się nazywa – Wygłosiła jakże długi monolog. Nie wiem, czy mówiła to do chłopaka czy do samej siebie. No, ale ważne, że mówiła. Kto by pomyślał, że jeszcze rok temu była tak strasznie nieśmiała, że nie potrafiła się słowem odezwać? Teraz też się czasem miesza i zacina, ale to nie to, co kiedyś. Raczej pędzi ze słowotokiem jak błyskawica.
- Od niecałego roku tu jestem. A ty? Od pierwszej klasy? - Zapytała spoglądając na niego przez chwilę. Kiedy zobaczyła, że zabiera nóż i próbuje pomagać momentalnie zatrzymała jego rękę łapiąc go za nadgarstek i nie pozwalając działać – Kyaaa nieee, zostaw, bo zepsujesz! - Ochrzaniła ta, co to nigdy żadnej potrawy nie psuje. W każdym razie ona zawsze musiała wszystko robić sama, żeby była czegoś pewna. A co do jajecznicy, to tajny przepis. Nie może patrzeć i pomagać i kropka z masłem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Maj 20 2012, 15:31

Finn był pewny, że już nigdy się nie zakocha. Miłość to ból, nie cierpię jej. Sparzył się dwa razy, o dwa razy za dużo i naprawdę, naprawdę nie chciał przeżywać tego znowu. Jimmy, zranił go tak bardzo dwa razy. Pierwszy raz, gdy zniknął bez słowa, a jego serce pękło na kawałki. Drugi raz, gdy był pewny, że wszystko będzie w porządku, student zwyzywał Corin, nazywając ich dzieckiem głupim bachorem. Potem przepraszał go, ale Finn... nie mógł już mu wybaczyć. Nie widział w nim tego samego chłopaka, w którym się zakochał. Stał się dla Holendra zupełnie obcą osobą.
Więc spokojna głowa, mimo iż Van z charakteru zupełnie nie przypominała Corin to Finn po prostu nie mógłby się w niej zakochać. Wciąż miałby przed oczami swoją byłą, a to bolałoby strasznie.
A w tym całym huraganie był Tim- dobry, poczciwy, stary Tim, który zawsze był przy nim i pozwalał płakać mu na swoim ramieniu, ile zechce. To było dla Finna niesamowicie ważne.
-Twoje jest za to porąbane- parsknął, ale uśmiechnął się lekko. No proszę, pierwszy szczery uśmiech od kilku dni. Nie wiedział, czy to źle, czy dobrze, no bo... kurde, powinien przy niej płakać, zawodzić, ze jak to nie jest jego Corin, tylko obca dziewczyna?
-Tak, od pierwszej klasy. A Cornelię poznałem jakoś w IV klasie, może w V. Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że wieki minęły od chwili, gdy wpadłem na nią na korytarzu. Wtedy nieźle mnie ochrzaniła, a ja nie byłem dłużny. Wyzywaliśmy się, aż kaptur nie spadł jej z głowy i nie zobaczyłem, że to dziewczyna- wyszczerzył się głupkowato. To wspomnienie było jednym z tych, które nie wywoływało u niego bólu i łez i mógł o nim mówić całkiem spokojnie. -Potem trochę chodziliśmy na randki, ale to było takie tam- machnął ręką. -Nawet nie wiem, jak to się stało, że od randek przeszliśmy do kumplowania się. Powinno być na odwrót. Ale cóż, zawsze łamaliśmy stereotypy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Maj 20 2012, 20:38

Prawdziwa ulga ogarnęłaby jej serce, gdyby jej to powiedział. Jednak skoro te słowa nie zostały uświadomione na głos, to nadal zastanawiała się jak rozmawiać z nim miło i swobodnie, zachowywać się tak wobec niego jednocześnie trzymając Finna na dystans. Niestety, ale nie była w tym specjalistką. Raczej zawsze szukała za wszelką cenę kontaktu z ludźmi z nadzieja, że ktoś w końcu ją polubi i się zaprzyjaźnią. Nigdy nie musiała w taki sposób się zachowywać wobec kogoś, nie musiała odpychać jednocześnie będąc pozytywnie nastawiona. Oh, o ile życie byłoby prostsze, jakby prosto z mostu – tak jak to zwykle robi – powiedziała mu o swoich niewielkich obawach. Jednakże nawet nie przyszło jej tym razem do głowy, że sprawa w gruncie rzeczy nie jest delikatna, a banalnie prosta i nie trzeba tu postępować z rozwagą, której nie miała.
- Wiem. Nawet nie mam pojęcia dlaczego moja biologiczna mama wybrała akurat takie. I nie wiem, czemu matka nie zmieniła go, skoro jej się nie podoba – Zamyśliła się na chwilę. W gruncie rzeczy jej życie jest bardziej skomplikowane niż mógłby ktokolwiek sobie wyobrazić. Ale nawet, jeśli co do niektórych spraw miała wątpliwości, tak jak teraz, to nigdy nie zamierzała tego badać. Jakakolwiek próba wypytywania Yui kończyła się dla niej szlabanem czy karą na wychodzenie na dwór. Dlatego nauczyła się, że grzebanie w przeszłości nic dobrego jej nigdy nie przyniesie. Choć chciałaby poznać prawdziwą panią Brockway. No i... Ten naszyjnik.
- Zresztą mnie nie denerwuj ty... ty ty... RYBAKU kurde ty O! - Jak widać chwilę jej zajęło zrozumienie, że w pewien sposób została obrażona, a odrobinę krótszą chwilkę jakakolwiek odpowiedzieć. Właściwie, to skąd ona wie co znaczy jego nazwa? Nie mam pojęcia. An to geniusz zbrodni najwyraźniej. Chociaż teraz może jej pozycja znacząco ucierpieć, skoro nie ma przy sobie kozy.
- Rozumiem – Odpowiedziała tylko krótko w końcu proszę państwa stawiając przed nim jakże długo i niecierpliwie oczekiwaną jajecznicę dość mocno doprawioną, z sosem duńskim. Uśmiechnęła się zabójczo stawiając i przed sobą talerz jednak z o ponad połowę mniejszą ilością. Wiem, że to wygląda podejrzanie, ale ona wcale nie chce go otruć! Po prostu sama od zawsze je tyle, ile ptaszek napłakał. Dlatego wszyscy uwielbiają z nią chodzić na wspólne żarełko, bo zawsze można po Van dojeść parę smacznych kęsów.
- Itadakimasu! - Powiedziała po Japońsku zanim spostrzegła co robi. Chyba zapomniała, że nie wszyscy rozumieją Japoński. Ale szybko nadrobiła ten błąd – Znaczy ten, no. Kurde, jak to się mówi... O! Smażo... Nie... Kurde – A nie, jednak się nie poprawiła. Fuknęła niezadowolona na cały świat za swój błąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Maj 20 2012, 21:21

On też miał pewne problemy z nazywaniem uczuć po imieniu. Chociaż na pierwszy rzut oka wydawał się pewnym siebie, typowym flirciarzem to jednak nie była to do końca prawda. Ale właśnie tak postrzegała go większość uczniów, zwłaszcza płci pięknej. A jego rówieśnicy zazdrościli mu ciętego języka i tego błysku w oku, który przyciągał dziewczyny. Finnowi jednak wcale na tym nie zależało. Gdy przychodziło co do czego- gdy stawał przed obiektem swoich westchnień nogi robiły mu się, jak z waty i w najlepszym wypadku zapominał języka w gębie. W najgorszym owa gęba nie mogła mu się zamknąć i nawijał, jak nakręcony, myśląc, ze dzięki temu zamaskuje swoje uczucia. Zazwyczaj wychodziło na odwrót. Ale ile razy tak naprawdę był zakochany? Można to było zliczyć na palcach jednej dłoni, a dokładniej na dwóch. Jimmy i Corin. Dobra, nie wracajmy do tego.
-Rybaku?- zdziwił się i uniósł do góry jedną brew. -Visse, nie Visser!- roześmiał się wesoło, rozumiejąc w końcu skąd takie przezwisko zrodziło się w tej rozczochranej łepetynie. Jego nazwisko znaczyło tylko co "rybołówstwo", ale nigdy jakoś nie przywiązywał do tego szczególnej uwagi. Teraz także nie miał zamiaru jej poprawiać i robić wykładu na temat znaczenia swego nazwiska.
-Smacznego- uśmiechnął się lekko i skinął jej głową. Przez Corin kilka japonskich słówek wpadło mu do głowy i zostało tam do dzisiaj, ale nie tylko dlatego. Lilly także tak mówiła, Kaoru i Ikuto także. Kurde, miał całą bandę skośnookich znajomych! W ich towarzystwie czuł się taki... wyjątkowy! Europejski!
Wsunął niepewnie kawałek jajecznicy do ust i... zaraz zjadł kolejny! I następny, i jeszcze jeden. To było naprawdę smaczne! A może to dlatego, że od kilku dni nie jadł nic prócz kilkoma żelkami? Żył niemalże o chlebie i wodzie! Co te kobiety z nim robią? Powinien przerzucić się na facetów. Taa, zdecydowanie.
-Masz w tym niezłą wprawę. To jest pyszne. Kiedyś musisz mnie nauczyć.

-------

http://czarodzieje.my-rpg.com/viewtopic.forum?t=5746
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 40 z 40Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-